poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
TERESA WALAS
Scalony ląd literatury
Dekada Literacka 2007, nr 5-6 (225-226)


Z wielobarwnej tkaniny, jaką jest dzieło Marty Wyki, pozwala się łatwo wysnuć jedna nić – wątek młodopolski jej badawczych zainteresowań. Nić ta rozdwaja się na dwie książki – jedna, to książka poświęcona powieściom Brzozowskiego, wydana w roku 1981, druga – to opublikowany w 15 lat później zbiór rozpraw i esejów „Światopoglądy młodopolskie”, obejmujący teksty powstałe w różnych latach – od końca lat 70. po rok 1995. I temu właśnie zbiorowi chciałabym się przez chwilę przyjrzeć – zgodnie z wolą organizatorów tego spotkania, a także z tego względu, że sama też jestem, jak wiadomo, kombatantką zmagań z Młodą Polską.

Ostatnie trzydziestolecie ubiegłego wieku było dla badań nad literaturą Młodej Polski czasem niezwykle płodnym. W 1977 roku wyszła dwutomowa „Młoda Polska” Kazimierza Wyki zawierająca trzecie wydanie „Modernizmu polskiego” oraz szkice o tej epoce; wcześniej, bo od roku 1967 do 1977, ukazywały się kolejne tomy V serii „Obrazu Literatury Polskiej XIX i XX wieku” obejmujące literaturę okresu Młodej Polski; rok 1969 przynosi „Powieść młodopolską” Michała Głowińskiego i książkę Marii Podrazy-Kwiatkowskiej „Młodopolskie harmonie i dysonanse”, potem kolejno pojawiają się inne publikacje tej autorki: fundamentalny dla badań nad tym okresem „Symbolizm i symbolika w poezji Młodej Polski” (1975), zredagowany przez nią „Młodopolski świat wyobraźni” (1977) oraz jej „Somnambulicy – dekadenci – herosi” (1985). Wydawane są jeden po drugim tomiki ukazującej się w WL-u pod red. Marii Podrazy Kwiatkowskiej i Jerzego Kwiatkowskiego serii „Biblioteka Poezji Młodej Polski”. Nie wspomnę o artykułach, monografiach poszczególnych autorów (jak szeroko zakrojona dwutomowa monografia Jana Józefa Lipskiego o Janie Kasprowiczu), tematów czy problemów. Przywołuję zaś te znane wszystkim fakty, bo taka dobra koniunktura oddziałuje na badacza danej epoki w sposób dwojaki: może ułatwiać mu jego przedsięwzięcie, produkując rodzaj materii poślizgowej dla jego własnych zainteresowań i dokonań, ale może też je i utrudniać, w jakiś sposób zamykając horyzont jego własnej myśli, tworząc rodzaj doxy, która poniekąd automatycznie wyznacza kierunki badawczych poczynań, a której radykalne przełamanie wymaga ogromnego wysiłku.

Marta Wyka jako badaczka literatury Młodej Polski znalazła w tej koniunkturze dla siebie miejsce własne, odległe zarówno od strukturalnie rozumianej poetyki historycznej, jak i od badań inspirowanych krytyką tematyczną, najbliższe zaś tej strategii badawczej, jaką w „Modernizmie polskim” reprezentował Kazimierz Wyka, a która skupiała się na odtwarzaniu zarysów mentalności charakterystycznych dla danego czasu i wykorzystywała wielowymiarowy opis zjawisk świadomościowych i artystycznych uwzględniający różnorodność czynników – socjologicznych, biograficznych, estetycznych. Taka strategia w sposób najwyrazistszy przejawia się w szkicu „Imperatywy współczesności w krytyce młodopolskiej”, ale jej działanie daje się dostrzec we wszystkich tekstach zamieszczonych w omawianym tu tomie, w którego tytule nie bez powodu przecież znalazło się słowo „światopoglądy”. To nastawienie też sprawia, że oko Marty Wyki chętnie wychwytuje wszelką dynamikę myśli, zwłaszcza wtedy, gdy może ona przyjąć formę zderzenia dwóch osobowości czy dwu kultur. Na takim zamyśle oparte są trzy inne szkice z tej książki: pierwszy – to portret podwójny Mariana Zdziechowskiego i Stanisława Brzozowskiego, w którym to portrecie na gruncie pierwotnej antynomii (konserwatysta contra radykał) zarysowane zostają nieoczekiwanie punkty wspólne; drugi, zatytułowany „Miłosz i Brzozowski” to portret w ramie synekdochy, ukazujący Brzozowskiego jako nie w pełni uświadamianą, dialogiczną – bo w jakiejś mierze akceptowaną, w jakiejś odrzucaną – część osobowości samego Czesława Miłosza; wreszcie w szkicu trzecim – „Brzozowski i >>żywioł rosyjski<<” przedmiotem opisu staje się fenomen konwersji kulturowej, tym ciekawszej, że w oczach zbiorowości uchodzącej za grzeszną, traktowanej jak narodowa zdrada.

Młoda Polska jest więc dla Marty Wyki fascynującym teatrem idei, światopoglądów, koncepcji artystycznych i osobowości, acz te, którym poświęca uwagę, raczej mieszczą się w polu ustalonej tradycji niż poszukiwanego przez młodszych badaczy nowatorstwa. Więc raczej będzie to Zdziechowski, Stanisław Przybyszewski, Stefan Żeromski, Józef Ruffer, Leopold Staff, czy stanowiący promieniujące jądro jej zainteresowań Brzozowski, niż – powiedzmy – Antoni Mueller, Roman Jaworski czy choćby nawet Tadeusz Miciński. Odtwarzanie wszakże tego podzielonego na tematyczne odsłony widowiska samo jest swoistym, charakteryzującym się własnym dramatyzmem spektaklem narracyjnym. Marta Wyka bowiem rzadko prowadzi swój wywód utartym szlakiem od skrupulatnie gromadzonych przesłanek do wniosków, od jednostkowych przykładów do uogólnień; jej wywód biegnie wieloma torami, które rozchodzą się, a potem schodzą w nieoczekiwanym dla czytelnika miejscu; podobnym zakłóceniom ulega chronologia, której linia często rwie się, biegnie zygzakiem, ulega gwałtownym przeskokom. Marta Wyka chętnie posługuje się zagadką, suspensem, nagłym zwrotem intelektualnej akcji – elementy na pozór nieważne, fakty drugorzędne, przepływające w wypowiedzi swobodnej, niemal gawędziarskiej, nagle twardnieją, stają się budulcem wyrazistej tezy czy jasnego historycznoliterackiego rozpoznania. Abstrakcyjny czas wypowiedzi naukowej dotyczącej przeszłości często otwiera się na konkretne tu i teraz badaczki, pulsuje podwójnym tętnem. Toteż większość historycznoliterackich rozpraw Marty Wyki przybiera postać esejów o wyrazistej architekturze, czego przykładem najdobitniejszym mała monografia Staffa, zbudowana na troistym układzie, którego centrum stanowi klasyczna analiza historyczno-literacka, a oskrzydlają ją dwa eseje ukazujące artystyczną recepcję tego poety.

Wszystko, co do tej pory powiedziałam, pozwalałoby mniemać, że dotyczące Młodej Polski teksty Marty Wyki przynależą raczej do tego nurtu myślenia o epoce, który na naszych oczach powoli się zamyka, ustępując miejsca innej koncepcji. „Światopoglądy młodopolskie” ukazały się bowiem w roku 1995, włączone w szumnie obchodzone stulecie Młodej Polski. Rok później wszakże pojawia się książka, której celem, jak się miało okazać – celem osiągniętym, będzie radykalna zmiana obrazu literatury polskiej, oraz periodyzacyjnych i kategoryzacyjnych nawyków – „Język modernizmu” Ryszarda Nycza. W rozprawach Marty Wyki na pierwszy rzut oka trudno się dopatrzyć zarzewia jakiejkolwiek rewolucji. Na pozór z koncepcją Nycza wiązać ją może jedynie postać Brzozowskiego, będącego także jedną z centralnych figur Nyczowego modernizmu. Jeśli jednak czytać „Światopoglądy Młodej Polski” z książką Nycza w ręku, dostrzec można pewną współgrającą z nią tendencję. To tendencja do wyraźnego wiązania zjawisk młodopolskiej literatury z tymi, które dają się zaobserwować u twórców młodszych, dochodzących do głosu po Wielkiej Wojnie. I tak w Brzozowskim widzi Marta Wyka preekspresjonistę, co pozwala jej połączyć go z Przybyszewskim, Wacławem Berentem, Micińskim i Stanisławem Wyspiańskim, ale co otwiera też inny szereg pokrewieństwa – z ekspresjonizmem dwudziestolecia. Nazywając Brzozowskiego „miejscem elastycznym”, nie tylko umieszcza go w drugiej fazie Młodej Polski, ale też sytuuje w punkcie przełomu, z którego widać polską myśl nowoczesną, a drugie życie Brzozowskiego w dwudziestoleciu jest tego przekonującym dowodem. Pisząc o heroicznym micie młodopolskim, Marta Wyka pokazuje, że istnieje wspólny porządek, gdzie umieścić można bunt prometejski o romantycznej proweniencji, retorykę czynu, tragizm cechujący homo sapiens, ale i mitologię człowieka technicznego, który stanie się bohaterem awangardy. Gdy analizując powieści Przybyszewskiego, omawia „Dzieci szatana”, dostrzega tam „pomysł na powieść utopijną w zupełnie nowoczesnym stylu”, co każe jej przywołać nie tylko „Bezrobotnego Lucyfera” Aleksandra Wata, ale i „Cyrograf” Ludwika Flaszena. Cytując fragment z książki Artura Hutnikiewicza o Żeromskim, ukazujący go jako pisarza dramatu egzystencji, konstatuje: „To podsumowanie mogłoby na przykład odnieść się do prozy młodego Andrzejewskiego!” I dalej ryzykuje tezę śmielszą, acz opatrzoną na razie znakiem zapytania: „szkoła Żeromskiego byłaby więc również, do pewnych granic, szkołą młodych prozaików lat trzydziestych dwudziestolecia?” Widać więc, że i w naukowej wyobraźni Marty Wyki, swobodnie poruszającej się po trzech okresach literatury polskiej – Młodej Polsce, dwudziestoleciu międzywojennym i literaturze powojennej, cały ten obszar literatury potajemnie się zrasta, tworząc jeden ląd nieporozcinany cieśninami wojen. Tak oto badaczka Młodej Polski o tradycyjnym nastawieniu przeistacza się w świadka rewolucji modernistycznej – w znaczeniu, w jakim używa się tego słowa, gdy mówi się o „świadkach Ewangelii”. A zawsze wolno mniemać, że nie jest to jedyna ukryta metamorfoza Marty Wyki.

Teresa Walas

Laudacja wygłoszona 7 stycznia 2008 r. podczas jubileuszu Marty Wyki. Pozostałe laudacje - w dalszej części tego numeru "Dekady Literackiej".

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas