poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ANNA POCHŁÓDKA
Ukąszeni
Dekada Literacka 2011, nr 4 (247)

Stephenie Meyer


Zmierzch, 2005
(wyd. pol. w przekładzie Joanny Urban, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2007)

Księżyc w nowiu, 2006
(wyd. pol. w przekładzie Joanny Urban, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2007)

Zaćmienie, 2007
(wyd. pol. w przekładzie Joanny Urban, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2008)

Przed świtem, 2008
(wyd. pol. w przekładzie Joanny Urban, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2009)

Drugie życie Bree Tanner, 2010
(wyd. pol. w przekładzie Dobromiły Jankowskiej, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2010)

Midnight Sun, 2008


Siedemnastoletnia Bella Swan przeprowadza się do niewielkiego Forks w stanie Washington, gdzie zamieszkuje z ojcem. Cicha, zamknięta w sobie dziewczyna w nowej szkole zwraca uwagę na rodzinę Cullenów, która wyróżnia się urodą oraz bladością i trzyma we własnym gronie. Wkrótce Bella i najpiękniejszy (jej zdaniem) z Cullenów, Edward, zakochują się w sobie, a nastolatka odkrywa, że jej chłopak i cała jego adoptowana rodzina to wampiry. Cullenowie żywią się świeżą krwią, ale nie chcą krzywdzić ludzi, polują więc na zwierzęta (choć ich smak jest ponoć nieporównywalnie mniej satysfakcjonujący). Reżim dietetyczny nie jest jednak łatwy, o czym przekonuje się Edward, któremu Bella pachnie jak połączenie najlepszego na świecie wina z najwspanialszym posiłkiem. Wieczyście nastoletni wampir musi więc stale zwalczać swoje przyrodzone drapieżne instynkty, które każą mu zjeść pierwszą miłość jego ponad stuletniego życia. Ponadto obcowanie z nadnaturalnymi stworzeniami naraża Bellę na rozliczne niebezpieczeństwa, z których Edward wytrwale i ofiarnie próbuje ją ratować – niekiedy wbrew jej woli. Cztery tomy Sagi Zmierzch śledzą losy międzygatunkowej pary, łącząc opowieść o zwykłym życiu nastolatków (nowa szkoła, pierwsza miłość, problemy z rodzicami, złamane serce, uczenie się różnicy między miłością a przyjaźnią, szkolny bal, doświadczenie przemocy) z relacją o wydarzeniach i postaciach fantastycznych.

Target? Zmierzch jako pocisk masowego rażenia

Oczywiście, wampiry, zmiennokształtni, dosłownie nieludzcy mordercy itp. metaforyzują rozmaite wyzwania i niebezpieczeństwa dorosłego życia, do którego dorasta Bella. Ten nadprzyrodzony entourage stanowi jednak również jeden z elementów definicyjnych odnoszącego niesamowite sukcesy gatunku Paranormal Romance, do którego przeznaczonej dla nastolatków gałęzi zaliczyć można cykl Stephenie Meyer. Rzecz jednak w tym, że popularność Zmierzchu – podobnie jak niektórych innych książek pierwotnie adresowanych do „młodych dorosłych” (Young Adult, czy też Young Audience) – znacząco wykroczyła poza zamierzoną grupę docelową. Liczne społeczności internetowe poświęcone powieściom Meyer potwierdzają, że sagę czytają kobiety w każdym wieku, a nawet paru mężczyzn. Serwisy fanfiction zawierają tysiące (sic!) pozycji inspirowanych Zmierzchem, w tym prozę przeznaczoną zdecydowanie dla dorosłych oraz fanfiki, które poziomem literackim przerastają oryginał. Książki Meyer przetłumaczono na 37 języków, a sprzedały się one w milionach egzemplarzy (w pierwszym dniu sprzedaży czwartej powieści z cyklu, Breaking Dawn – Przed świtem, w USA rozeszło się 1,3 miliona kopii). Na listach bestsellerów Stephenie Meyer zdetronizowała nawet J.K. Rowling i panowała na nich przez kilka lat z rzędu. Ekranizacja kolejnych części sagi jeszcze zwiększyła gigantyczny sukces komercyjny. Filmy, choć rokrocznie są laureatami Złotych Malin, wylansowały nowych aktorów (na przykładzie zależności między Edwardem Cullenem a Robertem Pattinsonem, odtwórcą tej roli w adaptacjach, można by tłumaczyć nastolatkom, co to symulakrum) i rozpętały prawdziwą histerię, która przyczyniła się do tego, że czytelnik czy widz Zmierzchu jest – jak wspomniałam, niesłusznie – utożsamiany z wrzeszczącą dziewczyną w okresie pokwitania.

Acheiropoietos w XXI wieku

Trzydziestoparoletnia Stephenie Meyer nic przed Zmierzchem nie napisała (a przynajmniej nie opublikowała). Mieszkała na amerykańskiej prowincji, prowadziła mężowi dom i wychowywała trzech synów. Pewnej nocy jednak (2 czerwca 2003) miała niezwykły sen: zobaczyła dwoje zakochanych nastolatków na łące. Wiedziała, że ich miłość jest prawie niemożliwa, i zauważyła, że chłopak lśnił w słońcu. Rano zapisała sen, który w przyszłości miał się stać słynną sceną w książce, a później filmie, i obudowała go historią o ludzkiej nastolatce i wampirze. Wydawnictwo Little, Brown opublikowało Zmierzch, a Stephenie Meyer jest teraz milionerką i figuruje na sporządzanych przez „Timesa” i „Forbes” listach najbardziej wpływowych osób świata. Czy można sobie wymarzyć historię lepszą dla literackiej legendy?

Jak jest zrobiony Zmierzch

Historia Belli i Edwarda jest ujęta w formułę romansu, co oznacza, że co nie służy postępowi akcji miłosnej, nie znajdzie się na kartach powieści. (Warto zauważyć, że tego typu redukcja wątków to cecha typowa dla romansu, nie dla literatury dla młodzieży). Dzięki temu szkielet fabularny kolejnych tomów jest klarowny. Rodzi się też wrażenie pewnej nadświadomości konwencji: w sadze wykorzystane są skontaminowane mity i rozmaite przekazy, co daje eklektyczną, by tak rzec, polistadialną opowieść. Saga Zmierzch operuje autoporównaniem do baśni oraz, co jasne i bez mała oczywiste w każdym współczesnym tekście o wampirach, obfituje w wampiry komentujące kulturowe relacje na własny temat. Jednocześnie niektóre wampiryczne zdolności zdają się wnikać w sam tekst. Bella-narratorka ma niemal nadludzkie zdolności obserwacyjne i postrzega to, co mogłoby zwrócić uwagę wampira o wyczulonych zmysłach: drobne szmery, westchnienia, niuanse mimiki czy tonu głosu. Ta prawie behawiorystyczna rejestracja nieznacznych symptomów odsyła do jednego z nadrzędnych motywów serii: wyrafinowanych zmysłów drapieżnika.

Romansową proweniencję sagi Zmierzch potwierdza też charakterystyczne dla tego gatunku epatowanie luksusem, a także tryb rozpamiętywania. Przejawia się on na wiele sposobów: we wspomnianej już niezwyczajnej umiejętności obserwacji Belli, której nie umknie żaden szczegół; ale także w zaaranżowanej przez autorkę repetycji. Wszystkie części sagi są napisane pierwszoosobowo, z perspektywy Belli. Jednak Stephenie Meyer napisała też część tomu pierwszego z perspektywy Edwarda. Nie skończyła powieści – podobno dlatego że jej cząstkowa wersja robocza wyciekła – więc Midnight Sun, przedstawiające wydarzenia Zmierzchu z punktu widzenia wiekowego wampira doświadczającego udręk pierwszej miłości, obejmuje akcję jedynie do rozdziału 13. Jakaż to jednak gratka dla oddanych wielbicielek – wniknąć w umysł i emocje staroświeckiego Edwarda.

Meyer wydała też typowy spin-off – Drugie życie Bree Tanner (The Short Second Life of Bree Tanner), krótką powieść opowiadającą o epizodycznej postaci młodziutkiej wampirzycy z Zaćmienia. Takie projekty pozwalają dłużej pozostać w imaginarium Stephenie Meyer, głębiej zanurzyć się w stworzonym przez nią świecie, spędzić tam więcej czasu, z dala od własnych, realnych trosk. Normalnie jednak tego rodzaju przedsięwzięcia powstają po latach, niejako w hołdzie autorowi oryginału, czy też jako nobilitowane fanfiki (jak np. Darcy’s Story Elizabeth Aston, czyli Duma i uprzedzenie z perspektywy pana Darcy’ego, wydana w 1996 roku, choć bodaj najbardziej znanym przykładem jest Scarlett, kontynuacja Przeminęło z wiatrem Margaret Mitchell pióra Alexandry Ripley, wydana w 1991 roku). W tym jednak przypadku pozycje te są niejako usankcjonowane autorytetem autorki.

Skojarzenie z Dumą i uprzedzeniem nie jest przypadkowe ani bezzasadne, Meyer bowiem obdarzyła swoją bohaterkę własnym gustem literackim. Bella lubi Austen, Szekspira, Wichrowe Wzgórza, czytuje dziewiętnastowiecznych poetów. Ma typowo romantyczne preferencje czytelnicze, co wzmacnia jej status jako romantycznej bohaterki. Z kolei Meyer w swoich książkach czyni wyraźne aluzje do wspomnianych, ulubionych autorów, odwzorowując niektóre elementy ich utworów we własnych powieściach. I tak w Księżycu w nowiu znajduje się motto z Romea i Julii, a Bella rozważa koncepcję tego rodzaju miłości – i to nie tylko na zajęciach z literatury, lecz także w odniesieniu do własnej sytuacji uczuciowej, zaś w Przed świtem gorącokrwisty Jacob jest nazwany Parysem. W Zaćmieniu z powagą rozważa się, czy miłość może odkupić Heathcliffa, a trójkąt (nie)erotyczny, w który uwikłana jest Bella, luźno koresponduje z sytuacją z powieści Emily Brontë.

Ona

Bella Swan jest interesująca jako bohaterka powieści dla młodzieży. Z jednej strony, jest odpowiedzialna, spokojna, rozsądna. Nie chodzi na imprezy, nie pije alkoholu, nie zażywa narkotyków, nie uprawia seksu (choć abstynecja w tej akurat dziedzinie nie jest jej zasługą, o czym niżej). Nie lubi dziewczyńskiej odzieży, nawet się nie maluje, choć jest ładna w delikatny, nieklasyczny sposób. Jest więc idealną „grzeczną dziewczynką”. Z drugiej strony, z miłości do Edwarda dwukrotnie ucieka z domu, notorycznie okłamuje prawie całe swoje otoczenie, przejawia silnie autodestrukcyjne zachowania, takie jak szybka jazda na motocyklu czy skoki z wysokiego urwiska do oceanu. Zresztą całą jej fascynację światem nadprzyrodzonym, kulminującą w romansie z opętanym zapachem jej krwi wampirem, można uznać za przejaw popędu śmierci. Autodestrukcyjne skłonności Belli rozpoznała nawet jej książkowa przyjaciółka – wampirzyca Alice, mówiąc: „Nigdy w życiu nie spotkałam nikogo, kto cześciej od ciebie pakowałby sie z głupoty w tarapaty” [1]. Wywiera to wszystko wrażenie, jakby Meyer starała się stworzyć pozytywną, wręcz wzorcową bohaterkę, jednak materia tekstu wymknęła się spod jej kontroli i Bella – choć zewnętrznie grzeczna i podporządkowana wyśrubowanej normie zachowania, okazuje się owładnięta dużo mroczniejszymi demonami niż okazjonalna konsumpcja alkoholu przez nieletnich.

On

Edward Cullen to wyśniony (i to dosłownie), a wręcz wydestylowany z nastoletnich snów romantyczny bohater. Mroczny, tajemniczy, groźny, piękny, blady, czuły, błyskotliwy, wojownik. Jednocześnie Edward Cullen to neurotyk i histeryk z zamiłowaniem do teatralnych gestów, zaborczy i z chorobliwą potrzebą całkowitej kontroli. Z tego punktu widzenia Saga Zmierzch wydaje mi się naprawdę interesująca – autorka, niejako mimochodem, pokazała, jak dominująca, egotystyczna (gdyby nawiązać do terminów freudyzmu, można by powiedzieć, że analna) osobowość rozpada się w wyniku okoliczności, których bohater nie może kontrolować (jak zakochanie się, zwłaszcza w kimś, kto zakłóca wizję świata i autodefinicję podmiotu).

Z wybujałej popularności sagi można jednak wnioskować, że nastolatki marzą o bosko pięknym (konkretnie pięknym jak Adonis – to okropne porównanie występuje w sadze wiele razy, trzeba jednak przyznać, że w amerykańskim wariancie angielskiego jest to porównanie kolokwialne, a nie licentia poetica Meyer) kochanku, który zawsze przedłoży ich dobro nad własne (w razie konieczności wbrew ich woli i w tajemnicy przed nimi), każdą winę weźmie na siebie i z zachwytem będzie nasłuchiwał bicia serca wybranki oraz przyglądał się, jak śpi.

To takie romantyczne!

Miłość Belli i Edwarda spełnia wyznaczniki miłości romantycznej, choć w jej popularnym ujęciu: wykracza poza śmierć, jest wyłączna, duchowa, nadprzyrodzona i… nieskonsumowana (aż do czwartego tomu). Edward boi się, że z powodu jego ogromnej siły fizycznej oraz żądzy krwi, z którą bezustannie walczy, akt cielesny skończy się dla Belli tragicznie; ponadto nie chce złamać szóstego przykazania, stale więc odmawia pannie Swan swego ciała. W rezultacie w książkach przesyconych stałym seksualnym napięciem między dwojgiem (niekiedy trojgiem) bohaterów zupełnie nie ma tzw. „akcji” [2]. Właściwie cielesnych dołów całkowicie brak. Ich funkcje „erogenne” przejęły te bardziej uduchowione, górne części ciała: twarz (wyrazista), policzki (podatne na rumieniec), włosy (piękne, lśniące, wonne), szyja i obojczyki. Raz jeden wzmiankowane jest biodro. Oczywiście, w planie świata przedstawionego poniekąd odpowiada to wampirycznym zainteresowaniom protagonisty – zrozumiałe, że Edwarda interesują te części ciała, gdzie krew widać albo czuć. W sensie bardziej przenośnym odnosi to do korzeni literatury wampirycznej, która kształtowała się przecież w epoce wiktoriańskiej, kiedy te właśnie elementy kobiecej aparycji były dla mężczyzny dostępne, a w literaturze opisywane jako atrakcyjne. W rezultacie kierowanym przez surową mormońską moralność autorki bohaterom tylko tam wolno się zapuszczać – ewentualnie na niedookreślony tors czy neutralny w sumie brzuch. Można też pokusić się o psychoanalityczną, freudowską z ducha interpretację atrakcyjności pulsującej tętnicy szyjnej: odżywianie przez ssanie – i to seksualnie nacechowną krwią – sygnalizuje fiksację oralną, zaś ukąszenie wampira metaforyzuje deflorację. (Z tego punktu widzenia nie może dziwić, że dziewiczy Edward tak dzielnie odpiera erotyczne zakusy dziewiczej Belli).

Przekaz ten jest niepopularny, choć psychologicznie osadzony – orgazm to już nie „mała śmierć”, lecz śmierć całkiem poważnie. Nic dziwnego, że bohaterowie sagi wpasowali się (skądinąd chyba niezależnie od intencji autorki) w rozmaite ruchy promujące wstrzemięźliwość seksualną i zachowanie dziewictwa do ślubu (takie jak Silver Ring Thing czy True Love Waits). Jednocześnie perwersja aż bucha z tej cnotliwej prozy. Połączenie Erosa i Tanatosa, nawet w tak ucukrowanym wydaniu, jest magnetyzujące. Subwersywny potencjał erotyki i mitu wampirycznego podważa ugrzecznione, moralizatorskie intencje pisarki.

Przemieszczona różnica

Gdyby nie różnica gatunkowa między dwojgiem protagonistów, świat Zmierzchu byłby nadzwyczaj uładzony i homogeniczny. Cykl prezentuje tradycyjne wartości: rodzina, miłość, wierność, lojalność, skłonność do poświęceń, odwaga. Nie ma tam ani jednego wampira-homoseksualisty. Wszystkie powieściowe wampiry są białe (w filmie występuje charakter czarnej rasy i czarnawy z usposobienia). Problem chorób, które przenoszone są wraz z krwią, w ogóle się nie pojawia (choć pewnie żółtaczka nie zrobiłaby wrażenia na marmurowych i praktycznie niezniszczalnych bohaterach Stephenie Meyer). Nie znaczy to, że nie występuje tu różnica: problemy z nią związane przybierają postać konfliktu, by tak rzec, gatunkowo-rasowego – wampiry rasy kaukaskiej nie lubią się z rdzennymi Amerykanami z plemienia Quileute, którzy zmieniają się w wilki i chronią ludzi przed krwiopijcami.

Jak wspomniałam, zgodnie z konwencją romansu konflikty niezwiązane z postępem miłosnej relacji między bohaterami są zredukowane do minimum. Bella nie ma większych problemów w szkole, mimo że sporo swojego czasu spędza o włos od śmierci. Dopisuje jej też doskonałe zdrowie – wyjąwszy depresję na tle przejściowego rozstania z Edwardem oraz trudną ciążę w tomie czwartym. Jeśli opierać się na tym, o czym mowa w tekście, nie potrzebuje nawet rehabilitacji po poważnym złamaniu nogi oraz niezliczonych urazach. Ciekawe jest też, że Bella – prześladowana przez morderców, torturowana, zaatakowana przez owładniętego krwiożerczym szałem przyszłego szwagra – tak naprawdę cierpi tylko na złamane serce. Edward Cullen okupuje tyle jej świadomości, iż nie starcza miejsca na żaden zespół stresu pourazowego.

Och Bello, a co na to sufrażystki?

Jak wspomniałam, świat Zmierzchu jest zorganizowany przez tradycyjne wartości, a nadrzędną z nich jest rodzina. Bella jest córką rozwiedzionych rodziców, których zdolności opiekuńcze pozostawiają wiele do życzenia: jej matka jest przedstawiona jako kochająca, ale roztrzepana hipiska, ojciec zaś – zwłaszcza jak na policjanta, który rzekomo jest niegłupi – doprawdy nie ma pojęcia, co się dookoła niego dzieje, i nie radzi sobie z niezależną córką.

Z najbliższą rodziną Belli skontrastowani są Cullenowie. I tu znowu pojawia się subwersywność, jakieś wewnętrzne rozwarstwienie, zupełnie osobne względem nieistotnej w tym kontekście sprawy, że wszyscy Cullenowie są wampirami. Z jednej strony, jest to rodzina o ściśle wyznaczonych rolach: ojciec jest lekarzem, cieszy się powszechnym szacunkiem, służy wszystkim radą i wsparciem; Esme jest niemal archetypem matki – kochająca, troskliwa, prowadzi dom (u Cullenów, co jasne, nie prowadzi się kuchni, więc przypisanie Esme do sfery domowej jest zaznaczone w tym, iż jest ona architektem i dekoratorką wnętrz). Tych dwoje idealnych rodziców ma pięcioro ukochanych adopcyjnych dzieci, których osobowości nawiązują do tego czy owego stereotypu nastoletniego zachowania. Z drugiej jednak strony, ta doskonała rodzina łamie rozliczne społeczne konwencje. Najważniejszą z nich jest nie byle co, bo zakaz kazirodztwa: wśród pięciorga wampirów w rolach nastoletnich „dzieci” są dwie małżeńskie pary. Między Cullenami nie ma żadnego rzeczywistego pokrewieństwa, ale nawet tolerancyjna Bella przyznaje w pierwszej części sagi, że tego rodzaju sytuacja jest niecodzienna. W rodzinie Cullenów panuje też zamęt w kwestii różnicy wieku między postaciami: najstarszy jest Carlisle, senior rodu, liczący około trzystu pięćdziesięciu lat, który zmarł jako dwudziestoparolatek; jednak już jego żona Esme poniosła śmierć w wieku bodaj 26 lat, lecz w sumie ma niewiele ponad setkę, jest więc o dobre pół wieku młodsza od Jaspera – jednego z wampirów, którzy odgrywają i, co ważniejsze, internalizują role jej dzieci. Za pomocą tych zawiłych relacji Meyer promuje poczciwy, budujący pogląd, że rodzinę tworzą wzajemne zaufanie i wspólne wybory, a nie więzi biologiczne. Autorka opowiada się więc za nowoczesną koncepcją rodziny jako wspólnoty konstruowanej – po to tylko, by dążąc do idealnie baśniowego zakończenia, złamać zasady własnego świata przedstawionego i dać biologiczne potomstwo wampirycznej (zasadniczo bezpłodnej) parze.

Tym niemniej do takiej właśnie rodziny aspiruje Bella, szukając stabilizacji, wzajemnej troskliwości i opieki, poczucia przynależności. Zmuszona przez własnych nieodpowiedzialnych rodziców do samodzielności, bohaterka chce być córką, siostrą, szwagierką. Co ciekawe, początkowo nie chce być żoną, z biegiem czasu jednak przyjmuje rozumowanie Edwarda i chce za niego wyjść nie tylko ze względu na jego szantaż erotyczny. Choć Bella czuje się gorsza od idealnie pięknych, mądrych, niezniszczalnych, pozbawionych krępujących funkcji fizjologicznych wampirów (właściwie to trudno się bidulce dziwić), niestrudzenie dąży do celu: wszystkie jej marzenia i pragnienia koncentrują się wokół tego, by być z ukochanym mężczyzną i należeć do jego świata. Mało to wyemancypowane… Meyer broni się przed zarzutami o antyfeministyczną wymowę serii, zwracając uwagę, że są to życzenia i pragnienia Belli – to ona dokonuje wszystkich istotnych wyborów, a ilekroć Edward próbuje jej coś narzucić, źle się to dla niego kończy, bo to ona sama, mniej lub bardziej świadomie czy dojrzale, akceptuje albo odrzuca jego stanowisko. Trudno się nie zgodzić, że Bella jako kobieta ma prawo wybrać ścieżkę kształtowaną przez tradycyjne drogowskazy. Czytelnik może jednak odnieść wrażenie, że aby zasłużyć na nazwisko „Cullen”, nieszczęsna Bella musi się wykazać – inteligencją, opanowaniem, otwartością, odwagą… oraz takimi tradycyjnie kobiecymi walorami jak empatyczność, wyrozumiałość, skłonność do poświęceń, a zwłaszcza opiekuńczość, w sadze ucieleśniona w wampirycznym talencie Belli – jest ona bowiem „tarczą”, tzn. chroni siebie i innych. Znowuż więc wartości deklarowane niejako się rozjeżdżają z tymi wyłaniającymi się z tekstu: Bella dokonuje wolnego wyboru – całkowicie zgodnego ze starą kulturową normą.

We – Twilight

Mimo tych wszystkich klisz, niedociągnięć, niekonsekwencji, wewnętrznych pęknięć Meyer jako pisarka odnosi się do swoich zamierzonych czytelników z szacunkiem i sympatią. Przede wszystkim poważnie traktuje problemy nastolatków. Z pewnego punktu widzenia w sadze są przedstawione pospolite dramaty – pierwsza miłość, pierwsze rozstanie, przyjaźń, nowa szkoła, problemy rodziców i z rodzicami. Ale Meyer poświęca im uwagę i w żadnym momencie nie wyśmiewa, nie patrzy na nie z wyższością z piedestału swoich dwóch dekad doświadczenia życiowego więcej. Z tkanką codziennych i wydumanych problemów splatają się ważne i trudne kwestie: depresja, skłonności oraz próby samobójcze, problem przemocy. Nie należy zapominać, że w toku czterech tomów sagi Bella nieomal zginęła (według mojej rachuby) dwanaście razy, z czego dziewięć razy była obiektem celowej, ukierunkowanej agresji. Spośród pierwszo- i drugoplanowych bohaterów sagi trzy postacie próbowały popełnić samobójstwo (jednej się nawet udało – Esme, którą wszakże w chwili śmierci Carlisle przemienił w wampira), nie mówiąc już tu nawet o ewidentnym życzeniu śmierci Belli Swan. Jedna z bohaterek poniosła śmierć w wyniku zbiorowego gwałtu. To niejednoznaczny aspekt sagi. Z jednej strony, ta ciężka tematyka odnosi się do trudnych problemów, z jakimi borykają się nastolatki w prawdziwym życiu. Z drugiej strony, znamienne, że owe mroczne aspekty rzeczywistości dotyczą albo wampirów, albo zanurzonej w ich świecie Belli – nie ma wzmianek o takich problemach wśród zwykłych mieszkańców Forks. Fantastyczne stworzenia, takie jak wampiry, oswajają rzeczywiste problemy i wplatają się w ustrukturyzowaną opowieść – tak jak w baśni, która za pośrednictwem przygód bohatera opowiada o życiu społeczności.

Zmierzch to także wiarygodna, przejmująca, sugestywna kronika uczuć zwykłej nastolatki – takiej, której cechy wyróżniające nie rzucają się oczy, która czuje się wyobcowana i trochę zagubiona. Dlatego Zmierzch to koronne, a na pewno najpopularniejsze dzieło emo-literatury.

Saga nie miałaby tego statusu (o ile go ma), gdyby nie istotna rola, jaką odgrywa w tym universum muzyka. To muzyka – jako pierwsza poza wzajemną fascynacją – łączy siedemnastoletnią żywą dziewczynę i stuparoletniego nieumarłego: Bella i Edward z zaskoczeniem odkrywają podobne gusta. Muzyka jest też bardzo istotna dla autorki: Przed świtem zadedykowała ona m.in. swojemu ulubionemu zespołowi – Muse. Ponadto Meyer, mocno zaangażowana w ekranizację swoich książek, uczestniczyła w kompilowaniu ścieżek dźwiękowych do każdego z filmów, podsuwając sugestie co do artystów, których chciałaby usłyszeć na płytach. Na jej oficjalnej stronie każda z odsłon sagi ma też swoją playlistę, ułożoną przez autorkę. To kolejny zabieg, który wzbogaca doświadczenie stworzonego przez nią literackiego świata i pozwala bardziej się weń zagłębić. Mroczna, melancholijna muzyka, którą Meyer preferuje, buduje klimat sagi Zmierzch.

Poza tym Meyer po prostu ładnie traktuje swoich fanów. Jest rozsądną autorką, co przejawia się m.in. tym, że toleruje ogromną masę fanfiction, które stale powstaje na bazie jej pomysłów fabularnych i bohaterów. Meyer wzięła nawet incognito udział w konkursie fanfiction – co ciekawe, nie wygrała. Podobno ją to śmieszy.

Ukąszenie

Saga Zmierzch to lektura stygmatyzująca. Trochę to wstydliwe – czytać Zmierzch. Jeszcze bardziej wstydliwe niż w ogóle czytanie o wampirach. Tym niemniej seria pozwoliła mi odnowić więź z moją wewnętrzną nastolatką. I chociaż książki są głupie, siedziałam nad nimi noc w noc do czwartej rano, kryjąc się ze światłem przed żywymi, a rankiem snułam blada, niewyspana, z wampirycznie podkrążonymi oczami. Ach, te zakazane przyjemności.

Anna Pochłódka

PRZYPISY:

[1] Przekład nie jest dokładny. Anglojęzyczna Alice mówi: „I’ve never seen anyone so prone to life-threatening idiocy”.

[2] To zresztą odróżnia sagę od typowych przedstawicieli gatunku Paranormal Romance, przeznaczonych dla publiczności dorosłej.


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas