poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
PASTISZE MARTY WYKI
Dekada Literacka 2007, nr 5-6 (225-226)

ZBIGNIEW HERBERT

Rozstrzygnięcie


Najpiękniejsza jest decyzja której nie trzeba podjąć
Tkwi w naszej świadomości jak cierń
Jak kolec w pięcie greckiego chłopca
Który wraca z dalekiej wyprawy

Ale wreszcie nadchodzi rozstrzygający moment
Trzeba wyjąć kolec, czas podjąć decyzję.

Nie będzie ona łatwa ani przyjemna.
Padną pytania których nigdy nie chcieliśmy usłyszeć
Wierz mi Adamie
Że rozstrzygnięcia nigdy nie przychodziły mi łatwo
Podejmowała je historia
Godziłem się z nimi
Bo nie miałem innego wyjścia
Owijałem głowę burym kapturem
Jak mnich
Który się modli
O pomyślność zakonu i przyszłość świata
Ale przez tkaninę nie przedostaje się żaden dźwięk
Nawet dzwonienie jego zębów.
 

TADEUSZ RÓŻEWICZ

Prognoza na rok 2008

W roku pańskim 2007
Siedziałem w kuchni
I przeglądałem stare gazety
Cała ludzkość
Zajmowała się świętowaniem
Dnia babki i dziadka
Dnia świętego Walentego
Dnia młodego pisarza
I dnia starego pisarza
Dnia dziękczynienia
I dnia zadusznego
Dnia Nietzschego
I dnia Wiliama Whartona
Przewróciłem stronę gazety
I zapytałem
A ten następny
Będzie taki sam?
wyszedłem z kuchni
postanowiłem wyjechać do Krakowa
a tam jak zawsze
padał deszcz
na wszystko
na cień wdowy po Brzozowskim
na Kazia razem z jego piłkarzami
na Miecia który kończył jeść jajko
na pewną panią
która prowadziła ze mną wywiad
i pytała: jaki wpływ wywarł na pana Witkacy?
Wróciłem do kuchni
Te same gazety
A ile przeżyć
Jak w telewizji
Tak spędza, proszę pani, czas,
Poeta emeritus
 

TOMASZ RÓŻYCKI

Ze szczytu Matterhornu

Kiedy zacząłem pisać było wczesne lato
I na róże dopiero trzeba było czekać
Lecz nie należało z tym czekaniem zwlekać
Bo mogli nas potem znienawidzić za to

i wymierzyć nam karę. Przeto spróbowałem
tę porę przyspieszyć aby nie zwariować
i nie musieć w jesieni przed latem się chować
ani wyglądać za zimowym szkwałem

przez okno mojej kuchni, słońcem otoczony
przywoływać okrutne zimowe demony
królowe śniegu, bladych mikołajów,
jeźdźców nocy, bo nikt nie powiedział

że wszystko ma swoją kolej, nawet pory roku
a także przyszłość nasza w niebiańskim obłoku
 

JAROSŁAW MAREK RYMKIEWICZ

* * *

Moja kotko, mój koteczku
Uchyl trochę trumny wieczko
Pokaż łapkę, pokaż wąsik
Bo już śmierć nas bierze w pląsik

I nasz ogród w Milanówku
Wypełni się kocim tańcem
Raz pod łapą, raz pod wąsem

I będziemy tak hulali

Aż się niebo nie zapali
I w płomieniach dom nasz stanie
Nam grzesznym na pokaranie
 
 
ADAM ZAGAJEWSKI

Demony Europy Wschodniej

Spaliśmy jeszcze w miękkiej pościeli
A samochód czekał na nas przed domem
Obudziliśmy się razem z wesołymi ptakami
Które zaczynały swój koncert w gałęziach pobliskiego buku
Wstawajcie, wołały do nas, wstawajcie,
Poderwijcie się na nogi, świetlisty poranek już nadchodzi
Przygotowuje muzykę na wasze spotkanie
Ale ciemność wciąż trzymała nas w swoich cuglach
Jak w ciężkiej zbroi dawnych wojowników
Przedzieraliśmy się przez żelazną pamięć
Przez trywialną tyranię pospolitości
Demony nie dawały nam odpocząć
Odgradzały nas od ulubionych obrazów
Wyciągały swoje połyskujące miecze
Wybiegały z zaułków kładły się cieniem
Na gładką trawę gazonów
Zbierały dojrzałe owoce z feerycznych sadów
Brały nas w niewolę
Był schyłek lata nadchodził wrzesień
Słuchaliśmy arii Mozarta
I ona była naszym przeźroczystym mieczem i tarczą
Jej ogień ogarniał demony
Które kurczyły się, wysychały, zmieniały w popiół
Jechaliśmy przed siebie
Ku życiu na horyzoncie, ku katedrze.
 

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas