poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
IWONA MISIAK
Gdzie ta oaza?
Dekada Literacka 2010, nr 4-5 (242-243)
Mira Kuś
Między tym a tamtym brzegiem
Collegium Columbinum
Kraków 2010

Po przeczytaniu najnowszego tomu wierszy Miry Kuś Między tym a tamtym brzegiem sięgnęłam po jej debiut Gdzie jest ta oaza, który ukazał się w 1981 roku, w świetnej – i chyba już teraz oldskulowej – serii poetyckiej Wydawnictwa Literackiego. Mam sentyment do tej serii i duże uznanie dla jej redaktora. W mojej niewielkiej kolekcji znajdują się m.in. zbiory wierszy Stanisława Stabry, Teresy Truszkowskiej, Piotra Sommera, Wita Jaworskiego, Joanny Pollakówny. Książki wyróżniał mały, przyjazny format, kartonowa oprawa i czarno‑biała grafika. Jedynie tytuły były kolorowe.

Collegium Columbinum, wydawca nowego tomu Miry Kuś, nawiązuje do formatu WL‑u, a seria Książki Bez Kantów, składająca się z różnie dobranych tytułów (od poezji, przez nauki społeczne Kościoła, po słowniki polszczyzny lekarskiej), odznacza się zaokrąglonymi brzegami. Na okładce widzimy jezioro z obrazu Jerzego Mierzejewskiego. Projekt graficzny dosłownie nawiązuje do tytułu tomiku – między zaokrąglonymi brzegami jaśnieje przesmyk wody. Otwierając książkę, orientujemy się, że należy ją czytać poziomo. Było to dla mnie niewygodne i nie znajduję uzasadnienia takiej decyzji. Oczywiście, pamiętam podobny układ niektórych wierszy, na przykład w Pismach wybranych Tadeusza Peipera (wyd. Biblioteka Narodowa), lecz w tamtym przypadku celem było „przedłużenie linii wierszowanej” i wynikało z oryginalnej koncepcji rytmu i rymu starannie wyjaśnionej przez autora Tędy.

Debiutancki tom Miry Kuś stał się dla mnie lekturą sentymentalną, a utwory z Gdzie jest ta oaza zabrzmiały mocno i nowocześnie, mimo że minęło prawie trzydzieści lat od ich publikacji. Twórczość poetycka Kuś jest stosunkowo niewielka i składa się z sześciu tomów wydawanych w latach 1981-2010 (oprócz wymienionych dwóch zbiorów ukazały się: Natura daje nam tajemne znaki, Rajski pejzaż, Przekłady z zieleni, O, niebotyczna góro garów). Autorka napisała też wiele utworów dla dzieci, tekstów satyrycznych i krytycznych, artykułów. Pokoleniowo jest blisko Nowej Fali i wyraźnie słychać to we wczesnych wierszach, szczególnie wtedy, gdy poezja jest porównywana do walki o tlen i do otwartej rany, czasem w gnomach, a także w tych wierszach, w których Kuś w zabawny sposób zmaga się z językiem codziennym lub oficjalnym.

Tytuł pierwszego tomu zawierał pytanie – gdzie jest oaza? Trzydzieści lat temu oaza nie została odnaleziona, pozostając w sferze domysłów i przeczuć. Natomiast złożoność poezji Miry Kuś uległa ewolucji. Teraz, czytając Między tym a tamtym brzegiem, dostrzegam odległość między buntem i refleksją z przeszłości a gładkością najnowszych wierszy. Jest to sygnał, że poetka dotarła do swojej spokojnej oazy. W tym miejscu, po wyznaczeniu stabilnej przestrzeni, zaczęła pisać tak, jak ironicznie zapowiedziała w debiutanckiej książce: „chciałabym pisać łagodne wiersze / delikatne liryki / świetliste pejzaże / / chciałabym uciec / / ale tzw. dzisiejsze czasy / wbijają zęby / w moją łydkę / / staję więc / na rękach / / spytacie państwo: i cóż to zmienia? / / odpowiem: zmienia / / mój punkt widzenia” (Alicji w krainie czarów).

Nie zamierzam umniejszać poetyckich dokonań Miry Kuś, lecz zdecydowanie cenię rozmach i napięcie jej wczesnej poezji. Wolę przewrotne i niepozytywne nieposłuszeństwo od „pokrzepiającej, pozytywnej energii” pojawiającej się w „hymnach na cześć istnienia” w nowym zbiorze (wynotowuję z recenzji Krzysztofa Lisowskiego). Wybieram raczej kpinę niż patos. Stawiam niepokój wyżej niż samozadowolenie.

Tom Między tym a tamtym brzegiem został podzielony na dwie części, pierwsza jest zatytułowana Ląd, a druga – Wyspa. Przebywając na poetyckim lądzie, można odnieść wrażenie, że większość zapisanych doświadczeń pochodzi z prywatnego źródła. Wiersze wypełnia świąteczna atmosfera, jakby za kilka dni miało być Boże Narodzenie; zapewne dlatego, że motyw zimy tworzy klamrę w tej części książki. Poetyckie spostrzeżenia są przekazywane przy pomocy bardzo osobistego idiomu, całkowicie dostępnego i często wydumanego, na przykład: „kandelabry mroźnego powietrza / w których srebrno skrzy się zima” (Kandelabry mroźnego powietrza), czy też dwie pointy wierszy Ziele i Przed Wigilią: „w żyłach zamiast krwi / płyną elegie” i „Krzyczy biel / dzwony powietrza dzwonią”. Niektóre utwory kojarzą się z bajkami dla dorosłych, zwłaszcza te, w których „słońce wysuwa / złoty nos” (Mróz), gdzie zjawia się „kaczeńców trąbka złota” (Kaczeńców trąbka złota), „serce pragnące bezpieczeństwa i miłości” (Sypialnia Marilyn Monroe) albo „Ziemia / niebieska piłeczka / uganiająca się / wokół / słonecznej morelki” (Świat jest mały).

Druga część tomu jest ciekawsza. Wyspa nie pozostaje w cieniu manierycznego schematu. Wiersze te powstały podczas pobytu na największej, szwedzkiej wyspie Morza Bałtyckiego. Gotlandia, jej stolica Visby i okolice zostały opisane w sposób niebanalny. Wieża pudrowa, It is beautiful, Szwedzki stół są wręcz powrotem do stylu z przeszłości. Czujemy oszczędność wersu, zręczność wyobraźni, a przede wszystkim widzimy zaznaczone pewną ręką miejsce w czasie i przestrzeni, które czekało właśnie na takie zdania. W wierszu It is beautiful młoda para prosi o pstryknięcie wspólnego zdjęcia na plaży. Jasnowłosa kobieta i smagły mężczyzna ustawili się w sercu ułożonym z kamyków. Chcą dużo zdjęć, bo przecież nie wszystkie będą udane. Czy kiedyś pojawią się w ich życiu wątpliwości? Czy stwierdzą, że nie wszystkie spędzone razem lata były udane, zastanawia się kobieta, naciskająca raz po raz spust migawki w aparacie fotograficznym. Jej kurtuazyjne słowa na pożegnanie – „It’s beautiful, really” – brzmią jak pocieszenie. Ten jeden wiersz Miry Kuś wystarczy, żeby powróciła chęć przeczytania następnych, i mam nadzieję, że wkrótce takie powstaną.

W Wyspie niemal wszystko jest nowe, jak w wierszu Wszystko jest nowe – widoki, krajobrazy, budynki, ludzie, rzeczy – cały ten świat wymaga nowych słów. Wyspa stanowi częściową nagrodę dla wytrwałego czytelnika albo dla takiej czytelniczki jak ja, pamiętającej tom Gdzie jest ta oaza. Niech więc oaza pozostanie mirażem, ląd może zniknąć, a wyspa powinna stać się przystankiem w dalszych poszukiwaniach autorki Między tym a tamtym brzegiem.

Iwona Misiak

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas