poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
MAGDALENA BIŃCZYCKA
Między konstruktywizmem a figuracją
Dekada Literacka 2008, nr 4 (230)
Współczesna sztuka belgijska
Galeria Międzynarodowego 
Centrum Kultury w Krakowie
maj–wrzesień 2008 r.

Przez ostatnie cztery miesiące w Galerii Międzynarodowego Centrum Kultury w Krakowie można było oglądać flamandzką awangardę. Podtytuł wystawy brzmi Między konstruktywizmem a figuracją. Zostały pokazane dzieła należące do różnych dziedzin sztuki: obrazy Guya Vandenbrandena, rzeźby Luca Ledene’a oraz fotografie Jana Keteleera (JanKé). Była to kolejna wystawa belgijskich artystów w tej galerii. Wcześniej można było oglądać Jamesa Ensora, Féliciena Ropsa, Fransa Masereela czy Marcela Mariena. Tym razem zdecydowano się na prezentację nadal tworzących współczesnych artystów.

Rozpocznijmy więc od pierwszego z wymienionych artystów, próbując odtworzyć linię sugerowaną w podtytule wystawy, od konstruktywizmu do figuracji. Interpretacja dzieł malarza wydaje się równie przejrzysta, jak jego wypowiedź przedrukowana w katalogu wystawy: Kieruję się porządkiem, harmonią, lubię, gdy wszystko leży na swoim miejscu (Współczesna sztuka belgijska. Między konstruktywizmem a figuracją, Kraków 2008, s. 9; dalej podaję numery stron w nawiasach). Niewątpliwie artysta wpisuje się w tradycję konstruktywistyczną. Nie dostrzegamy bowiem u niego elementów „zapożyczonych z postrzeganej rzeczywistości” (wedle określenia Apollinaire’a), lecz czystą koncepcję. Łączy on także kolory, które zwykliśmy oceniać jako niepasujące do siebie. Przykładem może być kompozycja z 1994 roku, wykonana w technice akrylowej. Widać tutaj aktywną relację między „nieprzystającymi” barwami, spełniającą kolejne teoretyczne założenie konstruktywizmu. Tym sposobem artysta buduje niezwykle istotną i starannie opracowaną strukturę współzależności, czyli konstrukcję właśnie. Na jego obrazach sąsiadują także barwy monochromatyczne z takimi, które składają się z kilku odcieni (jak w kompozycji z 1998 roku wykonanej w tej samej technice, co poprzednia). Dzięki takiemu połączeniu rodzi się nieodparte wrażenie głębi. W przypadku Guya Vandenbrandena ważna jest też kwestia związana z głębią koloru. Często używa on kontrastu dla pokreślenia ciepła i chłodu barw. Należy zaznaczyć, że autor wyraźnie jest przekonany, iż abstrakcja geometryczna jest w stanie wyrazić różne koncepcje, a nawet sprzeczne uczucia. Jeden z krytyków, Adriaan de Rooover, w odniesieniu do prac artysty użył określenia chłodna namiętność (10). Polega ona na tym, aby z dyscypliny i wstrzemięźliwości, z niepohamowanej siły twórczej i nieograniczonego umysłu stworzyć namiętność, która jest bardziej natrętna i bezlitosna niż intensywne przeżycie emocjonalne i jego przetworzenie (10) – wyjaśnia Marcel van Jole, kurator wystawy, dodając: Jego rzeczywistość odrzuca emocje i dramat. Rzeczywistość jego dzieła jest wolna od symboli i znaczeń. Są to dwie równouprawnione rzeczywistości: niezłomne, stałe i prostolinijne (11). Malarstwo Guya Vandenbrandena jest całkowicie wolne od wszystkiego, co nie jest wyłącznie formą i kolorem. Z tego właśnie względu nie nadaje on swoim pracom tytułów. Jego zdaniem, prawdziwe malarstwo musi być całkowicie uwolnione od emocji i uczuć. Można powiedzieć, że w tym twierdzeniu jest nieco podobny do Pieta Mondriana. Modrian maluje wielką pustkę, nic, i w tym nic białą barwę, tak czystą jak owo nic. Oczyszczać, oczyszczać, oczyszczać i tworzyć pustkę, oczyszczać, aby zasiać czyste ziarno. Tworzyć pustkę jest najwyższym aktem… Bo pustka jest absolutnie pozytywna, w niej zawarte jest ziarno absolutnie nowego (11) – pisze Michael Seuphor, komentując twórczość Vandenbrandena. Innym skojarzeniem może być kontekst filozofii buddyzmu zen, szczególnie jego koncepcja przestrzeni i prostoty. Każdy z wielkich konstruktywistów stworzył własny język malarski, dzięki któremu udaje się natychmiast rozpoznać Modriana czy Malewicza. Guy Vandenbraden pozostaje niewątpliwie najważniejszym żyjącym belgijskich konstruktywistą. Potrafił on wytworzyć własny styl dzięki czystości formy, pomysłowemu użyciu kolorów, dokładności oraz niezwykłej inwencji. Wśród abstrakcjonistów geometrycznych niewątpliwie wyróżnia go niesamowita wręcz siła ekspresji, osiągana dzięki odpowiednio użytym kolorom, starannie dopracowanej kompozycji oraz harmonii odcieni. Warto dodać, że artysta jest głęboko przekonany o tym, iż abstrakcja geometryczna nie jest w historii sztuki zjawiskiem jedynie przejściowym.

Twórczość kolejnego artysty prezentowanego na wystawie Współczesna sztuka belgijska, Luca Ledene’a, usytuować można w przestrzeni pomiędzy konstruktywizmem a figuracją. Dlaczego? Artysta uważa, że sztuka jest wyrazem emocji wypływających z wnętrza człowieka, emocji, które potem zostają przetłumaczone na materię dzieła sztuki (w tym wypadku rzeźbę). Równocześnie neguje on zasadność intelektualnych wyjaśnień czy prób opisywania twórczości artystycznej, odwołując się chętniej do emocji widza. Punktem wyjścia dla rzeźb Luca Ledene’a jest ludzkie ciało. Nie odchodzi on zatem całkowicie od figuracji. Udało mu się stworzyć bardzo osobisty, abstrakcyjny język formalny, charakteryzujący się między innymi niezwykłym dopracowaniem formy i dobrą znajomością materiału (kamienia). Mimo to, jak pisze Marcel van Jole, jego rzeźby: emanują symboliczną poezją znaczeń. Oczyszczone są z wszelkiego balastu elementów drugorzędnych [ … ] Dzięki rewelacyjnie dopracowanej technice mamy nieodparte wrażenie, jakby wymowa dzieła dana nam była bezpośrednio (52). Obiekty Ledene’a mają obudzić w oglądającym autentyczne emocje. Niebywałe znaczenie ma też w jego wypadku światło, podkreślające krzywizny. Wyraźnie zauważalna jest dbałość o czystość formy. Monumentalne rzeźby Luca Ledene’a emanują niezwykłą siłą i energią, ale równocześnie zmuszają do wyciszonej kontemplacji. Warto powiedzieć także kilka słów o samym procesie tworzenia. Artysta samodzielnie wybiera bowiem bloki kamienia, sam zarówno projektuje, jak i wykonuje obiekty. Niektóre rzeźby są wręcz kolosalnych rozmiarów. Doskonale oddaje to film prezentowany na wystawie. Przedstawia on rzeźbiarza przy pracy oraz jego ogromne dzieła. Film wideo z prezentacją można również obejrzeć na portalu www.youtube.com (Luc Ledene and The Stone of Eandis). Artysta wyraźnie podkreśla aspekty fizycznego tworzenia rzeźby, uważając, że dzieło opracowane w doskonały sposób zyskuje estetyczną wartość. Twórczość Luca Ledene’a, mimo że zbliża się do form abstrakcyjnych, nadal pozostaje głęboko zakorzeniona w rzeczywistości. Charakterystyczny dla niego jest również monumentalizm, i to nie tylko ten związany z dużymi rozmiarami obiektów. Jego prace ze względu na właśnie tę cechę przypominają obiekty Henry’ego Moore’a, które można było obejrzeć w Krakowie w 1995 roku na retrospektywie tego artysty w BWA (obecnie Galeria Bunkier Sztuki). Zdaniem Marcela van Jole, Luc Ledene [ … ] rozmawia z kamieniem i wydobywa to, co w nim tkwi [ … ] prowokuje do myślenia, badając rzeczywistość i łącząc ją w epickim zapale z wyobraźnią (54). 

Ostatnim z trzech twórców prezentowanych na wystawie jest Jan Keteleer (JanKé). Stworzone przez niego obiekty mają wyraźne społeczne przesłanie. Jego postawę najlepiej wyraża następująca wypowiedź: Należy zwalczać dyskryminację we wszystkich jej przejawach, nawet jeśli nie przystaje to do twojego świata. Rozmawianie o niej pomaga, ale o ile lepiej jest coś z nią zrobić (81). Projekt tego artysty zatytułowany Bez słów to fotografie Belgów i imigrantów, ale on woli ich nazywać „starymi” i „nowymi” Belgami. W Antwerpii mieszkają przedstawiciele około 150 narodowości. Łatwo więc można sobie wyobrazić, jak podatne na różnego rodzaju konflikty i starcia jest to miasto. Artysta komentuje ten problem następująco: Gdybyśmy wszyscy nauczyli się holenderskiego języka migowego – problem by nie istniał (82). Komentarzem do dyskryminacji rasowej Jan Keteleer uczynił serię fotografii w technice czarno-białej. Barwa skóry staje się w ten sposób jedynie natężeniem szarości. Projekt koncentruje się na pokazywaniu dłoni mówiących językiem migowym. Tam, gdzie nieznajomość języka jest barierą w porozumiewaniu się między ludźmi, język migowy niweluje różnice (82) – pisze kurator wystawy.

JanKé jako fotograf stara się przede wszystkim zadawać pytania. Nie opowiada się jednoznacznie po żadnej ze stron. Stara się swym projektem przekonać władze, by podjęły wymierne działania, które pomogłyby rozwiązać opisywane przez niego problemy. Można nawet mówić o pewnego rodzaju sukcesie działań artysty. Jego zdjęcia z omawianego projektu są na przykład wykorzystywane przez szkołę dla dzieci głuchoniemych. Poza tym po ulicach Antwerpii jeździ tramwaj „przeciw dyskryminacji”. Fotografie Keteleera znajdują się również na przystankach oraz pięciu najważniejszych belgijskich dworcach, a także na lotnisku w Brukseli. Kolejnym projektem prezentowanym w galerii są Milczące dialogi. Zostały stworzone z myślą o międzynarodowym odbiorcy. Przy ich tworzeniu artysta korzystał ze znaków Uniwersytetu Gallaudeta. Jest to najbardziej rozpoznawalny i międzynarodowy system znaków migowych. Modelami są tutaj dzieci i tak jak w przypadku dwóch pozostałych projektów, różnią się one narodowością i rasą. Ostatni cykl fotografii nosi tytuł Korzenie tabu, a porusza kwestię homo- i biseksualizmu. Artysta zajął się tym problemem, gdyż jest on często dyskutowany w Belgii. Projekt koncentruje się na gejach i lesbijkach obcego pochodzenia (na emigrantach i azylantach). Ich tożsamość homoseksualna nie zawsze jest oczywista. Pochodzą oni bowiem z różnych krajów i kultur. Niektórzy z nich opuścili swe ojczyzny właśnie z powodu dyskryminacji na tle seksualnym. Cechą wspólną wszystkich osób uczestniczących w projekcie jest odczucie, że ich własne preferencje seksualne stanowią tabu w ich najbliższym otoczeniu. Niezwykle istotnym elementem całego projektu jest maska. Można nawet powiedzieć, że odgrywa ona podstawową rolę, gdyż symbolizuje „zamaskowane” życie homoseksualistów obcego pochodzenia. Fotograf JanKé reprezentuje na wystawie sztukę figuratywną. W przeciwieństwie do dwóch poprzednich artystów, porusza problematykę związaną ze społeczną rzeczywistością. Stąd łatwo czytelny jest zamysł kuratora wystawy, który umieścił jego prace w osobnej sali, podczas gdy rzeźby Ledene’a i obrazy Vandenbrandena sąsiadują ze sobą.

Wystawa jest bardzo dobrze skomponowana. Umieszczenie obok siebie tak różnych artystów, których dzieli praktycznie wszystko oprócz pochodzenia wymagało z pewnością głębokiej analizy tematu. Taki sposób prezentacji dał oglądającemu możliwość konfrontacji różnych nurtów sztuki oraz rozmaitych mediów, ujawnił także wzajemne przenikanie się idei. Dzięki współpracy z profesorem Marcelem van Jole, twórcą Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Antwerpii, po raz kolejny mogliśmy obejrzeć współczesną awangardę flamandzką. Było to wydarzenie z pewnością interesujące i godne uwagi.

Magdalena Bińczycka
 

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas