poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
MIECZYSŁAW SZEWCZUK
Forma i sens
„14 autorskich kolekcji”, Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu, czerwiec–wrzesień 2007 r.
Dekada Literacka 2007, nr 5-6 (225-226)


Każdego roku, latem i wczesną jesienią, Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu prezentuje wystawę pod tytułem „Kolekcja”, składającą się wyłącznie z dzieł ze zbiorów własnych. W 2007 roku były to obrazy, rzeźby, rysunki i grafiki tylko 14 twórców, za to zestawy znacznie większe niż w latach ubiegłych, liczące do dwudziestu kilku prac. Wystawa „14 autorskich kolekcji” pozwala dostrzec odrębność sztuki każdego z nich, poznać artystyczną osobowość, indywidualne przeżywanie świata i wpisaną w dzieła problematykę. 14 kolekcji to 14 odrębnych wizji świata.

O tej wystawie mógłbym opowiedzieć, przedstawiając 14 indywidualnych twórczych dróg, ale chciałbym tu zaproponować inne na nią spojrzenie. Można czytać ją jak mapę, czy model przestrzenny świata sztuki, pamięci i myśli, który powstaje w naszej świadomości. Pokazane na wystawie dzieła wskazują najistotniejsze punkty ważne w świadomości twórców. Utrwalone zostały ślady historycznych i osobistych doświadczeń wielu ludzi, próby zrozumienia, porozumienia ze współczesnymi i tymi, którzy istnieją w pamięci współczesnych.

Każdy z tych artystów przedstawia osobistą „sprawę”, pamięć przeżyć i nadzieję. Każdy podejmuje próbę stworzenia indywidualnego języka sztuki, języka form, który najlepiej będzie służyć przekazaniu indywidualnej treści, myśli. Ważna jest relacja między tym, co uniwersalne, a tym, co osobiste. Także między formą a sensem; to najważniejsze kryterium.

Wystawa z 2007 roku zwraca uwagę na jeden z kilku obszarów sztuki, którymi interesuje się radomskie muzeum, zarazem jeden z ważnych obszarów polskiej sztuki współczesnej – i grono artystów, których chciałbym przedstawić czytelnikom „Dekady Literackiej”. Odnajdujemy u nich świadomość podobną tej, jaką mają pisarze. W narracjach tych, którzy przeżyli wojnę, zapisana jest pamięć najbardziej dramatycznych wydarzeń i polska rzeczywistość powojenna, u młodszych, którzy urodzili się po wojnie, rzeczywistość niedawna i współczesna. Dla wszystkich tradycja artystyczna i literacka jest wciąż aktualna. Z dzieł odczytujemy pytania o relację człowieka z Bogiem czy prawa kosmosu.

Prezentowani podczas wystawy artyści należą do kilku pokoleń, najstarszy jest Jerzy Krawczyk (1921–1969), najmłodszy – Grzegorz Kwiecień (ur. 1970). Uprawiają tradycyjne dyscypliny, na wystawie dominuje malarstwo, są też rysunki, grafiki i rzeźby.

Pięć ansamblaży Władysława Hasiora (1928–1999) to przykład „sztuki nowoczesnej” lat 60. i 70., także zapis doświadczeń generacji – zniszczenia świata przez wojnę, niszczenia przez upływający czas (Czas robi swoje); równie ważne są odniesienia do religii i rytuału. Przypomnienie obozu w Oświęcimiu odnajdziemy w pracach Krawczyka, ale też urodzonego znacznie później Mariusza Mikołajka (ur. 1958). W metaforycznym autoportrecie Krawczyka, „Myszy i ludzie” z 1963 roku, przywołanie powieści Steinbecka pozwoliło ujawnić się pamięci o zagrożeniach i lęku lat okupacji. Inne jego obrazy są jak malowane iluzyjnie kolaże, komponowane z przedmiotów, postaci i napisów, umieszczanych w ramie. Są to symboliczne przedstawienia „całości”: losu, otaczającej rzeczywistości, cywilizacji, sztuki. Ukazywane z ironią, sarkazmem, aż po najgłębszy tragizm, głęboko ukryty pod warstwą narracji.

Dystans i sarkastyczny śmiech wyczuwamy, patrząc na wiele dzieł Leszka Sobockiego (ur. 1934), przed laty członka grupy Wprost, zawsze wiernego jej ideom. W cyklu linorytów Biografia wrócił do zapamiętanych z dzieciństwa scen czasu wojny i okupacji; są zapisem jego własnej historii i całego społeczeństwa. Inne cykle przywoływały rzeczywistość lat 70. i 80. – stawały się też polityczną manifestacją. W tych grafikach wzniosłość równoważy ironia, bliska drwinie (może nawet szyderstwu). Autoportrety malarskie Sobockiego wydają się manifestacją autorskiego „ja”, świadectwem egotyzmu, ale zapewne dzięki temu są pełną napięcia narracją o zmieniającym się świecie, sprawach społecznych i politycznych. Na wystawie, wśród obrazów i grafik Sobockiego, jest także montaż „Jeden dzień w życiu kobiety (nie)pracującej” z 1972 roku, nazywany przez autora „Gazetką ścienną”; składa się z dwóch plansz, linorytu i dwóch rzeźb – do zaaranżowania w przestrzeni; jest jedną z wczesnych w Polsce instalacji.

Twórczość Zbigniewa Makowskiego (ur. 1930) – obrazy, rysunki i książki autorskie – jest w istocie dziennikiem artysty. Wypełniają go prace malarskie i notatki poetyckie, zapisy wspomnień, cytaty z dzieł sztuki, poetyckie, filozoficzne, w kilku językach. Przywoływane przez kolejne skojarzenia wyznaczają obszar kultury wyjątkowo rozległy, w który mieszczą się teksty ze starożytnej Grecji, motyw głowy „Madonny” Donatella i cytat z Mickiewicza, obraz Picassa i plener w Czerwińsku. To sztuka erudycyjna; uroda plastyczna skrywa trudny do odczytania, hermetyczny sens.

W twórczości Jacka Waltosia (ur. 1939), także członka Wprost, odnajdujemy zapis wydarzeń, które od razu przechodziły do historii (klęczący robotnicy pod bramą stoczni w roku 1980, scena internowania po ogłoszeniu stanu wojennego), ale też wiele nawiązań do historii wielkiej sztuki (w grafikach: Leonardo i Michał Anioł) i własnej biografii. Obraz „Wielka Improwizacja – mała stabilizacja” powstał w czasie, gdy Waltoś razem z Markiem Rostworowskim pracowali nad wystawą „Romantyzm i romantyczność w sztuce polskiej”; tytuł przywołuje Mickiewicza, a sylwetka kobiety robiącej na drutach pochodzi z krakowskiej inscenizacji „Matki” Witkacego w reżyserii Jerzego Jarockiego. Ale w sztuce Waltosia najważniejsze tematy to samotność, miłość, rozstanie, mijanie się, śmierć. Pokazany na wystawie zestaw prac Waltosia zamyka obraz z 1994 roku – „Daremny żal”, z motywem mijania się postaci (cytowanych z jego wcześniejszych dzieł, nawiązujących do motywu piety) – w przestrzeni, której wymiary wydają się rozszerzać i która staje się wycinkiem kosmosu.

Artyści prezentowani na wystawie reprezentują różne środowiska, głównie Kraków i Warszawę, ale też łódź, Zakopane, Wrocław i Radom. Dwóch artystów urodziło się w Radomiu, ale związani są również z Krakowem. Jan Bujnowski (ur. 1951) ukończył grafikę w krakowskiej ASP i mieszka teraz w Krakowie. Cykl jego linorytów „Idący” zapewne jest przypowieścią, podobnie jak „Rowerzysta” jego profesora, Mieczysława Wejmana; młodszy artysta nawiązuje do mistrza, ale zarazem daje świadectwo innego widzenia egzystencji (człowiek idzie wśród wielu sobie podobnych). Grzegorz Kwiecień, absolwent tej samej Akademii, jest kontynuatorem krakowskiej szkoły kolorystów, ale do obrazów wprowadza często postać, zwykle autoportret – opowiada o swoim małym zakątku świata, także o tym, co w życiu dotkliwe, jak bezsenność czy lęk. (Powrócił do Radomia; już dziś należy do najciekawszych radomskich malarzy).

Są jeszcze inne symbole i aluzje literackie, u Błachni (ur. 1922) Don Kichot i „Kwiaty zła”, u Vasiny (ur. 1964) Faust i mit o śmierci Prokris. Obraz Aldony Mickiewicz (ur. 1959) przedstawia przykryty serwetą stary stół, z wysuniętą szufladą z kluczami, czeluścią, która może zamienić się dla nas w piekło. Tytuł „Otchłań” wskazuje też inny symboliczny sens – zstąpienie Chrystusa do otchłani.

Obrazy Błachni najczęściej przedstawiają fragmenty fantastycznej, monumentalnej architektury, w której malarz umieszcza maleńką figurkę człowieka; poprzez tę grę proporcji prace stają się zapisem wizji ujawniającej kosmiczną skalę świata. Obrazy Jacka Antoniego Zielińskiego (ur. 1936), z cyklu „A fala światła się rozwija”, to przedstawienia natury, a raczej próba ukazania jej praw, zapisu tego, co w świecie uniwersalne. Sugestią kosmicznej skali zdarzeń są też wizje Mariusza Mikołajka, którego obrazy „Anioły”, „Oświęcim” i „Ecce Homo” przywołują skojarzenia z Apokalipsą. „Ukrzyżowanie ze św. Piotrem”, obraz z 2006 roku Eugeniusza Muchy (ur. 1927), przedstawia dialog dwóch ukrzyżowanych, człowieka z Bogiem; scena rozgrywa się w intensywnej czerwieni, która jest wyrazistym znakiem emocjonalności, częstej w obrazach artysty. To kolor żaru. Piękno i ból. Wiesław Obrzydowski (ur. 1938), kolejny z wybitnych malarzy krakowskich, maluje siebie, portrety i akty kobiet, najbliższe otoczenie na Kazimierzu („Ulica Piekarska”), odrzucając wszystkie akademickie reguły (koloru, rysunku); z talentem i energią, z ekspresją malarstwa ulicy, jak graffiti, albo naiwnie jak dziecko.

Muszę wymienić jeszcze raz wszystkich czternastu artystów: Błachnio, Bujnowski, Hasior, Krawczyk, Kwiecień, Makowski, Mickiewicz, Mikołajek, Mucha, Obrzydowski, Sobocki, Vasina, Waltoś, Zieliński. Prace tych artystów zakupiły niedawno do radomskich zbiorów dwie instytucje. W 2006 roku – dzięki programowi operacyjnemu Znaki Czasu, z funduszy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Muzeum zakupiło dzieła 10 artystów (to pierwsze tak poważne zakupy w 15-letniej historii oddziału); w 2007 roku po raz pierwszy dzieła zakupiło Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia”. Muzeum pokazało razem zakupione prace, by podkreślić, że powstaje jedna radomska kolekcja sztuki współczesnej. Dzieła teraz zakupione, obok innych prac tych artystów, które już wcześniej znalazły się w zbiorach Muzeum, tworzą autorskie kolekcje. Wiele dzieł Muzeum otrzymało w darze od artystów.

Mieczysław Szewczuk

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas