poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
AGNIESZKA KOSIŃSKA
Miłosz w limbo: fakty i mity
Dekada Literacka 2009, nr 4 (236)

O skomentowanie dyskusji poprosiliśmy kierowniczkę projektu Międzynarodowa Bibliografia Czesława Miłosza Agnieszkę Kosińską. Oto jej komentarz do zapisu rozmowy redakcyjnej:


Na postawione przez redakcję „Dekady Literackiej” pytanie, co się dzieje z Miłoszem w pięć lat od jego śmierci, odpowiem jako osoba, która w ramach obowiązków sekretarki noblisty zajmowała się od roku 1996 kontaktami z wydawcami i mediami, brała udział w procesie wydawania książek Miłosza w Polsce i za granicą i – jako agent literacki noblisty – robi to nadal po jego śmierci.

Na podstawie otrzymywanych od wydawców zestawień sprzedaży mogę powiedzieć, że sprzedaż książek Miłosza po jego śmierci nie spadła drastycznie. A nawet w kilku przypadkach przewyższyła oczekiwania (wydawców) i sprzedaż za życia. Sprzedaży nie zaszkodziła ani nieobecność na promocjach własnych książek autora, ani poprawność dziennikarstwa literackiego (proszę wybaczyć, że generalizuję) raczej zniechęcającego do sięgnięcia po książkę, ani brak szczególnej promocji tych tomów, nie mówiąc już o informacji na ich temat, ani także brak zainteresowania mediów książkami i Miłoszem. Choć muszę przyznać, że w okolicach zwyczajowych rocznic (urodziny, śmierć, Nobel) media zawsze do mnie dzwonią i pytają, co się dzieje na rynku księgarskim noblisty.

Fakty, o których piszę powyżej, nie ściągają Miłosza w limbo – są one naturalne po śmierci takiego giganta. Tańce wokół Miłosza odprawiane za jego życia, bardziej wokół jego osoby niż dzieła, miały na pewno związek z radością, że poeta wreszcie jest dostępny, wreszcie w kraju swego języka, ale też promowały przede wszystkim wydawcę oraz innych autorów, nie wpływały znacząco na sprzedaż książek czczonego. Te tańce są również bezpośrednim powodem, że po śmierci i spektakularnym pogrzebie potrzeba czasu, by umilkł tamten ceremonialny zgiełk, byśmy wszyscy zaczęli widzieć jasno i zajęli się dziełem pisarza. Żeby jednak zająć się dziełem pisarza, książka – trawestując poetę – powinna być na półce. Tym bardziej jeśli uświadomimy sobie, że Miłosz jest autorem kilkunastu tomów poezji oraz kilkudziesięciu tomów prozy i esejów, nie liczę tłumaczeń, antologii wierszy etc., etc. – słowem jest to całkiem spory regał jednego autora.

Wobec przytoczonych faktów mam duże uznanie dla czytelnika Miłosza, bo doprawdy nie wiem, gdzie i jak zdobywa on książki autora Pieska przydrożnego, bo tych książek w księgarniach nie ma. Mam zwyczaj sprawdzać, gdziekolwiek jestem – w Polsce czy za granicą, w dużych czy tzw. prowincjonalnych ośrodkach, w księgarniach, empikach, antykwariatach – czy Miłosz jest, które tytuły i w jakich wydaniach z jego obszernego dorobku są dostępne. W empiku jest nawet półka z etykietą „Czesław Miłosz” – cóż, kiedy przeważnie z jednym, i to najświeższym tytułem. Tych kłopotów nie ma czytelnik Herberta czy Szymborskiej. Tak więc, nie chodzi o to, że Miłosza się nie wydaje, chodzi o to, że nie ma go tam, gdzie przede wszystkim być powinien – w księgarniach. I nie wiem dlaczego tak się dzieje, skoro inni autorzy (wydawani przez tych samych wydawców) są obecni.

Temat Dzieł zebranych jest obszerny. Poruszę tylko najważniejsze punkty. Stałe pytanie czytelników polskich i zagranicznych (w tym również tłumaczy literatury polskiej, nauczycieli na uniwersytetach za granicą)
brzmi: gdzie mogę dostać komplet dzieł Miłosza? Otóż, kompletu nie można dostać. Część wydawanych od 1999 roku przez Wydawnictwo Znak i Wydawnictwo Literackie dzieł zebranych noblisty jest wyczerpana i wydawcy zdecydowali się ich nie dodrukowywać. Ale nie można dostać nawet tego, co jest jeszcze „na stanie”. Odkąd pojawiły się dzieła zebrane Miłosza, słyszę, jak wydawcy mówią, że one się nie sprzedają. Pominąwszy specyficzną reklamę, jaką się robi w ten sposób własnemu produktowi, chciałabym zapytać: a dzieła zebrane których autorów się sprzedają? A co uznamy za sprzedaż zadawalającą? I kogo ma zadowolić ta sprzedaż? Jeśli ich nie ma na półkach – to jak się mają sprzedać? Wiem, że można odpowiedzieć: nie ma ich na półkach, bo się nie sprzedają. Może się mylę, ale uważam, że obecność wpływa na sprzedaż. Wciąż wierzę, że jedni z największych i najlepszych wydawców w Polsce, którym autor za swego życia powierzył wydawanie swojej spuścizny (a mógł powierzyć innym wydawcom) znajdą sposób, by temu zaradzić.

Może należy więc najpierw po prostu zadbać o to, by książki były stale na półkach, a potem dyskutować o obecności wielkiego pisarza. Jeszcze raz odkreślę, nie chodzi o to, że się Miłosza nie wydaje. Zainteresowanie jest całkiem spore i niezmienne. Chodzi o to, że nie można pójść do księgarni i nabyć pożądanego tytułu. Przepraszam w tym miejscu wydawców, których książki Miłosza są dostępne od momentu wydania do wyczerpania nakładu. Takim wydawcą są na przykład: „Zeszyty Literackie”.

Uważam, że komplet dzieł zebranych Czesława Miłosza powinien być stale dostępny (to znaczy też – uzupełniany). Przydałaby się też rzetelna informacja o tytule, który ma się ukazać w tej serii.

Brak książek autora, który zmienił kulturę tego kraju i kształtował pokolenia oraz usprawiedliwianie mechanizmów rynkowych zamiast je kształtować – to jest właśnie limbo. Za jednym kopnięciem.

wrzesień 2009

Agnieszka Kosińska




 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas