poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
BERNADETTA DARSKA
Kobieco, kryminalnie, kameralnie. O powieściach Ireny Matuszkiewicz
Dekada Literacka 2008, nr 1 (227)

Powieść kobieca kojarzy się przede wszystkim z romansem, wielką miłością, czasami zdradą, ewentualnie z marzeniami o księciu z bajki lub o Kopciuszku, który zamienia się w ponętną księżniczkę. To oczywiście stereotypy, bo bywają w twórczości skierowanej do pań i inne, mniej konwencjonalne tematy. Z pewnością jednak, kiedy słyszymy hasło „powieść kobieca”, nie myślimy o morderstwie, oszustwie, przekrętach finansowych czy mafijnych porachunkach. Tego typu tematyka kojarzona jest raczej z powieściami kryminalnymi, których projektowanym odbiorcą bywa często mężczyzna. Pomijam w tym miejscu fakt, że powieści dla kobiet piszą również mężczyźni (casus Janusza L. Wiśniewskiego czy Macieja Przepiery), a królową kryminałów obwołano Joannę Chmielewską (Polska) i Agatę Christie (świat).

Irena Matuszkiewicz z pewnością nie jest autorką mającą wielkie ambicje. W jednym z wywiadów deklaruje:” Chciałabym, żeby między praniem a wyjściem do pracy ktoś sobie usiadł i poczytał moją powieść dla relaksu”. Jej książki wydawane są zwykle w seriach, których adresatkami są kobiety. „Agencja złamanych serc” (2002), „Gry nie tylko miłosne” (2002), „Dziewczyny do wynajęcia” (2003) i „Salonowe życie” (2004) ukazały się w tzw. „Owocowej serii” wydawnictwa Prószyński i S-ka, wznowiono je także w atrakcyjnej cenowo serii „Literatura na obcasach”, firmowanej przez miesięcznik „Claudia”. Kolejne dwie książki – „Seryjny narzeczony” (2006) i „Nie zabijać pająków” (2007) – autorka opublikowała w W.A.B. poza seriami, mimo że wydawnictwo ma w swojej ofercie zarówno serię kryminalną (tzw. mroczną), jak i kobiecą (tzw. z miotłą). W projektach okładek wyraźnie jednak zasygnalizowano, iż jest to literatura lżejszego kalibru. Wymienione powyżej tytuły to interesujący przykład połączenia prozy kobiecej w wersji pop-emancypacyjnej z powieścią kryminalną. Można by więc powiedzieć, że mamy tu do czynienia z romansem kryminalnym, kryminałem obyczajowym lub kobiecą powieścią sensacyjną, czy kryminałem feminizującym.

Matuszkiewicz to autorka jeszcze jednej książki – ukazała się ona w wydawnictwie Prószyński i S-ka, a zatytułowana jest „Przeklęte, zaklęte” (2007). Konwencja tej powieści różni się od pozostałych książek autorki, pisarka zdecydowała się bowiem zrezygnować z wątku sensacyjno-kryminalnego i zaprezentować czytelnikom kobiecą sagę.


Poszukiwaczka przygód czy ryzykantka?

Cechą charakterystyczną twórczości Matuszkiewicz są silne, zdecydowane, nielękające się ryzyka kobiety, będące głównymi bohaterkami tekstów. Powieści kobiece tłumnie zaludnione są wzdychającymi panienkami, zrozpaczonymi kochankami czy zazdrosnymi żonami, które zgodnie zamykają oczy i wyobrażają sobie swój życiowy cel: mężczyznę zdobytego na zawsze. W książkach Matuszkiewicz akurat takich kobiet nie znajdziemy. Zamiast tego mamy na przykład Martę, bohaterkę Agencji złamanych serc – absolwentkę ASP, która jednak zamiast żyć z malowania obrazów, próbuje przeżyć z ich sprzedaży. Razem z przyjaciółką prowadzi kameralną galerię „U plastyków”. Początkowo załamana po zdradzie Jula, szybko otrząsa się z nieudanego związku i wplątuje się w szereg podejrzanych, na poły przestępczych, wydarzeń. Nie ucieka od wyzwań, które przed nią stawia przypadek, los, a może tylko zbieg okoliczności. Razem z przyjaciółkami brawurowo zabiera się za oczyszczanie miasta z niewiernych mężów, fałszywych kochanków i zdradliwych amantów. Ogołocenie konta mężczyzny okazuje się sprawdzonym patentem na zemstę.

Udaje się to również Weronice, siostrze Zuzanny, głównej bohaterki „Dziewczyn do wynajęcia”. Zuzanna zostaje wrzucona w centrum wydarzeń właściwie nieświadomie, szybko jednak odnajduje się w sytuacji i zaczyna prywatne śledztwo. Jego zakończenie nie jest jednak tak optymistyczne, jak w przypadku „Agencji złamanych serc”. Co prawda, wokół Marty trup ściele się gęsto (znalezienie okaleczonej martwej prostytutki, pobicie ze skutkiem śmiertelnym, podłożenie bomby czy wreszcie samobójstwo z pomocnikiem w tle), to jednak Zuzanna doświadcza większej straty. Ofiarą wydarzeń jest jej siostra i to w momencie, gdy udaje jej się pokonać traumy dzieciństwa, pozamykać sprawy sprzed lat i zacząć nowe, szczęśliwe życie. Brak happy endu to jeszcze jedna cecha pisarstwa Matuszkiewicz – i kolejna różniąca ją od typowych pisarek prozy kobiecej.

Osobą samodzielną i odważnie zmagającą się z problemami dnia codziennego jest także Dorota, bohaterka Gier salonowych. Ona, podobnie jak Marta, musi zdecydować się na przekwalifikowanie – jest absolwentką ASP, ale zajmuje się działaniami połowicznie artystycznymi. Prowadzi gabinet kosmetyczny, w którym mniej lub bardziej skutecznie upiększa kobiety. Dorota również zostaje wciągnięta w aferę – tym razem o podłożu obyczajowo–rodzinnym, w której główną rolę odgrywa jej klientka, Gabriela. Dzięki tej postaci otrzymujemy wiarygodny obraz kobiety, która całe życie poświęciła mężowi i dzieciom, nie zdobyła wykształcenia, nigdy nie pracowała, a na starość ci, którym matkowała, odwracają się od niej z pogardą i lekceważeniem – dzieci nie widzą w niej autorytetu, traktują ją jak powietrze, a mąż skwapliwie i coraz bardziej jawnie szuka uczucia i namiętności u innych, młodszych kobiet.

Bohaterka „Gier nie tylko miłosnych” to nowoczesna wersja Kopciuszka. Początkowo nijaka, typ tzw. szarej myszki, pod wpływem sugestii przyjaciółki i wydarzeń przechodzi metamorfozę – niekoniecznie aż w księżniczkę, ale na pewno w kobietę zwracającą na siebie uwagę. Wyrywa się także spod opiekuńczych skrzydeł rodziców i decyduje się żyć na własny rachunek. Wplątana w aferę finansową i szantaż doskonale odnajduje się w sytuacjach wymagajacych od niej szybkiego działania, podjęcia trudnych decyzji i zdecydowania się na ryzyko. W sytuacjach damsko~męskich, mimo początkowej pruderii, w kluczowym momencie nie przesadza ze wstydliwością i nieśmiałością, umie walczyć o swoje szczęście, przeciwstawiając się dominującej matce.

Problemów z odcięciem się od tego, co jej nie odpowiada, nie ma również Łucja, główna bohaterka Seryjnego narzeczonego. Bez żalu rozstaje się z Olafem i wyjeżdża do Ciechocinka, by pracować nad scenariuszem, który bazować ma na wydarzeniach z życia jej siostry. Mąż Bogny zostaje zamordowany, a Łucja planuje sportretować ich wielką miłość. Na miejscu okazuje się, że sytuacja nie jest wcale tak sielankowa, jak się wydawało, a w finale – że prawdziwym mordercą jest ktoś zupełnie inny, niż myślano. Rodzinne śledztwo staje się dla Łucji okazją do ponownego zmierzenia się z dzieciństwem i dorastaniem. W efekcie dziewczyna wyjeżdża z kurortu dojrzalsza, bo pozbawiona kilku złudzeń, ale wzbogacona o prawdę wyznania.

 Ciamajda, pnącze czy partner?

Kobiecym bohaterkom towarzyszą, oczywiście, mężczyźni. Co ciekawe, właściwie każda z interesujących nas powieści z wątkiem kryminalnym zaczyna się od momentu rozstania z kimś, kto wydawał się partnerem na całe życie, ale bardzo szybko nie sprostał oczekiwaniom kobiety i wyzwaniom codzienności. Po kolei zatem. Marta („Agencja złamanych serc”) dowiaduje się, że jej schorowany Jul, zamiast leczyć połamane członki, leczy – i owszem – ale zupełnie inne części ciała i to w objęciach właścicielki osiedlowej masarni. Gdy byli razem, chętnie korzystał z wiktu i opierunku Marty, ogołocił jej konto, a udając artystę, symulował jedynie pisanie wielkiej powieści, gdyż w pustym zeszycie bohaterka znajduje zaledwie jedno zdanie. Zuzanna („Dziewczyny do wynajęcia”) chętnie opiekuje się Łukaszem, wykonując tradycyjne kobiece role, ma jednak świadomość jego wyuczonej bezradności. Choć mężczyzna chce się żenić, bohaterka nie jest jeszcze gotowa na ślub. Łukasz próbuje postawić ją przed faktem dokonanym, jednak dziewczyna skutecznie przeciwstawia się manipulowaniu własną osobą. Wówczas mężczyzna wyprowadza się. Udaje jednak stęsknionego, gdy Zuzanna wyjeżdża do siostry, ale jednak pod jej nieobecność nawiązuje romans z przyjaciółką dziewczyny. Podobnie konserwatywne zakusy ma Orzechowicz, który próbuje ograniczać Julię („Gry nie tylko miłosne”). I choć jest jej pierwszym mężczyzną, dziewczyna bez większego żalu rozstaje się z nim, wyżej ceniąc niezależność. Rozstanie Doroty z jej studenckim narzeczonym przebiega nieco bardziej dramatycznie („Salonowe życie”). Kobietę tak bardzo denerwuje jego rozmemłanie, że bez ogródek każe mu się wynosić. Potem dowiaduje się, że Tomek był uzależniony od amfetaminy i że jest nieuleczalnie chory. Ma wobec niego ciepłe uczucia, nie próbuje jednak odtworzyć tego, co minęło, z litości. Rozstanie Łucji z Olafem to przede wszystkim przykład braku klasy („Seryjny narzeczony”) – dziewczyna pamięta go, kiedy wrzeszczy za nią z okna, i nie potrafi zrozumieć faktu, że ukradł jej scenariusz.

Rozstanie z mężczyzną okazuje się pierwszym krokiem do nowego, lepszego życia. Odcięcie się od związku, w którym mężczyźnie trzeba było matkować lub w którym mężczyzna widział partnerkę jedynie w tradycyjnych, podporządkowanych rolach, jest dla bohaterek Matuszkiewicz ważnym elementem procesu dorastania. Bohaterki nie tracą energii na opiekowanie się dorosłym człowiekiem w pełni sił, ale inwestują w siebie, są coraz bardziej pewne, czego chcą od życia, wreszcie – umieją się otworzyć na nowy lepszy związek (na przykład Marta z Wojtkiem Wąsikiem czy Julia z Leszkiem Wydroniem).

Ważne sprawy, czyli na bakier z prawem

Matuszkiewicz nie pisze klasycznych kryminałów. Wątek kryminalny w jej powieściach rozwijany jest równolegle do opisu rozwijającego się związku czy przyjacielskich spotkań bohaterów. Jest elementem codzienności, nie nadzwyczajnym wydarzeniem, ale czymś, co chwilowo komplikuje życie, więc należy się z tym uporać. Opisywane przestępstwa potencjalnie mogą się wydarzyć w pobliżu każdego z nas. Matuszkiewicz pokazuje, jak łatwo można być przypadkowo zamieszanym w sytuacje, w których prawo jest łamane, a odpowiednie siły, stojące na jego straży, niewiele mogą pomóc. Daje też receptę: co robić, żeby wtedy nie stracić głowy? Wykazać się sprytem, inteligencją, pomysłowością, umieć wykorzystać własne atuty i myśleć, przede wszystkim myśleć. Tak działają bohaterki powieści Matuszkiewicz.

Autorka nie wymyśla zbrodni, nie szuka tajemnic, próbuje portretować to, co jest szczególnie widoczne po roku 1989. Trudno byłoby obronić twierdzenie, że książki Matuszkiewicz to literatura zaangażowana w wersji pop, ale z pewnością dostrzegalna jest tu wrażliwość na ciemne strony rzeczywistości społeczno-obyczajowej. Co ważne, autorka bardzo dba o to, by opisane historie nie stanowiły wyimaginowanych opowieści, z którymi trudno jest się utożsamić. Akcję umiejscawia w małych miejscowościach (na przykład we Włocławku, Ciechocinku, Kowalu) lub w mieście, które trudno nazwać metropolią (Toruń). Jej bohaterowie mają problemy ze znalezieniem pracy, często nie pracują w swoich zawodach, zmagają się z problemami finansowymi. Jeśli prowadzą własne firmy, to jest to raczej small biznes niż błyskotliwa kariera i zdobycie fortuny.

W „Agencji złamanych serc” sportretowane zostaje środowisko mafijne. Lokalny mafioso jest dość specyficznym typem – z jednej strony usiłuje należeć do miejskiej elity, eksponuje swoje bogactwo, z drugiej – jest niezwykle skąpy i, delikatnie mówiąc, na bakier z savoir-vivrem. Wielkie pieniądze, zdobyte niekoniecznie w legalny sposób, wydają się biletem otwierającym każde drzwi. W powieści znajdziemy również wątek szantażowania tych, którzy z mafią zdecydowali się związać, dawanie im nauczki – ze skutkiem śmiertelnym – czyli gwałt jako środek perswazji czy handel żywym towarem. Mecenas Wąsik, który okaże się Aniołem Stróżem Marty i jej cichym wielbicielem, także ma wiele wspólnego z nieczystymi interesami. Nie przeszkodzi mu to jednak w przekonaniu bohaterki, że naginanie prawa lub wykorzystywanie luk w prawie nie jest jeszcze jego łamaniem. W efekcie Marta zaakceptuje swojego adoratora i stworzą udany związek.

W powieści „Dziewczyny do wynajęcia” Matuszkiewicz przygląda się skutkom bezrobocia. Zuzanna, absolwentka polonistyki, pracuje na zastępstwie w szkole na pół etatu. Zarabia marne grosze, ale może uważać się za szczęściarę. Jej przyjaciółce, Malwinie, nie udaje się znaleźć zajęcia zgodnego z wykształceniem, pracuje więc w lokalu jako kelnerka i sprzątaczka, w zależności od humoru menadżerki. Matuszkiewicz portretuje środowisko współczesnych nuworyszy, którzy bardzo szybko zapominają, skąd pochodzą, i chętnie traktują ludzi jak tanią siłę roboczą. Uważają też, że za pieniądze można wszystko kupić – przychylność władz i ślepotę służb stojących na straży prawa. Morderstwo, jakie tutaj ma miejsce, to pośrednio efekt odrzuconej miłości, a bezpośrednio celnego uderzenia w kieszeń lokalnego dorobkiewicza.

Powieści „Salonowe życie” oraz „Seryjny narzeczony” to historie kryminalne z wyraźnie wyeksponowanym wątkiem obyczajowym. Matuszkiewicz udaje się świetnie sportretować środowisko nowobogackich intelektualistów („Salonowe życie”) oraz kuracjuszy, którzy w trakcie odpoczynku chętnie rezygnują z przestrzeganych dotychczas zasad, i małomiasteczkowej społeczności („Seryjny narzeczony”). Naiwność podstarzałych klientek, chętne korzystanie z towarzystwa (czasami ze śniadaniem gratis) awaryjnych amantów, naganianie klientek i szemrane interesy – pozornie nic nadzwyczajnego, ale gdy w tle jest morderstwo, robi się groźnie. Zwłaszcza że morderczynią okazuje się ktoś, kogo nie podejrzewalibyśmy o tak ostateczne rozwiązania.

W „Nie zabijać pająków” Matuszkiewicz portretuje mieszkańców kamienicy w newralgicznej sytuacji. Oto jeden z sąsiadów zostaje zamordowany. Co prawda, nikt go nie lubił, bo Pająkowski (razem z żoną) lubował się w uprzykrzaniu życia współmieszkańcom, ale trup nie jest czymś, nad czym łatwo można przejść do porządku dziennego. Autorka, trochę wedle zasady „Paweł i Gaweł w jednym stali domu...”, pokazuje całą plejadę postaci. Od nowobogackich Italskich, przez profesor Becową, atrakcyjną Ludmiłę, sfrustrowaną Reginę, cichą i zapatrzoną w syna Adę Madras, po nadużywających alkoholu Wisioniów – zresztą wszyscy, wskazani tu przeze mnie lub pominięci, zostają przedstawieni na początku powieści za pośrednictwem krótkiej i nieżyczliwej charakterystyki Pająkowskiej. W trakcie śledztwa wychodzą na jaw wzajemne animozje i sympatie, skrywane tajemnice i grzeszki. Mamy też drugą śmierć, zupełnie niepotrzebną i spowodowaną tym, że ofiara znalazła się jedynie w nieodpowiednim czasie w nieodpowiednim miejscu. Matuszkiewicz udaje się pokazać, jak łatwo przejść od sympatii do agresji (czego przykładem jest kłótnia w mieszkaniu Latoków) i jak trudno cofnąć słowa, które zostały wypowiedziane (na przykład bezpodstawne oskarżenie Steni i Ady przez Reginę). Zbrodnia w tym przypadku okazuje się efektem sąsiedzkiej niemożności współbytowania.

Przedsiębiorstwo, które nieuchronnie chyli się ku upadkowi, szantażowanie intymnymi fotografiami, porwanie w celu wymuszenia zwrotu długu, wreszcie bogacenie się kosztem naiwności innych i ukrywanie swojej zamożności, by nie prowokować niczego złego – takie wątki znajdziemy w „Grach nie tylko miłosnych”. Ponadto dwie odważne kobiety, które decydują się uwolnić siebie i innych od szantażystów. Co prawda, ktoś inny zabija, ale to one są zawsze w centrum wydarzeń i właściwie cudem udaje się im uniknąć bezpośredniego zagrożenia.

Miłośnie, morderczo i przyjacielsko

Wyśledzenie mordercy, odkrycie tajemnicy, danie nauczki nieuczciwym ludziom, wreszcie odkrycie, że wersja oficjalna niewiele ma wspólnego z tą rzeczywistą, staje się dla bohaterek powieści Matuszkiewicz sprawdzianem przyjaźni. Przykładowo: tytułowa „Agencja złamanych serc” to sprzysiężenie czterech przyjaciółek-sąsiadek, które postanawiają zemścić się na mężczyznach, którzy je wcześniej skrzywdzili. Nie jest to, co prawda, pomysł oryginalny, oglądaliśmy przecież film „Zmowa pierwszych żon” (z Diane Keaton, Bette Midler i Goldie Hawn), ale zrealizowany wdzięcznie i dostosowany do polskich warunków. W „Dziewczynach do wynajęcia” Zuzanna ma wsparcie Malwiny i, jak się okazuje, również siostry, która, choć nieobecna, czuwa, by nic złego się nie stało. W „Grach nie tylko miłosnych” trójka przyjaciół rozpracowujących tajemnice firmy nazywa się grupą aprilistów.

Ważnym wyróżnikiem pisarstwa Matuszkiewicz jest, że jej bohaterki, choć bywają romantyczne (chyba najbardziej Julia z „Gier nie tylko miłosnych”), mocno stąpają po ziemi, wiedzą, czego chcą. Ich głównym celem nie jest zdobycie za wszelką cenę mężczyzny. Zależy im na własnym rozwoju, na uczeniu się i zdobywaniu nowych doświadczeń. Umieją przerwać związek bez przyszłości; zdecydować się na romans, nie udając, że chodzi o coś więcej (Karolina z „Gier nie tylko miłosnych”); ale też przystać na związek z kimś, kogo źle oceniły, a kto chciał długo czekać (na przykład Marta i Wąsik z „Agencji złamanych serc” czy Julia i Leszek z „Gier nie tylko miłosnych”).

Morderstwa, niezgodne z prawem interesy, konieczność walki z przeciwnikiem za nic mającym reguły prawa, to po prostu coś, co może przydarzyć się każdemu. Nie zawsze takie przygody kończą się happy endem (na przykład śmierć Weroniki z „Dziewczyn do wynajęcia” czy Reginy z „Nie zabijać pająków”), ale zawsze stanowią pewien etap dorastania, uczą, jak żyć, by w sytuacjach ekstremalnych pozostać sobą i nie zdradzić siebie. W efekcie więc – przekaz książek Matuszkiewicz ma wymiar optymistyczny. Autorka nie daje taniego pocieszenia, ale wyraźnie sugeruje, że swój sposób na oswojenie świata może znaleźć każdy.

Bernadeta Darska

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas