poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ALEKSANDRA JANUS, DOROTA KAWĘCKA
Przepis na opowiadanie (o) historii
Dekada Literacka 2010, nr 4-5 (242-243)
Kraków – czas okupacji 1939-1945
Fabryka Schindlera
(Oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa)
Wystawa stała

Prezentowane fakty służą przypomnieniu tego okresu historii, upamiętnieniu ofiar i bohaterów tamtych wydarzeń, refleksji nad zbrodniczym charakterem systemu nazistowskiego oraz nad skutkami wojny i okupacji dla współczesnego Krakowa [wyróżnienie nasze, A.J., D.K.].
Ulotka Kraków – czas okupacji 1939-1945

Jak to możliwe, że momentami pozwalamy ekspozycji prowadzić nas za rękę jak dziecko? Nawet jeśli jesteśmy wyczuleni na muzealne „chwyty” i oczytani w fachowej literaturze, dajemy się włączyć w muzealną grę i zostajemy wchłonięci przez przestrzeń ekspozycji. Na wizytę w Fabryce Schindlera warto zarezerwować sporo czasu, a być może jeszcze więcej potrzeba, by dociec, co właściwie tam na nas działa.

Fragment, który umieściłyśmy na wstępie, zaoferował nam słowa‑klucze do rozpracowania Fabryki Schindlera: przypomnienie, upamiętnienie i refleksja. Te postulaty podkreślają nie tylko głębokie zakorzenienie w przeszłości, którą Muzeum ma za zadanie zaprezentować, ale także silny akcent położony na współczesną, aktualną percepcję minionych wydarzeń. Przypomnienie wymaga przede wszystkim opowiedzenia historii. Upamiętnienie wyraża chęć ocalenia jej od zapomnienia, ale także oddania hołdu, okazania szacunku. Refleksja zaś, która jest efektem obu tych gestów, odwołuje się do naszej teraźniejszości, do namysłu nad przeszłością, do wniosków płynących z tego namysłu oraz oglądu naszej dzisiejszej sytuacji przez pryzmat przeszłych zdarzeń, które nadały jej kształt. Jak zrobić to wszystko w muzeum? Wydaje się, że twórcy wystawy Kraków – czas okupacji 1939-1945 w Fabryce Schindlera znaleźli na to przepis.

Przypomnienie – opowiadanie historii

W przytoczonym cytacie na pierwszym miejscu pojawiają się fakty i – jako że znajdujemy się w muzeum historycznym – to one są głównymi bohaterami ekspozycji. Ich prezentacja dokonuje się jednak poprzez opowieść – ekspozycja prowadzi, zgodnie z porządkiem chronologicznym, przez „miasto i czas”, przez kolejne etapy okupacyjnych dziejów Krakowa. Tym, co znajduje się w centrum uwagi, są codzienne życie miasta, losy jego mieszkańców i ich prywatne historie zderzone z wydarzeniami z porządku „wielkiej historii” – II wojny światowej. Z całą pewnością nie sposób dosięgnąć przeszłości, trudno też ją przedstawić, tworząc obraz wierny, spójny, unikając jednocześnie nadinterpretacji i dopowiedzeń, które wejść mogą w konflikt z postulatem prawdy historycznej. Historia dostępna jest we fragmentach i wydaje się, że właśnie fragmentem mistrzowsko operuje ekspozycja w Fabryce Schindlera. Unikając symulakryczności, przenoszenia zwiedzającego do tamtego świata i tamtego czasu, tworzenia spektaklu wojennego Krakowa, muzeum oferuje raczej przechadzkę wśród fragmentów scenografii. Nie stara się tworzyć iluzji „bycia tam i wtedy”, jednak przez eksponaty, aranżację wnętrz pozwala zobaczyć, jak mógł wyglądać międzywojenny i wojenny Kraków, ukazując miejsca‑modele. Wchodząc do tramwaju, zakładu fryzjerskiego czy mieszkania, świadomi jesteśmy poruszania się wśród dekoracji. Problem symulakryczności muzeów, które – dzięki rozwiniętym technologiom i nowym trendom w muzealnictwie – mają możliwość stawać się nieomal wehikułem czasu, rodzi wiele kontrowersji, zwłaszcza w przypadku muzeów historycznych. Fabryka Schindlera pokazuje, że można w pełni wykorzystać zdobycze techniki do uczynienia ekspozycji bardziej atrakcyjną i interaktywną, pozwolić widzowi samodzielnie odkrywać dodatkowe informacje i stwarzać mu możliwość selekcji treści, unikając jednak totalizującej symulacji. Zamiast niej otrzymujemy – w żadnym razie nieukrywającą swego charakteru – scenografię. Dzięki temu opowieść znajduje równowagę pomiędzy prezentacją faktów a elementami nastawionymi na emocjonalne zaangażowanie widza. Temu ostatniemu służą nie tylko wizualne oddziaływanie na zwiedzającego (zdjęcia, plakaty na ścianach, aranżacja pomieszczeń i wiele innych) oraz dźwięki międzywojennych i wojennych piosenek, ale także – a może przede wszystkim – „małe opowieści”, fragmenty historii zwykłych ludzi. Taka spersonalizowana historia nie tylko zapewnia wielość perspektyw, lecz także koncentruje się na tym, co codzienne i ludzkie, tworząc równoległą linię narracyjną do prezentowanej jednocześnie historii politycznej. I właśnie ten obraz codzienności w zupełnie niecodziennych warunkach wydaje się najbardziej interesujący i jednocześnie najsilniej oddziałuje na emocje. Przykładem tej strategii są fragmenty dzienników dziecięcych znajdujące się w części poświęconej krakowskiemu gettu, które mogą autentycznie poruszyć, nie operując jednocześnie patosem, który tak często graniczy z kiczem i tak łatwo poddaje się parodii.

Upamiętnienie – ocalanie od zapomnienia

Od „upamiętnienia ofiar i bohaterów” blisko do pomnika. Od pomnika blisko do idealizacji. To zapewne wielkie wyzwanie, by przygotowywać ekspozycję, która z jednej strony powinna oddać cześć ofiarom i bohaterom, z drugiej – nie wybielać opowiadanej historii. W przypadku wystawy Kraków – czas okupacji 1939-1945 dodatkowym wyzwaniem, wzmocnionym przez lokalizację muzeum, było zapewne zmierzenie się z filmową historią opowiedzianą przez Spielberga. W rezultacie Oskar Schindler jest jednym z wielu bohaterów ekspozycji, a jego historia jest jedną z wielu historii. Poświęcony mu obszar to dwie sale, w tym gabinet z autentycznym sekretarzykiem i mapą. Znajdują się tam informacje biograficzne o Schindlerze, okolicznościach jego przyjazdu do Krakowa oraz działalności fabryki Emalia. To miejsce poświęcone jest także ocalonym przez niego Żydom – w gabinecie Schindlera znajduje się współczesna instalacja z emaliowanych garnków w kształcie rotundy, do której wejść może zwiedzający. Jest ona nie tylko odwołaniem do pracy tych ludzi, ale także samej ich obecności w tym miejscu. Obok wątku Schindlera i ocalonych przez niego Żydów podejmowane są tematy związane z losami ludności żydowskiej w getcie, przeżyciami ludności polskiej, konspiracją, działaniami okupanta na terenie miasta – wówczas „stolicy” Generalnej Guberni.

Pomimo iż ekspozycja umiejętnie wychodzi poza skojarzenia z filmem Spielberga, to jednak nie poza skojarzenia z filmem w ogóle. W jej estetyce tkwi bowiem coś „filmowego” – wspomniane już elementy „scenograficzne” i sposób operowania światłem przywodzą na myśl plan filmowy, a fragmentaryczność przejawiająca się w skupieniu na pewnych wyselekcjonowanych momentach z losów okupacyjnego Krakowa sprawia, że ma się poczucie oglądania „scen” z historii. Co więcej, scenografię tworzą nie tylko elementy wizualne, ale i dźwięki – oprócz wspomnianych, wojennych i przedwojennych piosenek – także takie zabiegi, jak odgłos szeptu dobiegający z więziennej celi, szczekanie psów, krzyki. Osią dramaturgiczną ekspozycji jest chronologiczny porządek wydarzeń z adekwatnie do tego porządku zaaranżowaną przestrzenią. Jednocześnie przestrzeń ma konstrukcję labiryntową, w którą wpisane są wspomniane już przez nas elementy „scenografii”. Znajdują się wśród nich zarówno te nawiązujące do „zwykłego” życia toczącego się w okupowanym mieście (salon fryzjerski, mieszkanie, poczekalnia dworcowa, tramwaj), jak i te związane z represjami dotykającymi ludności żydowskiej i polskiej (więzienie przy Montelupich, mur getta, piwnica nawiązująca do kryjówek ludności żydowskiej). Świadectwem dawnego, zburzonego porządku są nazwiska na skrzynkach pocztowych – polskie i żydowskie. Labiryntowy układ sprawia, że do niektórych miejsc (tramwaj, dworzec kolejowy) wraca się w dalszej części ekspozycji, choć ogląda się je z innej strony, tak dosłownie, jak i w przenośni. Symboliczne znaczenie tych miejsc zmienia się w miarę postępowania zgodnie z chronologią wojennych wydarzeń – podróż koleją uruchamia różne konteksty na kolejnych etapach ekspozycji.

Duża część wystawy jest poświęcona bohaterstwu zwykłych ludzi w konfrontacji z okupacyjną rzeczywistością. Nie chodzi więc jedynie o heroizm wielkich czynów, ale także o codzienne zmagania mieszkańców miasta, zwłaszcza polskich, ponieważ historia ludności żydowskiej – realia krakowskiego getta i obozu w Płaszowie – jest znacznie bardziej mrocznym obszarem (także dosłownie: ta część ekspozycji nawiązuje do widoku wąskiej, ciemnej, wybrukowanej ulicy z fragmentami charakterystycznego muru getta). Na przecięciu tych dwóch opowieści i tych dwóch światów znajdują się ci, którzy pomagali Żydom, udzielając im schronienia, jak i ci, którzy ich zdradzali. Jedni i drudzy przynależą do szerszego grona – tych, którzy dzięki swojej postawie mogą zostać nazwani bohaterami, oraz tych, którzy na to chlubne miano nie zasługują. Jedni i drudzy mają w ostatniej sali ekspozycji swoją księgę – czarną lub białą. Zestawienie pierwszej sali – zakładu fotograficznego – z ostatnią – „Salą wyborów” – tworzy pewną klamrę narracyjną. Wszyscy ci, których oglądałyśmy na zdjęciach, Polacy, Żydzi, na fotografiach ślubnych, rodzinnych, portretach, trafili zapewne do jednej z tych ksiąg i chociaż na fotografiach wydawali się do siebie podobni, ostatecznie ich losy okazały się często dramatycznie odmienne. „Sala wyborów” stanowi swoistą puentę ekspozycji poświęconą różnorodności etycznych postaw i wyborów czasu wojny, przechowując jednocześnie pamięć o nich wszystkich.

Refleksja

W cytacie otwierającym ten tekst pojawia się wątek refleksji – nie tylko nad „zbrodniczym charakterem systemu nazistowskiego”, ale także „nad skutkami wojny i okupacji dla współczesnego Krakowa”. Przypomnienie i upamiętnienie wydają się takiej refleksji służyć – zarówno refleksji, która towarzyszyła twórcom ekspozycji w Fabryce Schindlera i której ta ekspozycja jest owocem, jak i refleksji, która dokonuje się po stronie zwiedzających, czynnie włączających się w odkrywanie. Indywidualnej refleksji wydaje się sprzyjać sposób organizacji przestrzeni – konieczność scalenia fragmentów, „scen” z historii, możliwość selekcji treści przy stanowiskach multimedialnych, aktywizacja zwiedzającego dzięki możliwości wchodzenia w interakcję z eksponatami, dotykania wielu elementów ekspozycji. Rozszerza to także pole jej oddziaływania i redukuje dystans. Nie tylko nie ma już słupków i sznurków, które dają znak „nie podchodzić! nie dotykać!”, ale zwiedzający zostaje wręcz pochłonięty przez ekspozycję, ponieważ cała przestrzeń została do tego celu zaaranżowana, cała przestrzeń znaczy. Oczywiście, jest to możliwe jedynie w pewnej grupie muzeów (trudno sobie wyobrazić, aby pozwolono wszystkim głaskać i obłapiać wartościowe eksponaty archeologiczne), jednak warto zwrócić uwagę na szczególny sposób doświadczania takiej przestrzeni dzięki możliwości zaangażowania wielu zmysłów. Zwiedzający staje się częścią ekspozycji, wkracza w nią, oddziałuje na niego dramaturgicznie ukształtowana przestrzeń. Jego doświadczenie nie ogranicza się więc jedynie do percepcji wizualnej, ale wchodzi on w ten obszar całym swoim ciałem, które doświadcza przestrzeni ciasnych i dusznych, czy też otwartych i przestronnych. To oczywiście stwarza rozległe pole dla manipulacji doświadczeniem widza, która może budzić kontrowersje. Krytyczne komentarze dotyczące Muzeum Żydów w Berlinie zarzucały mu między innymi właśnie to, że jest „emocjonalną fabryką”, która prowokuje u zwiedzających fizyczne odczucia mające nawiązywać do odczuć Żydów, na przykład traumy Holocaustu, podczas gdy w rezultacie prowadzi do zamienienia refleksji o „nich tam” na „nas tutaj”. Podobne kontrowersje związane są z tworzeniem ekspozycji‑symulacji, które mają za zadanie „przenieść nas tam i w tamten czas”. Nowoczesne i dynamicznie rozwijające się muzealnictwo oferuje narzędzia do tworzenia tego typu przestrzeni muzealnych i wydaje się, że trudno jest nie wpaść w tę pułapkę. Twórcom Fabryki Schindlera udało się jej uniknąć. Dzięki dobrze wyważonemu wykorzystaniu multimediów w ekspozycji, dużej ilości stanowisk interaktywnych poszerzających kontekst głównej ekspozycji oraz fragmentaryczności „scenografii” interpretacja nie jest „gotowa do wzięcia”, ale może zrodzić się w wyniku muzealnego doświadczenia zwiedzającego. Refleksja dokonuje się każdorazowo po stronie zwiedzającego, który ma szansę scalić te fragmenty, sceny i treści, a dzięki temu przypomnienie i upamiętnienie jest nie tylko tym, z czym widz się styka, ale i tym, w czym bierze udział i czego doświadcza. To natomiast wydaje się szczególnie istotne w kontekście edukacyjnej funkcji muzeów, zwłaszcza muzeów historycznych.

Przekazanie interpretacyjnej pałeczki widzom jest również efektem nowatorskiego podejścia do edukacji muzealnej. Do lamusa odszedł już pogląd, że potencjał edukacyjny muzeum opiera się na ilości informacji, które prezentuje wystawa, a które widz ma sobie przyswoić. W poszerzonej definicji uczenia się miejsce równorzędne obok uzyskanej wiedzy zajmują zdobyte umiejętności, wartości, zdolność do refleksji. Efektywne uczenie się prowadzi do zmiany, rozwoju i chęci głębszego poznania. Szczególnie w przypadku takich tematów, jak wojna i Zagłada, które współczesnemu – zwłaszcza młodemu – odbiorcy są zazwyczaj odległe, pojawia się możliwość przerzucenia mostu międzypokoleniowego. Dlatego też nie do przecenienia są wszelkie strategie angażujące widza emocjonalnie, ponieważ to właśnie przez indywidualne doświadczenie i osobisty stosunek do treści wystawy widz ma możliwość wyjść poza podręcznikowy przekaz historyczny, poczuć empatię i odnieść historie innych do własnego życia. Wydaje się, że właśnie ta idea przyświecała także twórcom ścieżek edukacyjnych po byłym getcie, gdzie bohaterami i przewodnikami uczestników są Halina Nelken, Tadeusz Pankiewicz i Józef Bau. Tropiąc ich losy we współczesnej przestrzeni miasta, można się przekonać, że również pamięć o przeszłości jest w pewnym stopniu kwestią indywidualnego wyboru.

Po pionierskim na polskim gruncie Muzeum Powstania Warszawskiego teraz Fabryka Schindlera pokazuje swój sposób na opowiadanie (o) historii. Wkrótce będziemy mieli okazję przekonać się, jaką strategię w prezentowaniu przeszłości wybiorą kolejne, powstające w Polsce placówki – Muzeum Historii Żydów Polskich, Muzeum Historii Polski czy Muzeum II Wojny Światowej. Twórcy wystawy Kraków – czas okupacji 1939-1945 ze swoim przepisem na muzeum wytyczą być może – jeśli nawet nie drogę, to – pole odniesienia dla kolejnych ekspozycji historycznych. Zaoferowali bowiem, unikając pułapek „emocjonalnej fabryki”, „Fabrykę Pamięci”, którą w ciągu dwóch pierwszych miesięcy istnienia odwiedziło ponad 25 tysięcy osób, co bez wątpienia stanowi dowód na to, że jest to przepis na   m u z e u m ,  k t ó r e   n a   n a  s   d z i a ł a .

Aleksandra Janus
Dorota Kawęcka

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas