poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
SONIA FIZEK, MONIKA WASILEWSKA
Od Nabokova do Beatlesów: brytyjski głód biografii
Dekada Literacka 2010, nr 4-5 (242-243)
Kilka lat temu na łamach „Kontrapunktu”, magazynu kulturalnego „Tygodnika Powszechnego”, toczyła się ożywiona dyskusja na temat uniwersalnej pokusy podglądania, przejawiającej się między innymi zamiłowaniem czytelników do śledzenia losów już nie tylko fikcyjnych postaci, lecz ludzi z krwi i kości (1). Pomimo tego – analizując relację faktów i fikcji we współczesnej biografii literackiej (która zresztą coraz częściej wycofuje się z dociekania „prawdy” na rzecz estetycznych meta‑gier) – poeta i tłumacz Jerzy Jarniewicz przyznał palmę pierwszeństwa temu, co literackie. W jego przekonaniu sama chęć nadania życiu wartości estetycznej świadczy o zwycięstwie literatury, która w ten sposób „anektuje kolejne obszary rzeczywistości, narzucając im swoje prawa”. Rosnąca popularność biografii to jego zdaniem dowód na to, że „rzeczywistość ulega procedurom konfabulacji, a etyka i problematyka prawdy ustępują miejsca kryteriom estetycznym” (2).

Jedną z doskonałych przestrzeni do zweryfikowania tej tezy może być współczesny brytyjski rynek wydawniczy, który w ciągu ostatnich kilku lat został zdominowany przez biografie (przede wszystkim komercyjne). Zna on bowiem przypadki takiego głodu „prawdy”, który nawet w literaturze pięknej każe desperacko szukać możliwości „podejrzenia” prawdziwego życia. Wyzwanie spostrzeżeniu Jarniewicza rzuca między innymi pośmiertne wydanie ostatniej powieści Vladimira Nabokova – The Original of Laura. 17 listopada 2009 roku książka ukazała się jednocześnie w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, co odbiło się szerokim echem w anglojęzycznych mediach. Po nieukończoną powieść we fragmentach czytelnicy sięgają właśnie „pomimo literatury”…

Nabokov spisywał powieść ołówkiem, na niewielkich ponumerowanych fiszkach. Zarówno w wersji anglojęzycznej, jak i polskiej (Wyd. Muza, Warszawa 2010) fotograficzne reprodukcje tychże fiszek znalazły się obok przedrukowanej treści Oryginału Laury. Czytelnicy dostali więc rękopis i tym samym szansę ujrzenia, jak (dosłownie) tworzył Nabokov – na kartach widać wszystkie skreślenia, poprawiane lub niedokończone myśli, zdania niewolne od błędów interpunkcyjnych i ortograficznych czy dodatkowe zapiski. Fotografia utrwaliła też świadectwa prozaiczności procesu pisania, jak plamy po jedzeniu, ślady po gumce do ścierania, smugi, odciski palców.

O ile polski wydawca poprzestał na prezentacji rękopisu, o tyle wydawcy oryginalnej wersji amerykańskiej i brytyjskiej poszli o krok dalej, prowokując czytelników do bezpośredniej interakcji z dziełem. Dzięki zastosowaniu perforacji i sztywnego jak brystol papieru każdą kartę można oderwać od stron książki i w ten sposób otrzymać własny, łudząco podobny do oryginału zbiór fiszek Nabokova – tak jak autor trzymać je w rękach, tasować, układać w dowolnych kombinacjach. Jeśli wziąć pod uwagę, że Nabokov stanowczo zabronił publikowania swoich zapisków (i z tego powodu po jego śmierci przeleżały one ponad 30 lat w pilnie strzeżonej skrytce banku szwajcarskiego), kontakt z treścią The Original of Laura stawia jej odbiorcę w pozycji już nie zwykłego czytelnika, a zuchwałego podglądacza, wydzierającego pisarzowi jego najpilniej strzeżoną tajemnicę – tajemnicę procesu pisania. Wielu krytyków właśnie w tej możliwości – a nie, ich zdaniem, rozczarowująco niedoskonałej fabule – upatruje korzyści z wydania Laury.

Lektura tak zorganizowanej powieści czerpie zatem nie tyle z tworzonej fikcji, co z zarejestrowanej autentyczności tworzenia, nie tyle z potencjału literackiego, co dokumentalnego. Ma tego świadomość Alexis Kirschbaum, redaktorka brytyjskiego wydania The Origin of Laura, pisząc na łamach „Guardiana”: „Przyjemności płynącej z lektury Laury nie dostarcza zamknięta forma ukończonej powieści, lecz bliskość obcowania z samym autorem jako człowiekiem. Bliskość, jakiej czytelnicy nie doświadczyli nigdy wcześniej” (3).

Owa „bliskość obcowania z człowiekiem”, czy też ujrzenie mistrza „w dezabilu” (jak to trafnie określił Leszek Engelking, tłumacz polskiego wydania powieści), niektórym pasjonatom twórczości Nabokova przyniosły więcej rozczarowania niż satysfakcji (4). Pomijając jednak osobiste lekturowe rozgoryczenia, warto zauważyć, że zarówno kontrowersyjne okoliczności wydania ostatniej powieści Nabokova, jak i jej niekompletność silnie zdeterminowały kierunek krytycznej dysputy w Wielkiej Brytanii. Czytając recenzje i słuchając komentarzy narastających wokół jej wydania, częściej można natknąć się na biograficzne rewizje (uwzględniające m.in. erotyczne fascynacje Nabokova, które znajdować by miały rzekomo ujście w tworzonej przez niego fikcji) niż na rozważania o charakterze literackim. Efekt przyłapania autora „na gorącym uczynku” wywołał szczególne emocje, w porównaniu z którymi reakcje krytyki polskiej wydają się mocno stonowane.

Podobna tendencja dominuje dziś przede wszystkim na komercyjnym rynku biograficznym, o specyfice którego decyduje właśnie pragnienie uchwycenia pewnej autentycznej jakości, nieskalanej marketingowymi zabiegami, słowem – ludzkiego oblicza ukrytego pod wersją sfabrykowaną na potrzeby medialnej konsumpcji. Wydaje się, że im więcej na co dzień retuszu i iluzji, tym silniejsza potrzeba obcowania z czymkolwiek „prawdziwym”. Od gwiazd – na co dzień ujawniających wyjątkowo przerysowane wizerunki – sprostanie tym oczekiwaniom wymaga niekiedy udostępnienia siebie w wymiarze bez mała cielesnym (w ekskluzywnym amerykańskim wydaniu nowego albumu Lady Gagi do specjalnych materiałów fotograficznych i prywatnych zapisków piosenkarki ma być dołączony kosmyk jej włosów!).

Brytyjscy wydawcy nie uciekają się jeszcze co prawda do tak radykalnych zabiegów, ale sterowany masową potrzebą brytyjski rynek księgarski zapełnia się w tempie lawinowym biografiami, autobiografiami i wszelkimi innymi formami dającymi choćby pozorną szansę wejrzenia w czyjąś prywatność. Dość wspomnieć, że serwis amazon.co.uk ma w swojej ofercie prawie pół miliona książek zaklasyfikowanych jako biografie. Sama kategoria Gay&Lesbian zawiera więcej propozycji niż cały biograficzny wybór serwisu merlinksiążki.pl. Inna wiodąca polska sieć, empik.com, posiada w sprzedaży blisko cztery tysiące publikacji biograficznych, podczas gdy jej brytyjski odpowiednik WHSmith – prawie 150 tysięcy. Prawdziwie niebotyczne ceny osiągają przy tym te pozycje, które dają najlepsze złudzenie osobistego kontaktu z idolem.

Przykładem może być ekskluzywna wersja biograficznego albumu Postcards from the Boys (Pocztówki od Chłopców) wydawnictwa Genesis, zawierająca karty pocztowe, które wymieniali między sobą muzycy The Beatles. Jej cena to ponad tysiąc funtów (!), czyli prawie pięć tysięcy złotych. Co ciekawe, tę samą kolekcję można znaleźć w komercyjnym, wysokonakładowym wydaniu, wycenionym na jedyne sześć funtów. Różnica polega na tym, że Genesis wydało tylko 2 150 egzemplarzy (dostępnych wyłącznie na rynku kolekcjonerskim), a każda z nich została opatrzona własnoręcznym podpisem Ringo Starra. Perkusista Beatlesów zamieścił także komentarze pod każdą z 53. reprodukcji pocztówek. Książka sprzedawana jest w oprawie z brązowego nubuku, w czerwonym metalowym pudełku, przypominającym słynną brytyjską skrzynkę na listy. Najnowszy produkt Genesis to ręcznie wykonana, owinięta w jedwab i warta 445 funtów (ponad dwa tysiące złotych) limitowana autobiografia Jimmy’ego Page’a, do której muzyk dołączył nigdy niepublikowane zdjęcia z prywatnego archiwum. Ich dobór oraz opracowanie wraz z redaktorami każdego fragmentu tomu zajęło mu ponad dwa lata.

Specyfika brytyjskiego rynku wydawniczego jest dostrzegalna „gołym okiem”. W sieciowych księgarniach łatwiej znaleźć niekiedy osobiste wspomnienia piłkarzy angielskiej drużyny narodowej niż dzieła klasyków brytyjskiej literatury pięknej. Opasłe tomy na temat życia Michaela Jacksona, Davida Beckhama czy Angeliny Jolie kuszą niskimi cenami, obszernymi zbiorami fotografii, przystępnym językiem, ale nade wszystko ujawnioną receptą na osiągnięcie sławy i sukcesu – w dowolnej dziedzinie. Dlatego właśnie nabywców znajduje zarówno książka o Napoleonie, jak i o styliście mody (Gok Wan: The Biography, wyd. 2010), królu przemysłu pornograficznego (Members Only: The Life and Times of Paul Raymond, wyd. 2010) czy uczestniczce telewizyjnego show (Susan Boyle – The Woman I Was Born to Be, wyd. 2010). Bycie autorytetem nie jest już obowiązkiem. By zasłużyć na biografię, wystarczy masowa popularność, nie trzeba ani wybitnych osiągnięć, ani długiego życia o inspirującym przebiegu. Justin Bieber, 16‑letni piosenkarz z Kanady, może przeczytać kilka wersji swojego życiorysu, choć nie minął nawet rok od momentu wydania jego debiutanckiej płyty. Półki w księgarniach uginają się pod podobnymi produktami, dla których nie ma miejsca na rynkach bardziej tradycyjnych (takich jak choćby polski).

Nie ulega wątpliwości, że biografia jest dziś w Wielkiej Brytanii przede wszystkim potężnym narzędziem przemysłu rozrywkowego: muzycznego, filmowego, telewizyjnego i sportowego, a nawet sceny politycznej. W Polsce trudno sobie wyobrazić gorączkowe oczekiwanie w całonocnych kolejkach na autobiografię Donalda Tuska. W Zjednoczonym Królestwie to nic wyjątkowego. Przekonał się o tym były premier Tony Blair, na którego książkę Brytyjczycy polowali jak dawniej na serię o Harrym Potterze. Kiedy 1 września 2010 roku największe księgarnie sieciowe w Wielkiej Brytanii rozpoczęły sprzedaż, stało się jasne, że dojdzie do spektakularnych rekordów. Tylko w ciągu pierwszych czterech dni z półek zniknęły 92 tysiące egzemplarzy A Journey (Wędrówka). To najbardziej efektowny wynik na rynku biograficznym od 1998 roku. Według Cathy Rentzenbrink, menedżerki księgarni Watersone’s (5), podobnego sukcesu nie notowano od czasów powieści J.K. Rowling i Dana Browna. Choć od dnia premiery A Journey minęło już kilka tygodni, wciąż otwiera ona listę stu najpopularniejszych e‑booków dostępnych w sieci WHSmith. Pozycji Blaira nie zachwiała nawet opublikowana dwa miesiące wcześniej biografia Petera Mandelsona, innego polityka laburzystów. Silniejsza okazała się jedynie Żelazna dama (wyd. 1993), po którą w pierwszym tygodniu sprzedaży sięgnęło 120 tysięcy osób.

Nowoczesnego Brytyjczyka nie zaspokaja jednak sam fakt posiadania książki. Domaga się on rzeczywistego dialogu z jej autorem, wrażenia bardziej osobistego uczestnictwa w jego historii. Dlatego tak ogromny nacisk kładziony jest na działania promocyjne, z których krajowe tournée autora po księgarniach i składanie podpisów na egzemplarzach należy do metod najbardziej staroświeckich. Odbiorcy autobiografii Blaira mogą więc nie tylko tonąć w lekturze 720‑stronicowego tomu, ale także w domowym zaciszu wsłuchiwać się w głos byłego premiera, czytającego dla nich swój życiorys w formie audiobooka. Atmosferę podsycają dodatkowe materiały umieszczane na oficjalnej stronie internetowej książki. Oprócz fragmentów tekstu w formacie elektronicznym i linków do najnowszych publikacji udostępniono też nagrania wideo z Blairem w roli głównej. Na niektórych został „uwieczniony” proces tworzenia (całą biografię Blair rzekomo spisał piórem), na innych polityk wyjaśnia powody wydania książki. Czytelnicy mogą także dołączyć do ośmiotysięcznej grupy zwolenników Blaira na portalu Facebook.

Podobną strategię marketingową przyjmują już nawet wydawcy akademiccy, atrakcyjnymi metodami zachęcając na przykład do kupienia brytyjskiego słownika biograficznego (Oxford Dictionary of National Biography). Zadanie nie należy do łatwych, bo monumentalny spis 57 tysięcy brytyjskich życiorysów mieści się w 60 tomach. Żeby udekorować nimi domową biblioteczkę, trzeba by najpierw zwolnić trzy i pół metra półki. No i wypłacić z konta 1500 funtów (ok. 7500 złotych). Dlatego świadomy tych niedogodności Oxford University Press, oprócz tradycyjnego drukowanego formatu słownika, udostępnia także bogatą wersję internetową. Wszystkim zarejestrowanym na stronie Oxford Dictionary of National Biography codziennie wysyła e‑mail z biografią dnia. Wyjątkowo niecierpliwych zachęca do śledzenia ciekawostek poprzez „tweety” – jednozdaniowe wiadomości wyświetlane na stronie Twitter. A do miłośników słowa mówionego dociera przez „podcasty”, czyli krótkie audycje dostępne w sieci. W tym samym czasie na stronie www Polskiego Słownika Biograficznego z czarno‑białych fotografii uśmiechają się leciwi profesorowie, a czytelnik próżno szuka informacji o cenie.

***

Nawet poczyniony powyżej, dość pobieżny przegląd brytyjskiego rynku biografii każe wnioskować, że to nie literatura narzuca kształt życiu – jak twierdził Jerzy Jarniewicz – lecz życie dyktuje warunki literaturze. Biografia, by osiągnąć sukces, musi stwarzać pozory niewymuszonej autentyczności i pozwalać czytelnikom na zbliżenie się do obiektu zainteresowania. Ci, którzy kupują życiorysy swoich idoli, pragną wbrew zdrowemu rozsądkowi wierzyć, że mają do czynienia z prawdą, nawet jeśli jest ona zapośredniczona przez literacką formę. Biografia jawnie będąca „fakcją” (połączeniem faktu i literackiej fikcji) straciłaby zainteresowanie przeciętnego odbiorcy. Jej siła, a zarazem naiwność wciąż drzemie w ręcznie spisanych notatkach, oryginalnym podpisie czy fotografii z prywatnego archiwum…

Sonia Fizek
Monika Wasilewska

PRZYPISY:

(1) Zob. numer zatytułowany Pokusa podglądania („Tygodnik Powszechny 2000, nr 44, dod. „Kontrapunkt” [nr 6]).

(2) Jerzy Jarniewicz, Umieramy dwukrotnie, czyli o tym, jak życie pisarza staje się materią dla – coraz bardziej drapieżnych – biografów, „Kontrapunkt” [nr 6], s. 10.

(3) Alexis Kirschbaum, The inside story of Nabokov’s last work, „The Guardian” 2009 z dn. 17 X, http://www.guardian.co.uk/books/2009/nov/17/inside‑story‑nabokov‑last‑work.

(4) Do rozczarowania przyznał się na przykład Martin Amis w tekście The problem with Nabokov, „The Guardian” 2009 z dn. 29 XI,
http://www.guardian.co.uk/books/2009/nov/14/vladimir‑nabokov‑books‑martin‑amis.

(5) Robert McCrum, Harry Potter, Tony Blair… can these blockbusters save the world of books?, „The Guardian” 2010 z dn. 5 IX,
http://www.guardian.co.uk/books/2010/sep/05/death‑books‑rebirth‑print.


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas