poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
SŁAWOMIR KUŹNICKI
WIERSZE
Dekada Literacka 2011, nr 1-2 (224-225)

Nie ten szum co trzeba


była to jesień palących się opon
tysiące opon – kilometry dymu
wyraźny znak że ludzie mają już dość
(choć może ta jesień dopiero nadejdzie?)

to wtedy otworzyła się droga lecz nie dobiegł
z niej żaden wieszczony od dawna dźwięk
najpewniej wytłumiono go w samym zarodku
w najgłębszym gardle

i pozostała czarna dziura w białej drodze
implodująca wszystko w schludną szarość
dająca nam audiofilskie popioły
kiedy my łakniemy tylko efektu dopplera





Piękni trzydziestoletni


wytworzyła się chemia
a zaraz potem tarcie
indukcja infiltracja iniekcja:
wytworzyła się fizyka

oszczędzajmy na każdym
niezbędnym słowie
i pogratulujmy sobie:
będzie pod górkę





Operetka


z gruntu jesteś z wapnia
posiadasz kościotrup moralny
z kredy stosujesz uniki na
unikatową la skalę

puszczasz do mnie oko mimo uszu
i jak zawsze zawodzisz:
gdzieś tam musi być głębia –
przynajmniej jej fasada





Pieśń nad pieśniami


pieśń trzepoce
pieśń wieje
o wietrze!
niech niesie

pieśń ma pleśń w oczach
pleśń na pieśń
na oczy
oczy w pień

topnieje gzi
mrowi narowi
miarowym krokiem
przez





Jestem spustem


domino: do‑mi‑no
do‑re‑mi: fasola
domki z pustaków plus
minus pustostany z kart

a mnie to wszystko
wali się na łeb na szyję
może więc lepiej
hopsa i w bok

uskok jakby tektoniczny
choć raczej tekturowy
jak w sumie wszystko
i zawsze – języku prowadź




 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas