poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
JOSÉ EDUARDO AGUALUSA
Dobry wypoczynek
Dekada Literacka 2011, nr 3 (246)

W niewielkiej miejscowości Dobry Wypoczynek, na wybrzeżu Pernambuco, stoi pomnik ku czci człowieka, który wynalazł fotel bujany i wentylator. Francisco Ananas – tak się nazywał – był również twórcą ręcznika plażowego, okularów przeciwsłonecznych i pasztecików z kraba. Pierwszy wentylator, wystawiony w Muzeum Relaksu, głównej atrakcji Dobrego Wypoczynku, napędzano pedałami. W swojej posiadłości, parę kilometrów od Recife, Francisco Ananas utrzymywał przez dziesięciolecia grupę piętnastu niewolników, którzy zajmowali się wyłącznie pedałowaniem. Ich zarządca został, już po Złotej Ustawie, jednym z pierwszych mistrzów kolarskich Brazylii. Przeciwnicy Francisco Ananasa zarzucali mu jednak pielęgnowanie lenistwa kosztem cudzego wysiłku.

– Zgadza się – podkreślają jego zwolennicy. – Po dziś dzień wielu musi pracować w pocie czoła, aby tych niewielu mogło cieszyć się świeżym powiewem wentylatora, siedząc z upodobaniem między solidnymi ramionami fotela bujanego.

Zgodnie z jego biografem, dziennikarzem Wilsonem Principalem, Francisco Ananas był człowiekiem o nienagannych manierach: „Odpowiadał na zarzuty. Robił to jednak z taką elegancją, iż jego przeciwnicy nie wiedzieli, czy powinni przegonić go kijem, czy, wręcz przeciwnie, podziękować mu. Prawie zawsze dziękowali”. W Człowieku, który wynalazł lenistwo Wilson Principal cytuje wymianę zdań, jaką Francisco Ananas prowadził na łamach „Dziennika Pernambuco” ze słynnym czarnoskórym dziennikarzem José do Patrocínio, którego przyjaciele nazywali (bardzo słusznie) Tygrysem Abolicjonizmu:

– Szanowny pan jest człowiekiem oszczędnym. Oszczędza pan na wszystkim, a głównie na intelekcie.

Francisco Ananas umiał śmiać się z siebie samego. Tym, którzy zarzucali mu, że nadużywa alkoholu, odpowiadał:

– Piję zawsze z umiarem; przeważnie piję tak godzinami.

Niewielki, upamiętniający go posąg w brązie, nieopodal Muzeum Relaksu, ukazuje go ubranego w szeroką marynarkę, prawdopodobnie z białego dżinsu, przepasanego materiałem na wzór ówczesnych przywódców Afryki Zachodniej.

– Brazylijczycy – utrzymywał Ananas – lepiej by zrobili, gdyby przejęli strój odpowiedni do upału tropików, zamiast upierać się przy sztywnej modzie europejskiej.

Radosne materiałowe przepaski, których stosowania nauczył się od swoich niewolników, były jego zdaniem nieskończenie wygodniejsze, a nawet wytworniejsze niż zwyczajowe spodnie. Po wielu latach, podczas wizyty w Paryżu, został przedstawiony pewnemu rosyjskiemu generałowi, wynalazcy min przeciwpiechotnych. Rosjanin zatrzymał się na chwilę, zdębiały, w obliczu tej wielkiej postaci o ciemnej skórze, szerokim nosie, niesfornej białej brodzie; ubranej jak Murzyn z rycin etnograficznych. Nie starał się stłumić śmiechu:

– Mówią, że jest pan wynalazcą. I szanowny pan wynalazł co? Dmuchawkę?

Brazylijczyk nie dał się sprowokować. Spokojnym głosem, nie przestając nawet na chwilę się uśmiechać, wytłumaczył, że nie, nie wykorzystywał swojego intelektu i wyobraźni, aby wynaleźć przyrządy służące zagrożeniu życia.

– Na przestrzeni wieków – dodał – gatunek ludzki okazał się zdolny do niezliczonych zboczeń. – To wydawało mu się jednak najgorsze. Uważał, że wszystkie wojny mają u podstaw prymitywne instynkty. Czuł w stosunku do wojskowych, a w szczególności do wyższych rangą, niemalże fizyczną odrazę. Rosjanin, poirytowany, poskarżył się na czasy, które nadeszły, albowiem widział na paryskich salonach, że już coraz trudniej odróżnić mężczyzn od kobiet. Bulwersowało go, że istnieją ludzie niezdolni do zrozumienia potęgi konnicy w szarży. Podkreślał chwałę, jaką niosła śmierć na polu bitwy.

– Wojna – oświadczył dumnie – jest najwspanialszą ze sztuk.

Wyraził później swoją pogardę dla południowców, wyniszczonych mieszaniem się krwi i nadmiarem słońca. W końcu chciał się dowiedzieć, jak zareagowałby Francisco Ananas, gdyby jakieś obce mocarstwo najechało Brazylię. Ten zaś, za pomocą jednej jedynej, szczerej kaskady śmiechu, rozbił oddziały wroga:

– Myślę, że zaproponowałbym temuż mocarstwu jeden z moich foteli. Proszę, niech szanowny pan będzie tak uprzejmy i usiądzie. Będziemy wtedy mogli porozmawiać. Nie ma takiego gniewu, którego załagodzić by nie mogło bujanie w fotelu.

Przełożył Gabriel Borowski


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas