poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
MAGDALENA RABIZO-BIREK
Wiersze Pani Newton
[Ewa Lipska, „Pomarańcza Newtona”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007] Dekada Literacka 2008, nr 2-3 (228-229)

Ostatnie tomiki Ewy Lipskiej, zwłaszcza Drzazga, budziły sporo kontrowersji. Krytycy zarzucali poetce powtarzanie chwytów poetyckich, dyskontowanie popularności przez zbyt częste ogłaszanie zbiorów, zawierających utwory o nierównej wartości artystycznej oraz zniechęcający do lektury ton wyższości wobec ludzi młodych, których portretowała w sposób karykaturalnie przerysowany (por. dyskusję krytyków Drzazga w gust, opublikowaną we „Frazie” 2007, nr 2).

W takiej atmosferze został opublikowany nowy tom poetki, opatrzony intrygującym tytułem Pomarańcza Newtona. Już w pierwszej lekturze zwraca uwagę jego przemyślana kompozycja, wyznaczona rytmem, powracającego w kolejnych odsłonach cyklu sześciu dłuższych liryków, od których pochodzi formuła tytułu. Właściwie można byłoby je opublikować w ciągu, jeden po drugim – utworzyłyby wówczas ośmioczęściowy poemat (pierwszy utwór składa się z trzech części). Do dłuższej formy lirycznej poetka kilkakrotnie się przymierzała, wystarczy przypomnieć utwory z postacią Pana Schmetterlinga, ogłoszone w tomach Ludzie dla początkujących1999. Rozbicie poematu na części, wpisanie pomiędzy nie pozostałych wierszy, wprowadza do książki dodatkowe uporządkowanie – ogarnia i porządkuje całość, sugerując, że tomik nie jest zwykłym zbiorem tekstów, napisanych w ostatnich latach, ale właśnie jednym, podzielonym na fragmenty, utworem.

Jego tematem byłaby – jak podpowiada nam na okładce Marian Stala – diagnoza stanu świata, w czasie kiedy w kole historii pękła oś oraz obserwacje zachowań i stanu ducha współczesnego człowieka, który jest, jak rysuje to antropologia poetki – szczególnym stworzeniem, żyjącym pomiędzy jawą a równie jako ona realnym i wpływającym na jego zachowania życiem wewnętrznym: snami, urojeniami, pamięcią, marzeniami, projekcjami. To zawieszenie pomiędzy fantazmatami a rzeczywistością historyczną znakomicie ukazuje wiersz Tsunami sen – syntetyczny obraz nocnego koszmaru, w którym pojawiają się reminiscencje nie tylko tytułowego żywiołu, ale wszystkich widowiskowych katastrof, które przyszło oglądać ludziom naszych czasów, zwłaszcza zamachu na World Trade Center. Z czasem – co znakomicie ukazuje ten i inne wiersze tomu (np. uwspółcześniona, poetycka wersja słynnego tryptyku Boscha Wóz z sianem zatytułowana Psi węch) – stają się one rzeczywistością mityczną, budulcem snów, aktualizacją apokaliptycznych archetypów –współczesną „adaptacją” potopu czy opowieści o zniszczeniu Sodomy i Gomory.

Wizja stanu świata i kondycji człowieka, którą w ostatnim tomie rozsnuwa Lipska, jest katastroficzna, wypełniona złymi przeczuciami zbliżającej się, nieuchronnej zagłady, pełna lęku. Znakomicie ducha i przewodnie myśli książki wyraził autor projektu graficznego Andrzej Dudziński (warto podkreślić, że tomik jest jedną z najpiękniej wydanych książek ubiegłego roku). Tytułowa metafora została przez artystę zinterpretowana jako odpowiednik świata – kula ziemska. Niepozorne kreski, które mógł pozostawić na skórce owocu nóż, ukazane w zbliżeniu okazują się być niebezpiecznymi rysami, podobnymi do tych, które pojawiają się na skorupie ziemskiej podczas trzęsień ziemi i stanowią zapowiedź wewnętrznej erupcji, nieprzewidywalnej w skutkach, niedającej się zatrzymać, gigantycznej katastrofy.

Zapewne nie tylko moją myśl zaprząta oryginalność metaforycznej podmiany dokonanej przez poetkę – zastąpienie jabłka ze znanej anegdoty o angielskim uczonym pomarańczą. W sensie kulturowym oba owoce niosą analogiczne przesłanie – przez swój kształt kojarzą się z kulą ziemską, bytem w jego doskonałości, są pięknem istnienia i synonimem życia. Skojarzenie owocu z Newtonem obrazuje prawo grawitacji, ciążenia, nieuchronność upadku. Dojrzała pomarańcza, jak jabłko, spada na ziemię. I właśnie zjawisko upadku zajmuje szczególnie uwagę poetki. Przyjmuje w tomie różnorakie znaczeniowe i obrazowe ekwiwalenty. Znajduje efektowną kulminację w zamykającym tom przewrotnym, odwróconym obrazie, kiedy to na leżący po drzewem owoc spada człowiek. Ale to także, jak w baroku, naznaczone przemijalnością vanitas symbole świata i życia: zgniłe jabłka, dostrzeżone na obrazie Wieczerza w Emaus Caravaggia, zbyt wcześnie zerwana pomarańcza o lekko kwaśnym smaku, zwiędnięta róża.

W ostatnim z wierszy cyklu z podtytułem Grawitacja kolor pomarańczowy jest, wedle poetki, zjadliwym kolorem / przegranego życia. Pomarańcza może być, jak mi się wydaje, nośnym symbolem współczesnej cywilizacji: synonimem dobrobytu i konsumpcji, ilustracją zjawiska globalizacji, czytelną aluzją do mody na orientalną egzotykę. Oranż to barwa, która rzadko pojawia się w stanie czystym w naturze i przez to nie trafiła do kulturowego słownika. Może więc być wobec tradycji, oznaczanej kolorami: czarnym, białym, czerwonym, żółtym, zielonym, czerwonym lub błękitnym – symbolem nierozpoznanej teraźniejszości, jak również tego, co nadejdzie w nieznanej, nowej postaci. Leitmotivem tomiku jest bowiem trójdzielna, pisana kursywą maksyma: Oni już byli. / My właśnie jesteśmy. / Wy dopiero będziecie.

Kolor pomarańczowy jest reprezentantem nieprawdziwych, krzykliwych kolorów rzeczy stworzonych przez człowieka: syntetyków, maszyn, opakowań, ubrań, leków. Od dawna stanowią one charakterystyczne, „futurystyczne” rekwizytorium i budulec oryginalnych metafor wierszy Lipskiej. W nowym tomie są to: tory kolejowe makijażu, chromowana ironia, nierdzewne tomy wierszy, za plecami stilnoxu / dyktando na spanie, miłosny reaktor atomowy, wiruje chór piany // podczas wstępnego prania / białe skarpetki anioła, Skanuje nasze płuca / antywirus Norton. Podobnych metafor jest tak wiele, jakby ich wymyślanie stało się zasadą i metodą tworzenia, znakiem firmowym wierszy „lipskich”, pisanych w XXI wieku. Poetka podkreśla bowiem, że żyjemy w dziwnej epoce, która składa się w połowie z faktów, w połowie zaś jest zadziwiającą realizacją poprzedzających ją futurystycznych wyobrażeń z literatury science fiction. Czytając jej nowe wiersze, nie mogę się pozbyć niepokojącego wrażenia przebywania w literackich wizjach, a są one przecież niekiedy zadziwiająco wiernym, poetyckim odbiciem realiów współczesności.

Ewa Lipska stwarza w Pomarańczy Newtona swoją wizję „ziemi jałowej”. Tworzą ją obrazy umierającej, zniszczonej lub pozbawionej życia natury (Pod szarym / plastrem chmury / weksel bez pokrycia, Zapalenie płuc owinięte szalem z trawy, na twardym dysku trawy / zapisuje się / pozostała przy życiu / martwa natura). Przekornie i dowcipnie ilustruje upadek, kompromitację i utratę wiary w meliorystyczne idee XX wieku: demokratyczny raj, cywilizacyjny postęp, wolność, zachodnią Europę. Pisze: W miejscu Edenu stoi miasto./ Pasie się blokowisko / na kamiennych łąkach (Pomarańcza Newtona); Przykleja się do nas miasto / muskularnych stadionów. // Piracka kopia dobrobytu (Pomarańcza Newtona Nieskończoność); Przeciąg potrąca wolność / Syntetyczny diament (W przytułku Europa); Mój kraj włóczy się po wolności. / Udaje Europę (Wolność).
W epoce, kiedy Bóg przyznał się / że jest tylko człowiekiem, nicestwienie, jałowienie, bylejaczenie ogarnia ostatnie bastiony wartości, np. sztukę i mity. Lektury szeleszczą papierem, sztuka wpisuje się w prawa rynku – przeraża ilością, jest pośpiesznie konsumowaną namiastką: Na scenie Mac-
Hamlet’s / Teatr Szybkiej obsługi. […] Żegnajcie Ofelie z konserwantów. Odwieczne marzenia i mity ludzkości trywializują się, stanowiąc budulec reklam i motor programów rozrywkowych (wiersz Bezludna wyspa). Metodycznie przeprowadzanej w tomiku akcji „przewartościowania wszystkich wartości” opiera się jedynie miłość, ale i ona poddana zostaje bezwzględnej wiwisekcji, wskazane są jej podróbki, kulturowe maski i fałszywe przebrania.

Lipska odrzuca poetyckie amulety i afrodyzjaki (np. konwencjonalną mowę uczuć i emocjonalne hiperbole), a także zbanalizowane i skomercjalizowane, romansowe intrygi i figury. W jej wierszach miłość prawdziwa jest tak niepozorna i zwyczajna, że można ją przeoczyć i nie rozpoznać (nawet w sobie samym). To intymny związek dwojga, wyrażany mową ciała, spojrzeniem w oczy, porozumieniem bez słów, współuczestniczeniem w rytuałach codzienności, kiedy jedno drugiemu nie przeszkadza swoją obecnością, wreszcie – co jest znamieniem miłości dojrzałej – dzielenie lęku przed Nicością i śmiercią w porze życia, gdy Coraz dalej / jest coraz bliżej mnie (Coraz dalej).

Warto zwrócić uwagę na dominujące w tomiku apelatywne „ty” i wiersze pisane w liczbie mnogiej. „My” czasem znaczy u Lipskiej właśnie „ty i ja”. Bywa również pokoleniową wspólnotą przyjaciół-artystów (wiersze „Nowa Prowincja”, Po latach, Pomarańcza Newtona Epoka). Poetka pisze o Polsce (to osobny nurt tomiku, ze świetnym wierszem Pomarańcza Newtona Pochodzenie) i o ludzkości, jak to się dzieje w cytowanym już leitmotivie tytułowego poematu.

Znaczący wydaje się też wybór Newtona na bohatera poematu. Newton jest w kulturze figurą mędrca i eksperymentującego naukowca. W twórczości Lipskiej stanowi jedną z inkarnacji fascynującego poetkę boga Saturna, który pojawia się w jej utworach, komplementarnie do symbolizujących ludzkość figur: dzieci, ludzi chorych i szaleńców. Newton, tak jak Goethe i poczet intelektualistów wielu epok, których przywołuje w swoich utworach, ma w sobie coś z „Boga, który jest tylko człowiekiem”. Został obdarzony wielkością umysłu i potęgą ducha, które są przemijalne, skażone śmiertelnością, podatne na działanie zła.

W ostatnim tomie poetka patrzy na świat i ludzkość tak, jakby sama była Newtonem. Jest to spojrzenie osoby pozbawionej złudzeń, o chłodnym temperamencie, czerpiącej radość i satysfakcję nie tyle z odkryć, co z samego, nieskończonego trudu dociekania, bez złudnych nadziei na roz-
wiązanie zagadek bytu. Podmiotowi wierszy brakuje chwilami newtonowskiej wielkoduszności i zrozumienia dla błędów bliźnich, które symbolizuje znana anegdota o piesku uczonego, który niechcący zniszczył jego naukowe zapiski z kilku lat badań.

Newton Lipskiej ma w sobie coś z człowieka, ale i z bezosobowej maszyny. Świat, kreowany w Pomarańczy Newtona, kojarzy mi się nieodparcie z Matrixem – zbiorową lub indywidualną halucynacją. Poetka przedstawia wysiłki przenikliwego intelektu, który przedziera się ku prawdzie jawy przez pokłady subiektywności i podświadomości. Dzieli się niepewnością co do prawdziwości swych konstatacji. Czy rzeczywiście zaczyna się zagłada świata, czy też może jest ona tylko projekcją umysłu, zatrwożonego cielesną degradacją i perspektywą śmierci? Takie pytania wypełniają, zapadający w pamięć liryk Na spotkaniu autorskim, jeden z wielu ważnych utworów ciekawej, problematyzującej istnienie i zachęcającej do refleksji nowej książki Ewy Lipskiej.


Magdalena Rabizo-Birek

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas