poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
WOJCIECH GRUCHAŁA
Odpowiedź na ankietę
Dekada Literacka 2009, nr 3 (235)

Mistrzowie poezji?

Józef Czechowicz odsłonił przede mną wymiar słowa, który wciąż stanowi moją definicję poezji. Wiersz to dla mnie właśnie brzmienie nuty człowieczej towarzyszące konstrukcji obrazu bez narzuconej ramy. I Tadeusz Różewicz, który uzupełnia tę definicję o lekcję metafory nie opartej o rzeczownik, lecz na odmiennym działaniu czasownika. Jego nieustające wsłuchanie we współczesność, zaangażowanie w teraz i jego przeszłość stawia mnie zawsze na baczność i wymusza rozmaitość tonacji. Muszę tu dodać jeszcze Wacława Berenta i Juliusza Kadena-Bandrowskiego. Ich proza otwiera poezji drzwi na zaplecze.

Mistrzowie myśli?

Listę mistrzów myśli dyktuje mi raczej życiowa potrzeba, stąd na jej czele pisma Wojtyły, Tillicha, Tischnera. Być może jest to efekt braku akademickiego przygotowania do lektury pism bardziej hermetycznych, jednak ze spotkania z twórczością Wittgensteina i Poppera wyciągnąłem pewną praktyczną korzyść polegającą na każdorazowej chęci określenia zakresu sprawdzalności teorii. To też będą powody, dla których nie potrafię wskazać intelektualnego autorytetu wśród współczesnych, albo musiałbym szukać go wśród osób, którym nie pisze się biografii…

Mistrzowie ducha?

Nie mogę wyswobodzić się spod wpływu kilku obrazów Wojtkiewicza. Między wizją udręki i szaleństwa a grafikami z 1905 roku kryje się geniusz obrzędu polskiego, element doświadczalnej obecności ducha, inny niż w Requiem polskim Pendereckiego. Myślę tu też o listach Matki Teresy z Kalkuty, Pamiętniku Brzozowskiego.

„Stan ducha”?

O ile mogę sobie pozwolić na „stan ducha” to stanowi on połączenie skłonności do spojrzenia syntetycznego z tendencją do zaangażowania w zdarzenie, szczegół, relację. Odmienne skierowanie obu wektorów często owocuje czymś, co z braku lepszego słowa nazywane bywa stanem ducha, a chodzi przecież tylko o moment balansu i zastanowienia. Poezja jest próbą rozeznania w proporcjach tej karkołomnej figury.

Awangarda – klasycyzm – „róża trzecia”?

Cóż jest bardziej godne czułego wsłuchania od elegijnej rezygnacji w głosie buntownika lub szaleństwa starego mistrza? Zależy mi właśnie na podkreśleniu słów: rezygnacja i szaleństwo, jako tych znaków, które odsyłają do sfer rozumienia dostępnych poza kodami sztuki, gdzie cały spór staje się jałowy, gdzie dochodzi do spotkań poza ideologią i gorączkowymi dążeniami. Spełniony w ten sposób zostaje warunek komunikacyjnej potencji dzieła sztuki bez wątpienia rzutujący na jego wartość i trwałość.


Wojciech Gruchała

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas