poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ANETA KAMIŃSKA
WIERSZE
Dekada Literacka 2009, nr 5-6 (237-238)

autoportret w powietrzu

rozwiejcie z wiatrem mój popiół
a dzban rozbijcie o dzwon

podzwonne wydzwońcie mi
garnce i dzbany
czerepy i czaszki
pauzy trzymajcie
gdy ja nad wami rozwiany
roz‑pływam
na nie‑bo‑skłonie‑się

autoportret przenośny

rozgarncarzony
wynazarzony
szczątki
zbieram
i noszę
się
ze sobą

autoportret w garnuszku

w rozbitych skorupkach
ja
stokrotnie
ho!
czarowany
naraz
nazar

autoportret przy kole garncarskim

ja – lepiciel wersów
ja – wierszyciel gliny
zlepek ulepek przylepny
a koło – 
graniaste

autoportret z brodą

brodzę i bredzę
w bródź
i wpław – 
ubaw
do pach

autoportret ze słowowstrętem

słowowtręty
milczkiem
wymiatam

autoportret na próbę

grób sobie moszczę zawczasu 
członki umieszczam 
niech tam
spoczywają
w pokoju nieco dziennym
odwieczna pamięć
i amen

autoportret w wodzie

trafiony
zatopiony

autoportret w lustrze

na razie
nazarze

autoportret w kawałkach

           i               ę
    n   e       o 
               m    g

i
s   ę

 p        b  i  e     a
           z             r    ć
   o                

autoportret z pogrzebaczem

pogrzebmy mowy
i miny pogrzebowe 
rozbrójmy
rozgrzebmy 
mnie spodmoglinnego
ego
sum
i to znicz ego
sobie
sum

Przydarzyła mi się rzecz przedziwna: napisały mi się cudze wiersze, w cudzym imieniu (choć znajomym, a nawet zaprzyjaźnionym), w cudzej poetyce (choć nie tak odległej od mojej własnej), na pograniczu dwóch języków: polskiego i ukraińskiego. 
Nagła śmierć ukraińskiego poety, Nazara Honczara‑Garncarza, którego byłam i jestem tłumaczką, wstrząsnęła mną na tyle, że powytrząsała ze mnie w ciągu kilku zaledwie dni około pięćdziesięciu krótkich wierszy, autoportretów przeglądającego się we mnie i moich słowach – Nazara. Jakby to miał być rodzaj szczególnego zadośćuczynienia – dokończenia wszystkich rozgrzebanych spraw: urwanych rozmów, maili, przekładów, projektów. Jakby to miało być zrealizowanie ostatniego pomysłu: autoportretu w zupie, który w końcu nie został dopisany do Nazarowego cyklu auto. Jakby to miał być też rodzaj przekładu: doskonalszy, istniejący jednocześnie w obu językach, korzystający swobodnie z ich bogactwa, wcielający w słowa i wiersze całe idee, nie pojedyncze wersy. Jakby to miało być pożegnanie: moje z nim, jego ze mną, jego z nami wszystkimi. 

Aneta Kamińska
 



 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas