poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
MAGDALENA BIŃCZYCKA
Ten pierwszy krok…
[Pierwszy krok… w stronę kolekcji zachodniej sztuki współczesnej, Muzeum Narodowe, Kraków, maj 2008-sierpień 2009] Dekada Literacka 2008, nr 2-3 (228-229)

Sztuka otwiera okna na świat. Jest podjęciem ryzyka, otwarciem na coś, co nie podporządkowuje się żadnym kryteriom. Artyści są prawdziwymi bohaterami, ponieważ idą drogą, na której nie czują gruntu pod nogami, gdy czasem upadają, to często w otchłań bez dna. Próbujemy z nieporadnością dziecka kroczyć za nimi.

Rafał Jabłonka1


Pierwszy krok… w stronę kolekcji zachodniej sztuki współczesnej to tytuł wystawy trwającej obecnie w krakowskim Muzeum Narodowym. Wystawę, składającą się z czterdziestu prac dziesięciu artystów-klasyków drugiej połowy XX wieku, będzie można oglądać do sierpnia 2009. Pokazywane dzieła nie są jednorodne pod względem stylistycznym czy historycznym, dzięki czemu zostaje wyraźnie zaznaczona różnorodność sztuki współczesnej. Zatem każdy może znaleźć na wystawie „coś dla siebie”, coś, co go zainteresuje. Na ekspozycję składają się obiekty wykonane różnymi technikami: obrazy Miquela Barceló i Erica Fischla, fotografie Nabuyoshi Arakiego i Davida LaChapelle’a, rzeźby Sherrie Levine i Andreasa Slominskiego, pastele Farncesca Clementego, kolaże Andy’ego Warhola oraz wideo Mike’a Kelleya. To bogactwo środków wyrazu użytych przez artystów odzwierciedla brak dominacji jakiegokolwiek z nich w sztuce współczesnej. Prezentowani artyści są związani z następującymi nurtami: amerykańskim popartem2, nowojorską appropriation art3 oraz włoską transawangardą4. Pokazywane obiekty łączy zaś pewien wspólny aspekt, mianowicie to, iż powstały w wyniku zakwestionowania idei modernizmu.

Warto na marginesie zaznaczyć, że jest to jedna z najciekawszych prywatnych kolekcji. Jej właścicielem jest marszand polskiego pochodzenia, Rafael Jablonka. Tytuł wystawy odczytać zaś można jako obietnicę współpracy z kolekcjonerem, obietnicę poszerzenia kolekcji i zaprezentowania jej całej w przyszłości w Muzeum Narodowym.

Przejdźmy do wybranych twórców i ich dzieł, pamiętając, że to jedynie drobny fragment różnorodności, jaką prezentuje cała wystawa. Zacznijmy może od najbardziej znanego i kontrowersyjnego artysty poprzedniego stulecia, Andy’ego Warhola. Jest on uznawany za najpłodniejszego portrecistę XX wieku. Uzyskał nawet miano „nadwornego malarza lat siedemdziesiątych”. Na wystawie możemy obejrzeć jego ceniony cykl Dziesięć portretów słynnych Żydów XX wieku. Seria ta była już prezentowana w Polsce na wystawie w 2001 roku Andy Warhol. Amerykański mit, lecz wówczas można było oglądać odbitki o znacznie mniejszych wymiarach. Pokazywane były w kontekście innych prac tego artysty, nie przykuwały więc uwagi. Tym razem w muzeum zajmują całą salę. Możemy zobaczyć takie osobistości, jak Zygmunt Freund, Martin Buber, Golda Meir, Albert Einstein czy Franz Kafka. Niewątpliwą zaletą stylu, w którym zostały wykonane prace popartu, jest rozpoznawalność pewnych motywów zaczerpniętych z życia codziennego. W tym wypadku są to wizerunki znanych osób. Pozytywny aspekt stanowi też ich łatwość w odbiorze, trywialnie mówiąc – zrozumiałość. Zostały one wykonane techniką kolażu przez nałożenie na sitodruk papieru barwionego, a następnie folii. Cykl powstał na początku lat 80. Odniósł wówczas komercyjny sukces, choć był krytykowany, na przykład przez Hiltona Cramera, który mówił, że wartość artystyczna projektu równa się zero5. Andy Warhol zdaje się doskonale łączyć ambitną treść z powierzchowną dekoracyjnością. Udaje mu się nadać portretowanym osobom gwiazdorskiego blasku, ucharakteryzować je na współczesnych idoli. Jednakże seryjność odbitek portretów przypomina nam, że mamy do czynienia z kulturą konsumpcyjną: Narzędziem jest tu styl, który nie odrzuca mechanicznego systemu reprodukcji obrazu, a przynajmniej optyki i ducha, który ją determinuje, ale wprost przeciwnie przejmuje z niego sposób postępowania i neutralność podtrzymującego go tła6. Artysta po prostu stara się sprostać czasom, w których przyszło mu żyć, intensywnie korzystając z dostępnych technologii.

Kolejny twórca, któremu przyjrzymy się bliżej to Eric Fischl. Przyczynił się on do spektakularnego powrotu malarstwa figuratywnego po dominacji konceptualizmu w latach 70. Tematem jego prac są relacje międzyludzkie we współczesnej Ameryce. Trzeba podkreślić, że jako malarz Fischl jest samoukiem. Niektóre jego obrazy odbierano jako prowokacje. Nic dziwnego, skupia się on na osobistych dramatach ludzi. Prace te są nieco niedbałe pod względem formalnym, natomiast ich narracja jest niezwykle dopracowana. Uderza naturalizm. Malarz ukazuje ludzi w bardzo intymnych sytuacjach, na przykład podczas aktu miłosnego (na obrazie zatytułowanym Łóżko. Fotel. Prokreacja). Aby podkreślić ulotność i zarazem realistyczność sceny, na pierwszym planie umieszcza palący się papieros. Przestawienie to staje się bardziej intrygujące i tajemnicze dzięki temu, że widzimy kobiecą postać z tyłu i jedynie czubek głowy mężczyzny. Inny obraz tego samego twórcy, Krefel. Scena 7. Po burzy. Porażająca wiadomość, to część projektu odbywającego się w rezydencji Krefeld, której architektem był słynny Mies vad der Rohe. Artysta zatrudnił dwoje aktorów, którzy odgrywali sceny, a on je uwieczniał. Zostali oni ujęci zaraz po namiętnym akcie i kłótni. Jest to typowa scena w stylu kammerspiel, czyli kameralnym. Fischl wyraźnie podkreśla jej realistyczność. Bohaterami są przeciętni ludzie, ich wewnętrzne rozterki, przeżywane tragedie. Osobisty dramat rozgrywa się w określonym środowisku społecznym. O tym, że są to ludzie w średnim wieku, pochodzący z tak zwanej klasy średniej, możemy się zorientować, analizując detale otoczenia. Kolejny obraz Łazienka. Scena # 4 wykonany jest w tej samej konwencji. Jest „obrzydliwie” naturalistyczny, jak powiedziałby amerykański krytyk Calvin Tomkins. Przedstawia kobietę siedzącą na sedesie, odzianą w ręcznik. Na drugim planie znajduje się mężczyzna w fotelu, ubrany jest on w szlafrok. Zwykła codzienna sytuacja, lecz dzięki licznym szczegółom ujęcia realistycznego oraz dość dużemu formatowi płótno to ma jednak w sobie coś „drażniącego”. Można za wcześniej wspomnianym krytykiem wyjaśnić to następująco: Te obrazy są zamierzenie dogłębnie obrzydliwe i stąd ich niezaprzeczalna siła7. Z całą pewnością malarstwo Erica Fischla pełne jest niecodziennej ekspresji.

Równie ekspresyjne, lecz zupełnie odmienne tematycznie, są obrazy Philipa Taaffe’a. On z kolei wpisuje się w amerykańską tradycję malarstwa wielkoformatowego. Jego dzieła łączą dwa, wydawałoby się wykluczające, aspekty: dekoracyjność i abstrakcję. Twórca ten posługuje się niezwykle oryginalnym językiem malarskim. Rozwija koncepcję formy jako żywego, niezależnego organizmu. Używa elementów zaczerpniętych z różnych tradycji. Wspólnym składnikiem jest zaś orientalność tych dzieł. Inspiracje autor czerpał bowiem z podróży po Bliskim Wschodzie, Indiach, a także Ameryce Południowej i Maroku. Z Erikiem Fischlem łączy go wspólna idea przeciwstawienia się upadkowi malarstwa. Należy zaznaczyć, że specjalnie na omawianą tu wystawę Taaffe stworzył dwa wielkoformatowe płótna, które są umieszczone naprzeciw siebie, tworząc bardzo interesującą kolorystycznie przestrzeń. Uderzają też, rzecz jasna, swoim rozmiarem.

Prace Philipa Taaffe’a sąsiadują z fotografiami Davida LaChapelle’a, który inspiruje się kulturą pop: modą, reklamami i muzyką. Jest związany z aktorską sceną Nowego Jorku. Podobnie jak wspomniany na początku Andy Warhol, LaChapelle ukazuje swoich modeli jako supergwiazdy. Jego prace wyróżniają się natomiast barokową dekoracyjnością. Jest to zjawisko dość zaskakujące, zwłaszcza w XXI wieku. Porusza się w obrębie poetyki marzeń sennych, a inspirację czerpie od największego artysty wszechczasów, Michała Anioła. Oto autokomentarz fotografa: Zawsze interesowała mnie idea przeżycia metafizycznego. Na ogół takich chwil możemy doświadczyć obcując z naturą. Rzadko bywa, że obecność Boga da się odczuć za pośrednictwem dzieła sztuki. Mnie takie chwile zdarzają się, kiedy oglądam wnętrze Kaplicy Sykstyńskiej. Michał Anioł fascynował mnie od dziecka. Skoro mowa o pop-arcie jest on jego najdoskonalszym przykładem. Pokaż obraz ręki, stworzenia Adama, i każdy powie ci, kto jest autorem, wszyscy znają Michał Anioła. A to właśnie jest definicja słowa „pop” – bycie popularnym8. Na wystawie możemy obejrzeć trzy fotografie LaChapelle’a: Potop, Katedrę oraz Muzeum. Za pomocą tego właśnie medium, artysta stara się ukazać obraz współczesnego społeczeństwa, z całym jego okrucieństwem i pięknem. Śmiało pyta o sens ludzkiej egzystencji, mimo że wielu twórców w dalszym ciągu unika tego pytania. Przedstawia te zagadnienia z perspektywy popartu. Do pewnego stopnia obnaża świętość, ukazując ją jako kicz: tematem czyni na przykład potop, biblijny temat zagłady ludzkości, na jego fotografii oglądamy zaś wiele atrakcyjnych, opalonych ciał o nieco przerażonych twarzach, jednak od razu widać, że ten strach nie jest nazbyt poważny. Zauważyć można natomiast wyraźne napięcie, charakterystyczne dla epoki baroku. Z tymi samymi zagadnieniami spotykamy się, oglądając Katedrę. Mamy tu też dodatkowy element nierozerwalnie kojarzący się z tym miejscem, witraże. Mimo wyraźnego, barokowego, nadmiaru stylizatorstwa jego fotografie wydają się bardzo autentyczne. Artysta ma świadomość odrębności swojego stylu – oto kolejny autokomentarz: robisz po prostu to, co kochasz, a styl sam się pojawia9.

Ostatnim z twórców, któremu poświęcimy trochę uwagi, jest Nobuyoshi Araki. Jego prace diametralnie różnią się od dotychczas omawianych. Składają się one na cykl 113 fotografii, zatytułowanych Podróż sentymentalna / Podróż zimowa. Większość z nich powstała na początku lat 70. Stanowią dokumentację ślubu, a następnie podróży poślubnej artysty oraz jego żony, Yoko. Zdjęcia te wzbudziły kontrowersję zaraz po ich opublikowaniu. Araki został oskarżony o wykorzystywanie prywatnego życia dla celów komercyjnych.

Z kolei reszta zdjęć powstała w roku 1989 i 1990. Fotograf nadal dokumentował życie małżeńskie, kiedy jego żona zachorowała na raka i zmarła. Cała ta i poprzednia seria ma charakter wyraźnie dokumentacyjny, co wyraźnie podkreślają daty umieszczone na niektórych zdjęciach. Problem kruchości i ulotności życia Nobuyoshi Araki ukazuje z subtelną, japońską precyzją. Obok zdjęć, na prostopadłej ścianie znajduje się wypowiedź artysty doskonale oddająca jego uczucia związane ze śmiercią żony:


Była już jakby w śpiączce.
Chciałem usłyszeć słowo, jakiekolwiek słowo.
Powtarzałem jej imię: Yoko, Yoko, Yoko – z uchem blisko przy ustach.
Kochany – powiedziała. Potem już tylko jęk,
Jakby cicho płakała.

Gdy ściskałem jej place, odpowiadała tym samym.
Ja jej, ona moje palce – trwaliśmy długo w tym uścisku.
Piętnaście po trzeciej rano nagle zdarzył się cud.
Otworzyła szeroko oczy: były jasno błyszczące.

Przez chwilę, zanim umarła, raz po raz szarpała głową.
Nie chcę, ja nie chcę, nie chcę.

Dwudziestego siódmego stycznia, o jedenastej rano, w dziewięćdziesiątym roku
Moja Yoko odeszła.

Książkę Itashi no Chiro [Chiro, moja miłość], której tak wyczekiwała  – podarowałem jej na drogę.


Ze względu na naprawdę dużą ilość zdjęć oglądający ma wręcz wrażenie, że jest to życie artysty klatka po klatce. Wzrusza nie tylko prawdziwie i dramatycznie ukazana śmierć żony, ostatni uścisk dłoni, ale także wnikliwa i szczegółowa dokumentacja codzienności. Araki jest znany krakowskiej publiczności między innymi z wystawy, która odbyła się w roku 2002 w Galerii Starmach. Wówczas był to cykl fotografii przedstawiających kinbaku, tradycyjną formę sztuki artystycznego wiązania kobiet. Dla przeciętnego Europejczyka są to zdjęcia przede wszystkim przepełnione perwersją. Zamierzenie fotografa było jednak z całą pewnością inne. Oto jego wypowiedź: W kobiecie jest niebo, morze, kwiat i pąk […]. Poznanie jakiejkolwiek kobiety pozwala lepiej zrozumieć świat niż lektura Balzaka10. Te słowa można również odnieść do prezentowanego cyklu.

Podsumowując dotychczasowe rozważania, możemy stwierdzić, że we wszystkich prezentowanych pracach da się odnaleźć wspólną ideę – związek z postmodernizmem. Charakterystyczną cechą większości dzieł jest eklektyzm stylowy. Artyści wykorzystują bowiem dokonania swoich poprzedników, często posługując się cytatami. Rafael Jablonka twierdzi nawet, że czerpią oni z historii sztuki, jak ze sklepu samoobsługowego. Chodzi o to, że można wybierać pewne elementy i dowolnie umieszczać je we własnym dziele. Z kolei według Erica Fischla, nasza kultura skazana jest na swoisty recycling: Język sztuki, swoisty alfabet kultury, jest już w jakiś sposób skończony, tak samo wyczerpane są tematy. Dlatego zawsze musimy sięgać do czegoś, co już było i dokonywać swoistego recyclingu. W mojej twórczości czerpię z rozmaitych inspiracji, wpływów i buduję z tego nową kombinację, która jak rozumiem jest już świeża i stanowi część sztuki współczesnej (cytuję za wypowiedzią malarza w czasie konferencji towarzyszącej wystawie). Prezentowane obiekty łączy również wyraźne przeciwstawienie się modernizmowi, o czym wspominałam na początku. Przejawia się ono choćby w naturalizmie czy zniesieniu różnicy między sztuką wysoką i niską, między kopią i oryginałem. Zatarciu ulega też podział na przestrzeń publiczną i prywatną. Mamy do czynienia z tak wieloma aspektami i zagadnieniami, że z całą pewnością wystawa jest warta obejrzenia.


Magdalena Bińczycka


PRZYPISY:

1 Pierwszy krok…w stronę kolekcji zachodniej sztuki współczesnej, Kraków 2008, katalog wystawy, s. 17.
2 Kierunek w sztuce lat 60. i 70. XX wieku. Powstał w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Artyści tego nurtu czerpali inspirację z kultury masowej. Najważniejszym przedstawicielem popartu jest niewątpliwie Andy Warhol.
3 Tendencja w sztuce współczesnej polegająca na wykorzystaniu przedmiotów codziennego użytku lub elementów innych dzieł sztuki do tworzenia nowych. Znaną przedstawicielką tego nurtu jest Sherrie Levine.
4 Włoski ruch artystyczny końca lat 70. Postulował powrót do malarstwa po okresie dominacji sztuki konceptualnej. Polegał na wyrażaniu świadomości artysty przez elementy figuratywne, tradycyjne czy fantastyczne. Przykładem może być twórczość Francesco Clementego.
5 Pierwszy krok…, dz. cyt., s. 164.
6 Achille Bonito Oliva, Andy Warhol. Un mito americano, Milan 2001, s. 11.
7 Pierwszy krok…, dz. cyt., s. 86.
8 Tamże, s 114.
9 Tamże.
10 Tamże, s. 42.

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas