poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
LESZEK SZARUGA
Dookoła stołu
[Marta Niebkiewicz, Wirujący stolik, Oficyna Junta Juje, Koszalin 1999] Dekada Literacka 2009, nr 3 (235)

Każde wydarzenie ma swoje tajemnice – nawet największe wydarzenia historyczne, mimo prześwietlenia ich przez badaczy i publicystów, skrywają mroczne konteksty, których wydobycie stawia je nagle w zupełnie nowym świetle. Tak właśnie dzieje się w nieco przegadanej powieści Marty Niebkiewicz Wirujący stolik, w której narratorka, sekretarka jednego z drugoplanowych uczestników rozmów Okrągłego Stołu w roku 1989, zdradza swemu chłopakowi, młodemu politologowi, to, co się działo za kulisami prowadzonych wówczas negocjacji. Wielokrotnie w tej opowieści powraca kluczowe dla niej słowo: wtajemniczenie. I rzeczywiście – chodzi tu o wielorakie wtajemniczenia: bohaterów w meandry i kulisy polityki, czytelnika w kreowany świat relacji między bohaterami.

Towarzysz Szmaciak znalazł się wśród rozmówców pozornie zupełnym przypadkiem. Włączono go do ekipy partyjnej ze względu na jego walory – umiejętność redagowania przezeń wszelkich dokumentów i świetną pamięć. Był urzędnikiem KC PZPR od pamiętnego roku 1956, kiedy to stał się – zbiegiem okoliczności – powiernikiem towarzysza Zenona Liszki, z którym zbliżyli się dzięki miłości do poezji Cypriana Kamila Norwida. Szmaciak na każdą okoliczność potrafił znaleźć w dziele Norwida stosowny cytat. Od szefa też dowiedział się o skrytych spotkaniach Liszki ze studentem socjologii Leonem Chonikiem, które miały miejsce w połowie lat 60. w schronisku turystycznym zwanym Murowańcem na Hali Gąsienicowej. Chonikowi przekazał Liszka zasady konspiracyjnej pracy drukarskiej, którą zajmował się przed wojną jako działacz Komunistycznej Partii Polski i zarazem przygotowywał buntującego się młodzieńca do odegrania czołowej roli w ruchu dysydenckim. Celem tych przygotowań było spenetrowanie owego ruchu od wewnątrz i takie nim kierowanie, by po obaleniu systemu – Liszka w brawurowej analizie dowodzi Szmaciakowi, iż utrzymanie ustroju w konkurencji z Zachodem jest mrzonką – w nowej rzeczywistości zdołać zachować wpływy komunistyczne. W zamierzeniach Liszki miał się stać Chonik swego rodzaju „śpiochem” nieświadomym zamysłów swego mentora, który przekazuje podopiecznemu, podsuwając przykład sowieckiego samizdatu, pomysły uruchomienia wydawnictw podziemnych. Pierwsze próby drukowania nielegalnych ulotek podejmuje Chonik w czasie wydarzeń w marcu 1968. Zostaje na nich pochwycony i skazany na dwa lata więzienia. Nie odsiaduje całego wyroku, zostaje zwolniony za dobre sprawowanie, nie może jednak powrócić na uniwersytet, z którego zostaje relegowany. Po pewnym czasie, pracując czas jakiś jako ślusarz, podejmuje zaoczne studia na KUL-u, które kończy jako magister socjologii.

Fascynująca jest opowieść o tym, jak Chonik, który w międzyczasie zrywa swe kontakty z Liszką, kręcący się w środowisku paryskiej „Kultury” (wyczerpująco opisane), i przebywający na Zachodzie, kiedy powstawał w Polsce Komitet Obrony Robotników, rozważa „wybranie wolności” – Liszka, już wówczas emeryt, wykorzystując swe partyjne wpływy, roztacza nad „dysydentem” opiekę i nie dopuszcza do realizacji tego zamysłu. W ten sposób uzyskuje wpływ na działalność KOR-u, w którego działalność Chonik się, rzecz jasna, angażuje, choć nie bezpośrednio. W tych działaniach niemałą rolę ma do odegrania Szmaciak – zatajając swe partyjne zatrudnienia i kontaktując się z Chonikiem oraz grając przed nim rolę zwolennika opozycji, inspiruje organizację niezależnych wydawnictw. Zabezpiecza zarazem ich funkcjonowanie „po linii partyjnej”, dzięki czemu represje wobec wydawców i drukarzy są stosunkowo łagodne, ale też dość dotkliwe, by przydawać objętych nimi opozycjonistom aurę męczeństwa, która ma uwiarygodniać Chonika w kręgach opozycyjnych.

Akcja nabiera tempa w chwili dojścia do władzy w Sowietach Michaiła Gorbaczowa, którego reformy w pełni potwierdzają dawne przewidywania Liszki. Chonik, wypuszczony z obozu internowania, z którego wysyłał regularnie – nie bez pomocy ze strony Szmaciaka – felietony do prasy zachodniej, za które zresztą otrzymywał sowite honoraria, staje się jednym z licznych działaczy solidarnościowych skupionych wokół Wałęsy, na którego zyskuje w tym okresie, choć w sposób pośredni, dość znaczny wpływ. Ale jednocześnie, za sprawą powiązań partyjnych Liszki, Szmaciak załatwia Chonikowi konspiracyjne spotkanie z goszczącym w Warszawie pierwszym sekretarzem partii sowieckiej. Opowiadająca o tym sekretarka Szmaciaka nie potrafi powiedzieć, o czym ci dwaj rozmawiali, gdyż było to spotkanie bez świadków i, niestety, bez podsłuchu. Jednego wszakże jest pewna: pozycja Chonika znacznie się wskutek tego wzmocniła, stał się on praktycznie dla polskich służb nietykalny, zaś gdy wreszcie doszło do rozmów Okrągłego Stołu, został w ich trakcie jednym z głównych rozgrywających, choć formalnie jego rola do czołowych nie należała – dość, że w czasie impasów i napięć jego niby mimochodem, czasem jakby żartem rzucane uwagi niemal natychmiast doprowadzały do kompromisu.

Narratorka sugeruje wyraźnie: partyjna strona okrągłostołowego dialogu „wiedziała”, kim jest Chonik i zdawała sobie sprawę, że ustanawiane przezeń kompromisy zapewniają jej ochronę po ustrojowej transformacji. Interesującym epizodem powieści jest ujawnienie tajnej i później „zaginionej” notatki Szmaciaka, którą opowiadająca o niej sekretarka sama przepisywała, a która dowodzi, że komuniści doskonale wiedzieli, iż zakontraktowane wybory przegrają. Ich rzekome zaskoczenie wynikami głosowania było starannie przemyślaną grą obliczoną na powstrzymanie impetu opozycji w sięganiu po władzę. Przy czym, nie o Polskę tu chodziło, lecz o cały blok sowiecki. Moskwa doskonale zdawała sobie sprawę z konsekwencji tego, co się dzieje w Warszawie. Nie jest zatem wykluczone, że przebieg Jesieni Ludów roku 1989 został – czego już nie sposób dowieść – precyzyjnie zaprogramowany na Kremlu. Chonik został umieszczony w najbardziej newralgicznym punkcie tej rozgrywki i zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że jeśli w Polsce rzecz się nie powiedzie, całą Europą Wschodnią wstrząsać będą paroksyzmy, jakie niedługo później miały miejsce na Bałkanach.Na szczególną uwagę zasługuje naszkicowany w utworze portret Chonika, człowieka, którego „znają wszyscy”, lecz jednocześnie jakby skrytego w cieniu, pojawiającego się w momentach kluczowych w najbardziej newralgicznych miejscach – przy tworzeniu KOR-u, w czasie strajku w gdańskiej stoczni w roku 1980, w kręgach zbliżonych do przywódców podziemia po wprowadzeniu stanu wojennego, wreszcie wśród drugoplanowych uczestników obrad Okrągłego Stołu i później. Cały czas inspiruje innych, lecz czyni to tak, by byli przekonani, iż sami są autorami jego konceptów i rozwiązań, czasami dla nich samych zaskakujących, jak to było w wypadku głośnego artykułu Wasz prezydent – nasz premier. Przy tym najczęściej nie działa bezpośrednio, za to wie doskonale, z kim i kiedy rozmawiać, w jakim towarzystwie z poważną miną i w przekonujący sposób puścić w obieg nawet mało prawdopodobną informację. Jest świetnym naukowcem zajmującym się badaniem postaw społecznych mieszkańców wsi i małych miasteczek, jakby na marginesie głównego nurtu socjologii. Jest też niezłym kompanem niestroniącym od kieliszka, lecz zarazem człowiekiem skromnym. Powołuje się on po Okrągłym Stole na słowa z pism Norwida mówiące o tych, którzy czują woń krwi męczeńskiej w powietrzu, ale nie wiedząc, co się święci, wołają: „Triumf! triumf!”, co Szmaciak, cały czas pozostający z nim w kontakcie, pilnie zapisuje. Liszka bez trudu lokalizuje ten cytat, zna pisma Norwida niemal na pamięć. Komentuje to krótko: – Bystry chłopiec, warto było w niego zainwestować. Wtajemniczany w ten splot zdarzeń młody politolog dodaje w zakończeniu powieści: – Triumf? To się jeszcze zobaczy. Wszystko zależeć będzie od układu.



 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas