poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
BOGDAN ROGATKO
Nowoczesny ślad Przybyszewskiego
[Gabriela Matuszek, „Stanisław Przybyszewski – pisarz nowoczesny. Eseje i proza – próba monografii”, Kraków 2008] Dekada Literacka 2009, nr 3 (235)

Wydana pod koniec ubiegłego roku książka Gabrieli Matuszek jest pierwszą w polskim literaturoznawstwie monografią twórczości Przybyszewskiego, bowiem do tej pory – co paradoksalne – nie było opracowań ujmujących całościowo to pisarstwo. Książka Edwarda Bonieckiego (Struktura „nagiej duszy”, Warszawa 1993) dotyczy jednego tylko problemu, a ostatnio wydana książka Wojciecha Gutowskiego, wybitnego znawcy literatury Młodej Polski, zatytułowana Konstelacja Przybyszewskiego (Toruń 2008) jest zbiorem kilku szkiców na temat wybranych zagadnień. Ukazywały się natomiast książki poświęcone jego biografii, skandalicznej legendzie, co stawało się powodem marginalizowania tego pisarstwa. W Polsce funkcjonowały interpretacyjne klisze, podczas gdy w niemieckim literaturoznawstwie Przybyszewski od lat jest uznawany za jednego z najbardziej interesujących twórców fin de siècle’u. Ukazało się tam szereg prac na temat jego twórczości, a w latach 90. XX wieku wydano jego dzieła zbiorowe (pisała o tym Gabriela Matuszek w swojej poprzedniej książce „Der genialne Pole”? Niemcy o Stanisławie Przybyszewskim, która miała dwa wydania w Polsce, i która przełożona została na język niemiecki).

Najnowsza książka Gabrieli Matuszek nadrabia ponad półwieczne zaległości kultury polskiej wobec Przybyszewskiego, zarazem pokazuje go – na co sobie niewątpliwie zasłużył – jako jednego z najważniejszych (choć nie najwybitniejszych) twórców wczesnej nowoczesności. Książka ta jest – na co także warto zwrócić uwagę – udaną próbą stworzenia nowoczesnej monografii, literaturoznawczego gatunku, który w postmodernistycznych czasach jest niemal w zaniku (bo komu dziś chce się jeszcze pisać monografie?). I tworzy wzorcowy, można by powiedzieć, jej model, otwierając wnikliwe analityczno-syntetyczne badania teoretycznym wstępem, kończąc je zaś obszernym podsumowaniem.

W eseju wieńczącym monografię, zatytułowanym wymownie Postsumowanie. Domknięcie i otwarcie, rekapitulując dogłębną analizę poszczególnych utworów Przybyszewskiego, wyodrębnia Matuszek cztery fundamentalne dla twórczości polskiego modernisty, określające jego światopogląd, motywy tematyczne (konsekwencje rozpadu osobowości, zmierzch męskości, miłosne obsesje, śmierć Boga), a twórczość Przybyszewskiego sytuuje w nurcie „narracji metafizycznej”. Sztuka dla autora De Profundis była zarówno „pismem duszy”, jak i „pismem ciałem”, inaczej mówiąc – Przybyszewski pisał całym sobą.

W końcowym rozdziale próbuje Matuszek – jak sama zaznacza – odczytać to, co przeżyło w tekście po śmierci autora. Bowiem, jak twierdzą dzisiejsi badacze autobiografii: ślad autora, wyłaniający się ze wszystkich tekstów, jest wyraźniejszy i bogatszy niż pojedyncze ślady obecne w poszczególnych utworach.

Jakiż to ślad i gdzie go autorka monografii odnajduje? Wyraźnie odciśnięty na eseistyce i prozie Przybyszewskiego problem to: […] podmiot utraty, charakterystyczny dla epoki nowoczesności, która przyniosła wieloaspektową destrukcję Ja, przeprowadzoną przez Fryderyka Nietzschego, Ernsta Macha czy psychoanalizę Freuda, odarła Ja z substancjalności, dokonała rozbiórki fałszywego cogito, zachwiała dogmatem integralności podmiotu. Wskazuje też Matuszek na obecną w utworach Przybyszewskiego, szczególnie późniejszych, supozycję zmierzchu męskości, którego nieuchwytne jeszcze procesy zaczęły się już pod koniec XIX wieku. Przybyszewski wcześniej też niż XX-wieczni psychologowie i pisarze rozpoznał syndrom Narcyza, jaki narodził się u progu nowoczesności.

W niezwykle silnym stopniu na światopogląd Przybyszewskiego i jego artystyczną ekspresję wpłynęło centralne zdarzenie nowoczesności, jakim była śmierć Boga i wynikające z tego faktu nihilistyczne konsekwencje. Ale Przybyszewski był osobowością religijną, dlatego twórczość jego to nieustanne poszukiwanie innych form komunikacji ze sferą sacrum. Wewnętrzna psychomachia epoki – wyjaśnia Matuszek – rozgrywająca się między sakralnością, będącą w stanie utraty, i nihilistycznymi prądami podmywającymi jej fundamenty, znakomicie zobrazowana zostanie właśnie w twórczości polskiego modernisty. Przybyszewski będzie toczył nieustanny dialog z religią chrześcijańską […]. „Wielką narrację” chrześcijaństwa kontynuuje w sposób inwersyjny i demistyfikujący, będący wyrazem utraty i bezradności człowieka postawionego w obliczu nicości.

Opisując styl i język autora Homo sapiens, te jego pisarskie atrybuty, które po latach wzbudzają najwięcej kontrowersji, odsłania Matuszek teorię „wykrzyku duszy” jako naturalnej dla niego treścioformy proklamowanej sztuki. Bowiem, zdaniem autorki, funkcja sztuki, tak jak rozumiał ją Przybyszewski: […] polega na intuicyjnym (i w jakimś sensie barbarzyńskim, bo nie kontrolowanym przez intelekt) przedarciu się do pierwotnej, semiotycznej warstwy pojęć. Przybyszewski zatem nie opisuje, lecz zapisuje przeżycia i zapis ten rozsadza logiczne, racjonalne uporządkowanie, uruchamia łańcuchy asocjacyjne i formy monologu wewnętrznego (strumienia świadomości). Charakteryzując tę Przybyszewskiego „treścioformę”, używa monografistka m.in. terminologii Julii Kristevej i odnajduje ślad jego twórczości w sztuce ekspresjonistycznej i surrealistycznej, sztuce psychodelicznej, a także i w sztuce performance’u.

Wnioski, sformułowane w rozdziale ostatnim, zostały udokumentowane w częściach poprzednich. Książka Gabrieli Matuszek ma strukturę logiczną i przejrzystą. Autorka oddzielnie omawia teksty dyskursywne, poematy prozą i powieści – ale czyni to w porządku chronologicznym, od tekstów najwcześniejszych, pochodzących z okresu niemieckiego, po utwory ostatnie. Taka narracja pozwala bowiem – tłumaczy autorka – odsłonić proces tworzenia i dojrzewania. I chociaż dużą wagę przywiązuje do wczesnych utworów, w których można odczytać większość przeświadczeń później rozwijanych, to jednak monografia Matuszek przynosi obraz twórcy dojrzałego, konsekwentnie i z determinacją realizującego swój program literacki od lat 90. XIX wieku aż po lata 20. wieku XX.

Pierwszymi tekstami Przybyszewskiego były eseje, i to w okresie, kiedy esej jako gatunek literacki dopiero się rodził. Matuszek przywołuje trafne określenie Waltera Hilsbechera, według którego esej polega nie tyle na poszukiwaniu punktu dojścia, co na wszczęciu procesu myślowego. Eseistyka autora Confiteora skupia w sobie wszystkie problemy i idee, wątki i lejtmotywy, które znalazły wyraz w innych formach literackiej ekspresji Przybyszewskiego, a więc takich jak: rola i istota sztuki, antymimetyzm, geniusz artysty i jego związek z rodzinną ziemią, artysta a zbiorowość, satanizm i mizoginizm, psychopatologia. Zawiera też postulaty wobec nowej sztuki, zapowiadające, zdaniem monografistki, sztukę ekspresjonistyczną. Teoria sztuki wykrzyku duszy – stwierdza – będzie rozwijana przez Przybyszewskiego w kolejnych eseistycznych tekstach, w których doprecyzowane zostanie pojęcie „duszy” i pozawerbalnych form jej ekspresji. […] Przybyszewski za formy manifestacji duszy uzna somnambuliczne i wizyjne ekstazy, stany gorączkowe i psychotyczne zaburzenia powodujące destrukcję psychiki i umożliwiające ekspresję nieświadomości.

Elitarna koncepcja sztuki Przybyszewskiego formułowana była jako „Jedynego dla Jedynego”, dlatego interpretował dzieła tylko tych twórców, z którymi czuł się duchowo spokrewniony. Interpretował je w sposób niezwykle wnikliwy; była to krytyka skrajnie subiektywistyczna, cudze dzieła były dla Przybyszewskiego lustrami, w których odbijały się jego własne poglądy filozoficzne i estetyczne. Autorka zwraca uwagę, że Przybyszewski traktował twór artystyczny jako ekspresję nieświadomości (indywidualnej, zbiorowej czy „transcendentnej”). W ten sposób interpretował na przykład twórczość plastyczną Muncha i poezję Kasprowicza.

Ewolucja poglądów autora Szlakiem duszy polskiej prowadziła w stronę mistyki, doświadczenie wojennego kataklizmu skłoniło go do poszukiwania teologicznego sensu świata. W przeświadczeniu o poznaniu boskości poprzez doświadczenie wewnętrzne, oparte na intuicyjnym poznaniu, jest niewątpliwym prekursorem ruchu New Age – pisze Matuszek. (Znamienne, że „nagą duszę” Przybyszewski utożsamiał w końcu z sumieniem).

Wiele uwagi poświęcił Przybyszewski kulturze polskiej i swojej roli jako artysty, i to począwszy od najwcześniejszych utworów, ale najpełniej temat ten rozwinął w szkicu Szlakiem duszy polskiej oraz w Moich współczesnych. Matuszek podkreśla nowoczesny sposób prezentacji tej kultury, nowoczesne ujęcie jej „duchowego kanonu”: Procesualne, nowoczesne myślenie Przybyszewskiego, likwidujące sztuczne kategorie podziałów na prądy, epoki i okresy, pozwala wytworzyć wizję kultury opartej na ciągłości i spójności. Jego ujęcie bliskie jest wariabilizmowi, co pokazuje akwatyczna metaforyka, jaką Przybyszewski stosuje do zobrazowania „szlaku polskiej duszy”, przypominającego prąd rwącego strumienia i meandry jego rozmaitych – także cudzych łożysk, który po drodze tworzy własne królewskiej jeziora…

Najwybitniejszym nowoczesnym twórcą był dla niego Kasprowicz, jako kontynuator poezji Kochanowskiego i Mickiewicza. Kultura polska, zdaniem Przybyszewskiego, stanowiła syntezę kultury Zachodu. Ubolewał jednak, że tak wysoko ceniona przez niego sztuka polska, nie doczekała się równie wielkiego krytyka. Swój wkład w rozwój kultury ujmował skromnie, ale osiągnięcia Młodej Polski utożsamiał ze swoim programem.

Poematy prozą uważa monografistka za najpełniejszą realizację estetycznych postulatów. Stanowią one bowiem rewelacyjną ekspresję nowoczesnej epoki, i w porównaniu z utworami innych polskich modernistów wyróżniają się oryginalnością. Za utwór najnowocześniejszy w swej hybrydycznej formie uznaje badaczka pierwszy jego poemat, Totenmesse (polska wersja: Requiem aeternam), natomiast Androgyne, najciekawszy z poematów Przybyszewskiego, rozpięty na „diagramie poszukiwania”, jest przez nią opisany jako najoryginalniejsze w literaturze europejskiej ujęcie poetyckie tematu androgyniczności.

Analiza „treścioformy” poematów Przybyszewskiego prowadzi Matuszek do interesującego wniosku: Jego teksty nasycone są zmysłowością spojrzenia i dotyku, cechuje je emocjonalność i somatyczność (pisanie ciałem), przez co stają się znakomitym przykładem „kobiecego pisania” w męskim stylu.

Z powieściami Przybyszewskiego natomiast bywało różnie. Za udane uważa Matuszek Homo sapiens, Dzieci szatana, Dzieci nędzy, wybitną powieścią jest jej zdaniem Krzyk, większość jednak była artystycznie niedopracowana, a niektóre, późniejsze – np. Synowie ziemi czy Mocny człowiek, z których wyraźnie prześwieca autobiograficzna materia – bliskie są literaturze komercyjnej, dominują w nich popkulturowe rozwiązania fabularne. Ale lektura powieści autora Krzyku również dostarcza – zdaniem badaczki – fascynujących odkryć, ujawnia rewelacyjne prawdy o epoce.

Matuszek wskazuje na obecną w powieściach Przybyszewskiego maskaradę. Maskarada bohatera – zauważa – wzmocniona jest (auto)ironią, która dodatkowo ujawnia/potwierdza jego wewnętrzne rozbicie, dwoistość, psychiczną niespójność, a zarazem nowoczesny dystans do samego siebie jako wypowiadającego podmiotu, świadomość niestannego napięcia, jakie istnieje między tym, co bohater komunikuje, a co naprawdę odczuwa…

Ciekawym spostrzeżeniem monografistki jest też uwaga, że w ukazywaniu wizji bliskich efektowi działania halucynogenów wyprzedzał anarchistyczno-libertyńską sztukę lat 60. XX wieku.
Nowoczesny jest w powieściach Przybyszewskiego obraz kobiety, ukazanie jej siły, w zestawieniu ze zdegenerowaną męskością. W ostatnim tomie trylogii Synowie ziemi, pt. Zmierzch, przyznaje pisarz pierwiastkowi kobiecemu duchową wyższość. Nowoczesna jest też metaforyzacja powieści, język obrazów, poprzez który zostają przedstawione wewnętrzne stany postaci.

Proza Przybyszewskiego, uważa Matuszek, była prozą eksperymentalną, w której symbolicznie została zdiagnozowana nowoczesność i  jej zagrożenia. Przybyszewski – podkreśla – wielokrotnie konstatował, że nowoczesne doświadczenie życia jest potworne, i dał najbardziej negatywną odpowiedź na kryzys nowoczesności – odpowiedź nihilistyczną, w której zawarte jest przeczucie nadchodzącej apokalipsy.

W recenzji, pisanej na potrzeby pisma literackiego, nie naukowego, nie sposób omówić wszystkich walorów tej obszernej, ogarniającej całość dzieła Przybyszewskiego monografii, której język, mimo naukowej terminologii, jest eseistyczny, pełen intrygujących sformułowań i poetyckich metafor. Jedno wszakże należy na pewno podkreślić: na tle licznych dotychczasowych opracowań epoki monografia Matuszek jest najbardziej pełnym, całościowym i wyczerpującym ujęciem dzieła polskiego modernisty, i to w kontekście osiągnięć w  psychologii, antropologii, socjologii, filozofii religii, estetyce i  sztuce przełomu wieków XIX i XX oraz w wieku XX. Poglądy podobne do tych, jakie głosił Przybyszewski, odnajduje autorka m.in. w pracach Zygmunta Freuda, Carla Gustava Junga, Jacquesa Lacana, Jeana Baudrillarda, Michela Foucaulta, Georgesa Bataille’a, krytyce feministycznej, sztuce ekspresjonistycznej i surrealistycznej, a nawet w sztuce performance’u.

Czy jednak program filozoficzny i estetyczny Przybyszewskiego znalazł adekwatne odbicie w realizacjach twórczych, w poematach prozą i w powieściach? Sam Przybyszewski miał wątpliwości, chociaż jednocześnie był przekonany, że otwierał przed polską literaturą nowe drogi. Żywił też nadzieję, że zostanie kiedyś doceniona jego misja twórcy-geniusza. Przyrównywał siebie do meteora, który na chwilę rozbłyśnie i zgaśnie, by po latach powrócić ze wzmożoną siłą (Wrócę, wrócę, zapowiadał w przedmowie do Krzyku, zatytułowanej W zwierciadle).

Matuszek wysoko ceni potencjał tkwiący w twórczości Przybyszewskiego, zawarte tu oryginalne pomysły i trafne diagnozy. Uważa za wielką stratę dla polskiej kultury fakt, że jego działa nie doczekały się wydania, jak to miało miejsce na przykład w Niemczech. Nie kwestionuję udokumentowanego przez monografistkę prekursorstwa autora Homo sapiens, ale trudno się dziwić oporowi wydawców przed podobną publikacją. Mamy tu do czynienia z pewnym, wydawałoby się, paradoksem: z jednej strony niekwestionowana nowoczesność Przybyszewskiego, z drugiej jednak anachroniczność stylistyczna i językowa literackich realizacji jego programu, co zresztą autorka monografii przyznaje. Gabriela Matuszek dostrzega też artystyczne niedopracowanie wielu utworów, podkreślając raczej wartość fragmentów niż całości omawianych dzieł, a zwłaszcza wartość fundamentu myślowego, który jest największym atutem tych dzieł.

To zresztą szerszy problem twórców eksperymentalnych. W jakimś sensie z podobną percepcją mamy do czynienia w przypadku twórczości Witkacego. I zdziwiło mnie, że w monografii Matuszek nie odnalazłem próby konfrontacji tych dwóch wybitnych osobowości twórczych. Nie przeprowadzałem co prawda nigdy szczegółowych, dogłębnych badań na ten temat, ale intuicja podpowiada mi, że można znaleźć wiele podobieństw między filozoficznymi i estetycznymi poglądami, między programami sztuki i literackimi realizacjami obu twórców. Światopogląd Witkacego, jak trafnie ujmował to przed laty Jan Lechoń, wyrastając z najciemniejszych mroków duszy średniowiecznej oparty był na przeświadczeniu, że życie człowieka to tragiczna walka między cielesnością a duchowością. Witkacy równie mocno jak Przybyszewski odczuwał „ból istnienia”, był przekonany o metafizycznym charakterze sztuki, sztuki bliskiej filozofii i religii. Podobne było też ich widzenie procesu twórczego i odbiorczego dzieła sztuki, które powstaje spontanicznie jako intensywne przeżywanie uczucia metafizycznego. Najistotniejszym jednak przeżyciem artystycznym, uważał autor Nienasycenia, jest przeżywanie siebie w jedności ze swoim dziełem, które w pełni wystąpić może dopiero dzięki percepcji własnego dzieła. Proces odbiorczy natomiast określał jako przeżywanie jedności swojej istoty pod wrażeniem artystycznym, jakie wywiera na nas „obiektywne dzieło” (przebiega on więc podobnie do procesu twórczego, ale w innym kierunku).

Antropologia Witkiewicza jest elitarna – pisała Małgorzata Szpakowska – nie każdemu i nie zawsze dostępne jest przeżycie Tajemnicy: rzeczywiste człowieczeństwo przysługuje jedynie jednostkom wybitnym. W miarę wzrostu egalitaryzmu, w miarę niwelacji różnic społecznych owe wybijające się indywidualności zostaną przez homogeniczną resztę ludzkości pochłonięte i zniszczone.

Ostatnio o analogiach, ale i różnicach w poglądach na sztukę Przybyszewskiego i Witkacego, pisał interesująco Michał Paweł Markowski w Polskiej literaturze nowoczesnej (Kraków 2007): Tak właśnie – nowocześnie, nie modernistycznie – należy rozumieć estetyzm Witkacego. Witkacy, owszem, jest dandysem, kiedy odgrywa swój własny teatr dziwności i kiedy zadziwia sobą – swoimi ma­skami – innych. Ale jest także metafizykiem, który tezie o autonomii sztuki nadaje charakter społeczny. Sztuka bowiem nie dziwi dla samego dziwienia i nie jest sztuką dla sztuki. Jest natomiast – i to odróżnia Witkacego od modernistów – okazją poszerzenia egzystencji o nowy, nieoczekiwany wymiar. Dla Przybyszewskiego sztuka była wytworem nagiej duszy, ta zaś miała charakter absolutny, wobec czego także i sztuka musiała mieć absolutny – pozaświatowy – charakter. Dla Witkacego sztuka rozrywała rutynową tkankę rzeczywistości i odsłaniała jej inny wymiar, dziwniejszy.

Monografia Matuszek niczego nie zamyka, autorka ukazuje nowe horyzonty w  percepcji dzieła Przybyszewskiego i otwiera nowe możliwości badawcze. Jedną z nich może być na przykład zbadanie relacji twórczych Przybyszewskiego i Witkacego oraz wpływu programu filozoficznego i estetycznego autora Confiteora na światopogląd i twórczość autora Nienasycenia.

Nowatorska, żywo napisana książka Gabrieli Matuszek, krytyczki i eseistki, historyka literatury (m.in. specjalistki od naturalistycznej dramaturgii), od lat zajmującej się twórczością Przybyszewskiego (przygotowała wydanie Dzieci szatana, dwujęzyczne wydanie poematów prozą, czy wreszcie przetłumaczonego przez nią i po raz pierwszy udostępnionego polskim czytelnikom tomu niemieckich esejów Przybyszewskiego, zatytułowanego Synagoga szatana i inne eseje; do tego wymienić jeszcze trzeba także dwie jej książki o Przybyszewskim, które ukazały się w Niemczech), powinna zainteresować nie tylko polonistów, ale również szerszy krąg odbiorców o zainteresowaniach humanistycznych. A może już tak się stało, bowiem nakład książki wyczerpał się w ciągu dwóch miesięcy i wydawca musiał przygotować dodruk. Czyżby książka o Przybyszewskim miała szanse stać się naukowym bestsellerem, tak jak bestsellerami były kiedyś dzieła tego zapomnianego dziś, a przed laty głośnego – nie tylko w Polsce, ale i Niemczech – artysty?



Bogdan Rogatko

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas