poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ANDRZEJ KOWAL
Alfred Kubin
Dekada Literacka 2008, nr 5-6 (231-232)

Mroczna strona wyobraźni
Międzynarodowe Centrum Kultury 
w Krakowie
październik 2008–styczeń 2009


Dorobek artystyczny i autobiografia Alfreda Kubina razem wzięte są wyrazem umiłowania życia i dostrzegania wartości godnych wydobycia z wydarzeń i przeżyć przykrych, obojętnych i podrzędnych. Szukając odpowiedzi na pytanie, gdzie znajdują się najwyższe wartości, wybiera on te ukryte głęboko w snach i marzeniach, a pośród nich najbardziej fantastyczne i absurdalne lub potworne i przerażające. Temat dzieł Kubina stanowią nie tylko groteskowe zestawienia: np. świnie z aureolą, domy z wielkimi uszami, wulkany tryskające gejzerami krwi, ale przede wszystkim tajemnice życia ukryte w ciemności nocy, w snach, w wydarzeniach przykrych, przynoszących cierpienie, lub obojętnych, podrzędnych, ale również osnutych tajemnicą, niewypowiedzianych przejawach życia zwierząt, roślin i kamieni. Jak sam pisze: masy ludzkie i stada zwierząt, przepych i rozkład, bujny występek i ohydna zgnilizna, uwielbienie wzniosłości i rozkiełzana męka – słowem wszystko, co pochłaniało moje serce (A. Kubin, Po tamtej stronie).

Związek z przyrodą, tajemnicą własnego ciała i psychiki nie jest Kubinowi obojętny. Dając wyraz tym zjawiskom, osiąga on mistrzostwo i sobie właściwy styl. Epizody zmienionych stanów świadomości, deliryczne dysocjacje, olśnienia i depresje były udziałem i cierpieniem Alfreda Kubina, ale trwały krótko, przemijały i nie pozostawiały negatywnych śladów. Wręcz przeciwnie, rozwijały go i czyniły coraz bardziej dojrzałym. 

Kubin był człowiekiem melancholicznego usposobienia, u którego radość i zniechęcenie przeplatały się ze sobą w bezpośredniej bliskości. To ogarniało go radosne zaciekawienie i otwarcie na innych, to pełna podejrzliwości ponura aura odtrącająca świat i ludzi daleko od siebie. Z dawien dawna podlegał – przeważnie znienacka – gwałtownym zmianom nastroju. Niekiedy były to dłużej trwające (kilka miesięcy) stany depresji. Usposobienie swoje – jak uważał – odziedziczył po matce.  

Oto jak sam – w autobiografii – opisuje sekwencje następujących po sobie wydarzeń i przeżyć. Ojciec zmarł w listopadzie 1907 roku. Żona ponownie ciężko zachorowała i musiała wyjechać na kurację: Pozostałem w Zwickledt zupełnie sam i moje smutne myśli nie zostawiły mi ani skry zapału do pracy. W następnym kwartale pracowałem mniej, za to czytałem pisma, poświęcałem się obserwacji rozmaitych zwierząt i godzinami błąkałem się po lesie i łąkach. Dopiero z czasem, stopniowo zacząłem sięgać po ołówek i napełniłem tuzin notesów pomysłami; była to jednak raczej zabawa niż prawdziwa praca. Do rzeczywistych wysiłków brakło mi całkiem zapału i sił. Na takich zajęciach minęła wiosna i lato…

Aby wydobyć się z tak żałosnego nastroju, razem z przyjacielem Fritzem von Herzmanowskim wybrał się do Północnych Włoch i Wenecji. […] już w drodze powrotnej, nad jeziorem Garda, odczułem rozedrgane pragnienie powrotu do twórczości rysunkowej… zauważyłem, że spoglądałem na cały otaczający mnie świat nowymi oczami i że ożywa we mnie blask wewnętrzny… byłem wewnętrznie całkowicie wypełniony pragnieniem pracy… zacząłem sam wymyślać i notować dziwaczną opowieść. I oto napłynęły pomysły w nadmiarze, dniem i nocą napędzając mnie do pracy, tak że już po dwunastu tygodniach moja powieść fantastyczna Po tamtej stronie była ukończona. 

Inna sekwencja wydarzeń: w sierpniu 1914 roku wybucha wojna. Alfred Kubin bardzo intensywnie przeżywa potop nienawiści, wściekłości i zacietrzewienie, które niosły z sobą wydarzenia wojenne. Pewnego fatalnego dnia otrzymuje pocztówkę ze straszną nowiną, że kochany jego przyjaciel, Franc Marc, poległ w bitwie oraz że pewna jego dobra znajoma z Paryża popełniła samobójstwo. Oto jak reaguje: Odsunąłem się od otocznia, nawet od żony, przerwałem wszelką korespondencję z przyjaciółmi i krewnymi i dałem kilka ostatnich rozporządzeń dotyczących mojej własności, która, jak i sztuka, stała mi się całkowicie obca i obojętna. Żona poprosiła, abym przynajmniej sypiał w domu, więc urządziłem sobie „celę”, malutki pokoik, w którym pozostawiłem wyłącznie siennik i umywalnię. Wstawałem bardzo wcześnie, czyściłem sobie ubranie i porządkowałem celę, do której nikt prócz mnie nie miał wstępu. Jadłem mniej niż zazwyczaj, możliwie jarsko, i godzinami wędrowałem po okolicy bez względu na pogodę… Przez cały czas w ogóle nie spałem, ale często wpadałem w miłą, miękką drzemkę. Wszystko we mnie uciszało się przedziwnie… Jeszcze przy dalszym staraniu zapadła zupełna noc… Wszystko to mocno mnie nużyło i już po kilku dniach czułem w okolicy serca stały ucisk… Trwoga zdławiła mi gardło – wtedy odepchnąłem od siebie wszystko, garnąc się znów do znajomego, powszedniego życia. Stało się to 12 marca 1916. Kryzys trwał równe dziesięć dni. 

Alfred Kubin był człowiekiem wielkiej wyobraźni, który całe życie gonił za bajką, za wydarzeniami owianymi tajemnicą, za wartościami, które dostrzegał w powszednim życiu i starał się je wydobywać na jaw – wartościami ukrytymi w cierpieniu, w śmierci, w żałobie, w ohydzie nienawiści i ludzkiego zacietrzewienia, czasami zaprawione gorzką groteskowością. Czynił to, rysując w sobie tylko właściwym, niepowtarzalnym stylu. 

Energia, dynamika życiowa, codzienna aktywność nie stanowią wartości stałej w przebiegu życia organizmów żywych, w tym także człowieka. Przebiegają według linii falistej, wzlotów i upadków, plusów i minusów, wzmożenia i osłabienia. Wysokość i częstość wychyleń  /  oscylacji bywają rozmaite. Stanowią swoistą dynamikę gatunku i życia osobniczego – losów człowieka.

Te ogólne biologiczne prawa: rytmu dynamiki życiowej i rytmu aktywności i spoczynku, dotyczą także psychofizycznej kondycji człowieka, w tym również jego aktywności twórczej. 

Potocznie człowiek energiczny i aktywny to oczekiwany i pożądany model człowieka współczesnego. Pogląd taki zakłada, że zwyżkowanie energii i aktywności to wartości pozytywne, wynoszone na piedestał, godne uznania, godne życia. Natomiast spadek energii, brak zapasu sił, spoczynek, to wartości negatywne. Tymczasem życie to jedno i drugie, to wzloty i upadki, to aktywność i spoczynek, to radosne uniesienia i psychiczna klątwa. Alfred Kubin zdaje się dostrzegać jedne i drugie jako przejaw i wartość życia.  
Andrzej Kowal




 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas