poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
BOGDAN WALCZAK, JACEK BALUCH, MAREK PIECHOTA, ROMAN LOTH, IZABELA MIKRUT, STANISŁAW BALBUS
Zabawy literackie polonistów
Dekada Literacka 2009, nr 5-6 (237-238)

Bogdan Walczak

Wieszanie Rektora

Rektora czas wieszać. Gwóźdź już w ścianę wbity
(Gwóźdź wielki, bo wielki rektor wnet na nim zawiśnie),
Obraz świetnego pędzla, na razie zakryty,
Za chwilę znane oblicze spod zasłony błyśnie.

Hej, łza się w oku kręci… Cóż, inaugurował,
Wstęgi przecinał, kielnią sprawnie operował,
Witał, zawieszał wiechy, otwierał i życzył,
Winszował, gratulował, żegnał, uczestniczył,
Przewodził, rejwodził, zamykał, przewodniczył,
Zagajał, przemawiał, prowadził, inicjował,
Podsumowywał, zachęcał, kierował, dyskutował…
Robił to długie lata, wczoraj, przedwczoraj i dzisiaj.
A teraz już na wieki będzie wisiał, wisiał, wisiał…

30.08.2002


Jacek Baluch

Władysław Broniewski. 
Czwarty System
 Wersologom!

Nie karmili mnie anapestem,
nie tuliła mnie do snu ekloga,
poetyki uczył mnie western,
tak się rośnie na wersologa.

Gdy w dyskusji mój głos do was dotrze,
precyzyjnie jak skalpel tnący,
między wiersze jak zimne ostrze
rzucam akcent wartościujący.

W zawiązanej przychodzę koszuli,
by teorie prostować mgliste,
rozsławiając po ziemskiej kuli
nasz zwycięski, nasz czwarty system!


Marek Piechota 

Anakonda

Jak wygląda Anakonda,
Wie myśliwy – pogląd on da
Najwłaściwszy ci na gada,
Co się z wielu metrów składa.
Postrach wrosłych w dżunglę wiosek
Z racji licznych samogłosek
Trafia, łaknąc czułych słówek,
Jak Kakadu – do krzyżówek.

ANAKONDA – Eunectes murinus
południowoamerykański 
wąż z rodziny Dusicieli. 
Dorosły bywa dłuuugi.
 

Roman Loth

Ewie Elżbiecie Głębickiej 
z okazji habilitacji

(na albumie: Praga. Prawa strona 
 Warszawy, Warszawa 2005)

Już areopag oraz sztab
Przyznał Ci stopień „doktor hab.”

Odtąd na Pradze żaden drab
Tknąć nie śmie pani doktor hab.

Na Radzymińskiej każdy szkrab
W mig wskaże panią doktor hab.

Więc długo żyj i szczęście łap – 
Życzymy drogiej doktor hab.

I tutaj koniec naszych strof.
Ciąg dalszy, kiedy będziesz prof.

8.11.2006

Izabela Mikrut

Krasicki

Zawżdy znajdzie zapalnik, kto pragnie wysadzać.
Jeden żołnierz się z czynem Ordona nie zgadzał:
„Czemu niszczysz redutę?” – zapytał dowódcę.
„Bo już stara” – ten odrzekł i wysadził wkrótce.

Sztaudynger

Ordon? W skrócie:
śmierć w reducie.

Sęp Szarzyński

I nie wysadzać ciężko i wysadzać
nędzna pociecha, gdy wrogów gromada
w boju straszliwym zwycięża, nie pada
i pod reduty murem się przechadza.

Cóż najważniejsze w takim boju, Panie,
zwycięstwo, honor, sceptr, złoto i brawa?
Zbawienie przyszłe, marności czy sława,
która na wieki po czynach zostanie?

Zniszczyć mam twierdzę, choć wzbrania sumienie,
bronić do końca jej w boju straszliwym,
zostawić wrogom, niech im da schronienie?

Kiedy, o Panie, przyjdzie czas szczęśliwy,
że nie w reducie będę, a w pokoju,
wątły, niebaczny, rozbrojony w boju?


Stanisław Balbus

Cyprian Kamil Norwid: 
„Daj mi tę wstążkę błękitną...”

Do Janusza Lalewicza

Daj mi tę wstążkę błękitną –
Oddam ci ją – bez retardacji.
Bo bez-błękitnie mi trzeba zakwitnąć
W przestrzeni komunikacji – – –

Albo mi lepiej tej wstążki nie dawaj –
Z – daj sobie sprawę, łaskawco! –
Że nie przystoi ci jednak zostawać
Błękitnej wstążki nadawcą!

Autor przemówił, a oni-ć rzeką:
„To – podmiot czynności twórczych!...”
A – Autor – gdzie? – Autor – daleko! –
I ciągle jeszcze się kurczy – – –

A jak społeczność? – Ta – jątrzy i drwi –
I – „Autor umarł!” – wrzeszczy.
A Autor ów – kto? – To – twarz – choć bez krwi,
Lecz białe kwiaty wciąż wieszczy! – –

Za panteizmu druku – mu grób.
Lecz będzie mu z-martwych-powstanie – !
A podmiot ów – z pisma z-miecion – na bruk!
(I niechaj tam pozostanie!)

Niech się nie gnieździ w żadnej książce
 – heurystyczna wątła hipostaza! –
Byt jej na włosku zawisł, czy na – wstążce…
Dyjament gwiaździsty to? – Nie! – Skaza!...
(I – oczywiście – jak ciało Orfeja,
Tysiąc Pasyj rozdziera go w części;
A każda wyje: „nie ja!...
Nie – ja” – zębami chrzęści –
c.b.d.o)

[Ogólnopolska Konferencja Teoretycznoliteracka,
Dymaczewo k. Poznania, maj 1983]

Geneza jest taka: w trakcie konferencyjnej dyskusji z drem Januszem Lalewiczem, badaczem komunikacji kulturowej i literackiej, dotyczącej zagadnienia podmiotu literackiego, „ja lirycznego”, „ty lirycznego” i autora – prof. Aleksandra Okopień-Sławińska, rzuciła półżartem, że adresatem wiersza Norwida Daj mi tę wstążkę błękitną „nie mógłby w żaden sposób być Janusz Lalewicz”. Jako bliski przyjaciel Janusza Lalewicza – postanowiłem praktycznie zadać kłam tej teoretycznoliterackiej insynuacji.

Prezentowane powyżej wiersze pochodzą z przygotowywanej do druku przez prof. Henryka Markiewicza i dra Michała Rusinka antologii Zabawy literackie polonistów.



 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas