poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ANNA POCHŁÓDKA
Pisarz i fantazjowanie
Dekada Literacka 2008, nr 5-6 (231-232)

Orhan Pamuk
Stambuł. Wspomnienia i miasto
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008


Nowa książka Orhana Pamuka to autobiograficzny esej poświęcony rodzinnemu miastu pisarza. Narracja wiedzie przez dzieciństwo autora i plącze się wśród wąskich, malowniczych uliczek Stambułu. Opowieść o portowym mieście przenika się tu z własną historią autora, relacją o dzieciństwie, anegdotami o babce i refleksją nad tym, jak mały Orhan wyrósł na pisarza, chociaż chciał zostać malarzem. 

Stambuł opisywany przez Pamuka dzieli daleka droga od świetności Bizancjum. To miasto ruin, łatwopalnych drewnianych kamienic i stopniowo podupadających willi nad Bosforem. To miasto dotknięte kryzysem tożsamości – na granicy Wschodu i Zachodu, wśród niejasnych inspiracji, wpływów i zależności, w którym wielka ambicja oparta na wielkiej historii musi się mierzyć ze zgoła miałką teraźniejszością. Pamuk pisze: Zewsząd ziało smutkiem umierającej kultury. Próby europeizacji kraju bardziej przypominały desperackie uwalnianie się od bolesnej i pełnej wspomnień przeszłości niż rzeczywiste dążenie do nowoczesności. Jakby wzgardzony kochanek pozbywał się biżuterii, fotografii i sukni utraconej ukochanej. A ponieważ nie udało się tu stworzyć nowoczesnego świata ani w zachodnim, ani we wschodnim stylu, cały ten wysiłek posłużył głównie zapominaniu o przeszłości. Sprawił, że rezydencje spłonęły, cywilizacja upadła, a wnętrza domostw zmieniły się w muzea nie istniejącej już kultury. To, co po latach uznałem za wszechogarniającą melancholię i tajemnicę, w dzieciństwie odczuwałem jako nudę, przygnębienie, otępiającą monotonię, płynące również z tureckiej muzyki, której rytm moja babka nieświadomie wybijała czubkiem pantofla. I dodaje: Uciekałem od tych doznań w świat fantazji.

Właśnie tak jest ukazany podmiot tej autobiograficznej opowieści – jako człowiek chętnie oddający się fantazjowaniu. Pamuk wspomina, jak wyobrażał sobie alternatywne wersje swojego życia, bajeczne przygody, sobowtórowego Orhana, radziecką inwazję… Stambuł sugeruje, że wybujałe fantazjowanie leży u podstaw sztuki pisarskiej Pamuka. W szkicu na temat źródeł twórczości literackiej Freud zestawia aktywność pisarską z marzeniami na jawie – z fantazjowaniem właśnie. Zwraca uwagę na punkty wspólne, jakimi są charakter życzeniowy, ujawnianie egocentryzmu, nacechowanie erotyczne. Stambuł wywarł na mnie wrażenie, jakby powstał jako odpowiedź Freudowi; jak gdyby Pamuk-pisarz zapisał swoją osobistą refleksję na temat literatury myślanej przez Freuda. Wspomina pierwsze, malarskie doświadczenia artystyczne: W chwilach podniecenia, jakie towarzyszyło kreśleniu ostatnich elementów dzieła, wydawało mi się, że jest ono po części wytworem mojej wyobraźni, a po części rzeczywistym bytem. Chcąc osiągnąć cel ostateczny, jakim była ucieczka od siebie, nie mogłem wyłącznie pogrążać się w naiwnym świecie mego malarstwa. Musiałem dokonać zarówno sprytnego, jak i nieco kłopotliwego duchowego skoku: stawałem się Utrillem, który tworzył w Paryżu podobne dzieła do moich. […] Ale gdy wyobraźnia zbliżała marzenie do rzeczywistości, czułem blokadę. Wtedy proces rysowania wymykał się spod mojej kontroli, a na scenę wkraczała seksualność – miałem wrażenie, że uderza mnie i porywa jakaś gigantyczna fala, która ostatecznie wyrzuca mnie na brzeg, gdzie próbowałem dojść do siebie oniemiały i zasmucony zarazem (to samo miałem już niebawem przeżyć podczas swojego pierwszego seksualnego doświadczenia). 

Te dwie opowieści – miejska i osobista – splatają się tak silnie, że Stambuł staje się fantasmagorią. Opowieść o nim – jak każda opowieść o mieście – zapośredniczona jest przez obrazy (np. Mellinga), lektury, miejscowe tradycje, okruchy historii, jednostkowe wspomnienia. Fizyczne zniszczenie i zaniedbanie stambulskiej architektury zdają się istnieć po to, by mogła powstać malowniczość. Ruskin sugeruje, że malowniczości – będącej wynikiem przypadku – nie da się zakonserwować. Architektoniczne dzieło wydaje się piękne nie wtedy, gdy osiąga formę zamierzoną przez jego twórcę, ale kiedy staje się ruiną. Dlatego wyobrażenie „pięknego Stambułu” musi zawierać smutek jego ruin. 

Smutek Stambułu nosi u Pamuka specjalną nazwę – to hüzün: szczególna, nieeuropejska, lokalna odmiana melancholii. Esej poświęcony dociekaniom charakteru i przyczyny hüzün to moim zdaniem jedna z najlepszych części książki. Pamuk wyjaśnia: Stambulski hüzün nie jest tylko nastrojem ewokowanym przez tutejszą poezję czy muzykę, ale sposobem patrzenia na życie, które naznaczyło nas wszystkich. Nie jest tylko stanem duchowym, ale stanem umysłu, który ostatecznie zarówno afirmuje życie, jak i je neguje. Ten dwoisty charakter dobrze oddają wspaniałe zdjęcia, którymi ilustrowana jest książka. Fotografie Ary Gülera, zwanego „Okiem Stambułu”, przedstawiają codzienność miasta na pograniczu upadku i nowoczesności, malowniczego i biednego, ale pełnego życia. 

Jednak nostalgiczne przedstawienie miasta zostawia pisarza i czytelnika z pustymi rękami. Nostalgia bowiem – pod przykrywką sentymentalnego, niewinnego, a nawet terapeutycznego wspominania – wyobcowuje. Waloryzuje przestrzeń minioną i przekształca ogląd teraźniejszej. Rzeczywistość i aktualność ustępują miejsca fantazmatowi przeszłości. Nie widać więc ani tego, co jest, ani tego, czego już nie ma. W ten sposób pogłębia się właściwa tej autobiografii melancholia. I temu właśnie zabiegowi Pamuk zawdzięcza nastrojową mgiełkę w kolorze sepii, jaka otacza jego Stambuł. Pisarz przywołuje stare zwyczaje, dawne ploteczki i zmysłowe doznania z przeszłości. Cytuje fragmenty artykułów z gazet, spośród których najbardziej czarująca wydaje mi się instrukcja, jak się wydostać z tonącego w Bosforze samochodu (swoją drogą, zamieszczone tam wskazówki nie wyglądają na wiarygodne). 

„Czarujący” – to słowo wydaje mi się dobrym epitetem dla tej książki Pamuka. Pisarz stara się oczarować czytelnika miastem, o którym snuje nastrojową i malowniczą opowieść, jak również samym sobą jako jej narratorem. Chce uwieść swoją otwartością, szczerym przedstawieniem siebie w sytuacji dziecka, dialektyką ciepła i autoironicznego dystansu godną idealnego angielskiego dżentelmena. Wyjawia wstydliwe, dziecięce fantazje z ekshibicjonistyczną przyjemnością i z charakterystycznym dla niej dotknięciem narcyzmu. Przyjrzyjcie się, drodzy Czytelnicy, jakim Wasz noblista był uroczym dzieciakiem. Chce opowiedzieć o swoim mieście jak najwięcej, bo w ten sposób opowiada o sobie. Pisze: To, co teraz czytacie, jest moją własną historią… To opowieść o cyprysach i ciemnych zagajnikach, o opuszczonych i zaniedbanych nadmorskich domach, starych, przeżartych rdzą statkach i Bóg jeden wie jakich towarach, o poezji bosforskich łodzi i dworów, zrozumiałej wyłącznie dla ludzi, których życie upłynęło na tym brzegu, o odkrywaniu smaku życia pośród ruin cywilizacji – jakże potężnej, prężnej i wyjątkowej; o radości, zabawie i zwyczajnej chęci zrozumienia tego świata, odczuwanej przez dziecko, które nic sobie nie robi z historii i dawnej potęgi. To opowieść o niepewności i bólu pięćdziesięcioletniego pisarza, o jego przyjemnościach i doświadczeniach, które nazywa życiem. Stambuł-miasto staje się tekstem Pamuka. Dlatego to, co można powiedzieć na temat przedstawionego przezeń miasta, odnosi się także do jego tekstu. To jego autobiograficzny esej staje się naznaczonym utratą miejscem spotkania Wschodu i Zachodu. To tekstowi właściwy jest hüzün. To w tekście Nerval, Gautier i Benjamin jak gdyby (oto słowo-klucz fantazjowania) spotykają się z Yahya Kemalem Beyatlı i Ahmetem Hamdi Tanpınarem.

Cóż, kiedy mnie nie oczarował. Stambuł to niewątpliwie książka udana, a zapewne nawet znakomita. Pamuk misternie i kunsztownie łączy życie miasta z życiem jego mieszkańca. Rysuje sugestywny i nastrojowy obraz przestrzeni naznaczonej melancholią tak mocno, że strata będąca jej przyczyną zaiste jest nieuchwytna. Eseistyczny dryg książki sprawia, że spójna, przemyślana, znacząca kompozycja przypomina kapryśny, meandryczny i niezobowiązujący spacer wśród ruin. Nawrót pojedynczych motywów z jednej strony zwiększa spójność tekstu, a z drugiej – naśladuje mechanizm pracy pamięci, jak gdyby tekst stanowił medytację nad nią. To wyprawa do źródeł tożsamości, która jest podróżą edukacyjną, bo, jak wyznaje Pamuk: Uwielbiam odkrywać na nowo setki szczegółów, o których już dawno zdążyłem zapomnieć… Niestety, trochę są nudnawe te setki szczegółów. Zacna i dostojna, klasyczna fraza oraz Nagroda Nobla same w sobie nie napawają mnie chęcią detalicznego zapoznania się z życiorysem ich posiadacza na rozległym planie kulturowym. Ale nie należy zbytnio utyskiwać. W końcu, aby nie sprawić zawodu mieszkańcom, podróżny powinien chwalić miasto z widokówek i przedkładać je nad obecne, dbając jednak, aby swój żal z powodu przemian utrzymywać w granicach ściśle określonych reguł1
Anna Pochłódka


PRZYPIS:
1 Italo Calvino, Niewidzialne miasta, przeł. Alina Kreisberg, Warszawa 1975, s. 24.



 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas