poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
CZESŁAW ROBOTYCKI
Ta nasza młodość – rozwijanie znaczeń
Dekada Literacka 2008, nr 5-6 (231-232)

W kabarecie „Piwnica pod Baranami” przez wiele lat program rozpoczynał się „pieśnią” skomponowaną przez Zygmunta Koniecznego do wiersza Tadeusza Śliwiaka Młodość, a ponieważ kabaretowe produkcje miały strukturę mozaikową, bywało, że pieśń pojawiała się w programie tuż przed zbiorowym finałem. Oto jej tekst:

Młodość (Ta nasza młodość)

Ona jest wśród kamieni 
Rwącym światłem strumyka 
Wiewiórkami po drzewach 
Po kamieniach pomyka 
Ona iskrą w kamieniu 
Ona mlekiem w orzeszku 
Ona świata ciekawa 
Jak miedziany grosik w mieszku 

Ta nasza młodość
Z kości i krwi
Ta nasza młodość 
Co z czasu kpi 
Co nie ustoi w miejscu zbyt długo 
Ona co pierwszą jest 
Potem drugą 
(Ta nasza młodość, 
ten szczęsny czas 
ta para skrzydeł zwiniętych w nas) 

Ona kwiatem we włosach 
Octem w jabłkach (ona fiołkiem) jest
pierwszym
Gorzką pianą na piwie 
W świata gwarnej oberży 
Buntem jest niespełnionym 
Co na serce umiera 
Ona tylko to daje 
Co innemu zabiera 
ad libitum

W nawiasach zaznaczyłem warianty tekstu wykonywane w „piwnicznej” wersji pieśni, różne od oryginału Tadeusza Śliwiaka. 

Nieodżałowany Piotr Skrzynecki, charakteryzując kompozytorska działalność Zygmunta Koniecznego, opowiadał o nim, że ten potrafi zrealizować muzycznie to, co dzieje się w poezji. W rozmowie ze mną posłużył się przy tym przykładem cytowanego wyżej utworu, nie najlepiej go jednak oceniając. Rzekł wtedy (cytuję z pamięci tę wypowiedź): Zygmunt ze słabego wiersza uczynił jakiś świetlisty hymn. Na czym polegał pomysł kompozytorski Koniecznego? Otóż pieśń wykonywana jest równocześnie w dwóch planach. Wątek o migotliwej i płochej młodości śpiewał w tle chórek, a refleksyjny refren-przesłanie wykonywała, wielce dramatycznie, Halina Wyrodek. Zapowiadając pieśń i (nieżyjącą już) wykonawczynię, „Pan Piotr” powiadał, że utwór ten śpiewać się będzie w „Piwnicy”, dopóki istnieć będzie kabaret.

Pozostawiając na boku niewyjaśnione do końca motywy, jakimi kierował się Piotr S. w swojej poetyckiej wyobraźni, gdy wypowiadał powyższe zdania, proponuję przypomnienie refleksji filozofa i antropologiczne rozwinięcie sensów związanych z młodością. Kabaret też może być dobrym punktem wyjścia do metakulturowej interpretacji. 

Leszek Kołakowski pisał kiedyś o młodości, że nie jest ona zasługą, nie jest też pomyślnym przypadkiem, nie jest czymś, co można zdobyć lub odzyskać. W kulturze współczesnej uważana jest za stan pożądany, rozpowszechniony jest jej kult, a przecież młodym się jest albo się było i więcej nie będzie. Powiada dalej Kołakowski, że młodzi łatwo angażują się w ryzykowne zamierzenia, to oni dokonują rewolucji i uczestniczą w nich. Młodość to stan biologiczny i kulturowy. Ciekawe, pyta autor w swoich „mini-wykładach”, czy młode śmierci romantycznych poetów były skutkiem pewnej osobliwości atmosfery kulturowej epoki (jako przykłady autor wymienia nazwiska Keatsa, Novalisa, Lermontowa, Petofiego, Shelley’a, Byrona, Puszkina, Słowackiego, Leopardiego). Cechy istotne młodości to poczucie potencjalnych możliwości. Dalej zauważa Kołakowski, że można długo zachować sprawność umysłową, nie ulegać rutynie, nie poddawać się duchowo starości, ale nie należy żyć żalem za utraconą młodością. Dlatego też śmieszne jest przejmowanie młodzieżowych wzorów, strojów, postaw i popkultury przez tych, których młodość dawno już minęła. Złudne jest przekonanie, że „utracona młodość” mogła być lepsza – nie, nie mogła, powiada Kołakowski. 

Młodość jest w życiu człowieka kategorią biologiczną, a równocześnie społeczną i kulturową. Podkreślał to Leszek Kołakowski, i z powodu tej niejednoznaczności za każdym razem mówimy o czymś innym. Przesłanie pieśni Ta nasza młodość kieruje nas tylko w jedną stronę, tymczasem antropolog nie może na tym pozostać. Myśli wybitnego filozofa wprowadzają ironiczny zamęt, który antropolog może tylko pogłębić. Już pierwsza kwestia – co tu ważniejsze: biologia czy kultura – nie jest wcale pytaniem naiwnym, choć może źle sformułowanym. 

Kultura to narzucona na ludzką biologię sieć znaczeń. Tych poszukujemy na innych poziomach niż biologiczny, nie zapominając jednak o istotnej zależności między nimi. Biologiczne cechy młodości to wzrost, rozwój, możliwości i potencjał fizyczny oraz do pewnego mementu – niedojrzałość. Progi biologicznego wzrostu nie pokrywają się ze społecznym odczuciem stanu młodości, jest on bowiem zdefiniowany kulturowo. 

Zilustruję powyższe uwagi, odwołując się na początek do kultury ludowej. W niej poszukuje się archaiki, znaczeń pierwszych. W dobie kultury stechnicyzowanej, racjonalnej, tradycja ludowa to ciągle jeszcze archiwum pamięci źródeł wzorów i elementarnych form myślenia o świecie. Są one archetypami wyobraźni zbiorowej i stanowić mogą układ odniesienia dla koncepcji wyznaczających elitarny poziom kultury – by odwołać się tu tylko do stwierdzeń Jerzego Bartmińskiego. 

W dawnej kulturze ludowej młodość jako element znaczący pojawiała się tam, gdzie zakłócony został ustalony porządek rzeczy, tam, gdzie obowiązywały odwrócone normy wynikające z odczuwania czasu jako kategorii różnie waloryzowanej. Był to czas świąt lub rytuałów przejścia. I tak w czasie Bożego Narodzenia, Nowego Roku, Wielkiej Nocy to młodzi chodzili po kolędzie, składali życzenia, ich obecność wróżyła powodzenie. Młodzież stanowiła trzon uczestników rytuałów karnawałowych, świętojańskich i innych. W tych przypadkach młodość znaczyła sobą zmianę, pozytywną możliwość.

Wertując opracowania folklorystyczne, łatwo zauważyć, że w przysłowiach, bajkach, pieśniach i opisach wierzeń młodość to stan przejściowy, magicznie nacechowany. Wiadomo przy tym, że folklor w różnych swoich postaciach jest zapisem stanów kulturowych na poziomie symbolicznym i powierzchniowym zachowującym residua podstawowych struktur mitycznych, porządkujących między innymi życie zbiorowe dziejące się równocześnie w czasie biologicznym i sytuacji społecznej.

W zorganizowanej mitycznie kulturze ludowej kolejne progi dochodzenia do dorosłości – czyli do pełni kompetencji kulturowej – przekraczało się przez inicjację i rytuały przejścia. Tradycyjnie i ostatecznie młodość zamykało małżeństwo. Dopełnienie odpowiednich rytuałów (wesele) wprowadzało w trwały, społecznie pożądany stan kulturowej dojrzałości. O tym, jak ważny był właściwy status w społeczności, świadczy dwuznaczna kiedyś ocena i marginalizowanie osób starej panny i starego kawalera.

Przedstawiona na przykładzie kultury ludowej matryca mityczna jest bardziej uniwersalna i znajdujemy ją w różnych wariantach w naszej europejskiej kulturze, w obyczaju każdej warstwy społecznej. Te znane etnologiczne tezy, brzmiące, można rzec, banalnie, rozwijają część myśli cytowanego wyżej Leszka Kołakowskiego w aspekcie głębinowo rozumianych struktur mitycznych.

Antropologicznie zorientowani historycy (np. Philippe Ariès) przekonują, że wiek młodzieńczy wyodrębnił się na początku XIX stulecia w związku z powoływaniem poborowych do służby wojskowej. To wyraźny kontrast do kultury średniowiecza, w której wczesne wchodzenie w świat dorosłych było czymś naturalnym. Ariès uważa, że zachodzi czasowa i przestrzenna zbieżność miedzy nowoczesną klasą wieku i klasą społeczną. Jedna i druga powstała na przełomie XVIII i XIX wieku w środowisku mieszczańskim. Tym zagadnieniem pasjonuje się też Ludwik Stomma, który w wielu swoich tekstach podkreślał dziecięcy wiek królów, dowódców, małżonków. Społeczności europejskie, ogólnie rzecz biorąc, bardzo długo nie znały młodości jako stanu i nie dopuszczały do jego samodzielnej kulturowej artykulacji. Zawsze podkreślało się kontekst, który deprecjonował ją lub czynił niezauważalną. 

Młodość w kulturze społecznej nowożytnej Europy pojawiła się dwukrotnie: na przełomie wspomnianych epok i w XIX wieku, jak pisał inny francuski historyk, Jean-Pierre Bois. W aspekcie politycznym to młodzież dokonywała przewrotów i rewolucji, zawsze zaangażowana, radykalna, gotowa na wojny w imię ideałów. W aspekcie ekspresji kulturowej, przede wszystkim w literaturze, romantyzm był ruchem młodych ceniących wolność i indywidualizm. Tenże autor, przypominając byronowską frazę młodość, perła czarowna (my wskażmy mickiewiczowską Odę do młodości), wymienia w syntetycznym skrócie wypreparowane z twórczości romantyków cechy młodości: intensywne życie, miłość, twórczość, napięcie emocjonalne i niezamknięte możliwości realizowane czasem w gruźliczej w gorączce (Shelley, Keats) lub pijaństwie (Burns). Towarzysząca tym młodym śmierć zastanawia autora, który wytłumaczenia szuka – podobnie jak Kołakowski – w swoistym syndromie zjawisk psychicznych (ucieczka przed niszczącym czasem), chorób (gruźlica), miłości (samobójstwa), wojny i gilotyny. Ułożona przez J.-P. Bois lista nazwisk poetów zbieżna jest z postaciami wymienianymi przez Leszka Kołakowskiego. 

Maria Janion wielokrotnie przekonywała, że młodość w kulturze europejskiej przez romantycznych autorów narzuciła epoce styl obyczajowy, którego istotą była teatralizacja własnego życia. Ich pozy i maski tworzyły image jednostek nieprzeciętnych, buntowników, skłóconych z otoczeniem indywidualności. Autorka Projektu krytyki fantazmatycznej wyróżniła trzy główne postawy, jakie przyjmowali romantycy w życiu i twórczości. 

Postawa ewazyjna: to romantyczny marzyciel, poeta wewnętrzny, wolny od zewnętrznej rzeczywistości, wolny w miłości. 

Postawa tyrtejska: to kult heroizmu, program zmiany rzeczywistości, idealizacja stanu młodości jako potencjalnych możliwości.

Postawa ironiczna: to dystans do rzeczywistości, jej świadomość i wynikająca z tego sztuka życia. 

Z amalgamatu romantycznego wyłoniła się pod koniec XIX wieku kultura popularna. Romantyzm ją współtworzył w tym sensie, że kultura popularna oswoiła wiele romantycznych fantazmatów, co doprowadziło do powstania jednego z koronnych gatunków kultury popularnej – melodramatu. A to w nim właśnie znajdziemy korespondujące z wyobrażeniami potocznymi figury myślenia o młodości, co nie zna goryczy życia, jest naiwnym szczęściem pierwszych uczuć albo czystej miłości, o młodości wolnej od szarzyzny codzienności, bo wszystko może. Teraz już lepiej rozumiemy cytowane słowa Piotra Skrzyneckiego o banalnym wyrazie wiersza T. Śliwiaka. 

Z drugiej strony młodość fascynowała i fascynuje wybitnych twórców współczesnych. Wymieńmy dla przykładu kliku klasyków: André Gide, Thomas Mann, Herman Hesse, Witold Gombrowicz. Ich twórczość spotkała się z figurami kultury popularnej, ponieważ ta wykazuje tendencję do wchłaniania coraz to nowych obszarów ekspresji. Z takiego spotkania myśli i idee wybitnych twórców wyszły osłabione – bo wielce zbanalizowane. To postmodernistyczna reguła, według której odbiór rzeczywistości ma charakter estetyczny, a nie etyczny. 

We współczesnej potocznej świadomości figura młodości jest ponad miarę eksponowana – to kolejne przekształcenie postromantycznego wzorca. Kultura popularna jest całkowicie zwrócona ku młodości. Przez reklamę i sport rozpowszechnił się związany z młodością kult ciała, które musi być młode i idealne. Moda nastawiona na młodzież preferuje styl swobodny, podkreślający jej konstytutywne cechy. Propagowane postawy życiowe: zabawa, gra, sport, podróże – powinny przedłużać swoiście beztroską postawę młodości, nastawioną konsumpcyjnie i hedonistycznie. 

Współczesna młodość trwa dłużej, ale jest też trudniejsza. Oferta kulturowa sposobów realizowania się w wielokulturowym, globalizującym się społeczeństwie jest bogata, a wartości – zrelatywizowane. Wyraźnie kiedyś określone role społeczne dorosłości są dzisiaj niejednoznaczne. Biologiczna dojrzałość wdziera się w świat młodości. Dlatego w planie semiotycznym komunikaty określające status społeczny stają się mylące. Na przykład, w reklamie banku – i w domyśle jego solidności – pojawia się młody człowiek w garniturze, a rektor Uniwersytetu Śląskiego chodził z długimi włosami. Jeszcze ciekawszym przykładem jest uprawianie muzyki rock and roll. Okazało się to fenomenem cywilizacyjnym, który od czasu swoich narodzin stał się czymś więcej niż tylko muzyką. Tej formie wypowiedzi muzycznej i ekspresji towarzyszył styl życia i stojąca za nim ideologia, z którą identyfikowały się kolejne pokolenia młodzieży, a wraz z różnicowaniem się gatunków muzyki rockowej powstawały odmiany stylowe oznaczające każdorazowo inne światopoglądy. Uznani przedstawiciele tego nurtu muzyki i sposobów bycia z nim związanych przekroczyli już czasem sześćdziesiąty rok życia, a mimo to nadal chcą uchodzić za młodzieżowych idoli. 

Stała się oto rzecz ciekawa: jeżeli to tylko możliwe, nie zamyka się rytualnie stanu młodości (niedorosłości), w podstawowych relacjach społecznych unika się kategorycznych deklaracji. Tymczasowość, wolne związki partnerskie, rozwody, przemienność ról społecznych, dekontekstualizacja tradycji to zjawiska, w których chcą uczestniczyć i uczestniczą także dorośli. Eksperyment i teatralizacja życia, kiedyś przywilej romantycznej młodzieży, dzisiaj jest powszechnym sposobem uczestnictwa w kulturze. Młodość została więc dopuszczona do dyskursu publicznego, i w tym dyskursie autorytet dorosłych cofa się pod naporem wartości kodowanych w kategoriach młodości (wolność od struktur, szansa, sprawność, sport, seks i wiele innych). Przy tym, z drugiej strony, młodość broni swojej autonomii na wiele sposobów, odgradza się modą, językiem, muzyką, demonstracyjną „głupotą”, kultem siły, rodzajami gier społecznych, nieodpowiedzialnością. Jest to świat magicznie przyciągający tych, co są już poza. Próbują oni co prawda z pewnym opóźnieniem oswoić tamte skrypty i klisze, ale im bardziej to czynią, tym bardziej są w tych poczynaniach żałośni.

W tym zwrocie ku młodości przewija się też wyraźny motyw faustowski, widoczny nawet w kulturze popularnej: chęć panowania nad nieuchronnością przemijania czasu. A w „piwnicznej” pieśni przebija się, czasem banalnym zwrotem, świadomość tego, że jest to niemożliwe. Istotę zadumy nad młodością, o której wiadomo, czym była, dopiero wtedy, gdy minęła, umiejętnie wyeksponował Zygmunt Konieczny, zmieniając swoim pomysłem muzycznym nastrój i przesłanie wiersza Tadeusza Śliwiaka. Osiągnął efekt, który skłania do antropologicznej refleksji.







 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas