poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ARKADIUSZ WIERZBA
Granice eksperymentu
[Vladimir Nabokov, „Ada”, przeł. Leszek Engelking, Wyd. Muza, Warszawa 2009] Dekada Literacka 2009, nr 5-6 (237-238)
  Vladimir Nabokov
Ada albo Żar. Kronika rodzinna
tłum. Leszek Engelking
Wyd. Muza, Warszawa 2009


Istnieją książki wybitne i niepowtarzalne, których się nie czyta – arcydzieła z celowo wbudowaną blokadą lekturową, których rangi nie wypada w dobrym towarzystwie podważać. Większą przyjemność estetyczną czerpie się z rozważań nad ich unikatową strukturą i historycznym znaczeniem – z opowieści krytycznych i komentarzy, które układają się w fabuły znacznie bardziej intrygujące i przystępne niż sam obiekt ich zainteresowania. Klasycznym przykładem takich paradoksalnych bestsellerów są XX‑wieczne eksperymenty literackie w rodzaju Finnegans Wake Jamesa Joyce’a czy powieści spod znaku nouveau roman. Świadomość ich rewolucyjnego charakteru i wyrafinowanej budowy nie przekłada się bezpośrednio na komfort lektury, która bardziej przypomina rozwiązywanie literackiego sudoku aniżeli czytanie książki. Takim właśnie ekscentrycznym konceptem jest wydana po raz pierwszy w Polsce, równo 30 lat po jej pierwszej, amerykańskiej edycji, powieść Ada albo Żar. Kronika rodzinna Vladimira Nabokova w świetnym tłumaczeniu Leszka Engelkinga.

Już samo posługiwanie się 800‑stronicowym tomem nastręcza sporo trudności. Książka została wyposażona w dwa niezależne, rozbudowane zestawy przypisów. Pierwszy, będący integralną częścią powieści, autorstwa fikcyjnej Vivian Darkbloom, został stworzony przez samego Nabokova, drugi – odwołujący się zarówno do tekstu głównego, jak i przypisów Darkbloom – sporządził tłumacz powieści. Czytelnik, który chce sumiennie kontrolować w swoim umyśle przebieg fabuły, musi niemal nieustannie konfrontować z sobą oba zestawy, spoglądać od czasu do czasu na drzewo genealogiczne umieszczone na wstępie przez samego autora oraz odtwarzać w pamięci szczegóły dotyczące aluzyjnie przywoływanych wydarzeń, postaci oraz dzieł kultury europejskiej. Ceną za skrupulatne deszyfrowanie zagadek Nabokova jest destrukcja ciągłości tego dzieła i jego globalnego sensu, co może budzić frustrację. Słusznie powiada Douglas Fowler, cytowany przez Leszka Engelkinga w posłowiu: [ … ] jest to powieść [ … ], która wymaga specjalisty: czytelnika pełnego zrozumienia, mającego dostęp do dobrej biblioteki i mnóstwo czasu. Pytanie najważniejsze, które zadaje Fowler i na które odpowiada on zdecydowanie negatywnie, brzmi: czy powieść ta zasługuje (z powodów innych niż zawodowe) na takie szczególne zainteresowanie czytelnika?

Światy równoległe
Bohaterowie Ady Nabokova poruszają się po świecie zwanym Antyterrą, którego status ontologiczny nie jest do końca jasny. Autor Pnina rozmywa kontury przestrzenne i czasowe tego uniwersum i nie pozostawia nam jednoznacznych wskazówek co do jego charakteru. W jednym momencie przyjmujemy konwencję sci‑fi (gdy bohaterowie oddają się takim rozrywkom jak podróże dywanem latającym), by zaraz potem wylądować na dobrze nam znanej ziemi, na przykład w realistycznej rezydencji arystokratów w Ardis Hall, której atmosfera, wyposażenie i sposób funkcjonowania odzwierciedlają naszą stereotypową wiedzę o XIX‑wiecznym społeczeństwie. Musimy przyjąć, że Kaługa zostaje przeniesiona do Stanów Zjednoczonych, ale Londyn czy Paryż zostają na swoim miejscu, że rozwinięty już transport samochodowy współistnieje z transportem konnym, że miejscowość Ładoga w USA to czysta fantazja, ale już Moskwa w stanie Idaho jest „prawdziwa”. Żadne z tych przesunięć przestrzennych lub czasowych nie jest konsekwentne. Mamy do czynienia z kapryśną hybrydą, która rozwija się w wielu kierunkach, ze światem równoległym, którego wymiary pozostają dla nas ostatecznie niezbadane.

Dezorientacja, jakiej doświadczamy, znajduje swoje bezpośrednie uzasadnienie w rozwijanej przez Nabokova teorii czasu, mocno zakorzenionej w XX‑wiecznej fizyce teoretycznej, która poucza nas o względności i umownym charakterze czasoprzestrzeni. I tu pojawia się zasadniczy problem tej powieści. Język literatury dobrze sprawdza się w świecie określonym geometrią Euklidesa, układem Kartezjusza i prawami Newtona, ponieważ jest to jedyny świat dostępny naszej wyobraźni, ograniczonej linearną (względnie: cykliczną) koncepcją czasu i ideą przestrzeni jako wielkiego pudełka, w którym rozłożono gwiazdy, planety, kontynenty i miasta. Być może ograniczenie to jest winą kultury, w której żyjemy i która tak głęboko zasymilowała takie właśnie rozumienie wszechświata. Być może jednak ograniczony jest, jak sądził Kant, nasz umysł. Tak czy owak podniecające pomysły XX‑wiecznej fizyki teoretycznej nie są opisywane metaforami, które podlegają prostej wizualizacji. Nie są opisywane żadnymi metaforami (chyba że w opracowaniach popularno‑naukowych). Język współczesnej fizyki to język równań. Poza nim jesteśmy skazani na dziecinadę w rodzaju Gwiezdnych Wojen. Na antropomorfizowane UFO i wehikuły czasu z tandetnych filmów sci‑fi.

Nabokov, konstruując przedziwny świat Antyterry (równoległy do Terry, przypominającej naszą ziemię), stara się przekroczyć naiwność fantastyki naukowej i ograniczenia naszej wyobraźni. Próbuje udowodnić, że fikcja literacka daje nam możliwość konceptualnego ogarnięcia złożoności czasoprzestrzeni w ujęciu nowoczesnej fizyki teoretycznej, nawet jeśli znajdujemy się już wtedy na granicy obłędu. Powiadam „próbuje” i „stara się”, bo eksperyment ten kończy się horrendalnym galimatiasem, czyli chaosem, porażką. Smutną, ale pouczającą porażką, która przypomina o otaczającym nas nieprzeniknionym mroku.

Pochwała literatury
Ada Nabokova nie ogranicza się jednak do eksperymentów z czasoprzestrzenią. Podstawową warstwę fabularną tworzy romans między tytułową bohaterką, Adą Veen, i jej bratem, Iwanem (Vanem) Veenem, momentami przeradzający się w trójkąt z udziałem Lucette, siostry Ady ze strony matki. Wbrew mylącemu podtytułowi powieść ta nie jest kroniką rodzinną (oprócz początkowych rozdziałów, które pozorują wstęp do kroniki). Pozostałe przewijające się tutaj gatunki – takie jak powieść epistolarna, Bildungsroman, powieść o artyście czy traktat filozoficzny – zostają absolutnie zdominowane przez ten wątek. Schemat fabularny jest realizowany bardzo konsekwentnie, choć w rozwlekły sposób. Gwałtowne namiętności bohaterów przeplatają typowe dla romansu zwroty akcji, takie jak rozłąka czy zdrada. Z tragicznego finału Nabokov zrezygnował. Motyw mezaliansu, nagminnie wykorzystywany w XIX‑wiecznych powieściach z racji ówczesnych, choć kruchych już wtedy podziałów społecznych, został przez autora umiejętnie i przewrotnie zastąpiony motywem kazirodztwa, które mimo rewolucyjnych przemian obyczajowych do dziś pozostaje w sferze tabu. 

Szeroko pojęta kultura XIX wieku stanowi zresztą jeden z najważniejszych kontekstów tej powieści, choć czas akcji (kluczowe etapy romansu rozgrywają się w latach 80. i 90. XIX wieku) jest tu oczywiście najmniej istotny. Ada została pomyślana jako dzieło, którego celem jest ukoronowanie i przekroczenie historii powieści jako gatunku. XIX‑wieczny realizm jest dla Nabokova w tej historii epizodem szczególnym, o czym świadczą liczne odwołania na przykład do Tołstoja i Maupassanta. Autor Daru wyraźnie waha się między podziwem dla ich osiągnięć a pobłażliwą ironią, wyrażaną nierzadko złośliwymi uwagami na temat konstrukcji ich rzekomo realistycznych dzieł, jak w przypadku Naszyjnika (nota bene Maupassant, pod nazwiskiem Monparnasse – celowo bez „t” – pojawia się bezpośrednio w Adzie jako sentymentalna Mlle Larivière, której powieści wydawane pod męskim pseudonimem odnoszą spektakularny sukces komercyjny oraz trafiają na listę lektur w szkołach dla dziewcząt).

Z licznych złośliwości względem różnych postaci świata kultury, przywoływanych w kalamburowych aluzjach (typu Weszka Fiki zamiast Myszki Miki), można by sporządzić pewnego rodzaju indeks ksiąg zakazanych. Na liście takiej znalazłby się choćby Jorge Luis Borges (ukrywający się pod anagramem Osberg): [ … ] hiszpański twórca pretensjonalnych bajek i mistyczno‑alegorycznych anegdot, wysoko cenionych przez pracujących w pośpiechu autorów magisteriów i doktoratów. Indeks taki można by uzupełnić o księgi kanoniczne, wśród których znalazłyby się powieści Joyce’a. Czytelny układ wrogów i aliantów.

Historia literatury (czasami szerzej: sztuki) i jej możliwości tworzą zatem podstawowy układ odniesień w fabule powieści. Nabokov nieustannie igra z różnymi przyzwyczajeniami czytelnika: na moment podtrzymuje „efekt realności”, by zaraz zakłócić nasze dobre samopoczucie stwierdzeniem w rodzaju: [ … ] był to – by nie zaprzestać wierności wymaganiom gatunku powieściowego – długi, radosny, wyśmienity obiad. Van, narrator powieści spisujący pod koniec życia rzekomą „kronikę rodzinną”, nierzadko podważa własną wiarygodność i realność. Czasem również testuje alternatywne wersje historii swojego życia. 

Zabiegi te, wpisujące się w nurt eksperymentów metafikcyjnych prozy powojennej (nouveau roman, Federman, Barth, u nas np. Miazga Andrzejewskiego), to jednak tylko część strategii, najczęściej zresztą realizowana w wariancie parodystycznym. Dla Nabokova eksperyment nie sprowadza się do jałowego przetestowania możliwości – musi otworzyć nas na nowe doświadczenia. Dlatego właśnie odzierając swoich bohaterów z realności, autor obdarza ich jednocześnie intensywnym życiem seksualnym. Paradoksalnie erotyczne passusy powieści należą do najtrudniejszych w lekturze i najlepszych fragmentów tej książki. Autor Ady nie epatuje nas medycyną lub wulgarnością, nie ucieka również do uogólnień. Buduje skomplikowane, silnie zmetaforyzowane, poetyckie opisy, które zachowują w pełni (także dziś) swoją obsceniczną siłę, co przywodzi na myśl grecką lirykę erotyczną (Archiloch) oraz angielską poezję metafizyczną (John Donne).

Dla Nabokova metafora erotyczna nie jest ani zbędnym ornamentem, ani wstydliwym kamuflażem. Metafory nie można również zredukować do jej czystej zawartości. Umiejętność przekształcania (czy nasycania) rzeczywistości, ów „trzeci wzrok” – jak powiada narrator powieści – to indywidualna, magicznie szczegółowa wyobraźnia. Ten element powieści Nabokova, inaczej niż w przypadku eksperymentów z czasoprzestrzenią, świetnie zdaje egzamin jako pochwała literatury i wyobraźni.

Scrabble
Nabokov wierzy nie tylko w metaforę jako narzędzie poznania  /  kreacji świata – wierzy również w samo słowo. Im więcej słów, tym bogatszy jest nasz świat. Człowiek, który zna wszystkie gatunki mrówek, pająków i motyli, prowadzi życie znacznie ciekawsze. Tak jak człowiek, który przeczytał więcej książek i zna więcej języków. Dlatego autor Ady ma obsesję na punkcie entomologicznego szczegółu. Co krok jesteśmy zmuszeni jako czytelnicy uzupełnić naszą, najczęściej skromną w tym obszarze wiedzę o nazwę kolejnego owada. Po kilkudziesięciu stronach Ady nie zwraca się już jednak uwagi na zawiłości entomologiczne tej powieści. Świat składający się z mrówki czerwonej i mrówki czarnej w zupełności wystarcza. Choć można zrozumieć intencje Nabokova, nie sposób ich zrealizować. Obsesja szczegółu – estetyka nadmiaru – wywołuje efekt odwrotny od zamierzonego: zawieszenie percepcji.

Entomologiczny hiperrealizm jest tylko jedną z postaci znakowej manii. Innym jej przykładem są gry słowne Nabokova: kalambury, aliteracje, anagramy, pleonazmy, rebusy – znak rozpoznawczy prozy autora Lolity. W Adzie, której tok narracyjny nosi znamiona obłędu (nota bene kilkakrotnie wprost mówią o tym bohaterowie), zabiegi te mają funkcjonalne uzasadnienie. Poza uwiarygodnieniem szaleństwa mają również służyć zabawie, jak gra Fławit (typowe scrabble), w którą grają bohaterowie. Scrabble może z powodzeniem pełnić rolę rozrywkową i edukacyjną, ale nie sprawdza się jako strategia literacka. Na dłuższą metę raczej irytuje, niż bawi, bardziej nudzi, niż wciąga. To, że słowo „doktor” współbrzmi ze słowem „doker” (przykład z Ady), wynika tylko i wyłącznie z ograniczonego zasobu fonemów i charakteru systemu językowego. Można nad tym przejść do porządku dziennego, bo literatury zazwyczaj nie robi się z literek. Dlatego dobry scrabblista nie zawsze będzie świetnym poetą lub powieściopisarzem. Choć Nabokov z pewnością z sukcesem łączył oba zajęcia.

*
Ostatecznie zatem jednym z najlepszych fragmentów polskiej edycji Ady okazuje się posłowie Leszka Engelkinga, który – oprócz wykonania pracy translatorskiej – podjął się heroicznej próby rozwiązania powieściowego sudoku Nabokova, a także zbudowania kontekstu literackiego i krytycznego dla tej powieści oraz napisania przekonującej, globalnej interpretacji, która została niemal dosłownie powielona w większości dotychczasowych polskich recenzji tej powieści. Ada, z racji wyzwań stawianych czytelnikowi, skali przeprowadzonych eksperymentów i bogactwa szczegółu, jest z pewnością świetnym materiałem na kilka dysertacji naukowych. I być może właśnie dlatego jest książką nieznośną.

Arkadiusz Wierzba

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas