poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ALEKSANDRA GÖRLICH
Śnieżne lato Adama Korpaka
[„Fiński epos Kalevala w ilustracjach Adama Korpaka”, Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, Kraków sierpień – wrzesień 2009] Dekada Literacka 2009, nr 4 (236)

W sierpniu do Krakowa nadciągnęła śnieżna zima. Stało się tak za sprawą wystawy ilustracji Adama Korpaka do fińskiego eposu Kalevala opisującego początki życia na zimnej Północy. Żeby jeszcze bardziej splątać kraje, kultury i warunki klimatyczne, dodam, że prace te można  było oglądać w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha.

Adam Korpak, architekt wnętrz, grafik, malarz, ilustrator, absolwent krakowskiej ASP znany jest przede wszystkim z rysunków trafnie komentujących fińskie opinie w największym dzienniku w Finlandii, „Helsingin Sanomat”, z którym współpracuje od 1986 roku. Polscy widzowie widzieli jego prace także w Muzeum Miedzi w Legnicy, gdzie w roku 2007 otrzymał Grand Prix międzynarodowego konkursu Satyrykon, i w kwietniu bieżącego roku w warszawskim Muzeum Karykatury, gdzie eksponowano ilustracje do Kalevali oraz rysunki satyryczne. Drugą część tamtej wystawy będzie można zobaczyć w galerii Pryzmat w Krakowie jeszcze w tym roku.

Do Krakowa Korpak przybył po trzydziestu pięciu latach życia w Finlandii i – jak sam powiedział na wernisażu, który 12 sierpnia otwierał wystawę – cieszy się, że widzi tak wielu ludzi, spośród tych, którzy tu zostali. Wernisaż przyciągnął wielu jego kolegów z ław szkolnych i ze środowiska ASP, gdzie się kształcił, a później sam uczył. W imieniu zebranych wypowiedziała się Profesor Marta Wyka. Atmosfera otwarcia była zdecydowanie ciepła. Na szczęście nie stopiła śniegu na eksponowanych pracach.

Eksponowane na wystawie obrazy są ilustracjami do fińskiego eposu Kalevala (Helsinki 1999), wydanego w wersji językowej uwspółcześnionej przez Kaia Nieminena. W pięćdziesięciu pieśniach zwanych runami zawarta jest historia o powstaniu świata i narodu fińskiego. Opowiada ją dwóch pieśniarzy, którzy – według tradycji – przekazywali te historie przez tysiąclecia. Wszystko rozpoczyna się od zejścia Ilmatar, pani przestworzy, do krainy wód. W cudowny sposób pomaga ona kaczce, która pragnie złożyć jaja, a gdy te pękają – powstaje z nich ziemia, niebo, słońce i gwiazdy. Przy matce tworzącej świat pojawia się pieśniarz Väinämöinen, który symbolizuje mądrość i wiedzę Finów. Jako heros podąża on do północnej, złej krainy Pohjoli, gdzie rządzi Louhi. Pragnie ona posiadać Sampo, magiczny młynek szczęścia – dzięki czarom i podstępom zdobywa go. Po pewnym czasie, młynek zostaje jej odebrany, rozpada się i wpada do morza. Louhi podrywa swój lud do walki z Väinämöinenem, Ilmarinenem i Lemninkäinenem, którzy ukradli jej ów magiczny przedmiot. W odwecie również gasi światła na niebie i kradnie ogień, aczkolwiek po walce oddaje je. Kalevala kończy się odejściem Väinämöinena i namaszczeniem na króla Karelii Liliana, syna Marjatty. W miejsce mitycznych postaci herosów pojawiają się ludzie – pierwsi przedstawiciele narodu fińskiego.

Nieustanna walka między bohaterami północnej i południowej krainy odzwierciedla wędrówkę Finów na północ oraz ich zmagania z zamieszkującymi te tereny ludami i nieprzychylnymi warunkami naturalnymi. Ukrycie światła, które nam – wychowanym na śródziemnomorskich mitach – kojarzy się z zejściem Kory do Hadesu, a w konsekwencji zamieraniem życia na powierzchni ziemi na kilka miesięcy w roku, w Finlandii jest efektem wojny i powoduje noc polarną.

Wielość wątków Kalevali, których przytoczenie wymaga odrębnego opracowania, związana jest ze sposobem powstania tego dzieła. Poszczególne opowieści znane były w różnych częściach kraju w odmiennych wersjach. Elias Lönnrot, który na początku XIX w. zaczął je spisywać (dotąd istniały tylko w tradycji ustnej), starał się odnaleźć w nich wspólne wątki tworzące całość. Jego poszukiwania trwały aż do połowy XIX wieku i zaowocowały dwoma wydaniami Kalevali (pierwsza wersja z roku 1835 składała się z 35 runów, druga z roku 1850 zawiera już 50 runów). Opublikowane dzieło jest zatem rodzajem kompilacji legend i wierzeń oraz formą spisanych obyczajów ludu fińskiego z bardzo dawnych czasów. Można zatem w Kalevali przeczytać o tym, jak powstał tradycyjny instrument kantele (rodzaj cytry), jakie były zwyczaje związane z wprowadzaniem młodej żony do domu męża itp. Epos ten wpłynął bardzo silnie na świadomość narodową Finów, którzy przez setki lat byli poddanymi szwedzkimi lub rosyjskimi. Może zatem zaskoczyć wybór polskiego artysty, Adama Korpaka, na ilustratora dzieła narodowego. Tłumaczy ten fakt niezwykła popularność jego rysunków tworzonych do działu opinii w „Helsingin Sanomat”. Doceniono zwięzłość i trafność jego wypowiedzi przy jednoczesnej niedosłowności, umiejętności zawarcia „drugiego dna”. Zilustrowanie opowieści o mitycznych czasach wymaga takich właśnie środków.

Nieduże obrazki Adama Korpaka wisiały w ciągu na wszystkich ścianach dolnej galerii Muzeum Manggha. Zostały uszeregowane przede wszystkim ze względu na kolejność ich występowania w książce. Większość miała formę dwóch, ustawionych wertykalnie obrazów; dolną część stanowią strony książki z ilustracją, zaś górną powiększenie ilustracji. Od czasu do czasu widz trafiał także na dwie zawieszone nad sobą prace, które rozbijały monotonny rytm blisko stu obrazów. Część z nich przedstawiała również zestawione ze sobą drobne motywy – kompletne ilustracje oraz ornamenty kończące poszczególne rozdziały książki. Tworzyły one pola podzielone na kwadraty, które z daleka wyglądały jednorodnie, z bliska jednak odsłaniały różnorodność i odrębność każdej części.

Można zatem było zobaczyć małą postać wśród gór, wojownika stojącego naprzeciw niedźwiedzia, postać w łodzi, kantele, Louhi pod postacią strasznego ptaka ocieniającego swymi czarnymi skrzydłami świat, wóz na płozach przypominający, że kół zaczęto używać w Finlandii dopiero w XVI w. czy młynek Sampo ozdobionyny magicznymi runami. Ilustracje Korpaka nie mają nic wspólnego z obrazami realistycznymi, jakie powstawały w XIX wieku (jak te autorstwa Akseliego Gallen‑Kalleli). Malowane temperą nie epatują szczegółami, lecz raczej tworzą aurę niedopowiedzenia, często sumaryczną formą pobudzając wyobraźnię czytelnika.

Pamiętam z dzieciństwa baśnie braci Grimm, które wydano bez ilustracji, a obrazy wielu postaci i ich otoczenia do dziś stoją jak żywe przed moimi oczyma. Ilustracje Kalevali znajdują się w pół drogi między obrazem przedstawiającym opisywane zdarzenia a jego brakiem. Jakkolwiek przewrotnie to zabrzmiało, obrazy wkomponowane w tekst (Adam Korpak stworzył także projekt graficzny książki) uzupełniają go, nie odwracając uwagi od treści. Osoby nieznające języka fińskiego mogły oczywiście oglądać tylko ilustracje, jednak nawet w sytuacji, gdy nie czyta się słów, widać, że obraz jest integralną częścią kompozycji strony. „Wlewa” się on w tekst, uzupełnia go i raczej sugeruje nastrój niż opowiada konkretną historię.

Szczególną pod tym względem wydaje mi się ilustracja do wątku o matce poszukującej ciała swego zabitego syna. Korpak przedstawił ją jako malutką sylwetkę pomiędzy dwiema wysokimi i masywnymi skałami. Całość kompozycji stanowią tylko trzy czarne plamy – dwie duże w kontraście z jedną malutką. Nietrudno jest poczuć ogrom nieprzyjaznej krainy i ciężar smutku, jaki przepełnia matkę w żałobie. Do końca nie wiadomo, czy kobieta ta stoi między prawdziwymi skałami, czy też przytłoczona ogromem swojego bólu.

Pojedynek człowieka z niedźwiedziem z kolei jest zarazem walką plamy i linii. Mała postać linearnie namalowanego wojownika stoi naprzeciw wielkiego ciemnego zarysu zwierzęcia. Z czarnego kształtu wyłania się sylwetka niedźwiedzia, uosabiając bezmiar i grozę ciemnej, śnieżnej nocy.

Na wielu ilustracjach występują drobne, białe kropki, które „zaśnieżają” obraz. Kompozycja umieszczona w tekście, będącym czarnym makiem na białym polu, staje się jego przeciwieństwem – białym śniegiem czerni nocy lub rojem gwiazd na niebie.

Eksponowanym ilustracjom towarzyszył wywiad z Adamem Korpakiem wyświetlony na dużym monitorze oraz – tuż obok – prezentacja powiększonych w znacznym stopniu wybranych ilustracji. W gablocie obok leżały dwa egzemplarze Kalevali z ilustracjami artysty (jedna z nich otwarta, druga zamknięta) oraz zapis wywiadu z Adamem Korpakiem i album z rysunkami artysty (Remanent, 2004).

Wystawienie tych książek pozwoliło na przełożenie w wyobraźni płaskich wydruków stron, oprawionych w ramki i zawieszonych na pionowej ścianie na żywą książkę, w której sąsiednie strony łączą się w zgięciu i nigdy nie są oglądane zupełnie płasko. Na stoliku przy wejściu leżał również egzemplarz Kalevali w języku polskim, w tłumaczeniu Józefa Ozgi Michalskiego (Warszawa 1974) i każdy oglądający wystawę mógł na miejscu odnaleźć interesujący go fragment opowieści.

Nie da się ukryć, że wystawa Fiński epos Kalevala w ilustracjach Adama Korpaka była wyjątkowym wydarzeniem przede wszystkim dla osób, które znają zawarte w runach historie. Obrazom nie towarzyszyły podpisy ani objaśnienia poszczególnych wątków; tak jak nie ma podpisów ilustracji w samej książce. Zatem widz, który trafił na tę ekspozycję, zdany był na swoją wrażliwość, która poprowadziła go przez nastroje tajemnicy, magii, grozy i smutku. Wystawę polecałabym też szczególnie ilustratorom i rysownikom, aby spojrzeli na rysunek wprawnego artysty malującego zawsze szybko, w zasadzie bez powtórek i poprawek (tusz tego nie toleruje) – może dla porównania z własnym stylem, może dla odnalezienia wzoru do naśladowania lub inspiracji.

Aby coś z tej wystawy wynieść, trzeba z pewnością poszczególne obrazy oglądać wolniej niż powstawały – zatem mimo niewielkiej przestrzeni galerii warto  było zaplanować więcej niż dziesięć minut na zwiedzanie. Proszę się nie niepokoić – klimatyzowana sala Muzeum Manggha nie pozwalał, by wahania temperatury stopiły śnieg lub przemroziły zwiedzających.


Aleksandra Görlich

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas