poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
hm
Camera obscura [Dekada Literacka 2007, nr 1 (221) ]

Jerzy Grundkowski („Jak Boy-Żeleński wariata strzegł...”, „Twórczość”, nr 1) mylnie nazywa Kraków stolicą Galicji i Lodomerii. W rzeczywistości stolicą tą był Lwów. A swoją drogą – po co „Twórczość” zamieszcza tekst, w którym autor, nie podając źródła, opowiada własnymi słowami treść znanego felietonu Boya „Mój debiut w psychiatrii”?

Z wywiadu Dariusza Zaborka z Franciszkiem Starowieyskim w „Dużym Formacie” dowiadujemy się, że w przedstawicielstwie RP przy Unii Europejskiej w Brukseli znajduje się jego obraz „Divina Polonia Rapta per Europa Profana”. Miejmy nadzieję, że na obrazie nie jest wypisany jego tytuł – bo są w nim dwa grube błędy: powinno być oczywiście: „per Europam Profanam”. Ale gramatycznie poprawna byłaby tylko forma: „rapta ab Europa Profana”.

Może to belferska pedanteria, ale trudno też nie zareagować, znajdując w książce Ireny Grudzińskiej-Gross „Miłosz i Brodski” (s. 161) zdanie: „Ich świat to nie była >>res publica<<, to była >>res fratia<<”. W języku łacińskim nie ma przymiotnika „fratius, -a, -um”. łatwo natomiast w każdym słowniku znaleźć można właściwy na tym miejscu wyraz „fraternus” – braterski.

W uczonej interpretacji: „Hermetyczne pornografie Białoszewskiego” („Teksty Drugie” 2006, nr 6) Piotr Sobolczyk, zastanawiając się nad zdaniem „Przeczytaj zagadnienia Forella”, przypuszcza, że chodzi tu o „Birgera Forella (1893-1958), szwedzkiego księdza ewangelickiego” (s. 178). Tymczasem wystarczyło zajrzeć choćby do „Wielkiej Encyklopedii Powszechnej” PWN, by znaleźć tu szwajcarskiego uczonego Augusta Forela (1848-1931), autora dzieła „Zagadnienia seksualne” (1905), natychmiast po ukazaniu się przetłumaczonego na język polski i kilkakrotnie wznawianego.

„Ważne, że jest dobry i ogląda się go jednym tchem” – tak głosi podtytuł recenzji filmowej w „Gazecie Wyborczej” z 29 stycznia. Ciekawe, jak to się ogląda tchem?

Fragment recenzji Adama Komorowskiego („Nowe Książki” nr 2, s. 28): „Diasporyzm prawdziwego intelektualisty odznacza się realną siłą subwersyjną wobec każdego ładu, który spetryfikowany przez samozwańczych legitymizatorów jest zawsze tylko regresem”. Litości!

Przemysław Trzeciak („Nowe Książki” nr 2, s. 98) orzeka apodyktycznie, że średniowieczny filozof, przyrodnik i matematyk Vitelo, pochodzący ze Śląska „z Polską nie ma nic wspólnego”. Nie jest to ścisłe: miał ojca Niemca, ale matkę Polkę. Określał się jako „filius Thuringorum et Polonorum”, w ks. X swej „Optyki” napisał: „in nostra terra, scilicet Poloniae” (w naszej ziemi, tj. w Polsce). Myli się również Trzeciak, twierdząc, że Śląsk za czasów Vitelona był czeski: śląscy książęta piastowscy złożyli hołd królowi czeskiemu dopiero w kilkadziesiąt lat po śmierci Vitelona. Wreszcie – nie wiadomo, na jakiej podstawie Trzeciak nadaje mu imię „Erazm”.

Trochę bałamuctw zakradło się do artykułu Wojciecha Orlińskiego „Ciężki los bajkopisarza” („Gazeta Wyborcza” z 9 lutego): Bolesław Leśmian nie był starszym bratem Brzechwy, lecz jego bratem stryjecznym, Antoni Lange z kolei nie był wydawcą poezji Leśmiana, lecz jego krewnym. Po wojnie mogła Brzechwę kompromitować nie tyle dedykacja dla Piłsudskiego na tomiku jego wierszy „Oblicza zmyślone”, co tom „Imię wielkości” z r. 1938, zawierający wiersze o Piłsudskim.

Michał Paweł Markowski („Tygodnik Powszechny”, nr 5) przypuszcza, że Izabela Łęcka „Szekspira by nie poczytała”. Tymczasem z „Lalki” (t. 1, rozdz. 16) dowiadujemy się, że wielki aktor Ernesto Rossi ofiarował Izabeli włoski egzemplarz „Romea i Julii”, a ona sama czyta, najwidoczniej nie po raz pierwszy, tę tragedię w czasie jego występów w Warszawie.

Myli się Barbara Hoff („Wysokie Obcasy”, nr 4), nazywając Wilhelma Szewczyka „przedwojennym komunistą”. Jako młody człowiek nie miał z komunizmem nic wspólnego, należał do katowickiej grupy literackiej „Fantana”, łączącej z radykalizmem społecznym hasła nacjonalistyczne. Dziwi też, że pani Hoff przypisuje sobie wynalezienie wyrazu „kufajka”. Kamerzysta zapamiętał, że tak samo przekształcali rosyjską „fufajkę” polscy zesłańcy na Uralu w latach 1940-1941.

Wiadomo – pośpiech, roztargnienie itd., niemniej trudno się nie zdziwić, znajdując na okładce tomu Bolesława Prusa „Obrazy wszystkiego” (wybór z jego kronik), opublikowanego przez Instytut Badań Literackich PAN, informację, że edytor tomu Samuel Sandler jest m.in. autorem prac o ADAMIE Strugu.

W nocie wydawcy do nowej edycji korespondencji Giedroycia i Gombrowicza czytamy, że „obejmuje ona cały zespół ich korespondencji”. Tymczasem – karta tytułowa oznajmia: „w y b r a ł , wstępem i przypisami opatrzył Andrzej Stanisław Kowalczyk”. Jeśli to wydanie integralne – jak można było wybierać?

hm


Co się nie zmieściło w Camerze

Ukazała się obszerna książka profesora UMCS Romana Tokarczyka „Antologia anegdoty akademickiej”. We wprowadzeniu autor przypomina, że anegdota to bardzo zwięzłe opowiadanie o charakterystycznym albo komicznym zdarzeniu z życia bardziej wszakże niż mniej znanej postaci. Typowa, klasyczna anegdota składa się z trzech części: lakonicznego i szczerego (?) opisu zdarzenia, błyskotliwego dialogu i zaskakującej mądrością albo komizmem puenty. Prof. Tokarczyk ma jednak osobliwe wyobrażenia o tych kryteriach, skoro w antologii znalazły się m.in. takie opowieści:

„‘Kiedy wreszcie otrzymasz Medal Komisji Edukacji Narodowej?’ – zapytano znanego uczonego lubelskiego. – ‘Nie interesuje mnie to, ponieważ niewiele zależy od rzeczywistych osiągnięć edukacyjnych odznaczonego’” (s. 35). – „Po otrzymaniu tytułu przez pewnego profesora zwyczajnego, któryś z profesorów Wydziału Prawa i Administracji UMCS zauważył: ‘Mam pewność, że ten człowiek będzie tę godność godnie nosił” (s. 84). – „W czasach realnego socjalizmu także od ludzi nauki oczekiwano deklaracji lojalności wobec marksizmu. Pamiętał o tym dobrze profesor Grzegorz Leopold Seidler. Aby nie zboczyć z właściwego kierunku, często powtarzał: ‘My marksiści’” (s. 108). –„Znany profesor, po raz niewiadomo który, zaczął smalić cholewki do kolejnej studentki. Zaintrygowana jego umizgami studentka poprosiła o wyczerpujące wyjaśnienia. Ujęty dociekliwością studentki profesor ofiarował jej swoje nocne towarzystwo sam na sam” (s. 191). – „Sławny lubelski chirurg profesor Zakryś przeprowadzał trudną i długą operację, cierpiąc przy tym na niedyspozycję żołądkową. Operacji, oczywiście, nie można przerwać. – ‘Siostro, proszę natychmiast zawiązać mi troki moich kalesonów’” (s. 252). – „Profesor, specjalizujący się w pewnej gałęzi prawa, zawsze potrafił wprowadzić wiele nerwowego ożywienia do stosunków uniwersyteckich. Z tego względu koledzy z Wydziału Prawa i Administracji UMCS bardzo chętnie rekomendowali go do wyjazdów zagranicznych dla tzw. świętego spokoju” (s. 232). – „Kobieta poślubiona po raz czwarty okazała się dziewicą. Wyjaśniła to nowo poślubionemu mężowi: – ‘Mój pierwszy mąż był homoseksualistą, a drugi był chory na serce, toteż zmarł w czasie nocy poślubnej. Trzeci był terapeutą genów i mówił mi, że byłoby świetnie, gdyby jego terapia mogła się potwierdzić w sprawach seksu’” (s. 321). – „W r. 1948 lubelskie Studenckie Koło Chemików przyznało Irenie Joliot-Curie honorowe członkostwo wraz z odznaką i specjalnym dyplomem. – ‘To najbardziej zaskakujące odznaczenie w moim życiu’ – rzekła wyróżniona, dziękując za nie serdecznie” (s. 332).

Bohaterem ponad pięćdziesięciu (!) anegdot, opowiedzianych wzorem Juliusza Cezara w trzeciej sobie, jest sam prof. Tokarczyk. Oto niektóre z nich:

„Student uchyla drzwi gabinetu profesora, na przykład na siódmym piętrze, pytając: – ‘Gdzie i kiedy można spotkać profesora X’ – mającego swój gabinet, na przykład, na pierwszym piętrze. Profesor Roman Tokarczyk odpowiada wówczas tak samo. – ‘To zadanie trudne nawet dla detektywa’” (s. 41).

„Profesor Adam Strzembosz, swego czasu I Prezes Sądu Najwyższego i z tego tytułu również Prezes Trybunału Stanu, składał właśnie gratulacje profesorowi Romanowi Tokarczykowi, nowo powołanemu Sędziemu Trybunału Stanu. Znając długotrwałe zainteresowanie Tokarczyka prawem natury, Strzembosz powiedział z wyraźnym uczuciem ulgi: ‘Nareszcie, to dzięki panu niedoceniane u nas prawo natury zyskuje należytą mu rangę’” (s. 66).

„Podczas wykładów profesora Romana Tokarczyka sale bywały wypełnione słuchaczami aż do ostatniego miejsca. Przychodził na nie również rysownik Józef Tarłowski, rysując profile wybranych słuchaczy. Na pytanie profesora, dlaczego tylko wybranych, odpowiadał zwykle tak samo: ‘Taka duża sala z trudem mieści słuchaczy, a co dopiero moja mała kartka rysownika’” (s. 168).

„Profesor Roman Tokarczyk w okresie szkoły średniej grywał na różnych instrumentach, szczególnie gitarze klasycznej, mandolinie i akordeonie, jako członek szkolnych zespołów muzycznych. (...) Gdy jednak zorientował się, że grając nie ma szans tańczyć ze swoją narzeczoną, z którą bawili się z tym czasie jego rywale, bez wahania porzucił podest dla orkiestry, aby zejść na parkiet dla tańczących” (s. 229).

„‘Czy wiesz, ile razy powierzchnia Stanów Zjednoczonych jest większa od powierzchni Polski?’ – zapytał Tokarczyka jego opiekun naukowy w USA George Brinkley. – ‘Dzisiaj jeszcze nie wiem – odpowiedział Tolarczyk – ale jutro będę wiedział. W obliczeniach pomoże mi żona Czesława, która jest matematyczką’” (s. 297).

„Roman Tokarczyk wracał do domu na święta Bożego Narodzenia z walizką wypełnioną prezentami dla członków rodziny, w towarzystwie przypadkowo spotkanego kolegi, który również był wyposażony w bliźniaczo podobną walizkę. Gdy podczas wigilijnej kolacji Tokarczyk otworzył walizkę – oczom zebranych objawiła się sterta brudnej bielizny, wśród której wyróżniały się porażającą wonią tzw. stojące skarpety. Dopiero po świętach zamienione przypadkowo walizki wróciły do swych właścicieli” (s. 322).

Z całym szacunkiem dla znakomitego uczonego: z anegdotami tak błyskotliwymi mogą rywalizować jedynie „Anegdoty z życia Puszkina” rosyjskiego oberiuty Daniłła Charmsa.

hm

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas