poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ANNA POCHŁÓDKA
Pokoleniowy zamęt
Dekada Literacka 2008, nr 5-6 (231-232)

Kiedyś w Rosji naprawdę żyło beztroskie młode pokolenie, które pewnego razu, uśmiechnąwszy się do lata, morza i słońca – wybrało pepsi1. Pielewin pisze wprawdzie o dzieciach radzieckich lat siedemdziesiątych2, lecz to otwierające Generation ‘P’ zdanie – nawet w oderwaniu od powieściowego kontekstu – konotuje wspaniały, niedorzeczny gest: gest wyboru, który właściwie nie ma znaczenia. Skoro zaś taki wybór wyznacza płaszczyznę pokoleniowej wspólnoty, to ustanawia on pokolenie, które jest społecznie bez sensu.

Cytuję ten fragment w związku z pracą Hanny Świdy-Ziemby, bo myślę, że jest kilka części wspólnych między zdaniem z Pielewina a tym, jak badaczka w swojej książce Młodzi w nowym świecie opisuje tytułowych polskich młodych; a przynajmniej że niektóre aspekty wizerunku tego pokolenia przewrotnie korespondują z obrazem, jaki nasuwa to zdanie. 

Etnologia młodości
Hanna Świda-Ziemba jest doświadczoną badaczką powojennych generacji i w licznych swoich książkach rekonstruowała cechy charakterystyczne poszczególnych roczników3. Posługiwała się przy tym przede wszystkim kategorią – rzecz jasna – pokolenia, zaś jako techniki badawcze wykorzystywała ankietę, pogłębiony wywiad, analizę materiałów biograficznych. Ta książka różni się od poprzednich tym, że badania przeprowadził ktoś inny, mianowicie studenci, którzy pod opieką Świdy-Ziemby pisali prace magisterskie, a którzy przecież pod względem socjologicznych wyznaczników równie dobrze mogliby być przedmiotami tych studiów, a nie badaczami. Świda-Ziemba na podstawie zebranych przez nich materiałów napisała szkic do portretu kolejnego pokolenia – wygląda na to, że mojego. Tłumaczy, dlaczego zrezygnowała z samodzielnych badań: […] dzieli nas coraz bardziej przepastna różnica wieku, która może rodzić u rozmówców skrępowanie i brak swobody w ekspresji samych siebie, […] zobaczyłam, iż młodzi reprezentują inną jakość mentalną, w której nie umiem się już swobodnie poruszać. I to się czuje w książce. Autorka spogląda na „młodych” z poważaniem, lecz także ze zdziwieniem i poczuciem obcości. Dzisiejszy świat, który ukształtował badaną młodzież, to dla niej obca kraina, zaś jej mieszkańcy to „inni”. Szczerość Świdy-Ziemby w tej sprawie rozczula i budzi szacunek (choć kiełkuje mi złośliwe przypuszczenie, że może to być jedynie gest retoryczny – ot, topika skromności; takie cyniczne domysły zaliczają się, jak wynika z lektury, do moich cech pokoleniowych – ale nie uprzedzajmy niespiesznego toku tekstu), a przy tym daje do myślenia. Badaczka jasno bowiem stawia kwestię własnej grupy odniesienia, pisząc o swojej książce: Jest ona zaadresowana do czytelnika starszych pokoleń, tych, u których pełny proces socjalizacji przebiegał w okresie PRL, dla których tamten świat był w swoim czasie – światem naturalnym. Tym mocniej brzmi jej teza, że omawiana generacja – „nasza” – jest pierwszą aż tak różną.

Autoportret z blazą
Cóż więc się zmieniło? Stosunkowo łatwo zaobserwować wyznaczniki społeczno-kulturowe: Proces dorastania tych młodych ludzi zachodzi […] po fundamentalnej zmianie sytuacji politycznej, społecznej i kulturowej. Można określić, że młodzież z lat 1996–2004 to pierwsze po wojnie pokolenie młodzieży niepodległej Polski, kraju z szansą pełnego włączenia się w procesy ekonomiczne, społeczne i kulturowe świata zachodniego, pierwsze pokolenie, którego rzeczywistością są prawa kapitalizmu ze wszystkimi szansami i zagrożeniami, jakie ustrój ten stwarza, pierwsze pokolenie, które wkracza w rzeczywistość skoku cywilizacyjnego: komputerów, Internetu, telefonów komórkowych, supermarketów, globalizacji.

Ta nowa sytuacja przyniosła bezprecedensowe – zdaniem badaczki – zmiany światopoglądowe. Ich odtwarzanie rozpoczyna ona od zasłuchania się we własne słowa pokolenia, w tym przypadku od interpretacji prac licealistów, jakie napłynęły na ogłoszony przez jedną z magistrantek konkurs, zatytułowany Jakim jesteśmy pokoleniem. Trzeba powiedzieć, że obraz, jaki się wyłania z nadesłanych tekstów, jest raczej godny pożałowania. Zbyt dużo mamy wiedzy, żeby nie widzieć brzydoty, zbyt mało, aby zacząć dostrzegać piękno – utyskuje jeden z licealistów patetycznie. Świat jest niedobry, autorytetów brak, panuje aksjologiczny zamęt, rządzi pieniądz, media kłamią, ludzie nie czytają książek i nie chodzą na dobre sztuki, natomiast większość z nas jest sceptyczna, cyniczna i… smutna. Diagnozy postawione w cytowanych pracach konkursowych przypominają opad kulturowy po Baudrilliardzie, a towarzyszy im katalog stereotypów w zakresie samooceny. Przebadani licealiści – ze skądinąd prawdopodobnie młodzieńczym egotyzmem – projektują swoje depresyjne nastroje okresu pokwitania na wizję pokolenia i ogólnie stan kultury. Telewizja, kino, radio, książki (te najrzadziej, bo generalnie nie czytujemy) uczą nas, jak byćOK”. […] Gwałcą nas, gwałcimy się. W oczy, w uszy, w mózg. Przypominam sobie w tym kontekście, jak w wieku lat trzynastu na lekcji muzyki sporządziłam tabelkę, w której umieściłam całą XX-wieczną historię muzyki – przynajmniej takiej muzyki, jaką wówczas znałam. Tabelka ukazywała wpływy, zapożyczenia i kontynuacje. Być może właśnie przez wspomnienie tej tabelki czuję do młodzieńczych uogólnień i egzaltacji tak głęboką niechęć. 

Pokolenie, które uważa, 
że go nie ma
Korzystając z ustaleń swoich magistrantów, Świda-Ziemba rozważa różne zbiorowości młodych ludzi: studentów, menedżerów, licealistów z niewielkiego miasta, osób zaangażowanych w działalność organizacji pozarządowych. Porusza też rozmaite zagadnienia, których dobór jest w znacznym stopniu uwarunkowany tematem pracy magisterskiej autora materiału (stosunek młodzieży do Stanów Zjednoczonych, postrzeganie opozycji Wschód–Zachód, nienałogowe używanie narkotyków). Z tych różnorodnych problemów i przede wszystkim środowisk przebija zaskakująco jednolity światopogląd. W interpretacji Świdy-Ziemby młodych charakteryzują m.in. dynamizm, optymizm, chęć rozwoju, dystans względem siebie i otoczenia, rozsądek, samodzielność, tolerancja. Co ciekawe, są to cechy właściwe w jednakowym stopniu menedżerom, co „społecznikom”, choć niewątpliwie w każdym przypadku przejawiają się one na odmienne sposoby. Tym energetycznym walorom towarzyszą z drugiej strony konformizm, brak utożsamienia się ze zbiorowością (pokoleniem, narodem), egotyzm, nikła świadomość społeczna, współistnienie kontrastowo sprzecznych fenomenów świadomości świadczące o wewnętrznym rozdarciu. 

Kilka dostrzeżonych przez badaczkę u młodych cech szczególnie zwróciło jej uwagę: brak identyfikacji pokoleniowej, brak buntu przybierający postać konformizmu oraz zdolność oceny pewnych zjawisk na różnych poziomach struktury poznawczej. Wydaje się, że są to cechy, które w jej oczach najmocniej odróżniają omawianą generację od poprzednich.

Niechęć młodych do utożsamienia się z pokoleniem dziwi autorkę tak bardzo, że wręcz skłania ją do zastosowania wielokropka. Ostatecznie jednak Świda-Ziemba nieco przewrotnie uznaje ją za jeden z wyróżników generacji. Dla tego pokolenia bowiem indywidualizm, samodzielność, dystans i niezależność stanowią wyrażane i, jak wolno sądzić, przeżywane wartości. Z drugiej strony – na podstawie badań – Świda-Ziemba akcentuje brak wspólnoty, jaki doskwiera młodym. (Za jego rewers uważa idealizację rodziny i pragnienie zakorzenienia w lokalności). Szczerze mówiąc, nie rozumiem, po co komu identyfikacja pokoleniowa – i dlaczego jej brak ma stanowić zagrożenie. Zapewne jednak można to odczytać jako jeden z symptomów mojej pokoleniowej przynależności. 

Diagnoza, że młodzież się nie buntuje, nie wydaje mi się całkiem celna. Nie dysponuję wprawdzie porządnymi badaniami, mogę jedynie polegać na własnej intuicji – oraz na badaniach przywoływanych przez Świdę-Ziembę. Jak zauważa ona sama, obecny kształt kultury jest – chciałoby się powiedzieć – sieciowy, sprzyja rozczłonkowaniu i budowaniu nisz: w undergroundzie i w mainstreamie, gdzie kto woli. Nisze natomiast różnią się między sobą charakterem. Są takie bardziej konformistyczne i bardziej zbuntowane, nastawione na wyzwania intelektualne lub otwarte na ludzi pozbawionych specjalistycznej wiedzy, przeznaczone dla menedżerów albo dla „społeczników”. Ponadto w pewnym sensie samo uczestnictwo w niszy jest wyrazem dezakceptacji, o której pisze Świda-Ziemba. Bunt „systemowy” rzeczywiście nie rzuca się w oczy, ale niektóre jego funkcje tożsamościowe przejęła działalność niszowa – rozwijający się, powszechny i na ogół sympatyczny ruch uprawiania własnego ogródka.

Bardzo dla mnie interesujące było spostrzeżenie badaczki, że o poszczególnych elementach świata młodzi myślą w różnych kategoriach. To swoiste dwójmyślenie polega na tym, że na ten sam temat żywi się jednocześnie dwa przeciwstawne poglądy, dotyczące wszakże odmiennych porządków. Można uważać świat za wrogie miejsce wypełnione reklamami drogich preparatów na trądzik, a zarazem za arenę pozwalającą na realizację niezliczonych możliwości, szans i wyzwań. Tenże świat wyzwala w młodych poczucie ciągłego napięcia (na tle dowolnym), lecz jednocześnie prowokuje optymistyczne spojrzenie na własny los. I tak dalej. 

Trzeba też wziąć pod uwagę, kogo objęto badaniami. Studenci, menedżerowie, licealiści – Świda-Ziemba sama zauważa, że jest to elita młodzieży. Opiera się ona na założeniu, że ta bardziej refleksyjna, intelektualna elita często stanowi swego rodzaju zwornik postaw pokoleniowych i potrafi wysłowić to, co nurtuje także tych odrobinę mniej refleksyjnych. Ta teza sprawdziła się również w przeszłości – czego dowodzą poprzednie książki badaczki. Być może perspektywa uczestnika omawianej kultury nie pozwala nabrać potrzebnego dystansu, ale intuicja – znowu – podpowiada mi, że przynajmniej w tym przypadku poglądy tzw. elity nie wyczerpują problemu. Młodzież, która w szkolnym konkursie cytuje Umberto Eco, po prostu nie wydaje mi się miarodajna (nie spotkałam jeszcze podobnego okazu). Oczywiście, przeciwwagą są tu wywiady z licealistami z Błaszek – osobami, które przejawiają podkreślany przez Świdę-Ziembę rozsądek i umiar. Badaczka zresztą nie udaje, że prezentuje kompletny obraz, lecz uczciwie podkreśla fragmentaryczność swoich ustaleń, bazujących na posiadanych przez nią materiałach. Tym niemniej osiąga przekonującą syntezę. A mój stosunek do jej pracy zdradza symptomy wspomnianego dwójmyślenia.

Bądź sobą
Ostatecznie wybór Pepsi jest czymś jednostkowym i indywidualnym; czymś, co może zyskać sens w odniesieniu do prywatnego świata wartości. Motywacje mogą być różne: smak trochę słodszy niż Coca-Coli, mniejsze natężenie niesprawiedliwych praktyk korporacyjnych w koncernie PepsiCo niż w tym drugim, nieco inny profil marki. Wybór Pepsi może zatem być gestem definiującym tożsamość – jeśli odczytać go z punktu widzenia nowszych teorii konsumpcji. W takim ujęciu jednak tożsamość się tworzy – mniej lub bardziej świadomie, mniej lub bardziej udatnie – na własny rachunek. I chyba dlatego pokolenie odmawia bycia pokoleniem. 
Anna Pochłódka


PRZYPISY:
1 Wiktor Pielewin, Generation ‘P’, przeł. Ewa Rojewska-Olejarczuk, WAB, Warszawa 2002, s. 9. 
2 Tamże.
3 Zob. np. Hanna Świda-Ziemba, Młodzież końca tysiąclecia. Obraz świata i bycia w świecie, Warszawa 2000; Urwany lot: pokolenie inteligenckiej młodzieży powojennej w świetle listów i pamiętników z lat 1945–1948, Kraków 2003.


Hanna Świda-Ziemba
Młodzi w nowym świecie
Wydawnictwo Literackie
Kraków 2005





 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas