poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
JOSÉ EDUARDO AGUALUSA
Król Parku
Dekada Literacka 2011, nr 3 (246)

Październik w parku mienił się kolorami. Siedziałem odprężony w słońcu i starałem się zauważyć każdą najdrobniejszą przemianę. Lula uśmiechał się z pierwszych stron gazet. Przypomniałem go sobie, zanim postanowił wygładzić brodę i włosy, zanim wyszlifował głos i maniery, kiedy w świętym gniewie atakował mieszczaństwo. Gazety mówiły również o groźbie wojny. W filmie Titanic można zauważyć, pośród zamieszania, gdy okręt tonie w swej szybkiej agonii, że jeden z pasażerów ma na ręce nowoczesny cyfrowy zegarek. Jak dla mnie, tam, w parku, wyrażenie „groźba wojny” wprowadza podobną niespójność. Właśnie wtedy zaskoczył mnie dźwięk kotłujących się skrzydeł. Podniosłem wzrok i zobaczyłem stado gołębi naruszających idealny błękit nieba. Coś je przestraszyło. Przyjrzałem się lepiej i spostrzegłem pośród ptaków trzepoczącą skrzydłami mechaniczną zabawkę. Intruz oderwał się gwałtownie od stada i wylądował leniwie u moich stóp. Podniosłem go. Plastikowy orzeł. Po chwili pojawił się żebrak. Osobnik o wynędzniałej twarzy, czuprynie zaplecionej w grube warkocze i długiej, splątanej brodzie. Podszedł zdecydowanie. Bardzo pewny swoich łachmanów. Usiadł koło mnie, zabrał mi zabawkę z rąk i dopiero wtedy się przedstawił:

– Dzień dobry. Jestem Królem Parku.

Powiedział to głosem mocnym i zdecydowanym, nieco zachrypniętym, z wyższością, która nie dopuszczała sprzeciwu. Może naprawdę był królem. Przy braku pewności najrozsądniej jest traktować wszystkich żebraków tak, jakby byli królami. Ponadto, w dzisiejszych czasach, trudno jest rozpoznać króla po szatach. Rozmyślałem nad tym, gdy zauważyłem zbliżającą się wesołą grupę studentów. Jeden z nich niósł książkę pod pachą. Wspiął się na fontannę, dokładnie przed nami, otworzył książkę na chybił trafił i wyrecytował:

– Wierzę, że źdźbło trawy warte jest tyle, co codzienny trud gwiazd; że krowa, przeżuwając z opuszczoną głową, przewyższa każdy pomnik; i że mysz jest cudem wystarczającym, aby zdumieć miliony niewierzących.

Uśmiechnął się zwycięsko: „Walt Whitman”. Podziękował z nutką powagi za oklaski, zeskoczył z fontanny i dołączył do kolegów. Król również nagrodził go oklaskami.

– Istnieję taki, jaki jestem; to wystarczy – powiedział radośnie. – Jeśli nikt na świecie tego nie wie, odpowiada mi to. I jeśli wszyscy to wiedzą, odpowiada mi to. Jeden świat to wie, zdecydowanie największy ze znanych mi światów, a jestem nim ja sam.

Moje niedowierzanie zdawało się go bawić.

– Nie poznajesz? To wciąż Whitman. Przypomina nieco naszego Fernanda, wiem, choć ten to właśnie oryginał.

Obydwaj zamilkliśmy. Siedząc w parku, nie czułem się przygotowany na dyskusję z królem na temat Walta Whitmana i Fernando Pessoi. Poza tym z ust króla wydobywał się odurzający fetor zgnilizny, jakby był martwy od wielu dni. Chciałem wstać i zniknąć, podążając za studentami, jednak nie zdobyłem się na odwagę. Gołębie tańczyły na fontannie. Król podniósł plastikowego orła, nakręcił go, zwolnił mały hamulec blokujący skrzydła i wystrzelił w kierunku ptaków. Zrobiło się nagłe zamieszanie, kotłowanina piór, podczas gdy potwór ścigał gołębie, tracił pęd i zmęczony lądował w końcu na pobliskim trawniku. Król wciąż siedział.

– Coś się zaraz stanie – powiedział posępnie. – Spójrz na chmury tam, z tyłu. Czasem zamykam oczy i widzę śmierć zstępującą ze schodów.

Zamknąłem oczy i zobaczyłem czas płynący nad głowami studentów. Zobaczyłem chmury opadające na miasto jak czarne sępy. Uniosłem ponownie powieki i moje oczy wypełniło słońce. Nic się nie zmieniło. Widok pozostawał nienaruszony. Drzewa wokół oddychały z niewyraźnym szmerem. Jesień była przedłużeniem lata. Wojna wyczekiwała. W Brazylii Lula przygotowywał się do zwycięstwa w drugiej turze. Jego przeciwnik był już bez szans.

Przełożył Gabriel Borowski




 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas