poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
PAULINA MAŁOCHLEB
Biographie
Dekada Literacka 2010, nr 4-5 (242-243)

Rynek wydawniczy we Francji w niewielu dziedzinach porównywać można z polskim, tak też jest z biografią francuską. Z pewnością Anglosasi bardziej upodobali sobie ten gatunek, ale Francuzi umieszczają biografię w ramach innej tradycji, stąd jej niepodobieństwo do tekstów w języku angielskim. We Francji – podobnie jak w innych krajach zachodnich – dokonała się już przemiana, na którą w Polsce cały czas jeszcze czekamy: przekształciła się tam już świadomość odbiorcza, czytelnicy wiedzą, że biografia to książka rozrywkowa, do czytania, często zbeletryzowana, nie‑nudna. Tymczasem w Polsce słabość biografii wynika z trzech faktów: wątłości całego rynku wydawniczego (biografia to projekt drogi i ryzykowny: wymaga gigantycznego nakładu czasu i pracy autora; mało który autor zaś poświęca lata pracy, nie wiedząc, czy jego książka zostanie wydana; wydawnictwo zaś nie zaryzykuje umowy na lata, nie mając pewności, że książka się dobrze sprzeda), słabej profesjonalizacji literatury faktu (większość autorów tego nurtu to dziennikarze, trudniący się tworzeniem innych tekstów, rzadko pracujący od razu nad tekstem ciągłym, składający przeważnie swoje książki z kolejnych reportaży) oraz nieobecności zawodowych biografów. Nie ma się jednak co dziwić, ponieważ by zmienić te wszystkie czynniki, Polacy musieliby więcej czytać, a – jak mówią badania – 60% społeczeństwa w ubiegłym roku nie miało w ręce książki.

Tymczasem rynek wydawniczy we Francji jest ustabilizowany, duży, mocno zróżnicowany, zamożniejszy – o nakładach sprzedawanych na co dzień we Francji moglibyśmy tylko marzyć. Z tych właśnie względów pozycja biografii na rynku wydawniczym jest tam zupełnie inna. Wydaje się, że biografie publikowane we Francji można podzielić na trzy nurty: „książki celebryckie”, biografie „naukowe” i popularne. „Książki celebryckie” – niezbyt fortunne określenie, ale trudno nazwać biografią tak niski rejestr – to pozycje masowe, często tłumaczone z innych języków. Jak podaje francuski serwis Amazon, najlepiej wśród biografii sprzedają się nad Sekwaną następujące pozycje: La véritable Romy Schneider (Prawdziwe oblicze Romy Schneider), Jackie, Sarko Star, Robert Pattinson i Wentworth Miller (dwie ostatnie pozycje to biografie młodych, bardzo znanych aktorów – sagi Zmierzch i serialu Prison Break) – książki te są pochodną popularności poszczególnych osób, bez jakiejkolwiek wartości literackiej, związane są za to z marketingiem, promocją filmów, ale też dość prymitywnym relacjonowaniem życia polityków (jak właśnie Sarko Star), relacjonowaniem nastawionym na skandalizowanie, naruszenie dobrego imienia bohaterów. Jednym słowem, książki te żywią się tanią sensacją. W chwili, gdy oddajemy ten numer „Dekady Literackiej” do druku, we Francji powoli rozkręca się kolejny „biograficzny skandal” – bliska współpracownica Carli Bruni wydała właśnie jej nieautoryzowaną biografię, w której posługuje się przede wszystkim demaskacją – uniwersalnym chwytem, zdecydowanie zwiększającym sprzedaż. Każdej biografii bowiem najbardziej na rynku pomaga porządny skandal, najlepiej zakończony sądowym pozwem. To najniższy właściwie rejestr tego, co ludzie czytają.

W przypadku biografii „naukowych” używam cudzysłowu, by podkreślić ich nieakademicki status – nie są to bowiem jedynie książki tworzone dla środowisk uniwersyteckich, choć często ich autorami są pracownicy naukowi. Biografie należące do tego nurtu poświęcone są często postaciom historycznym, z przeszłości jednak niekoniecznie odległej: w kwietniu 2010 roku ukazała się bardzo dobrze przyjęta książka Annette Wievorki zatytułowana Maurice et Jeannette. Biographie du couple Thorez, i choć Wieviorka jest szefową ekskluzywnego Centre National de la Recherche Scientifique, to jednak jej książka zdobywa uznanie w szerokich kręgach.


O tym, że Francuzi nie traktują biografii z nabożnym szacunkiem, lecz jako literaturę popularną, służącą pouczającej i rozrywkowej zarazem lekturze, najlepiej świadczy porównanie wydania francuskiego i polskiego biografii Camusa pióra Oliviera Todda. Nasze wydanie jest piękne, ale i pomnikowe – w twardej okładce, na grubym papierze, z obwolutą (nie chcę tu jednak w jakikolwiek sposób umniejszać zasług wydawnictwa W.A.B., które ją opublikowało, ponieważ to jedyne chyba wydawnictwo w Polsce, jakie stworzyło bardzo wyrazistą serię biograficzną, z rozpoznawalnym logo, liczącą już wiele pozycji). Francuskie wydanie Todda ukazało się w serii poche, czyli kieszonkowej, taniej; i tak też wygląda – na kiepskim, cieniuteńkim papierze biblijnym, by w formacie jeszcze mniejszym od A5 udało się wydać tekst integralny (biografia ta ma więc 1200 stron).

Ustabilizowany rynek francuski stwarza doskonałe warunki dla autorów biografii. O ilości drukowanych co roku książek należących do tego gatunku może świadczyć wielość nagród, jakie przyznawane są biografiom właśnie, ale też Festiwal Biografii, który odbywa się od kilku lat w styczniu w Nîmes. Tegoroczna edycja odbywała się pod hasłem „Intymność: w oczach biografa”. Co roku na festiwal zaprasza się ponad stu autorów, a w spotkaniach bierze udział około 30 tysięcy gości – takie liczby mogą tylko budzić zazdrość w polskim czytelniku. W tym roku zaś, pomimo narzuconego tematu, królowały książki o Albercie Camus – wydawane z okazji 50‑lecia jego śmierci.

Wydaje się, że biografia we Francji w 2009 roku zdominowała rynek wydawniczy: biografie zdobyły najbardziej prestiżowe nagrody: le Renaudot, l’Interallié, le Grand Prix de l’Académie Française.

Inne liczby, od których może się zakręcić w głowie: jak szacują organizatorzy festiwalu, na 350 pozycji literatury faktu opublikowanych w styczniu i lutym 2010 roku 150 to biografie i autobiografie właśnie. Francuzi dzielą gatunek biografii – dość umownie zresztą – na trzy działy: wspomnienia, autobiografie i biografie (które dzielą z kolei na biografie i szkice biograficzne), przy czym pierwszy i drugi nurt bardzo często się łączą. W 2009 roku najważniejsze były wspomnienia Claude’a Lanzmanna, Jacquesa Chiraca, autobiografia Charlesa Aznavoura, biografia Michaela Jacksona i książka o słynnym przodku napisana przez Charlesa Napoleona.

Francuski rynek biografii – ogromny w swych rozmiarach – pobudzany jest dodatkowo dzięki konkursom i nagrodom, przyznawanym nie tylko przez osobne kapituły, ale też czasopisma: „Le Figaro” czy „Le Point”. Dwie największe i najbardziej prestiżowe nagrody przyznawane są również w kategorii biografii: Goncourt i Académie Française.

Nagrodę Goncourtów dla biografii zdobył w 2010 roku Michel Winock za tekst o Madame de Staël, a w 2009 – Vivianne Forrester za książkę Virginia Woolf, w 2008 Jennifer Lesieur za Jacka Londona. W kategorii biografii Goncourtów przyznaje się od 1980 roku, do niedawna kapituła ta przyznawała też stypendium dla biografa, jednak kryzys zmusił twórców nagrody do jego likwidacji.

Académie Française przyznaje co roku nagrodę za biografię w dwóch kategoriach – literatury i historii. W 2010 roku za biografię Marii de Medici Jean‑Francois Dubost zdobył nagrodę historyczną, Annette Becker za biografię wojenną Apollinaire’a – literacką. W roku 2009 nagrodzono Jean‑Marie Mayeura za książkę o Leonie Gambetcie, a nagrodę literacką zdobył Michel Jarrety dzięki biografii Paula Valéry’ego.

Grand Prix Littéraire d’Heroïne de Madame Figaro (nagroda dla biografii ufundowana przez kobiecy dodatek dziennika „Le Figaro”): tylko pozornie nagroda ta wydaje się mało znacząca, bo wydawana przez „damski dodatek”, francuski odpowiednik „Wysokich Obcasów”. Choć premiowane są tylko biografie kobiece, nie zmienia to faktu, że nagrodzone książki są naprawdę dobre, ich autorki zaś to znane francuskie intelektualistki. W 2010 roku nagrodę zdobyła Violaine Binet za książkę o Diane Arbus – słynnej amerykańskiej fotografce, w 2008 Marie‑Dominique Lelievre za biografię Saganki, a w 2007 Dominique Bona dzięki biografii małżeństwa Claudelów (Bona to zawodowa biografka, zdobywająca wiele laurów – za Romaina Gary’ego otrzymała nagrodę Académie Française, za Berthe Morisot stypendium Goncourtów). W 2006 roku pierwszą edycję Grand Prix zdobyła (mając wtedy 28 lat) Angie David, sekretarz redakcji „La Revue Littéraire” za swoją debiutancką książkę Dominique Aury (to pseudonim słynnej autorki Historii O – klasycznej pozycji z literatury erotycznej). Biografia ta zrobiła zresztą furorę we Francji, w ciągu jednego roku zgarnęła jeszcze trzy inne nagrody, w tym również Goncourtów dla biografii.

W 2009 roku Grand Prix dla biografii politycznej otrzymał François Kersaudy za biografię Churchilla, w 2008 roku zdobył ją zaś Simon Sebag Montefiore za Młodego Stalina (książka ta ukazała się też po polsku – Świat Książki, Warszawa 2008), a w 2007 Jean‑Louis Thieriot za biografię Margaret Thatcher. I choć honorarium dla zwycięzcy nie jest duże (10 tysięcy euro), to jednak ta przyznawana jesienią nagroda zdobyła już status dość prestiżowej. Ważny jest również fakt, że nagrodę tę wymyślili i ufundowali Patrick‑Olivier Picourt i Anne Méaux – osoby z pogranicza świata biznesu i polityki, których osobiste drogi niewiele mają
wspólnego z kulturą, lecz nie spełniają tu oni funkcji łaskawych mecenasów: ich celem jest promowanie historii polityki.

Ważna jest też literacka nagroda Brantôme za biografię historyczną: w 2008 roku otrzymał ją Laurent Theis za Francois Guizot.

Już z powyższej listy nagrodzonych widać, jakie biografie wydaje się we Francji – z jednej strony są to książki o historii najnowszej: Thorez, Gambetta, Reynaud, Koestler. Często ich bohaterami są twórcy modernizmu: Faulkner, Valéry, Zweig. Ale nie brak też postaci odległych: Bernarda z Clairvaux, Teresy z Ávila. Nie brak ludzi filmu – Louis Malle, twórca międzywojennego kina brytyjskiego. Oczywiście, wiele tekstów ukazuje się z powodu różnych „okazji” – o czym świadczy liczba książek poświęconych Camusowi wydanych w tym roku. Biografia często ma zresztą charakter okolicznościowy, nie oznacza to jednak, że pisana jest pod publikę, chodzi raczej o ułatwienie promocji (nie powinniśmy potępiać tego prawa rynku, bo dzięki niemu we Francji ukazuje się teraz wiele książek o Chopinie).

Wydaje się jednak, że pomiędzy rynkiem francuskiej i polskiej biografii istnieje istotna różnica, poza najbardziej widoczną ilościową: biografia francuska nie służy w takim stopniu doraźnym celom politycznym czy społecznym, jak ma to miejsce w Polsce. U nas rynek wydawniczy galwanizowany jest w związku z różnymi pozaliterackimi okazjami: na 30‑lecie Solidarności pojawia się „rzut” biografii jej twórców; gdy w kulturze wzmacnia się nurt homoseksualny, do księgarń w odpowiedzi trafiają „homobiografie”. Ten związek między różnymi zjawiskami pozaliterackimi a biografią w Polsce świadczy o braku autonomii rynku książki, o jego uwikłaniu w różne społeczne konteksty. Niestety, sytuacja ta nie wynika z polityki wydawnictw czy autorów, lecz znów z nikłych zainteresowań czytelniczych Polaków, którzy rzucają okiem na witrynę księgarni, dopiero gdy o czymś zrobi się głośno. We Francji tymczasem rynek biografii jest bardziej stabilny, autonomiczny wobec zdarzeń pozaliterackich w większym stopniu niż w Polsce; choć – faktycznie – tak zwane wielotysięczniki, czyli książki o statusie bestsellera, to raczej pozycje związane z jakimiś niezwykłymi wydarzeniami.

Paulina Małochleb

 








 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas