poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
TOMASZ MAJDOSZ
Przekroczenie śmierci
Dekada Literacka 2008, nr 5-6 (231-232)

Stanisław Stabro
Oko Thery
Śródmiejski Ośrodek Kultury w Krakowie Kraków 2008

Dotykanie śmierci, nieustanny z nią kontakt może stać się wyborem drogi artystycznej. Bez względu na to, czy poeta jest debiutantem, czy dojrzałym artystą. Oswajanie śmierci, która dla wierzących jest stanem przejściowym, nie powinno być obsesją, ale także procesem pochopnym. Czemu ma to wszystko służyć? Średniowieczny teolog Tomasz à Kempis w O naśladowaniu Chrystusa pisał: Cóż nam po długim życiu, skoro tak mało się doskonalimy? Doświadczana śmierć pozwala, o ile jest to możliwe, w pełni doświadczyć życia. Taki przypadek wyboru artystycznej drogi dotyczy całej twórczości Stanisława Stabro. Przed laty Julian Kornhauser tę właśnie cechę podkreślał u autora Korozji: W poezji Stanisława Stabry żywa jest tylko śmierć. Śmierć jest alegorią przeszłości. Ostatni zbiór Oko Thery potwierdza tę tezę­ – dodam, że śmierć stała się tutaj nie tylko alegorią przeszłości, ale jest ona po części wyznacznikiem teraźniejszości.

Począwszy od debiutanckiego zbioru Requiem (tytuł nie pozostawia złudzeń co do tematyki), aż do Oka Thery u Stabry następuje proces doskonalenia bohatera / bohaterów w ciągłym kontakcie i świadomości śmierci:

Nie ma żadnego walca 
tylko głodny śmierci 
przetacza się przez kartkę obłąkany wiersz

 (Pożegnanie księcia, w: 
Stanisław Stabro, Pożegnanie księcia, Warszawa 1981) 

W taki sposób dojrzewała ta poezja, która była istotną częścią składową Nowej Fali jako literackiego prądu. Po latach, kiedy Nowa Fala stałą się legendą polskiej kultury, Stabro pozostał wierny obranym wcześniej tematom. Obecnie jego bohater liryczny, przekroczywszy „smugę cienia”, jest już bytem o skonstruowanej osobowości, bytem, który coraz więcej za sobą zostawia przeszłości, a coraz mniej widzi przyszłości. Nie dziwi więc, dlaczego poeta tomik kończy wierszem Po drugiej stronie wzgórze, gdzie wyznaje:

Teraz schodzę ze wzgórza
i zamyka się nade mną
ciemna woda jeziora

nie dla mnie rośnie już
    przy brzegu
bujna trzcina miłości 

Dlatego oswojona śmierć, będąca do tej pory czynnikiem kształtującym „ja”, pozostaje już tylko ekwiwalentem życia. Wczesną poezję Stabry częściowo cechowała liryka roli, poeta nakładając maski swojemu „ja”, stawiał je w opozycji do rzeczywistości Polski Ludowej – było to swoistego rodzaju urabianie bytu. Proces się skończył, nastała nowa rzeczywistość, spory kawał życia uleciał. Nie był to jednak wysiłek nadaremny, „ja” zostało obdarzone świadomością, która wbrew pozorom nie jest przywilejem każdego. Bohater liryczny najnowszej poezji Stabry nie musi tak uparcie jak w przeszłości dokonywać wyborów, jest teraz bardziej w pozycji oceniającego. Z dystansu wieku przygląda się otaczającym go zjawiskom, stąd obecność takich wierszy: Góralskie dzieci, To idzie młodość, Film amerykański, Szalony internauta, [to idzie młodość]; tylko „ja” bogate w przeszłość może powiedzieć: 

Nie będę słuchał wykładów 
mówi mi młodzieniec 
przed nim długa droga 
do złudzeń
i gwiazd 

Mimo doświadczeń bohater liryczny Oka Thery nadal poszukuje. Zmienia się tylko cel, już nie doskonalenie „ja”, a dotarcie do źródeł wiary, zakorzenienie się w kulturze i geografii Biblii. Centrum poszukiwań to starotestamentowa Jerozolima, ale również starogrecka kultura. Ich stałość w dziedzictwie światowej kultury jest odtrutką na ponowoczesną rzeczywistość (Kolęda). Dzięki temu, że „ja” jest świadome, ze skonstruowaną osobowością, wyposażone w pamięć, oswojone ze śmiercią, może pozwolić sobie na tego typu wędrówki. Rzeczywiste, gdzie bezpośrednio doświadcza „Ziemi Świętej”: 

Betlejem nie takie 
jak z beskidzkich gór 
bez śniegu sanek 
i księdza Tischnera
 (Betlejem) 

 – i metafizyczne, określające tożsamość religijną „ja”: 
Tak wiele lat i 
tysiące kilometrów
wędrowałem 
do ciebie 
Boże Abrahama Izaaka 
Jakuba 
i Racheli 
 (Pod ścianą płaczu)

[…]
w ogrodzie Getsemani
kiedy krwawy pot
upada 
na zroszoną trawę 
kiedy przelewa się kielich 
Jezu 
jestem z tobą 
 (W ogrodzie Getsemani)

Tom Oko Thery od ostatnich zbiorów dzieli ponad dziesięć lat, zresztą znajdziemy w nim również wiersze z lat 90. Ponadto na skrzydełku okładki widnieje informacja, że książka jest wydana z okazji 40-lecia pracy twórczej. Czas na podsumowania? Za wcześnie. Stabro w swojej poezji konsekwentnie ukazuje drogę, jaką przebywa świadome „ja” w oswajaniu i poznawaniu śmierci. Ona musi wypełniać życie, bez względu na to, czy nam się to podoba, czy nie. Jest ona stałą wartością życia ludzkiego. Poeta dodatkowo udowadnia, że z tematyki dorastania do śmierci, która przecież wypełnia wszystkie jego tomiki, można uczynić niewyczerpane źródło inspiracji. Że procesy, jakim poddawani są bohaterowie jego wierszy, nie są łatwymi wyborami, wręcz przeciwnie – Stabro udowadnia, że ciągle trzeba na nowo zmagać się z rzeczywistością. Nieważne, czy jest ona utopią socjalistyczną, czy młodą demokracją. Poeta pokazuje również, jak bolesna mimo wszystko jest przemijalność: 

opłatek nostalgii
za poezją
która mnie
opuściła 
 (Ciemna filiżanka) 

Czas pojmowany linearnie, który dzieli się na trzy płaszczyzny: przeszłość, teraźniejszość, przyszłość, jest żądny ofiar. Stąd rola przeszłości – oszukać ją można tylko przez pamięć, choć ona jest tylko półśrodkiem. Jeżeli pamięć nie wystarcza, należy zatopić się w kulturę, jak pokazuje Stabro, najlepszą pozostaje starotestamentowa, starożytna. Ale i ona jest także półśrodkiem, w konsekwencji „ja” zostaje sam na sam z tym, co ostateczne, czyli ze śmiercią. Dlatego trzeba sobie ją oswoić. Nie będzie ona już tak straszna, wręcz przeciwnie – może stać się nieodłącznym towarzyszem. Okropniejsza jednak od niej okazuje się pustka, jej jedynej nie da się unicestwić. A śmierć? Stabro udowadnia, że można:

Nie śpiewasz mi już
śmierci oddana
i w śmierć
obrócona 
 (Nie śpiewasz mi już)

Zabicie śmierci to ostateczność. W tym tkwi największy tragizm Oka Thery, Stanisław Stabro zamyka jakiś rozdział. Nie ma śmierci, przeszłości, teraźniejszość nie jest na tyle atrakcyjna, by się nią zainteresować. Wszystko to może być efektem świadomości znalezienia się „po drugiej stronie wzgórza”, a co czeka na dole? Jeżeli nie śmierć, to musi być pustka, a tej nie da się oswoić. Poeta, w sytuacji kiedy jego bohater liryczny jest po-śmierci, sam musi znaleźć sposób, aby ją wypełnić.
Tomasz Majdosz





 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas