poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ANNA BARANOWA
Eugeniusz Waniek. Artysta na rozdrożu
Dekada Literacka 2007, nr 5-6 (225-226)

Galeria Sztuki Raven, mieszcząca się na krakowskim Kazimierzu, zorganizowała wystawę rysunków i akwarel Eugeniusza Wańka z lat 30., po raz kolejny angażując się w uroczystości jubileuszowe najdłużej żyjącego artysty w Polsce (1). Waniek w ubiegłym roku ukończył 100 lat. Kulminację stanowiła wówczas wystawa retrospektywna w Pałacu Sztuki w Krakowie. Obecny podczas wernisażu jubilat – usadowiony na podwyższeniu – godnie znosił laudacje i hołdy tłumnie zebranego towarzystwa.

Tegoroczna wystawa ma charakter kameralny. Rozpoczynamy wraz z nią odliczanie następnego stulecia. Wańka, będącego fenomenem żywotności, można nazwać matuzalemem sztuki polskiej, choć do biblijnych 969 lat jeszcze mu dużo brakuje. Nie wypada jednak widzieć w nim nestora, gdyż miano to przysługuje młodszym od niego, należącym do pokolenia moich mistrzów. Ci ostatni urodzili się na progu niepodległości lub w wolnej Polsce. Natomiast Waniek zdążył przyjść na świat w czasach c.k. monarchii – jako poddany cesarza Franciszka Józefa. Stefan Zweig w pięknych wspomnieniach o „świecie wczorajszym” („Die Welt von Gestern”) – dla nas już tak bardzo odległym – nazwał te czasy złotą epoką bezpieczeństwa i zaufania (2). Również wczesne dzieciństwo Wańka upłynęło pod znakiem harmonii i stabilności, mimo że belle époque już się kończyła i coraz silniej dochodziły do głosu napięcia zapowiadające I wojnę światową. Artysta mógłby powiedzieć o sobie słowami o rok tylko młodszego Ksawerego Pruszyńskiego: „Przyszedłem na świat na rozdrożu światów i czasów, kultur i wiar, mów i ras, warstw i narodów” (3).

Waniek urodził się 28 października 1906 roku w Galicji Wschodniej, w Ustrzykach Dolnych, położonych nad bystrym Strwiążem, dopływem górnego Dniestru. We wspomnieniach artysty powraca obszerny dom otoczony lipami, kryty gontem, wypełniony pamiątkami rodzinnymi (4). Dom położony był w pobliżu stacji kolejowej, przy głównej ulicy, za nim roztaczał się ogród, schodzący do rzeki. Utracony raj dzieciństwa. Wspomnienia artysty wpisują się w sposób nieunikniony w mit habsburskiej „Kakanii” – krainy mlekiem i miodem płynącej, w której rozliczne nacje sąsiadowały ze sobą w zgodzie i poszanowaniu. „Ilustrowany przewodnik po Galicji” Mieczysława Orłowicza podaje za spisem ludności z roku 1910, iż w Ustrzykach Dolnych, liczących 4500 mieszkańców, żyło między innymi 700 Polaków, 1100 Rusinów i 2600 Żydów. „Austria była poprzednikiem Ligi Narodów” – mówi dziś Waniek. Pisano o niej: „monarchia katolicka, z wielu ludów złożona, żadnemu nie groźna, wszystkie biorąca w opiekę”. Późne Austro-Węgry przekształciły się w przestrzeń życiową (eine komplexe Lebenswelt), w której różnice narodowe, językowe i religijne nie prowadziły do konfliktów (5).

Także rodzina Wańka stanowiła typową mieszankę kresową. Wcześnie zmarła matka, Bronisława z domu Pindus, była w połowie Greczynką, a ojciec w połowie Czechem. „Tak więc nie mam w sobie nic polskiego” – żartuje z siebie artysta, wychowany w duchu polskiego patriotyzmu i tak bardzo przywiązany do polskich tradycji. Ojciec, Józef Waniek, pełnił funkcję c.k. drogomistrza – sprawował nadzór nad drogami i mostami państwowymi od Chyrowa do Sanoka. Po śmierci pierwszej żony ożenił się z wdową, Marią z Görtlerów von Blumenfeld, primo voto Walterową, która otoczyła opieką jego osieroconą rodzinę. Była to osoba dobrze urodzona, wykształcona, władająca kilkoma językami, utalentowana muzycznie. I jak to często bywało na tych ziemiach – z wyboru stała się polską patriotką. Kolejne wojny ten świat pogrzebały.

Szkołę średnią Waniek ukończył we Lwowie i już tam odebrał pierwsze wtajemniczenia w zawód malarza. Po maturze w roku 1926 pojechał na studia do Krakowa, tak ze względu na sławę tutejszej Akademii Sztuk Pięknych, jak i z tej prozaicznej przyczyny, że we Lwowie nie było podobnej uczelni. W tych samych latach i z tych samych powodów ściągnęli na krakowską ASP: Maria Jarema (ze Starego Sambora), Leopold Lewicki i Sasza Blonder (z Czortkowa), Stanisław Osostowicz (z Tarnopola), Berta Grünberżanka (z Gródka Jagiellońskiego), Aleksander Winnicki (z okolic Drohobycza), Jonasz Stern (z Kałusza). Ten ostatni pisał: „Reprezentowaliśmy prowincję – nieokrzesaną, głodną, żarliwą, nie zblazowaną mieszczańskimi manierami, nie związaną koneksjami z krakowskim Olimpem. Byliśmy „dzikimi przybyszami”, którzy przybyli do „Polskich Aten”, aby stać się kimś” (6).

Waniek po pierwszym roku nauki u Władysława Jarockiego wybrał pracownię Teodora Axentowicza, gdzie szybko stał się prawą ręką profesora (7); po jego odejściu uczył się malarstwa u Ignacego Pieńkowskiego. Miał też kontakt z Fryderykiem Pautschem i Janem Wojnarskim, profesorem grafiki. Ważnym doświadczeniem była nauka u Karola Frycza, który po powrocie do Krakowa w roku 1930 objął pierwszą w Polsce pracownię malarstwa dekoracyjnego i teatralnego. Waniek od razu wszedł do grupy jego studentów, co było istotnym wyróżnieniem, gdyż przyjmowano na ten kurs tylko najzdolniejszych. Korzystając z zajęć praktycznych pod okiem Frycza, mógł zrealizować w rok później witraż w warszawskiej restauracji „Nasza Gospoda” (8).

Pomimo kilku wybitnych profesorów, w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych niewiele się zmieniło od czasów reformy Fałatowskiej z początku wieku. Metody nauczania o metryce „młodopolskiej” nie wytrzymywały próby czasu. Studenci domagali się nowych form i nowych treści. Henryk Wiciński na zebraniu studentów „Bratniej Pomocy” głosił: „Nie chcemy być artystycznymi mumiami, ale żywymi ludźmi, których obchodzi wszelka aktualność w sztuce” (9). Nadciągały ciężkie i niespokojne lata 30. Również Akademia stała się polem gwałtownych polemik i walk światopoglądowych i artystycznych. Obecność pod jednym dachem młodzieży lewicującej, a nawet komunistycznej, i endeckiej powodowała rosnące napięcia i konflikty. Wstrząsy społeczne i polityczne, z Wielkim Kryzysem Ekonomicznym na czele, skutkowały radykalizacją postaw (10).

Waniek w trakcie studiów angażował się w wiele studenckich inicjatyw. Źródła podają, iż w roku 1929 podpisał się pod projektem statutu stowarzyszenia „Złoty Róg”, które miało mieć charakter „związku ideowego”, stawiającego sobie za cel „pielęgnowanie pierwiastka narodowego w sztuce i przeciwstawianie się internacjonalizmowi ducha” (11). Projekt nie został zatwierdzony, a Waniek szybko zraził się do tego programu ze względu na jego prawicowy charakter. Ciągnęło go bardziej w stronę kolegów o poglądach lewicowych, którzy wierzyli w postęp społeczny i artystyczny.

Na początku roku 1932 na Akademii podjęto inicjatywę utworzenia Towarzystwa Uczniów Akademii Sztuk Pięknych „Żywi”, którego celem była „walka o żywotność sztuki”, obrona interesów osób stowarzyszonych oraz wzajemna pomoc artystyczna, moralna i materialna – tak ważna w tych trudnych czasach. Grupa inicjatywna liczyła 30 osób. Wśród sygnatariuszy statutu „Żywych” znaleźli się przyszli członkowie Grupy Krakowskiej, Jaźwiecki, Lewicki i Osostowicz.

I ten projekt został odrzucony przez profesurę ASP ze względów formalnych. Ważniejsze zapewne było to, że firmowali go buntownicy, krótko potem wydaleni z Akademii z powodu zajść na wystawie końcoworocznej (12). Wobec oporu studentów, oskarżonych o propagowanie antypaństwowego fermentu, wkroczyła policja; nastąpiły aresztowania i surowe kary dyscyplinarne. Młodzi artyści, relegowani z uczelni, przenieśli się na teren ZPAP, tworząc grupę, nazwaną wkrótce – za sprawą popierającego ich Leona Chwistka – Grupą Krakowską.

Waniek jest jedynym żyjącym członkiem przedwojennej Grupy Krakowskiej, ale jego udział w tej wspólnocie miał charakter efemeryczny. Z tego też zapewne powodu długo nie pamiętano o tym epizodzie. Jak mówi, Grupa interesowała go ze względu na wielonarodowościowy charakter (byli tu obok Polaków, Ukraińcy i Żydzi) oraz nowoczesny program artystyczny. Waniek wziął udział tylko w jednej, ale znaczącej wystawie Grupy w roku 1934, zorganizowanej z inicjatywy Chwistka w Sali Kołłątaja w Liceum Krzemienieckim. Pokazał tam co najmniej dwa obrazy olejne („Martwa natura” i „Ulica” oraz sześć grafik w technice drzeworytu, suchej igły i miedziorytu). Etap ten przypomniała w roku 2002 Galeria pod Rejentem, najobszerniej prezentując wczesne prace artysty (13).

Artysta wpisywał się tematycznie i formalnie w poszukiwania członków Grupy, jakkolwiek nie łatwo jest określić ich styl. Na pewno nie był to akademizm, z którym walczyli jako objawem starczego skostnienia. Dobitnie wyraził to Osostowicz w przemówieniu na otwarciu wystawy trzech zawieszonych studentów ASP w Krakowie, w listopadzie 1932 roku. Podkreślał, że starość nie jest kwestią wieku: „Starość wypływa jedynie z kompletnego zaniku zdolności pojmowania świata takim, jakim on jest. Zjawisko starości występuje tak u młodych, jak u starych. I staje się trucizną, która od wieków wstrzykiwana do żył społeczeństwa powoduje chroniczną zjełczałość poglądów i stawia mur chiński między sztuką a życiem”. W duchu awangardowej bezkompromisowości i bojowości piętnował „sztab belferskich mamutów” z krakowskiej ASP, którzy usypiają żywotne siły sztuki: „Akcja usypiaczy w pociągu życia jest zbrodnią. Zbrodnię należy tępić. Chcemy zbudzić społeczeństwo ze śpiączki (…)”(14). Pomimo awangardowego tonu i programu zbliżenia sztuki i życia, Grupa Krakowska nie miała i nie mogła mieć jednolitego kierunku formalnego, właściwego awangardom z początku wieku. Nie będziemy rozwijać akademickiego sporu, czy była to formacja jeszcze awangardowa, czy już po. Styl Wańka, podobnie jak Blondera, Jaremianki, Lewickiego, Marczyńskiego, Osostowicza, Sterna, Wicińskiego, był wypadkową wielu inspiracji. Jak pisał we wspomnieniach Stern, ich zainteresowania poszły w kierunku malarstwa światowego: „Wielką atrakcją stały się dla nas takie nazwiska, jak Chagall, Picasso, Léger, Grosz, Piscator. Byliśmy zahipnotyzowani ich malarstwem – poetyką Chagalla, dramatycznością Picassa, porządkiem Légera, ostrością polityczną Grosza, charakterem i formą nowoczesnego teatru Piscatora. Jeśli chodzi o polskich artystów, szczególnie zainteresowały nas idee Szczuki, teoria widzenia Strzemińskiego, koncepcje architektoniczne Syrkusów, malarstwo Stażewskiego” (15).

Korzystając z rozwiązań formalnych spod znaku kubizmu, futuryzmu, ekspresjonizmu i konstruktywizmu, młodzi artyści chcieli dać wyraz własnym poglądom i uchwycić puls życia. Unikają abstrakcji, szukają tematów dotyczących zwykłych ludzi. Przedstawiają ruchliwe ulice wielkich miast i place małych miasteczek w dni targowe; szwaczki i ubogie matki piastujące dzieci; robotników i sceny fabryczne. „Signum temporis” są częste motywy więzienne, sceny strajków, manifestacji i barykad. Prace członków przedwojennej Grupy Krakowskiej wcielają „avant la lettre” ideę „spotęgowanego realizmu”, która stała się punktem wyjścia powojennego ruchu plastyków nowoczesnych.

Większość tych tematów pojawia się również w obrazach Wańka („Ulica”, „Jarmark”, „Bezrobotny”) i jego grafikach („Macierzyństwo”, „Szwaczka”, „Praczki”, „Bar”, „Robotnicy”, „Murarze”). Artysta wspomina, iż najwięcej zawdzięcza Leopoldowi Lewickiemu, który nauczył go nowego spojrzenia: tematów należało szukać na ulicy, a nie w salonach i buduarach. Tematy „trzeciorzędne” – nędza i głód zaobserwowane na ulicy – inspirują również jego poezję. W roku 1935, podczas pobytu w Ustrzykach Dolnych Waniek napisał wiersz Miasto, dedykowany Krakowowi:

„Marzę o was – jesienne, zimowe, wiosenne pejzaże,
Wykwitające pleśnią na wilgotnych ścianach,
I niebach wyciętych z podwórzowych studni,
Odbitych w oczach dzieci o ziemistych twarzach.
Marzę o tobie dniu kamienny miasta,
Gdy dzwonkami tramwaji jak ptaków świergotem,
Budzisz śpiących, bezdomnych, pod kamiennym płotem.
Widzę i słyszę, jak w poranku chłodnym
Otwierają swe usta sklepy kolorowe,
Jak wasze psie spojrzenia liżą szyby płowe,
Jak ściska się wam gardło, jak chleb pachnie głodem

Marzę o was – wszyscy bracia moi,
Którzy codziennym pochodem po wąwozach miasta,
Wgniatając natrętne czoła w zamknięte podwoje
Szukacie resztek serca i odpadków ciasta.

Z wami chcę ruszyć nocą – siostry me upiorne,
By straszyć ludzi malowaną twarzą,
Z wami chcę rzucać światu przekleństwa potworne

I słuchać nocą, w piwnicach wilgotnych,
o czym wśród przekleństw śpiące dzieci marzą” (16).

Jednak artysta – pomimo swojej wrażliwości społecznej – decyduje się odłączyć od Grupy Krakowskiej ze względu na postępującą radykalizację polityczną kolegów. Jak mówił: „Duch lewicy międzynarodowej odrzucił go od Grupy. Nie było w niej nic z ducha polskości patriotycznej. W Grupie byli Ukraińcy, którzy mieli swoje zapatrywania i cele, byli komuniści, dla których prawdziwa polskość była nie ważna i w końcu byli młodzi Żydzi-komuniści o swoich całkowicie odrębnych dążeniach” (17). Z uwagi na poglądy wyniesione z domu nie mógł przystać na działania, które pchały komunizującą młodzież w objęcia sowieckie. Zresztą nie on jeden (18). Rozsypał się tym samym model harmonijnej wielokulturowej wspólnoty, na którym Waniek fundował swoje wyobrażenia o świecie.

Ale podejrzewam, że był też inny powód, dla którego Waniek nie utrzymał się w Grupie. Jeden z recenzentów wystawy w Krzemieńcu zarzucał, iż „w sztuce autorów prac wystawionych zbyt wiele jest rozumowania i spekulacji, za mało uczucia. A sztuka, to – mimo wszystko – dziedzina uczucia i tego, zdaje się nic, ani nikt zmienić nie zdoła” (19). Waniek nie miał umysłu spekulatywnego, był marzycielem. I nie tylko polityczny, ale i artystyczny radykalizm nie leżał w jego naturze – szukał złotego środka.

Rezultaty tego poszukiwania możemy poznać, albo przypomnieć sobie na wystawie w Galerii Sztuki RAVEN. Pokazano blisko 50 prac – rysunków i akwareli, należących w większości do kolekcji Bronisława Nowaka, od wielu lat towarzyszącego artyście. Organizatorzy wystawy opatrzyli ten etap twórczości Wańka mianem „formizm”. Z określeniem tym wypada polemizować, gdyż jest ono w tym wypadku anachronizmem. Formizm jako kierunek zakończył się na początku lat 20. Zainspirował natomiast późniejsze poszukiwania z kręgu grupy Rytm i polskiej Art Déco, które przyswoiły swoistą „formistyczną” stylistykę polegającą na łagodnym, często naskórkowym kubizowaniu formy, ekspresjonistycznej deformacji i skłonności do prymitywizmu rodem ze sztuki ludowej. Ta eklektyczna recepta pozwalała na uproszczenie i trafną syntezę formy.

Odwołując się do doświadczeń kubizmu i ekspresjonizmu, Waniek – zgodnie z duchem lat 30. – oscyluje między z jednej strony dekoracyjnością w typie Art Déco, a z drugiej – klasycyzmem (20). Jego rysunki i akwarele wyróżnia dyscyplina formalna: uproszczone formy o stylizacji kubistycznej określane są wyrazistą linią, czasem wypełnione kolorem. Interesują go niezmiennie małomiasteczkowe sceny i postaci: „Rynek w Wolbromiu”, „Sprzedaż kasztanów”, „Biedaczka”, „Skrzypek”, „Staruszka w chuście”, „Strach”, „Włóczęga”, „Żyd”, „Krawcowa”, „Cyganka”, „Żebraczka”. Ujmują liryzmem liczne portrety siostrzenicy Grażyny, przywołujące nastrojem pastele Wyspiańskiego poświęcone dzieciom.

Waniek, szukając właściwej dla siebie formy, jest – i nie on jeden w tym czasie – artystą na rozdrożu. Mówią o tym wyraźnie jego autoportrety. Raz upozowany jest jak marzyciel, oddany  bez reszty szkicowaniu lub zatopiony w książce. Na innych zaś pokazuje twarz buntownika: chce „straszyć ludzi malowaną twarzą i rzucać światu przekleństwa potworne”. W epoce trudnych wyborów Waniek nie rezygnuje z żadnej z możliwości wyrażenia piękna, ale i okrucieństwa świata.

Anna Baranowa

PRZYPISY:

(1) Eugeniusz Waniek. „Formizm. 101 rocznica urodzin artysty”, Galeria Sztuki RAVEN, Kraków 27. 10. – 10. 11. 2007.

(2) S. Zweig, “Die Welt von Gestern. Erinnerungen eines Europäers”, Frankfurt am Main, 1987 (I wyd. Stockholm 1944), s. 14–15.

(3) K. Pruszyński, „Na czarnym szlaku”, w: „Kraj lat dziecinnych”, red. M. Grydzewski, K. Pruszyński, Londyn 1987 (wyd. I Londyn 1942), s. 172.

(4) Rozmawiałam z artystą w dniu 4 listopada 2007 r. w obecności Małgorzaty Przysieckiej. Patrz także: T. Z. Bednarski, „Stuletni profesor Eugeniusz Waniek. Artysta wielu epok”, w: „Eugeniusz Waniek. 100-lecie urodzin. Jubileusz. Wspomnienia”, Kraków 2006, s. 4.

(5) O mitologii habsburskiej patrz szerzej: A. i Z. Baranowie, „Michał Bobrzyński a mit Habsburgów”, „Znak” nr 1, 1984, s. 95–102; o pluralizmie monarchii austro-węgierskiej pisał: M. Csáky, „Pluralität. Bemerkungen zum >>dichten System<< den Zentraleuropäischen Region”, „Neohelikon” nr 1, 1996, s. 9–30.

(6)   J. Stern, „Grupa Krakowska", w: „Cyganeria i po¬lityka.   Wspomnienia  krakowskie  1919-1939”, Warszawa 1964, s. 227.

(7)   Obszerne wspomnienie artysty z r. 2003 za¬mieścił: T. Z. Bednarski, „Krakowskim szlakiem Teodora Axentowicza”, Kraków 2004, s. 65-68.

(8)   L. Kuchtówna, „Karol Frycz”, Warszawa 2004, s. 280-281.

(9)   M. L. Kosińska, „Geneza »Grupy Krakowskiej« - w świetle faktów i dokumentów”, „Przegląd Ar¬tystyczny" nr 1, 1960, s. 43.

(10)   O czasach, w których powstała Grupa Kra¬kowska, pisał M. Porębski: „Oblicze tych lat”, w: „Grupa Krakowska 1932-1994”, [katalog wysta¬wy] Narodowa Galeria Sztuki Współczesnej Zachęta, Warszawa 1994, s. 15-17 (przedruk z: „Projekt" nr 6, 1979).

(11)   „Materiały do dziejów Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie 1895-1939”, opracowali J. E. Dutkiewicz, J. Jeleniewska-Ślesińska, W. Ślesiński, Wrocław - Warszawa - Kraków 1969, s. 217-218.

(12)   Wydarzenia te zostały szczegółowo opisane w oparciu o archiwalia:  Kosińska, op. cit., s. 43—44; I. Jakimowicz, „Zamiast wstępu”, w: S. Osostowicz, „Listy”, Kraków 1978, s. 15-19; M. Sobieraj (tejże, „Kalendarium Grupy Krakowskiej”, w: „Awangarda artystyczna z kręgu KPP - wystawa Grupy    Krakowskiej     1932-1937”,      [katalog wystawy] PP Desa - Oddział w Krakowie, TPSP w Krakowie, maj - czerwiec 1979, s. 50-53).

13   „Eugeniusz Waniek. Malarstwo, grafika, rysunek -  lata 30. i Grupa Krakowska”, [katalog wysta¬wy] Galeria pod Rejentem, Kraków 28 X -13 XI 2002.

(14) S. Osostowicz, „Nasza sprawa”, w: tegoż, „Listy…”, s. 210–211.

(15) J. Stern, op. cit., s. 228.

(16) Rękopis w archiwum artysty.

(17) Cyt. za: M. Przysiecka (oprac.), „Praca artystyczna, pedagogiczna, udział w wystawach, w: Eugeniusz Waniek. Malarstwo, grafika, rysunek – lata 30. i Grupa Krakowska...”, s. 5.

(18) Por. bardzo interesujące wspomnienia Jana Świderskiego („Substancja malarstwa”, z Janem Świderskim rozmawia Paweł Taranczewski, „Dekada Literacka” nr 3, 2004, s. 106–112).

(19) Stanisław Sheybal, recenzja w „Życiu Krzemienieckim”, cyt. za: Sobieraj, op. cit., s. 64.

(20) O wyborach malarzy Dwudziestolecia pisze ostatnio Iwona Luba: „Dialog nowoczesności z tradycją. Malarstwo polskie dwudziestolecia międzywojennego”, Warszawa 2004.




 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas