poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ANNA PEKANIEC
Różnorodnością silne
Dekada Literacka 2010, nr 1-2 (239-240)

1
Polska biblioteka feministyczna powiększa się z roku na rok. Na grunt krajowy przeszczepiane są idee zagraniczne, wywodzące się z women, gender, lesbian studies, autorki – filozofki, socjolożki, literaturoznawczynie, pisarki, poetki (rzadziej autorzy) starają się odrabiać przyspieszoną i nieco spóźnioną (ale lepiej późno niż wcale) lekcję drugo‑ i trzeciofalową, jednocześnie nie zapominając o rodzimym dyskursie emancypacyjnym. Coraz liczniejsze studia są poświęcane historii kobiet w Polsce, ich działalności, twórczości, życiu (nie)codziennym, realizowanym projektom, a przede wszystkim sposobom doświadczania świata. Rozmaicie rozumiane kobiece doświadczanie świata stało się punktem wyjścia (i dojścia zarazem) trzech książek, o których chcę opowiedzieć, nie tylko, by je ocenić, ale przede wszystkim, aby umieścić je na mapie dyskursu feministycznego. 

Rozpisane na wiele głosów (metafora głosu jeszcze powróci) książki te stają się polifonicznym świadectwem przełamania milczenia, wyjścia z ukrycia, cienia, stają się dowodem odmawianego kobietom przez tak długi czas pełnoprawnego uczestnictwa w przedefiniowanych sferach – zarówno publicznej, jak i prywatnej. Jednocześnie publikacje te uwidaczniają, że tezy o braku uczestnictwa kobiet w kształtowaniu kultury i społeczeństwa, aczkolwiek słuszne, wymagają uszczegółowienia. Zgadzam się ze spostrzeżeniem, iż wyjście poza patriarchalne schematy, fantazmaty, obwarowania, często było niełatwe, mało efektywne, choć pozornie efektowne, jednakże w ostatecznym rozrachunku okazywało się istotną próbą działania w dostępnej przestrzeni. Intensywnie rozwijający się w XX wieku polski feminizm, sięgający korzeniami do romantyzmu, po II wojnie światowej został wyciszony na niemalże pół wieku, by powrócić w latach 90. Falowanie krajowego feminizmu w dużej mierze było (i jest) zbieżne z przemianami polityczno‑społecznymi, czy szerzej ustrojowymi. Na gruncie literackim krytyka feministyczna sukcesywnie zdobywa kolejne przestrzenie, stopniowo zapełnia białe plamy w historii literatury, przede wszystkim zmieniając podejście i rozumienie literatury tworzonej przez kobiety. Od polityki, poprzez budowanie tożsamości, odnajdywanie kobiecego języka, próby napisania samych siebie i zapisania partykularnych refleksji, do literatury jako szczególnie dogodnego środka ekspresji, autokreacji, afirmacji wieloaspektowo rozumianej kobiecości – przebiega trajektoria wyznaczana przez lekturę książek Bernadetty Darskiej i Anny Legeżyńskiej, pomiędzy którymi łączniczką stała się antologia Solistki.

2
Głosy kobiet Darskiej są kolejną odsłoną ponad wiekowych starań kobiet o przełamanie milczenia na temat przysługujących im praw. Dają też wyraz dążeniom do zniesienia opresyjnych regulacji. W 1903 roku ogłoszony został Głos kobiet w kwestyi kobiecej (poprzedzona przedmową Kazimiery Bujwidowej publikacja zawierała teksty autorstwa m.in. Marii Turzymy, Gabrieli Zapolskiej, Izy Moszczyńskiej, Marii Dulębianki, Zofii Daszyńskiej‑Golińskiej, Pauliny Kuczalskiej-Reinschmit) – rok 1992 to data wydania krakowskiej książki Głos mają kobiety (artykuły zamieściły w niej np. Sławomira Walczewska, Barbara Limanowska, Ewa Toniak, Maria Ciechomska) – w 2005 roku ukazała się natomiast kolejna książka z tej linii – Feministki własnym głosem o sobie (o swoim życiu, drogach do feminizmu opowiedziały w niej m.in. Inga Iwasiów, Agnieszka Graff, Anna Lipowska‑Teutsch, Bożena Umińska). Na marginesie warto dodać, że jedno z analizowanych przez Darską czasopism – pierwsze po roku 1989 feministyczne pismo w Polsce – zatytułowane było „Pełnym Głosem”1. Wymienione publikacje pozwalają na dostrzeżenie wagi Głosów kobiet, które uznać można za kontynuację i znaczące dopełnienie Czasu Fem. Przewodnika po prasie feministycznej i tematach kobiecych w czasopismach kulturalnych po 1989 roku (Olsztyn 2008), jak również oddanie głosu milczącym przez wieki kobietom; stały element feministycznych rewindykacji okazuje się w tej perspektywie nie tylko gestem przerywającym ciszę, lecz także konstytuującym wspólnotę mówiących/piszących, kieruje ku kolejnemu wyróżnikowi, autobiografizmowi, czy inaczej – ku eksponowaniu podmiotowości zarówno piszącej, jak i autorek omawianych tekstów. Krytyka przeprowadzana z perspektywy feministycznej nie może nie być osobista – to bowiem jej znak rozpoznawczy i nieodzowny atrybut. Darska przygotowała swego rodzaju feministyczny, genderowy niezbędnik, oferując czytelniczkom/czytelnikom solidny, rzetelny oraz krytyczny przegląd teorii, postulatów, problemów.

Autorka przypomina już we wstępie, że feminizm nie jest monolitem, lecz konglomeratem wielu stanowisk, odmian, rodzajów. Przywołując klasyfikacje przeprowadzone przez Kazimierza Ślęczkę, Rosemarie Putnam Tong, Maggie Humm, Marię Ciechomską, podkreśla to, co wspólne dla wszelkich odłamów feminizmu, a więc przekonanie o doświadczanych przez kobiety niedogodnościach i krzywdach, które nie mogą być niczym usprawiedliwione. Dotarcie do ich przyczyn, zniesienie ich i podjęcie działań zapobiegawczych to zadania dla feministów i feministek.

Darska uwzględnia nie tylko problematykę dotyczącą kobiet heteroseksualnych – ważną składowa jej analiz są także kwestie związane z ruchem lesbijskim. Homoseksualistki są podwójnie piętnowane: ze względu na płeć i na orientację, ich problemy na przykład z nierównym traktowaniem w pracy, molestowaniem seksualnym, mobbingiem są potęgowane przez ewentualny coming out.

Skupiając się na pięciu czasopismach feministycznych i genderowych, skrupulatnie oddzielając je od prasy kobiecej, Darska podkreśla ich koncentrację na indywidualności i podmiotowości kobiet, co jest realizacją postulatów drugiej i trzeciej fali feminizmu. „Pełnym Głosem”, „Zadra”, „OŚKA”, „Katedra” i „Furia Pierwsza” zostały zestawione ze sobą w taki sposób, by zachowując odrębność każdego z czasopism, dało się dostrzec ich wzajemne przenikanie i uzupełnianie się. Wszystko zostało wzmocnione analizą mechanizmów dyskursu władzy, tak silnie oddzielającego to, co prywatne (kobiece), od tego, co publiczne (męskie). Zniesienie rozróżnienia na to, co prywatne, i na to, co społeczno‑polityczne, zaproponowane w Sexual Politics przez Kate Millet, staje się – obok kategorii cielesności, seksualności – najważniejszym narzędziem, za pomocą którego Darska wydobywa z artykułów sygnały, strategie, sposoby budowania przez kobiety tożsamości oraz języka, który byłby albo niezależny od patriarchalnych wzorców, albo przynajmniej maksymalnie tych wzorców świadomy. Dla autorki szczególnie ważne jest zaangażowanie, reagowanie, czynny udział w zmienianiu nieprzyjaznej kobietom rzeczywistości. Poprzez działania konstytuowana jest tożsamość – zbiorowa, a także indywidualna. Innymi ważnymi zagadnieniami, jakim poświęca uwagę badaczka, są relacje kobiet z innymi kobietami, mężczyznami, tworzenie się wspólnot i problemów, z jakimi borykają się kobiety, jeśli chcą włączyć się w tworzenie kultury, historii. Darska umiejętnie wydobywa obosieczność feministycznych lejtmotywów – prywatności, ocalającej, ale i opresywnej, ciała – źródła siły, enklawy prywatności, lecz zarazem narzędzia terroru urody, stale wystawionego na oceniające spojrzenia, poddawanego dyscyplinującym praktykom. Autorka ostrzega przed wtórną gettoizacją, jaką mogą wywołać badania genderowe, przypomina, że największymi wrogami kobiet są… one same.

Wielopoziomowa analiza wyłaniającego się z zestawienia pięciu czasopism dyskursu feministycznego uzmysławia, jak wiele zostało już osiągnięte i jak wiele jest do zrobienia. Wydaje się, że najważniejsza jest zmiana mentalności, a Głosy kobiet mają potencjał, by to uczynić.

3
Literatura tworzona przez kobiety to schronienie się w prywatność pisma (zaznaczam, iż stale mam na uwadze daleko posuniętą umowność i ambiwalencję podziału na prywatne i publiczne), a niekiedy jedyna lub najbardziej dogodna okazja wypowiedzenia siebie. Inga Iwasiów swego czasu postawiła następującą tezę: Historia literatury kobiet pokazuje przede wszystkim, jak kobiety milczały, mówiły cudzym głosem lub – w najlepszym przypadku – z klauzuli. Jednocześnie pozwala objaśnić uprzywilejowany paradygmat kultury nastawionej na męskie wartości, jego meandry i punkty zapalne. Milczenie kobiet jest przysłonięte mową patriotyczną, obywatelską, chrześcijańską. Uprzywilejowanie kanonu wartości łączy się w niej z dążeniem do takiego modelu indywidualizmu, który w tle miałby pamięć tych wartości2.

Teza ze wszech miar prawdziwa, aczkolwiek nie dogmatyczna, o czym świadczą książki Solistki i Od kochanki do psalmistki, które – jak mi się wydaje – można uznać za próbę przepracowania owego stwierdzenia. Co więcej, całkowite odłączenie się od męskocentrycznej, narodowowyzwoleńczej sfery wartości jest trudne, choć nie niemożliwe (tyle że nie zawsze też konieczne). Twórcze przepracowanie staje się sposobem na wykreowanie nowego, kobiecego języka, w zamierzeniu odmiennego od męskiego, wolnego od śladów opresyjności, wykraczającego poza binarne opozycje. 

Maria Cyranowicz i Justyna Radczyńska, dwie z trzech redaktorek antologii, tak tłumaczą jej tytuł: Tytuł antologii Solistki w sposób jasny i precyzyjny informuje o jej zawartości: z jednej strony mówi, że jest to poezja napisana przez kobiety, a z drugiej strony – co znamienne – mówi, że funkcjonują one osobno. Krytycy tworzący kategorie, klasyfikujące poetów na grupę x czy na grupę y, obejmują nimi zwykle nazwiska męskie, sytuując poetki zwykle na marginesie. [ … ] Tytuł Solistki mówi coś jeszcze o poetkach – zaznacza: kunszt osobowości, samotność i samodzielność. Płeć i osobność. Samodzielność, a więc zaradność, umiejętność funkcjonowania poza (ponad) podziałami, celebracja indywidualności, przy jednoczesnym osamotnieniu, waloryzowanym dwojako: jako efekt wykluczenia, marginalizacji, ale i wyboru. Solistka odpowiada sama za siebie, występuje sama, skupiając uwagę; celebruje własną osobność, przy czym nie odcina się od innych solistek – nie musi składać takiej deklaracji, bowiem głosy solistek są usytuowane obok siebie. Solistki są niezależne, dzięki czemu ocalają własną indywidualność. 

Jedna z solistek, Zofia Bałdyga, w wierszu (osobie) pisała: poezja kobieca się zdarza. Wiersze czterdziestu jeden poetek, w przeważającej liczbie urodzonych w latach 70. XX wieku, są swoistymi zdarzeniami – tj. mają charakter dynamiczny, procesualny, są nie tylko pismem, ale i dzianiem się. Poetki przyjmują postawę kontestatorek języka, kultury (w tym literatury), struktur rodzinnych. Stąd też częste odwołania do psychoanalizy, powracające wątki relacji matka – córka, córka – ojciec. Druga z wymienionych relacji jest nie tylko próbą zmierzenia się z pamięcią o ojcu (Anna Tomaszewska, Cyrk; Wszystko o moim ojcu Wioletty Grzegorzewskiej) czy uosabianym przez niego prawem i porządkiem (Aleksandra Zbierska w utworze Kwit z pralni pisze: „Staranniej dobieraj słowa”. Nie mam / lepszej pamiątki po ojcu) – jest także odwróceniem, przekształceniem, tak znamiennej dla feminizmu więzi z matką. Przez rekonfigurowanie zostaje powołany do (tekstowego) istnienia nowy, kobiecy świat, choć nie zawsze objęty matronatem. Na szczególną uwagę zasługuje tu Postlitania Izabeli Filipiak – ironiczna, prześmiewcza, błyskotliwa próba zbudowania nowego, świeckiego sacrum, pośród kopii, symulakrów, relatywizmów, nieporozumień. Prowokacyjne i celne apostrofy kierowane do Slavoja Žižka (np. O profesorze ze Słowenii / Szczęśliwi ci którzy cię posiadają) układają się w deklarację nie‑wiary, będącą próbą objaśnienia świata stwarzanego w języku, któremu i tak zawsze umkną najciemniejsze i niewyrażalne elementy, decydujące o kształcie świata i podmiotu.

Współczesne poetki prowokują, krytykują, buntują się, przekształcają zastane formy, role, schematy, odcinają się (choć nie do końca) od patriarchalnej normy, ufne we własne możliwości, dzielnie zmagają się z trudnościami, także pisarskimi: dysponują zdrową głową, a / także niezgorszym piórem, które / potrafi zamykać, potrafi otwierać (Agnieszka Wolny‑Hamkało No i (nie zaczyna się)). Wachlarz form, tematów, konwencji występujących w zgromadzonych wierszach jest szalenie różnorodny. Jako tematy, konwencje powracają śmierć, miłość (między kobietą i mężczyzną, ale i między kobietami, (nie)odwzajemniona, spełniona, trudna, marzona – Anna Piwkowska, Justyna Radczyńska, Anna Wieser, Monika Mosiewicz, Inga Iwasiów), choroba, starość, cielesność (także jako ciąża, poród, swoiste sięganie w głąb ciała). Niezwykle często wykorzystywane są motywy akwatyczne i lunarne, choć ważne stają się też zwykłe rzeczy, ich mowa (np. pomysłowy i nastrojowy wiersz Marzeny Brody Po stronie lustra, będący monologiem zwierciadła: Dlaczego tak ślepo chłonę i zbijam was z tropu? Zadowolone, czy nie, rozmowa jest zaglądaniem / W siebie, jednocześnie mówię milczeniem, / Pozornie płaskie, ale potrzebne wam), wreszcie – nastroje, emocje. Chropowaty, miejscami dosadny język nie ułatwia poetkom zadania. Próby opisywania zamieniają się w trud wynajdywania języka, który byłby zdolny opowiedzieć o intymności, seksualności nieszablonowo, niefallogocentrycznie (Justyna Radczyńska, Wiersz obyczajowy). Ekfrazy, elegie, hiperteksty, liryka maski są swoiście komentowane, a zarazem uzupełniane, przez rysunki Poli Dwurnik i Marty Ignerskiej. Antologia poezji kobiet przypomina językowo‑literacki kalejdoskop, opalizujący w coraz to nowych, niepowtarzalnych kształtach. 

Wybijające się na samodzielność poetki sięgają nie tylko do własnych doświadczeń. W antologii można odnaleźć ślady inspiracji twórczością Juliana Tuwima, Bolesława Leśmiana (por. biogramy nieistniejących poetów i poetek Agnieszki Kuciak czy wiersze Joanny Mueller a kto tego słowa nie wypowie ten nie będzie żył, przejście przez morze wewnętrzne. partogram), Krzysztofa Kamila Baczyńskiego (Joanna Roszak w zakończeniu lovepuzzle 9 pisze, nawiązując do Piosenki księżycowej: słodka woda zalewa morze słona woda piąstką wstrzymuje pustkę / mały czarny piesek jednak pogryzł światło / i jednak chodzę z wiatrem ze znanym imieniem na ustach), Juliana Przybosia, Nowej Fali. Obwieszczenie autorek antologii z rozmowy zamieszczonej na końcu książki o odcinaniu się poetek od tradycji zarówno kobiecego, jak i męskiego „poetyzowania” uznać więc należy za skrojone nieco na wyrost. Uważam zresztą, że w odwołaniach do szeroko pojętej tradycji nie ma niczego złego, o ile będą one wynikiem indywidualnego wyboru, w którym zostanie zachowana świadomość ich doraźności.

Na tle Solistek publikacja Anny Legeżyńskiej okazuje się, by tak rzec, konserwatywna, mniej wywrotowa. Zawarty jednak w niej potencjał reinterpretacyjny jest równie ważny. Książka Od kochanki do psalmistki to swoisty historycznoliteracki komentarz do Solistek, ale także uzupełnienie i zarazem polemika. Widzę w niej także kolejny składnik feministycznej linii historyczno‑teoretycznej wyznaczanej przez Cudzoziemki Grażyny Borkowskiej, Ciało, pożądanie, ubranie Krystyny Kłosińskiej, Piórem niewieścim i Czytelnika jako kobietę Ewy Kraskowskiej, Postacie z cieniem Bożeny Umińskiej (by wymienić publikacje najbardziej znane). Anna Legeżyńska w szeregu szkiców dokonuje przeglądu poezji napisanej przez Polki, od Młodej Polski po współczesność. Zestawia ze sobą twórczość kobiet i mężczyzn, starając się uwypuklić specyfikę poezji kobiet (tworzy przy tym zręby kobiecej tradycji poetyckiej, ale i żeńskiej genealogii) przy jednoczesnych próbach włączenia jej w historię polskiej poezji, która nie zwykła uwzględniać kategorii płci. Niemniej jednak kategoria płci, a dokładniej kobiecości jest dla Legeżyńskiej kluczowa. Badaczka proponuje, by potraktować ją jako modalność (w odróżnieniu od Ewy Kraskowskiej rozumiejącej ją jako konwencję). Koncepcję modalności pożycza Legeżyńska od Włodzimierza Boleckiego – kobiecość rozumiana w ten sposób jest zorientowana na podmiot piszący, czy precyzyjniej – na tego podmiotu emocje, uczucia, jakie wywołuje temat / przedmiot wypowiedzi. Modalizacje lektury są ściśle powiązane z kulturowymi wyobrażeniami dotyczącymi płci, zatem nie są stałe, zmieniają się wraz z upływem czasu. Inny sposób ujmowania kobiecości przez Legeżyńską to traktowanie jej jako emanacji podmiotu. Badaczka nie formuje jednoznacznej definicji kobiecości, proponuje kilka ewentualności, zdając sobie sprawę, że „twarda” definicja byłaby zabójcza (nie tylko) dla przedmiotu jej rozważań. Na szczególne podkreślenie zasługuje fakt, iż Legeżyńska, koncentrując swoją uwagę na poezji, nie pomija jednocześnie kontekstu społeczno‑obyczajowego, lecz sygnalizuje jego przemiany, stara się wyłapywać jego znamiona w wierszach. Uwzględnienie czynników pozatekstowych pozwala na lepsze oświetlenie poetyckich realizacji kobiecości, niweluje zarzut jej stereotypowości, a także wtórności wobec męskich fantazmatów. Legeżyńska z powodzeniem wydobywa kobiecość zarówno z tekstów poezji młodopolskiej, jak i z poezji neolingwistycznej. Każdorazowo jest to inna wersja kobiecości.

W podzielonej na dwie części książce (cz. I. Liryczne biorytmy, cz. II. Pulsacje nowoczesności) poznańska badaczka rekonstruuje historię, tradycje, rozwój polskiej poezji kobiecej / pisanej przez kobiety. Na podkreślenie zasługuje uwzględnienie przez literaturoznawczynię twórczości nie zawsze wysokoartystycznej, bez której szkicowany przez nią obraz kobiecej poezji byłby niepełny. Liryczne biorytmy stanowią analityczno‑interpetacyjny rejestr tematów, ról, konwencji uznanych za charakterystyczne dla poezji kobiecej. Pojawiają się więc: matki, córki, kochanki, wdowy, kobiety młode i stare, w słowa zamieniane są doświadczenia erotyczne, religijne (potrzeba metafizyki, konsolacji, paradoksalnie łączy się z afirmacją życia), traumy bycia świadkiem śmierci, wojny, utraty bliskich. Składowe owego rejestru nie są niczym nowym, natomiast odświeżające są interpretacje zaproponowane przez Legeżyńską. Poezja na przykład Maryli Wolskiej, Bronisławy Ostrowskiej, Marii Komornickiej, Marii Pawlikowskiej‑Jasnorzewskiej, Małgorzaty Hillar, Anny Świrszczyńskiej, Ingi Iwasiów zostaje odczytana jako zapis doświadczeń, niekiedy skonwencjonalizowany, ale nigdy nie pozbawiony rysu indywidualnego.

Druga część książki – Pulsacje nowoczesności, traktująca o poezji m.in. Wisławy Szymborskiej, Julii Hartwig, Ewy Lipskiej, Krystyny Miłobędzkiej, Joanny Pollakówny, Urszuli Kozioł – przesuwa akcent z tropienia śladów kobiecości na szersze interpretacje liryki kobiet, zestawianej często z twórczością mężczyzn (Juliana Przybosia, Jana Twardowskiego, Stanisława Grochowiaka, Rafała Wojaczka). Nie chodzi tu jednak o proste porównywanie, lecz raczej o wykazanie, jak podobne motywy, tematy realizowane były przez poetów i poetki na różne sposoby. Płeć piszących ma w interpretacjach badaczki znaczenie tylko na poziomie elementarnych rozróżnień. Zastosowany przez Legeżyńską zabieg pozwala na umieszczenie poezji kobiecej w głównym nurcie historii poezji, tym samym osłabiając gesty jej marginalizowania. Można zatem czytać książkę Od kochanki do psalmistki jako swoistą odpowiedź na, zasadne skądinąd, wskazanie przez redaktorki Solistek ignorowanie, odsuwanie poezji kobiet jako niepoważnej, błahej, banalnej, a przynajmniej na tyle nieistotnej, iż niegodnej szczególnej uwagi.

Są co najmniej dwa powody, dla których Od kochanki do psalmistki należy potraktować jako publikację wyjątkową. Pierwszym z nich jest udana próba (re)konstrukcji toposu Starej Poetki, Starej Kobiety, Mistrzyni, Tej, która wie. Legeżyńska, wspierając się m.in. na popularnej Biegnącej z wilkami Clarissy Pinkoli Estes, wyłuskuje z poezji Anny Kamieńskiej, Ludmiły Marjańskiej, Joanny Pollakówny sygnały realizacji tego toposu. Kobiety stare, doświadczone, okazują się wcieloną wiedzą i radością życia, choć wchodzenie w smugę cienia jest niełatwe, a niekiedy bolesne. Ponadto Legeżyńska, pisząc o liryce kobiecej, bardzo rzadko bezpośrednio odwołuje się do krytyki feministycznej jako takiej (pojawia się np. Grażyny Borkowskiej metafora drożdży). I to drugi powód nadający omawianej publikacji rys wyjątkowości. Przekonujące pisanie o kobiecej twórczości bez uruchamiania aparatu narzędziowego, powiedzmy, krytyki rewindykacyjnej, ginokrytyki, psychoanalizy feministycznej, przy równoczesnym nieprzepisywaniu kobiecej literatury na męskocentryczne kategorie, jest, moim zdaniem, trudne i karkołomne. Annie Legeżyńskiej udało się to zadanie niemalże w stu procentach. Czytelnik/czytelniczka obeznany/a z feministycznymi interpretacjami niejednokrotnie dostrzeże w książce Od kochanki do psalmistki miejsca, w których jak najbardziej byłoby uprawnione odwołanie się do propozycji Hélène Cixous, Luce Irigaray, Julii Kristevej, Virginii Woolf. Zauważy również, że są one tam obecne, choć nie są przywoływane wprost. Dyskurs feministyczny, według Legeżyńskiej, na tyle zadomowił się w literaturoznawstwie, iż jego działanie niekoniecznie musi być wyraziście demonstrowane. Nie oznacza to jednak także jego ostentacyjnego pomijania.

5
Głosy kobiet, Solistki, Od kochanki do psalmistki to książki potrzebne, inspirujące. Każda z nich, wychodząc z odmiennych założeń, opierając się na innych tekstach, zachowując perspektywę podmiotową, wpisuje się w nowoczesne dyskusje spod znaku kobiecej płci, a także czynnie je współkształtuje. Przez analizy kulturowo‑socjologiczne Bernadetty Darskiej, poetyckie wypowiedzi kilkudziesięciu poetek, (re)interpretacje historycznoliterackie Anny Legeżyńskiej przebija troska o uwzględnianie głosów kobiet. 

Trzy książki, trzy punkty widzenia, trzy cenne ujęcia. Kobiecy chór nie brzmi jednogłośnie, i słusznie. Solistki (nie tylko z antologii pod tym tytułem) mówią za siebie / o sobie osobno, głośno, zdecydowanie. Posiłkując się rozmaitymi narzędziami, tworzą polifoniczną mozaikę. Wielość głosów, odmienność, różnobarwność stanowi o ich doniosłości, istotności, niezbędności, otwartości na nowe ujęcia, propozycje, spojrzenia. Nikt nie zmusza tu nikogo do przyjęcia jedynej słusznej optyki. W różnorodności siła, w różnorodności metoda.

Anna Pekaniec

Przypisy
1 Metafora głosu jest dla szeroko pojętej krytyki feministycznej niezwykle istotna – por. choćby książkę Marlene A. Schivy A Voice of Her Own. Women and the Journal Writing (New York 1996).
2 Inga Iwasiów, Gender dla średnio zaawansowanych. Wykłady szczecińskie, Warszawa 2004, s. 39.



 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas