poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ANNA PEKANIEC
Obietnice
Dekada Literacka 2010, nr 4-5 (242-243)

Arleta Galant
Prywatne, publiczne, autobiograficzne.
O dziennikach i esejach Jana Lechonia, Zofii Nałkowskiej, Marii Kuncewiczowej i Jerzego Stempowskiego
Wydawnictwo DiG, Warszawa 2010

Zdiagnozowana przez Ihaba Hassana (1) w roku 1991 roku „śmierć autobiografii” okazała się jedynie chwilową drzemką, zarówno na gruncie artystycznym (produkcja tekstów autobiograficznych trwa niepowstrzymanie), jak i teoretyczno‑interpretacyjnym. Innymi słowy, autobiografie jako takie (również propozycje ich odczytań) mają się dobrze. Świadczyć o tym może m.in. najnowsza książka Arlety Galant Prywatne, publiczne, autobiograficzne. Szczecińska badaczka – nakładając na dzienniki Jana Lechonia i Zofii Nałkowskiej oraz eseje Marii Kuncewiczowej i Jerzego Stempowskiego filtr płci, wspierany przez przenikanie się sfer prywatnej i publicznej, wzmacniany przez koncepcje zaczerpnięte z poetyki kultury (ze szczególnym naciskiem na konteksty jako nieodzowne konstytuanty tekstów autobiograficznych) – proponuje odczytania nakierowane na uwypuklenie genderowej wrażliwości przywołanych autorek i autorów: „W eseistyce Hostowca gender jest czymś absolutnie przeźroczystym, w dzienniku Lechonia zdaje się czymś koniecznym do przezwyciężenia, w diariuszu Nałkowskiej przeciwnie – czymś absolutnie koniecznym do podjęcia. U Kuncewiczowej natomiast gender to niedefiniowalna oczywistość”.

Osobną kwestią jest, na ile przekonująco udaje się autorce owe genderowe wrażliwości scharakteryzować (czy też udowodnić ich znaczenie dla piszących), niemniej jednak są one istotną częścią jej projektu interpretacyjnego. Miejscem newralgicznym tego konceptu jest sfera rozmaitych, indywidualnych realizacji kulturowych koncepcji płci (autorów, autorek i badaczki). Uwzględnienie tej dynamicznej zmiennej to punkt wyjścia interpretacji dzienników i esejów, których celem jest odpowiedź na pytanie o cechy kobiecego i męskiego autobiograficznego pisania (inicjatywa tym cenniejsza, iż uzupełniająca lukę w teoretycznym dyskursie autobiograficznym; teksty z kobiecą lub męską sygnaturą – czytane równolegle, przeciw sobie, a także we wzajemnym powiązaniu – odsyłają do określających je właściwości, różnic; przy czym różnice te podtrzymują specyfikę obu odmian literatury dokumentu osobistego, jak również kierują ku cechom niezależnym do płciowego nacechowania; książka Arlety Galant to swoiste prolegomena do tego rodzaju badań, odczytań, ujęć). Męskie i kobiece pisanie w żadnym wypadku nie są przez autorkę postrzegane jako proste przeciwieństwa, ponieważ fakt, że ich połączenia są możliwe – a przy okazji twórcze – jest dla Galant zupełnie oczywisty. Szczecińska badaczka proponuje, by teksty – skądinąd przez innych literaturoznawców i literaturoznawczynie wnikliwie i wielostronnie już omówione – przeczytać inaczej, „obok” dotychczasowych interpretacji, w centrum rozważań umieszczając tym razem płeć piszących, płeć gatunku, ale i płeć czytelniczki‑profesjonalistki. Choć – co warto od razu dodać – owa profesjonalna czytelniczka w Prywatnym, publicznym, autobiograficznym odgrywa rolę pierwszoplanową, deklarując już na wstępie: „myślę po stronie podmiotu”, samą siebie czyni jedną z bohaterek publikacji (2), sytuując się na pozycji niezbędnego – według niej – dla autobiografii TY, Innego, współtwórcy (albo współtwórczyni) prywatnej narracji. Będąc sobą, będąc Innym, przemieszczając się w przestrzeni autobiograficznej, starając się unikać wypowiadania się z pozycji dominującej, odsłania się, wystawia na zranienia, czy precyzyjniej – świadomie je wybiera: „Wybieram podatność na zranienie jako ważniejsze od, na przykład, odpowiedzialność za Innego, wywyższania Innego, dawania Innem pierwszeństwa, czy nawet przygotowania się na jego nadejście. Ten wybór znaczy. Znaczy autobiograficznie, i retorycznie, i egzystencjalnie. Wybieram podatność na zranienie, bo w wyznaniu, że czuję się za Innego odpowiedzialna, pobrzmiewa jakaś naciągana łaskawość, trzymanie się zbyt bezpiecznej wobec innego pozycji. Wybieram podatność na zranienie zatem dlatego, by być dalej od innych możliwych sposobów na relację z Innym”.

Zaproponowana przez Galant strategia lektury wymaga zatem zwiększonej uważności na kody kulturowe, nacechowania genderowe oraz uwarunkowania historyczne; uczy, by nie zawłaszczać czytanego tekstu, ale mu towarzyszyć; nie zawsze zgodne i bezkolizyjne partnerstwo interpretatorki i tekstów owocować powinno odczytaniami ukierunkowanymi inaczej niż do tej pory czynione. Odczytania te winny bowiem omijać stereotypy, szablony, wychodzić poza fallogocentryczne uwarunkowania. W końcu czytanie tekstów (dzienników i esejów) staje się czytaniem siebie, o sobie; okazuje się zatem gestem stricte autobiograficznym. Ów projekt jest wyraźnym oddźwiękiem spostrzeżenia sformułowanego ponad czterdzieści lat temu przez Tomasza Burka: „Autobiografia bowiem […] jest zawsze czynną krytyką życia, heroizmem, tragedią, ponieważ po jej napisaniu nie powraca się już do siebie sobą” (3). W świetle powyższych słów należy dopowiedzieć, iż także po lekturze autobiografii jest się kimś innym, niż było się uprzednio. Strategia odczytań literatury dokumentu osobistego zaproponowana, a następnie pokazana przez Galant w działaniu obiecuje wiele, zapowiada odmienne wnioski – doraźne, dynamiczne, otwarte, gotowe na przekształcenia. Wiele obietnic zostaje spełnionych, ale też wiele pozostaje jedynie w sferze deklaracji. „Inaczej” okazuje się twórcze, lecz także prowadzące – wprawdzie okrężną drogą – do tez już postawionych, silnie ugruntowanych.

W Prywatnym, publicznym, autobiograficznym poszczególne rozdziały ułożone są z uwzględnieniem dwóch wyznaczników: płci (teksty męskie tworzą klamrę okalającą te napisane przez kobiety) oraz gatunku (dzienniki usytuowane zostały przed esejami). Misterna konstrukcja umożliwia dostrzeżenie różnic i stycznych uwypuklanych dzięki takiemu a nie innemu układowi. Co więcej, każdy z rozdziałów jest osnuty wokół konkretnych problemów: intymności i poetyki snu (Lechoń), kobiecości i relacyjności (4) (Nałkowska), doświadczania inności własnej i innych (Kuncewiczowa), autobiograficzności eseistyki oraz zanurzenia w kulturze (Stempowski). Sądzę, że najciekawsze wnioski (choć niekiedy dyskusyjne) zostają wyciągnięte z pism Kuncewiczowej. Obok rozważań o kobiecej odmianie eseju – z interesującymi uwagami o wzajemnych powiązaniach gatunku i płci – pojawiają się pomysłowe propozycje interpretacyjne, a mianowicie potraktowanie podmiotu prywatnych tekstów autorki Cudzoziemki jako turystki oraz powiązanie koncepcji fantomiczności z nomadyzmem (5). Wydobyta z tekstów Kuncewiczowej figura turystki potraktowana została jako rola, a nie kondycja, pozwalająca na skupienie się na podróży ujmowanej w kategoriach tematu, przedmiotu doznań i działań, ale także sposobu kształtowania autobiograficznych narracji. Podróże połączone z doświadczaniem miast (np. Barcelona, Sewilla, Warszawa, Rzym) wydobywają sposoby odczuwania przez Kuncewiczową inności, własnej i spotykanych ludzi; pokazują, jak radziła sobie z obcością, jednocześnie nie starając się przekuć jej we władzę nad tymi, którzy ją wywoływali. Inność, obcość, odrębność – wynikające z (chwilowego) umiejscowienia w konkretnym czasie, kulturze, historii – okazują się dla Galant dogodnymi punktami połączenia fantomiczności z nomadycznością. Pierwsza z wymienionych kategorii staje się bazą dla drugiej. Nomadyczność żywi się mobilnością, doraźnością, niechęcią wobec dominujących dyskursów, przejawia się nie tyle w ich kontestacji, lecz w procesie ciągłego przepracowywaniu.

Podobne gesty uchwytne są w eseistyce Jerzego Stempowskiego. Decydując się na potraktowanie eseju jako autobiografii (nota bene autorka korzysta tu z propozycji interpretacyjnej wypracowanej przez Martę Wykę w tekście pt. Esej jako autobiografia (6)), Galant nie podejmuje jednak nomadycznego tropu, w zamian rekonstruuje problemy genologii gatunku, zakresu podejmowanych tematów, strategii podmiotowych kształtowanych w tekstach, wreszcie przywiązania autora Esejów dla Kassandry do tradycji europejskiej. (Auto)biograficzny rys esejów Stempowskiego jest bezdyskusyjny (7), został już rzetelnie scharakteryzowany, dlatego też szkoda, że autorka w dużej mierze powtórzyła dawne ustalenia, zaledwie szkicując własne pomysły lekturowe. Próba przeczytania esejów Stempowskiego przez pryzmat płci – zarówno piszącego, jak i badaczki – powiodła się, jak mi się wydaje. Aczkolwiek figura hipotetycznego brata Szekspira – skonstruowana na wzór fikcyjnej siostry Szekspira, powołanej do życia przez Virginię Woolf – mogła okazać się impulsem do rewelacyjnych/rewolucyjnych wniosków (te nie zostały jednak dopowiedziane). Stempowski – jako uczestnik, entuzjasta i diagnosta męskocentrycznej europejskiej kultury – akceptuje jej reguły (także i tę, która to, co męskie, uznaje za uniwersalne). Akceptacja ta uchwytna jest z perspektywy czytającej, Hostowiec nie uczynił jej tematem refleksji. Nie musiał. Dla Galant widziane przez pryzmat genderowy cechy pisarstwa Stempowskiego zyskują rys indywidualny. Nie oznacza to jednak, iż nie posiadały go wcześniej, ale z nowej perspektywy podkreślone zostaje konstrukcjonistyczne (traktujące płeć jako konstrukt), tj. będące efektem społeczno‑kulturowych umów, zaplecze historyczno‑ i teoretycznoliterackie, w obrębie którego – dzięki przywołaniu cech „męskiej” i „kobiecej” eseistyki – uchwycić można właściwości częściej pojawiające się w tekstach eseistów i eseistek (porównanie z pismami Kuncewiczowej), co prowadzi do sformowania choćby doraźnych definicji gatunkowych, uwzględniających płeć (słyszalne są tu echa kulturowej teorii gatunków).

Komparatystyczna perspektywa towarzyszy także interpretacjom dzienników Lechonia i Nałkowskiej. Zmagania poety z chorobą, emigracyjną rzeczywistością, celowe zafałszowania diarystycznej narracji zostają zestawione z konstrukcyjnymi zabiegami Nałkowskiej – w równym stopniu reżyserującej życie, co dziennik (mimo iż ściśle prywatny, to głęboko relacyjny, pisany przez/dla/ze względu na innych, którzy są niezbędni, zarówno w opowieściach, jak i w przestrzeni autobiograficznej). Próba nakreślenia owej przestrzeni pisania autobiografii to jedna z mocniejszych stron Prywatnego, publicznego, autobiograficznego. Okazuje się ona modelem wyjątkowo pojemnym, modelem, w którym zgodnie egzystują sprzeczne koncepcje literatury dokumentu osobistego (np. pakt autobiograficzny Phillipe’a Lejeune’a, autobiografia jako od‑twarzanie Paula de Mana, konstrukcjonistyczne koncepcje Leigh Gilmore uobecnione za pośrednictwem  inspirujących uwag Magdaleny Marszałek z „Życia i papieru”. Autobiograficznego projektu Zofii Nałkowskiej (8)). Nie tylko teorie kształtują przestrzeń autobiograficzną; towarzyszą im teksty, piszący, czytelnicy, konteksty. Relacyjność, dynamika prywatnego i publicznego, (nie) możliwość autobiografii, uwzględnienie etyczności aktu pisania i czytania, przedkładania praktyk lekturowych nad teoretyzowane – oto cechy opisywanej całości, w której elementy łączą się ze sobą niczym nici Deleuze’owskiego kłącza (koncepcja ta powraca wielokrotnie w całej książce).

Arleta Galant słusznie zauważa (chociaż zdecydowanie zbyt enigmatycznie), że duży potencjał kryje się w autobiografiach nieartystycznych, cieszących się uznaniem na gruncie krytyki feministycznej, znajdujących się także w orbicie zainteresowań Lejeune’a. I chociaż krytyczki II fali feminizmu zawiodły się na autobiografiach, ponieważ okazało się, że poszukiwane w tekstach kobiece doświadczenie nie jest monolityczne, rewelatorskie, czy inaczej, jest – dodam, iż nie zawsze – tylko repetycją fallogocentrycznych fantazmatów/wzorców, to jednak nadal są one niezwykle cennym źródłem nie tylko dla literaturoznawców, ale i dla socjologów, historyków, antropologów. Dlatego też zgadzam się z badaczką, gdy twierdzi ona, że na polskim gruncie literaturoznawczym „kariera autentyku” (termin Jerzego Jarzębskiego) nie spowodowała włączenia płci do instrumentarium autobiograficznego. Wskazałabym jednak na zdecydowanie odmienne od tych podanych przez badaczkę uzasadnienia. Otóż – moim zdaniem – owo istotne pominięcie nie wynikało tylko z pozatekstowych uwarunkowań literatury polskiej lat 70. XX wieku (w tym samym czasie kształtowały się zręby teorii kobiecej autobiografistyki na gruncie anglojęzycznym, czego efektem jest – wspomniana także przez Galant – antologia Women, Autobiography, Theory z roku 1998), ponieważ kwestię tę z powodzeniem można rozszerzyć na całość kobiecej literatury dokumentu osobistego. Faktem jest, że polski autentyk już od I połowy XVII wieku posiadał wyraźne kobiece skrzydło, szczególnie silnie rozwijające się w wieku XIX. Uwaga ta podważa równocześnie postawioną przez autorkę tezę o ubogiej liczbowo reprezentacji polskich autobiografek.

Ambitne przedsięwzięcie ulokowania dzienników i esejów w sferze wyznaczanej przez fluktuacje prywatnego i publicznego nie zawsze jest w stanie udźwignąć ciężar powierzonych mu zadań. Niemniej jednak stanowi interesującą próbę genderowego odczytania tekstów autobiograficznych, próbę ilustrującą zarówno ewidentne zyski płynące z tego trybu lektury, jak i manowce, na jakie może zejść. Płeć kulturowa jako produkt napięć pomiędzy prywatnym a publicznym, immanentnie wpisana w narracje dziennikowe i eseistyczne, nie zawsze okazuje się dogodnym kluczem do interpretacji. Galant, obiecując rozpatrzenie intymistycznych pism Lechonia, Nałkowskiej, Kuncewiczowej i Dąbrowskiej w perspektywie trzech interpretacyjnych składników, faworyzuje (wbrew zapewnieniom ze wstępu) „prywatne” oraz „autobiograficzne” (niekiedy dość wyraźnie je utożsamiając); odsuwa tym samym na dalszy plan „publiczne”. Warto jednak pamiętać, że owo „publiczne” czynnie kreuje pozostałe dwa elementy.

Książka szczecińskiej badaczki – mimo pewnych wad, które starałam się zasygnalizować – stanowi próbę świeżego spojrzenia na autobiografie dobrze zadomowione w kanonie, i w tym sensie jest niewątpliwie ważna. Nie jest jednak wolna od pewnych uchybień, niedoczytań, a niektóre interpretacje niebezpiecznie ocierają się o powtarzanie oczywistości. Książka przypomina, że autobiografie – nawet wielokrotnie badane przez literaturoznawców – ciągle zachowują swą podatność na nowe komentarze.

Anna Pekaniec

PRZYPISY:

(1) Podaję za Ludmiłą Gruszecką, (Auto)biograficzne paradygmaty myślenia, w: Literatura i komunikacja. Od listu do powieści autobiograficznej, red. Artur Blaim, Zbigniew Maciejewski, Lublin 1998, s. 406.

(2) Tym samym Galant realizuje ostatnią z czterech wyliczonych przez Jerzego Madejskiego odmian dyskursu literaturoznawczego (przypominam: manifest, pamflet, anegdota, autobiografia). Podstawą do ich wydzielania badacz uczynił różne sposoby przejawiania się „pierwiastka indywidualnego”, tj. osobowości samego badacza w tekście, czy szerzej – dyskursie naukowym (por. Jerzy Madejski, Od manifestu do autobiografii. O współczesnych typach dyskursu literaturoznawczego, w: Osoba w literaturze i komunikacji literackiej, red. Włodzimierz Bolecki i Edward Balcerzan, Warszawa 2000, s. 30-46).

(3) Tomasz Burek, Rąbek pamiętnika. Z ducha Galicji, w: tegoż, Zamiast powieści, Warszawa 1971, s. 105-106.

(4) Z pewnością pożyteczne byłyby tu szersze odniesienia do publikacji Magdaleny Janowskiej pt. Postać – człowiek – charakter. Modernistyczna personologia w twórczości Zofii Nałkowskiej (Kraków 2007). Wspominana książka wyczerpująco omawia m.in. zagadnienia formy w pisarstwie Nałkowskiej, znaczenia obecności innych, niezbywalnej relacyjności diarystycznych i powieściowych narracji autorki Narcyzy.

(5) Odwołanie do koncepcji Rosi Braidotti z Podmiotu w feminizmie (przeł. Aneta Borkowska, „Kwartalnik Pedagogiczny” 1995, nr 1-2). Zaznaczam, iż Arleta Galant podkreśla jedynie częściową przystawalność koncepcji nomadyczności do esejów Kuncewiczowej, niemniej jednak wprowadzona metafora okazuje się dogodnym kluczem interpretacyjnym.

(6) Tekst pierwotnie opublikowany w 1983 roku w krakowskim miesięczniku „Pismo”, przedrukowany został w zbiorze Literatura źle obecna (Londyn 1984).

(7) O czym przypomniała już Marta Wyka za Czesławem Miłoszem, wskazując na polski esej jako „funkcję polskiej biografii” (por. Marta Wyka, Esej jako autobiografia, w: tejże, Niecierpliwość krytyki. Recenzje i szkice z lat 1961-2005, Kraków 2006, s. 427).

(8) Zob. Magdalena Marszałek, „Życie i papier”. Autobiograficzny projekt Zofii Nałkowskiej: Dzienniki 1899-1954, wstęp German Ritz, Kraków 2004.


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas