poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
MARIUSZ APPEL
Wiersze
Dekada Literacka 2008, nr 4 (230)
szeptolete

już od progu wołała że dobrze poszło i zarobiła sporo forsy
żeby nie sklął nie pociął
siedział na skraju łóżka ze stopami niewinnie do wewnątrz 

kiedy się poderwał chwycił ją za włosy i pchnął w stronę ściany 
zdążyła pomyśleć znów zrobi to od tyłu 
ale tylko przycisnął policzek do tapety słyszysz mówią o mnie
wreszcie uderzył
uciekała po skrzyżowaniach linii z hotelowej reprodukcji mondriana

teraz zassany przez sen oddycha 
w rytmie powolnej pracy pomp na polach naftowych
które ona obserwuje dzieląc ciało na części
miejsca gdzie występuje pot tu drętwiejesz tam nasiąkasz dymem
w ustach jak w śluzie zbiera się krew

bohemia

w barach żiżkova opowiadają o tym czesacze chmielu 
ewcia rewolucjonistka potrafi określić poziom wewnętrznego ph 
wkłada palec pod żółty strumień i oblizuje
żeby oczyścić przestrzenie w których mieszkają ich domysły
do mycia zębów używa spermy

jest kolekcjonerką suszonych małżowin kiedy znika 
tylko stukot overlocka niesie się w powietrzu nasyconym dymem 
gdzie przed chwilą wsiąkła jak eter w ligninę
bo nie chodzi o nic więcej kuk rame lakat śaka reket 
trzeba z ciszy uszyć dźwięk

śmierdź

wepchnęli abisyńczyka do środka pokrzykując ej koczinglar 
co było sygnałem do startu zafalowały płachty suzani
dywanów których nie wolno tkać do końca bo grozi to śmiercią
jazda nabiera tempa iniekcja zmienia karetkę w tramwaj
sanitariuszy w skrzypków przy odpowiednim pędzie 
powietrza muzyka w takim miejscu nie robi wrażenia 
czegoś niestosownego zatrzymali się pod vieux colombier 
żeby obejrzeć grand mal w wykonaniu ulubionej gryzetki 

na widowni ci trzej tylko jeden ma obie ręce dym opiera się o twarze

abisyńczyk był wtedy jedynym czarnym dzieckiem w mieście 
oni postanowili wcielić się w szamanów za pomocą klina i młotka 
przeprowadzili inicjację mrzonki-dożynki i stracił górną szczękę 
między sobą zabawiali się przesuwając żyletkę pod paznokciami 
opowiadali przy tym historię basmacza który ciął się w więzieniu 
kawałkiem tak małym i tępym że musiał żyły podważać zapałką 
teraz czekają na psychuszkę starucha na co dzień siedzi na kasie 
nocami wprowadza kody paskowe na matrycach z męskich ciał
 

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas