poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
MAGDALENA BIŃCZYCKA
Wchodząc na drogę herbaty…
[Ichigo ichie. Spotkanie z czarką japońskiej herbaty, Kraków 20 stycznia – 3 maja 2009, Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha] Dekada Literacka 2009, nr 3 (235)

Parzenie herbaty wymaga lat ćwiczeń i praktyki… Jednak w gruncie rzeczy istota tej sztuki, jeśli wziąć pod uwagę szczegóły, sprowadza się do przygotowania i podania czarki herbaty. Najważniejsze, by zrobić to w sposób możliwie doskonały, jak najuprzejmiej, z jak największą gracją i wdziękiem.

Aleksandra Görlich, Ichigo ichie. Wchodząc na Drogę Herbaty, Kraków 2009



Przez ostatnich kilka miesięcy w Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie można było oglądać niecodzienną ekspozycję. Była to pierwsza w Polsce wystawa poświęcona japońskiej sztuce parzenia herbaty zwanej chanoyu. Zaprezentowane zostały rozmaite utensylia służące do przygotowania napoju, stroje-kimona męskie i kobiece oraz kaligrafie wykonane przez mistrzów Drogi Herbaty (chado).

Wystawie towarzyszył film o tradycyjnym japońskim spotkaniu herbacianym oraz książka autorstwa kuratorki wystawy Aleksandry Görlich Ichigo ichie. Wchodząc na Drogę Herbaty, która wyczerpująco opisuje i wyjaśnia zagadnienia historyczne oraz praktyczne związane z tradycją chanoyu. Omawia również etykietę związaną z zachowaniem na samym spotkaniu.

Tradycja przyrządzania herbaty ma już ponad dwa tysiące lat, a jej początki są bardziej mitologiczne niż historyczne. Legenda mówi o chińskim cesarzu Shennongu, który miał zwyczaj picia jedynie przegotowanej wody, ale pewnego dnia wiatr strącił kilka liści dzikiej herbaty wprost do jego sagana. Cesarz zachwycił się ożywiającym i wzmacniającym działaniem powstałego naparu. Pierwsza historyczna wzmianka o piciu herbaty jako zalecenia lekarskiego pochodzi z III wieku p.n.e. Zwyczaj picia herbaty był szczególnie silnie kultywowany w Chinach, gdzie zwykło się mawiać, że pozwala ona zachować bystrość umysłu, a stosowanie odpowiedniej ceremonii picia pozwala nawiązać łączność z bóstwami, co odnotowuje wyraźnie Aleksandra Görlich w swojej książce.

Z Chin tradycja picia herbaty dotarła do Japonii. Sproszkowana herbata matcha pojawiała się tam pod koniec XII wieku, a przywiózł ją buddyjski mnich Eisai. Jest on również autorem Zapisków o piciu herbaty dla zachowania zdrowia, czyli tzw. Księgi Herbaty (Kissa Yojoki). Charakterystyczna właściwość japońskiej herbaty, jej gorzki smak, została dostrzeżona już przez mnicha Eisai, który twierdził, że przyczynia się ona do długowieczności osób pijących napój.

Z czasem popularność spożywania herbaty rosła nie tylko w buddyjskich klasztorach i na dworze cesarskim, ale również wśród społeczeństwa. Zasady tradycyjnego, rytualnego parzenia herbaty (chanoyu) zostały sformułowane około XV wieku przez kapłanów zen Murata Shuko oraz Ikkyu Sojuna. Ówczesny szogun Ashikaga Yoshimasa przyjął rytuał z wielkim entuzjazmem, dzięki czemu szybko zyskał on dużą popularnością. Aleksandra Görlich w książce Ichigo ichie zwraca uwagę na obowiązujący do dziś aspekt rytuału: […] myśl Buddy przejawia się nie tylko w akcie picia herbaty, lecz także w jej przygotowaniu, w samym nalewaniu wody do czarki. Według Shuko ważniejsze jest serce włożone w wykonanie wszystkich czynności niż sam rytuał. Od XV wieku właśnie używa się określenia chanoyu, które ma opisywać spotkanie kilku osób, podczas którego gospodarz osobiście przygotowuje herbatę i podaje ją gościom.

Kontynuatorem myśli Shuko i Sojuna był Takeno Joo, który nauczał chanoyu w zgodzie z założeniami estetycznymi wabi, czyli prostoty i ubóstwa. Oznaczało to między innymi użycie surowych, nieprzetworzonych materiałów do budowy pawilonu herbacianego (takich jak bambus, glina, trawa i papier) oraz stosowanie podczas ceremonii naczyń zrobionych bez użycia koła garncarskiego. Joo wprowadził liczne zmiany do spotkań herbacianych – między innymi przeniósł je do pawilonu z paleniskiem pośrodku, namawiał też to użycia japońskich utensyliów, zamiast chińskiej ceramiki, wyodrębnił spośród naczyń codziennego użytku specjalne czarki i pojemniki służące tylko do parzenia herbaty. Postulował również, by owo spotkanie rozumieć jako ceremonię duchową, prowadzącą do wyciszenia.

Uważa się jednak, że chanoyu zostało doprowadzone do doskonałości przez Sena Rikyu żyjącego w XVI-wiecznej Japonii. Wprowadza on między innymi specjalną bramę nijiriguchi oddzielającą pawilon, w którym odbywa się ceremonia, od zwykłego, codziennego życia. Podobnie jak Shuko, poszukiwał on harmonii w prostocie. Jego też pomysłem było jedzenie ciepłego posiłku kaiseki podczas rytuału. Rikyu podkreślał, iż każdą czynność należy wykonywać, mając na względzie gościa i jego wrażenia. Oto wypowiedź samego mistrza na pytanie ucznia, co jest najważniejsze w rytuale picia herbaty: Zaparz czarkę doskonałej herbaty. Przygotuj węgiel tak, żeby ogrzał wodę. Kwiatom nadaj naturalny wygląd. Latem zadbaj o chłód. Zimą o ciepło. Zrób wszystko zawczasu. Bądź przygotowany na deszcz. Poświęć uwagę tym, którzy ci towarzyszą. Uczeń, spodziewając się wzniosłych słów, był rozczarowany wypowiedzią mistrza. Według Rikyu, niezwykle istotny jest naturalny, pozbawiony nachalności efekt; najważniejsze jest natomiast, by zadbać o gości i stworzyć niepowtarzalną atmosferę spotkania. W kulturze japońskiej Droga Herbaty to sposób życia, a nie tylko spożywania napoju.

Tytuł wystawy przygotowanej przez Aleksandrę Görlich, Ichigo ichie, oznaczy dosłownie jedno takie spotkanie w życiu. Mówi o niepowtarzalności i wyjątkowości wydarzenia, jakim jest ceremonia parzenia herbaty (co podkreślał również Rikyu). Dlatego też wystawa starała się zaprezentować przede wszystkim samą ceremonię, przybliżając jej skomplikowaną logikę. Spotkanie herbaciane ma być bowiem zarazem niezwykłym przeżyciem estetycznym i duchowym. Żeby mogło przebiegać płynnie, potrzeba znajomości wielu reguł i użycia rozmaitych, ściśle określonych przedmiotów. Sama ekspozycja rozpoczynała się od gabloty z kobiecym kimonem, czyli obowiązkowym strojem ceremonii. Niezwykle istotny był także trzymany w dłoni wachlarz, który miał symbolicznie oddzielać gościa od gospodarza i przedmiotów w herbacianym pokoju. Dalej można było oglądać zdjęcie kamiennej ścieżki oraz misy tsukubai z wodą służącej do umycia dłoni i ust. Dopiero po wykonaniu tej czynności można było wejść do pawilonu herbacianego. Samo stanowisko do parzenia herbaty składało się z kociołka kama z gorącą wodą, naczynia na zimną wodę mizusashi, pojemniczka na herbatę natsume, łyżeczki chashaku oraz czarki chawan. W tradycyjnym pawilonie, w którym odbywa się ceremonia, oprócz paleniska znajdować się też powinien niezwykle istotny element budujący odpowiednią atmosferę, czyli kaligrafia spisana przez mistrza Drogi Herbaty. Na wystawie nie mogło go więc zabraknąć. Była to kaligrafia złożona z czterech znaków Wa Kei Sei Jaku. Poświęcę im teraz uwagę, gdyż są niezwykle istotne dla estetyki ceremonii, a tym samym i całej wystawy. Wa oznacza harmonię, poczucie jedności z ludźmi i naturą. Podczas spotkania herbacianego aspekt ten będzie oznaczał harmonię pomiędzy gospodarzem a gośćmi. Wszystkie elementy, wszystkie utensylia powinny być doskonale dopasowane, podkreślając ulotność chwili, pokorę wobec przemijającego życia. Kei to szacunek wynikający ze szczerości serca, a dotyczy on nie tylko ludzi, lecz również używanych podczas spotkania przedmiotów. Sei oznacza czystość. Jest to niezwykle istotny element, posiadający wymiar zarówno materialny, jak i duchowy. Gdy gospodarz wyciera utensylia, dzięki całkowitemu skupieniu się na samej czynności oczyszcza zarówno serce, jak i umysł. Z kolei gość, obmywając twarz i dłonie w kamiennej misce, oczyszcza się z „brudu” codzienności. Jaku wreszcie oznacza spokój, czyli element dojścia możliwy do osiągnięcia dzięki praktykowaniu Wa, Kei oraz Sei, oznacza moment medytacji nad czarą herbaty.

Dopełnieniem atmosfery miał być oczyszczający zapach kadzidła, stąd na wystawie pomieszczono specjalne pojemniczki na kadziło zwane kogo. Dodam, że rodzaj używanego kadzidełka jest ściśle związany z porą roku. Podobnie rzecz wygląda z czarką na herbatę: wysokiej tsustujawan używa się zimą, a szerokiej hirajawan latem. Warto także zwrócić uwagę na skrupulatnie opracowaną symbolikę elementów dekoracyjnych przedstawionych na poszczególnych utensyliach: zima to kwiat śliwy, bambus pod śniegiem oraz sosna; wiosna wiąże się z kwiatem wiśni oraz zielonymi liśćmi klonu; lato to powój asago, strugi wody, wistaria oraz irys; jesień natomiast symbolizowana jest przez czerwone liście klonu, kwiat chryzantemy, trawy sususki. Naczynia z tymi właśnie elementami można było podziwiać w galerii. Wszystkie eksponaty pochodziły z Japonii i należały tym samym do ceramiki zwanej wamono.

Z pewnością była to prezentacja niezwykle interesująca, niepowtarzalna ze względu na przedstawiany temat i odbiegająca od tego, co zwykle można obejrzeć w galerii. Wymagała ona od oglądającego ją skupienia, ale także zachęcała do lektury tekstów wprowadzających w temat (na przykład książki Ichigo ichie. Wchodząc na drogę herbaty). Aranżacja wystawy była surowa, nawiązująca do estetyki wabi, co umożliwiało kontemplację surowego piękna, które tak bardzo różni się od tradycyjnej europejskiej koncepcji. Brakowało natomiast informacji na temat historii tradycji chanoyu w Japonii, pomieszczone one zostały jedynie w publikacjach towarzyszącej ekspozycji.

Spotkanie herbaciane, choć w pełni sformalizowane, ma w sobie głęboki aspekt duchowy. Tenże aspekt udało się wydobyć organizatorom krakowskiej wystawy.


Magdalena Bińczycka

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas