poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
MIGUEL FLORIÁN
WIERSZE
Dekada Literacka 2010, nr 3 (241)

* * *

Chcę cię teraz wziąć, zjadać bardzo powoli aby nie zrobić ci
krzywdy.

(Zjadać oczami, zębami, dłońmi. Usta są
porami skóry, otwierają się aby nałapać powietrza, kolorów,
ciał.

Chcą posmakować warg – podniebienia, języka – 
krwi, imienia trzewi).

Zjeść cię po cichu, tak że nie zauważysz.


* * *

Za zamkniętymi oczami kobieta na nas patrzy.

Lękamy się jej słowa, znaku, który ryje się na groźnej
powierzchni wód.

Kobieta naga, która podtrzymuje puste lustro pomiędzy
dłońmi.

* * *

Powrócić poprzez ciała do jedynego ciała, do
matki. Matki ejdetycznej. Zagłębiasz się w seks, płyniesz przez
ciemny i wilgotny tunel seksu: i chciałbyś się w nim skumulować.
Zatrzymujesz się na chwilę. (Agon).

I wszystko to był wabik, lustro. Zza każdego ciała inne ciało
nas przyzywa i tak aż domknie się okrąg. (Ouroboros).
Domyka się obrączka ślubna. Edyp leży wyczerpany na łonie
Jokasty. Dionizos tańczył w niekończących się kręgach pod rękę
z Ariadną.

Prochy się łączą i ptak wzbija do lotu. (Matko, matko,
czemuś mnie opuściła?)

Przełożył Piotr Sobolczyk




 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas