poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
JOSÉ EDUARDO AGUALUSA
Dlaczego tak ważne jest, żeby widzieć gwiazdy
Dekada Literacka 2011, nr 3 (246)


Dla Malé


Jest to prawdziwa historia mojego przyjaciela Fortunato, który pewnego pechowego poranka obudził się nagi na korytarzu jednego z wielkich londyńskich hoteli. Fortunato, wysoki funkcjonariusz administracji państwowej w Luandzie, pojechał do Londynu, by wziąć udział w międzynarodowym spotkaniu urzędników. Kompetentny fachowiec, człowiek kulturalny i obdarzony dobrym smakiem, z natury i dzięki otrzymanemu wychowaniu niezdolny do korupcji – mój przyjaciel bardzo cierpi z powodu sytuacji w kraju i obrazu Angoli za granicą. Wierzy, trochę naiwnie, że wszystkim fachowcom przypada misja poprawienia tego obrazu.

W krajach Europy Zachodniej urzędnikowi łatwo jest utrzymać nietknięty kręgosłup moralny. Tak naprawdę to trudno jest dać się skorumpować. Wymaga to co najmniej pewnej odwagi i wyobraźni. W kraju całkowicie skorumpowanym zachodzi odwrotny proces: na nieskorumpowanego urzędnika wszyscy patrzą podejrzliwie i buntowniczo; podejrzliwie, bo nikt nie wierzy w to, że nie jest on skorumpowany („ten gość musi coś ukrywać”); buntowniczo, ponieważ zaburza to lukratywną działalność innych. W ten sposób nieskorumpowanemu biurokracie w skorumpowanym kraju nie wystarcza stałość przekonań moralnych – musi on mieć dwa razy więcej odwagi niż sprzedajny urzędnik europejski. I, w przeciwieństwie do niego, nic na tym nie zyskuje.

Przytaczam te obserwacje, by lepiej zobrazować osobowość mojego przyjaciela. Fortunato wyjechał do Londynu zdecydowany pokazać światu kompetencję, dyscyplinę i uczciwość angolskich kadr. Pierwszej nocy odrzucił zaproszenie portugalskich kolegów, którzy nalegali, by zabrać go na występ transwestytów („z facetami tak kobiecymi, że przy nich kobiety wydają się imitacjami”), i został w pokoju, by przejrzeć papiery. Położył się wcześnie, całkiem nagi, i zasnął. W środku nocy wstał, żeby się wysikać. Od dziecka Fortunato wstaje w nocy i idzie półprzytomny, nie przerywając snu, by zrobić siusiu. Tamtej nocy zrobił siusiu bez problemów, ale wracając, pomylił drzwi pokoju z tymi od łazienki, wyszedł na korytarz i, cały czas lunatykując, potknął się o dużą, zanurzoną w półcieniu sofę. Położył się na niej. Obudził się o świcie, drżąc z zimna i nie wiedząc, gdzie jest. Kiedy w końcu zrozumiał, co się wydarzyło, zerwał się i rzucił w kierunku drzwi pokoju... Były zamknięte!

– Pomyślałem o tym, żeby się zabić, ale nie miałem jak. Więc ja, goły Murzyn, siedziałem o szóstej rano na korytarzu jednego z najlepszych hoteli w Londynie.

Odrzuciwszy możliwość samobójstwa, Fortunato przypomniał sobie babcię. Wszyscy, którzy w dzieciństwie płakali na babcinych kolanach, przypominają ją sobie w chwilach największej rozpaczy. Babcia Fortunato urodziła się w Calomboloca i zobaczyła po raz pierwszy światło elektryczne, kiedy była już dorosła, gdy mąż zabrał ją do Luandy. Wbrew przewidywaniom nie była oczarowana. W opinii starszej pani elektryczność przydająca splendoru wielkim miastom, przyćmiewając światło gwiazd, zaszkodziła ludzkości. Uważała, że porzucając patrzenie na gwiazdy, zaprzestano conocnych spotkań z nieograniczonym, nieskończonym i fantastycznym ogromem wszechświata. Ludzie stracili pokorę, a razem z pokorą stracili rozum. Obłęd świata jest według niej bezpośrednio związany z migracją ze wsi i zawrotnym powiększaniem się wielkich miast.

Fortunato, nagi i oparty o drzwi pokoju, miał trochę czasu, by zastanowić się nad filozofią babci. Doszedł do wniosku, że miało to sens:

– Pojąłem nagle potworną banalność mojej nagości.

Wszedł do windy, zjechał do recepcji i poprosił, żeby otworzono mu drzwi do pokoju, ponieważ zamknął je przez nieuwagę. Recepcjonista – bardzo rudy i bardzo typowy Irlandczyk – spojrzał na niego i zobaczył człowieka w pełnej jego istocie. Czy był nagi? Recepcjonista nie mógł powiedzieć. Tamten człowiek był pełen godności. Poszukał więc klucza i poszedł otworzyć mu drzwi.

Przełożył Tomasz Dąbrowski



 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas