poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
GABRIELA MATUSZEK
Poeci mnie zdradzą, należą do Gry
Dekada Literacka 2009, nr 1-2 (233-234)

Józef Kurylak
Chłop i poeta
Biblioteka „Toposu”, t. 37, Sopot 2008


Józef Kurylak jest poetą osobliwym na poetyckiej mapie polskiej współczesności, jego poezja mieści się w obszarach poza (ponowoczesną) Grą. Debiutujący późno, bo w 1990 r. zbiorem Ziemskie prochy, rówieśnik Nowej Fali, za swój tomik otrzymał nagrodę im. Kazimiery Iłłakowiczówny; tom kolejny, Jasno ciemno (1991), uhonorowany został nagrodą Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek. Od początku jego poezja jest poezją filozofującą, wizyjną, podejmującą fundamentalne tematy życia i śmierci oraz pytania o sens egzystencji i o Boga. Ten „mistyczny” aspekt jego poezji wzmacniany jest w kolejnych tomach: Kołatanie do bramy (1993), Góra duchów (1995), Dolina poetów nad Wiarem (1998), Zmierzch jest doktorem filozofii (2001), Tragedia zwierząt (2002), Wojna tajemnic (2002), a zwłaszcza w przedostatnim Stawie chorążego (2006), w którym problematyka metafizyczna znalazła najbardziej wyraziste i oryginalne rozwinięcie. 

Ostatni tomik, Chłop i poeta, złożony z sześciu cykli-poematów, który ukazał się jako dodatek do „Toposu” w 2008 r., wzmacnia i rozwija fundamentalne tematy jego poezji, takie jak lęk, śmierć, obecność Boga, pytanie o status poety oraz profetyczność i mistyczność poezji. Dla Kurylaka poezja jest bowiem sprawą poważną i  – co dziś może brzmi anachronicznie – jest wyborem życiowej drogi, misją i przeznaczeniem, rewelacją boskiej istoty i dążeniem do doskonałości. 

W Stawie chorążego poeta pisał: Dla poezji porzuciłem dom rodziców – / przegrałem – nie poddała mi się poezji forteca / i powróciłem – do nikogo – z niczym (Płonący mszał). Poezja dla Kurylaka jest bowiem fortecą, niedoścignioną doskonałością, rewelacją Boga i nieskończoności, zapisem fundamentalnych, ostatecznych doświadczeń i medytacją-modlitwą. W tomie Chłop i poeta autor mówi wprost: Czym jest poezja? Jest przygotowaniem / do śmierci… wbrew buntom awangardowych form (W porcie mrugnął…). Poezja zbliża się do nieskończonego, ale nie przekracza tajemnic boskiego uniwersum. Czym były formy moich poetyckich bytów? – pyta podmiot liryczny Kurylaka, odpowiada: teorią bez Esencji… i konstatuje przegraną: moje radosne wizje schodzą z wielkiej góry / jak alpiniści którzy nie zdobyli szczytu (To kres…).

Kurylak w swej atencji dla poezji jest zarówno anachroniczny, jak i ponowoczesny. Chciałby ocalić wiarę w to, że prawdziwa poezja jest dobrocią (Milczy o zmierzchu…), że podejmuje próby wglądu w tę przestrzeń, która zakryta jest przed oczami nie-poety, a zarazem wie, że Poeta nie wie. I ja nie wiem (Fatum…). „Niedoścignione” oznacza zarówno formalną doskonałość poezji (Czym jest Niedoścignione / w poezji… Czy go / ujrzę?; Czym jest Niedoścignione…), jak i niepoznawalną sferę transcendencji/boskości. 

Józef Kurylak prywatnie mówi o sobie, że nie jest Poetą. Bo poezja to wielka rzecz, często jednak wplątywana w małe sprawy tego świata. Kiedy w jednym z wierszy powiada: Poeci mnie zdradzą / należą do Gry (Zdradzi mnie…), to z frazy tej przebija żal, że z poezji czyni się popkulturowe narzędzie (przelotnej) sławy, że zatracone zostały prawdziwe wartości, których brak przykrywa często rodzaj poetyckiego cynizmu. Zamordowałem w wyobraźni kilku ludzi / wśród nich pięciu poetów… gdyż znienawidziłem / świecznik ich pychy i złudzeń (Zamordowałem…) – pisze w jednym z wierszy z cyklu Ciemna wysokość sklepień, i ta „zbrodnicza” deklaracja pokazuje, jak bardzo Kurylak nie ufa poetom, którzy czerpią z „wyschniętych źródeł”. Nie ufa także kulturze, która zastępuje święte uniwersum grą pozorów, nawet jeśli są one efektowne i zaspokajają potrzeby złaknionych odbiorców: Czuję wstręt, kiedy kolęduje ateista: telewizyjna osobowość, marność (Dziś kolęda). 

Świat pozbawiony sakralnego wymiaru jest dla Kurylaka światem marnym, a poezja odcięta od mistycznych źródeł jest „wyschnięta”, zanurzona w „łzach nędzy”. W podtekstach tych wierszy zawsze obecny jest Bóg, choć Kurylak zapewne nie zgodziłby się na nazwanie jego poezji religijną. Bóg istnieje, i to jest dla poety niepodważalny aksjomat. Nikt nie widzi i nie słyszy nieskończoności / wiemy jednak że istnieje / podobnie myślimy o Bogu (Mruczenie kota…) – powiada w wierszu z cyklu Ciężka materia. Bóg Kurylaka jest rozumny i przepełniony miłością. Stąd wynika życzliwa akceptacja świata przez podmiot tych wierszy, bowiem zło nie jest fundamentem, lecz akcydensem świata, który powstał z miłości. I jeśli nawet pojawiają się tu katastroficzne wizje, to takie, które rodzą się z obawy przed zalaniem świata przez laickie, postmodernistyczne wartości, w których intelektualny cynizm i aksjologiczny relatywizm zastępuje światło wiary.

Julia Hartwig powiedziała kiedyś o Józefie Kurylaku, że to poeta piszący przy świetle ciemności. Bardzo wyrafinowana i niejednoznaczna, a przede wszystkim trafna to metafora. Ciemność u Kurylaka nie oznacza bowiem świata ciemności (zła), lecz przypomina teologię apofatyczną Mistrza Eckharta, który sytuował Boga w ciemności, poza rozumem i poza świadomością. Kurylak wprawdzie nie powołuje się nigdzie na nadreńskiego mistyka, ale przecież mistrzami jego poezji są Novalis, Hölderlin, Yeats… Opozycja światła i ciemności jest dla przemysko-krakowskiego poety bardziej obrazem poetyckim niż mistycznym szyfrem. I takim niezwykłym, quasi-mistycznym obrazowaniem przesycona jest ta poezja: Drżę przed czarnym kolorem, / a moje koła oddalają się od siebie: / jedne się toczą na szczyt wielkiej góry, / inne bezkresną zielona doliną (Fatum…) – pisze w cyklu Logika dziecka, a w wierszach W dolinie koników polnych pojawi się zapis wizji: W nocy słyszałem muzykę grobowców / radosną… i grobowce drżały w błyskach / i taka jasność zrobiła się wokół / że nawet nicość mogłem widzieć z bliska (W nocy słyszałem…). 

Wiersze Kurylaka nie są opisem/zapisem świata. Są próbą jego przeniknięcia. Próbą zakończoną pokornym przyznaniem własnej ułomności: jako człowieka, który jest tylko biblijnym prochem, i jako poety, który nie może przedrzeć się ku sferom niewidzialnym. Poezja mistyczna jest niemożliwa. I nie tylko dlatego, że dzisiejszy świat został odarty z wszelkiej transcendencji i zatracił szyfr porozumienia z Bogiem, ani także dlatego, że poeta-śmiertelnik ma duszę chorą, rozbitą. Poetyckie światy mają własną autonomię, nie są rewelacją ukrytych szyfrów uniwersum (w co wierzyli wcześni moderniści, do których tak chętnie nawiązuje Kurylak), lecz komunikacją z „naszym światem”, w którym epifanijne błyski zdarzają się rzadko i są przesłaniane przez całuny otaczającej nas ciemności (Nasze ciemności nie dążą do światła / ciemności są zwłokami zmarłych; Nasze ciemności…). Epifanie bywają muzyką grobowców, z której wyłania się nie tylko boskość, lecz także… nicość (W nocy słyszałem muzykę grobowców / radosną… i grobowce drżały w błyskach / i taka jasność zrobiła się wokół / że nawet nicość mogłem widzieć z bliska; W nocy słyszałem…). 

Ale to nie nicość jest ciemnością, lecz… ludzkie życie. W wierszu otwierającego tomik cyklu Logika dziecka poeta formułuje to wyraźnie: To kres ciemności: życie masz za sobą (To kres…). Życie człowieka jawi się w tej poezji jako tańczony z własnym grobem wariacki taniec, w świecie, który czasem mówi od rzeczy / śmieje się tam gdzie powinien płakać (Ktoś szperał…). Światem tym rządzą ci (także poeci), co szperają w jego wielkiej głowie, zatruwają jadem cynizmu i niewiary, kopią bezdenne rowy bez-sensów. I choć u kresu życia nawracają się – z tchórzostwa, to efekt ich pracy podcina skrzydła świata. 

Kurylak w jednym z wywiadów powiedział, że fundamentalną ideą jego poezji jest spirytualizacja grobu. Celem jego poezji (jeśli można użyć tak utylitarnego określenia) zdaje się oswajanie śmierci, a także oswajanie lęku przed śmiercią i  – jakkolwiek zabrzmi to staroświecko – przed wiecznym potępieniem. Lęk zdaje się dla Kurylaka inspiracją poezji. Człowiek boi się zagubienia w ciemności, utraty busoli wskazującej dobry kierunek. Nie ma żadnej pewności, są ledwie wyczuwalne sygnały, „drżenia”, które tylko czujna intuicja zdoła wychwycić. I epifanijne kody pozajęzykowe, którymi (wewnętrzne) ucho poety komunikuje się z Innym (Tamtym?) Światem. Takim medium dla Kurylaka jest muzyka, która przestaje być układem dźwięków i staje się kosmiczną symfonią. O Niedokończonej Schuberta napisze, że jest czarnym mistycznym pierścieniem obejmującym Ziemię (Za oknem…). 

A Ziemia jest tu malowana mistycznymi farbami. Kurylak w swym tomiku buduje świat z kilku – najważniejszych dla niego – elementów natury, do których należą kot, pies, motyl, zboża i łąki, jabłka i wiśnie. Niezwykła jest tu metaforyzacja tego „mistycznego” świata: zwierzęta wołają we mgle, psy wyją smutnie przed widmem śmierci, koty są ze słońca, w niebieskich pałacach grywają w szachy, a ich mruczenie pochodzi z przeszłości gwiezdnych otchłani, w zatoce zbóż wyłania się złoty okręt upalnego południa, a łąka zamienia się w Turyński Całun. Żółty motyl krąży nad łąką [ … ] był kiedyś moim ja (Chłop i poeta) – powiada poeta, który zawiązał swój tajemny pakt z naturą. Poezja Kurylaka rozgrywa się w przestrzeni między wyrazistą obrazowością a milczeniem niedopowiedzianego. Jej istotę trafnie oddaje wyrafinowana w swej prostocie metafora: Milczy o zmierzchu pociemniałe babie lato / jak szewskie nici mojego ojca zszywające grobowe buty (Milczy o zmierzchu…). 

Najnowszy tomik Józefa Kurylaka Chłop i poeta skupia, zwielokrotnia i domyka wątki występujące w całej jego dotychczasowej twórczości, a zarazem otwiera nowe poetyckie przestrzenie. Jego poezja, perfekcjonistyczna, dbająca o melodię frazy, medytująca i wizyjna, jest odmienna od dziś uprawianej. Ale właśnie ze względu na jej aksjologiczną wyrazistość, zakotwiczenie w metafizyczno-religijnym fundamencie oraz zagęszczoną i oryginalną metaforykę stanowi niewątpliwie jeden z ciekawszych wariantów „sakralnych” (w szerokim rozumieniu tego słowa) w przestrzeni poetyckiej współczesności. To poezja, która rozgrywa się poza nowoczesną Grą.

Gabriela Matuszek




 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas