poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
Leonard Neuger
Gombrowicz w Szwecji: zmiana warty
 
,
 
 
 

1.
Październik 2004. Środa. Siedzę w kipiącej życiem kawiarni w sercu Sztokholmu ze Stefanem Ingvarssonem i Pietro Maglio. Trzydziestoletni Stefan po wydaniu Kosmosu w swoim tłumaczeniu odmłodniał i wypiękniał, Pietro wygląda na jakieś dwadzieścia pięć lat. Koszule rozchełstane, luz. (Poprawiam krawat.) Rozmawiają żywo, słabo słyszę, ale uśmiecham się ze zrozumieniem. My ze Stefanem jesteśmy w zmowie, my — razem. Gombrowiczowską kontrabandą się zajmujemy. Pietro wraz z Larsem Sundhem założyli kilka lat temu wydawnictwo „Modernista“, gdzie wyszedł już Kosmos i Pornografia, a w przygotowaniu są Bakakaj i Opętani. I my chcemy namówić Pietro na Czarny nurt. Gombrowicz, świat, literatura Michała Pawła Markowskiego. Tłumaczy mamy. (Uczniowie Andersa Bodegårda, średnia wieku: 30). Teraz moja kolej: omawiam książkę Markowskiego. Stefan uzupełnia informacje. Wydamy, mówi Pietro. (Tak szybko? I bez bicia?) Idziemy ze Stefanem na skandynawskiego hamburgera. Pietro gdzieś się śpieszy.

2.
To był w Szwecji rok iście Gombrowiczowski. Bodegård wraz z Joanną Rosse i Teatrem Południowym (Södra Teatern) zorganizowali między 6 września a 29 października 2004 roku rzecz bez precedensu: spotkania Gombrowiczowskie, co dwa tygodnie (tematy: Dziennik, Kosmos, Sztuka, Płeć, Europa, Emigracja, Teatr) trzy osoby rozmawiały publicznie o nieszwedzkim, nieżyjącym pisarzu; ostatnie spotkanie, z udziałem Rity Gombrowicz, było nagraniem dla Teatru Szwedzkiego Radia montażu tekstów Gombrowicza na kanwie Ślubu, z udziałem Bodegårda, Magnusa Florina (szef Teatru Radiowego, pisarz, eseista), Karla Dunéra (reżyser) i, rzecz jasna, aktorów. Śmiałość tego pomysłu była uderzająca. Nawet jeśli bilety nie były drogie, to jak zapełnić salę 7 razy? Odpowiedź organizatorów była, jak sądzę taka:
1. Dyskutanci nie powinni występować więcej niż jeden raz, co oznacza, że w spotkaniach wzięło udział 21 panelowców.
2. Wśród dyskutantów powinni być ci, którzy Gombrowicza wprowadzali i popularyzowali w Szwecji: przede wszystkim Jan Stolpe, który Gombrowicza w latach 60. wylansował, z Gombrowiczem spotkał się w Vence i (współ)przełożył Ferdydurke, Pornografię, Testament. Ale też Anders Bodegård, Agneta Pleijel (wybitna pisarka — Lord Nevermore! — poetka, dramaturg, eseista, tłumacz Herberta).
3. Natomiast główną rolę powinni odgrywać młodzi, a w każdym razie młodsi pisarze, krytycy, filozofowie.
Sukces tego przedsięwzięcia przeszedł najśmielsze oczekiwania. Sala teatru za każdym razem była wypełniona, w czasie ostatniego spotkania — po brzegi (to znaczy uczestniczyło każdorazowo 150—400 osób). Odczytania „starych“ — Gombrowiczowska Forma, bunt i śmiech wolności — zderzały się z Gombrowiczem mrocznym, szalonym, niekiedy postmodernistycznym. Dla starszych Gombrowicz był niezmierny i dzięki temu pasjonujący. Dla młodszych fascynujące były ograniczenia pisarza, jego uwikłania w siebie i metafizykę przez siebie tworzoną. Świetne teksty napisali - jestem tu oczywiście stronniczy - Gabriella Håkansson (wstęp do Kosmosu), Marie Lundquist, Maria-Pia Boëtius, Aris Fioretos, Fredrika Spindler, Marcia Cá Cavalcante Schuback (tłumaczka Martina Heideggera na portugalski). Rzecz znamienna: to są pisarze i filozofowie.
Na zakończenie usiedliśmy w barze teatralnym z Maćkiem Zarembą, jego córką, koleżanką córki, Stefanem Ingvarssonem, Tomasem Håkanssonem, Marcią Cá Cavalcante Schuback, Andersem Bodegårdem, Ritą Gombrowicz. Było tłumnie, młodość oblewała nas rumieńcem.

3.
W 2004 Wydawnictwo „Modernista“ wydało po raz pierwszy Kosmos. Pornografię wznowiło, ale po raz pierwszy pod tym właśnie tytułem. Bonniersowie wznowili Dziennik (arcydzieło sztuki translatorskiej Andersa Bodegårda) w pockecie, w jednym zgrabnym tomie. Cena: około 50 koron. Bilet do kina jest dwa razy droższy! W sprzedaży jest także Testament, korespondencja Gombrowicza z Jeanem Dubuffetem (w tłumaczeniu Johna Sundkvista), Ferdydurke. Telewizja szwedzka pokazała też kilkakrotnie film Andrzeja Wolskiego o Gombrowiczu, który poprzedziła krótka dyskusja z udziałem Bodegårda.

4.
W dniach 25—26 listopada zorganizowałem wraz z Dorotą Tubielewicz Mattsson na Uniwersytecie Sztokholmskim i w Instytucie Polskim (kierowanym przez niezwykle sprawnego, bardzo zaangażowanego Piotra Cegielskiego) sympozjum skandynawskie z udziałem specjalistów (także z Norwegii i Danii) i pisarzy. Wydaje mi się, że było ono udane, także w perspektywie sukcesu spotkań w teatrze: udało się zderzyć „weteranów“ Sprawy Gombrowicza (Janina Ludawska, Jan Stolpe, Lars Kleberg, Ulf Gran — który reżyserował Iwonę, jako jeden z pierwszych, jeszcze w latach 60.! - Dag Solstad, wybitny pisarz norweski, który wtedy Gombrowicza lansował w Norwegii) z „młodymi“, no powiedzmy młodszymi. I znów bardzo ciekawie mówili pisarze: Eva Adolfsson, Jan Henrik Swahn, Magnus Florin. Zajmowano się na sympozjum milczeniem, nagością, żenadą, meteorologią u Gombrowicza; perspektywą queer, ale też przestrzenią nieeuklidesową; recepcją pisarza w Szwecji i Norwegii, kosmosem na brygu Banbury i w Kosmosie a także Pimką w perspektywie całego modernizmu. Nie piszę sprawozdania z sympozjum, więc pominę wielu uczestników (w sumie było ich 21), Najprawdopodobniej uda się zebrać teksty z Teatru i z sympozjum, i wydać w formie książkowej.

5.
Göran Sommardal (pisarz, poeta, tłuamcz) w Szwedzkim Radio kilkakrotnie omawiał twórczość Gombrowicza, poprowadził też długą audycję na temat losów utworów pisarza w Szwecji. Zresztą wszystkie najważniejsze gazety opublikowały recenzje z Kosmosu, eseje na temat twórczości Gombrowicza. Powiem jeszcze raz: Gombrowicz wciąż inspiruje, oprócz rzecz jasna specjalistów, pisarzy (w tym: tłumaczy) i filozofów. Zdumiewające: stuletni pisarz traktowany jest jak debiutant, wciąż młody, wciąż inny. Wieczny debiutant. Tym razem debiutuje jako klasyk modernizmu, który nie bardzo, albo też aż do przesady się w tym prądzie mieści. Gombrowicz for Ever! (tak zatytułował swoje wystąpienie na sympozjum Dag Solstad).

6.
Dnia 25 listopada. w Ambasadzie RP w Sztokholmie: jedliśmy, piliśmy i nic. Ambasador Marek Prawda powiedział kilka słów. I nic.
26 listopada w Instytucie Slawistyki Uniwersytetu Sztokholmskiego: jedliśmy, piliśmy i nic. Przyszła Rita Gombrowicz. I też nic.
Znaczy, że zaakceptował. No, w każdym razie się nie mści. A to już niemało!

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas