poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
STANISŁAW RODZIŃSKI
Tadeusz Chrzanowski 1926–2006
Dekada Literacka 2007, nr 1 (221)

Żal, który pojawia się na wieść o odchodzeniu ludzi zwyczajnych, ale niezwykłych, dostojnych, ale błyskających poczuciem humoru, normalnych, ale wielkich – budzi trudny do wyrażenia smutek, jest prawdziwym sygnałem, mówiącym o nadchodzącym końcu pewnej epoki.

Takie właśnie myśli towarzyszą wspomnieniom o Tadeuszu Chrzanowskim, jednej z tych niezwykłych postaci Krakowa, wielkiej osobistości polskiej kultury. Profesor Tadeusz Chrzanowski urodził się w Krakowie 14 maja 1926 roku. Po latach spędzonych w rodzinnym Moroczynie, po wojnie, zamieszkał w Krakowie, gdzie studiował na Akademii Handlowej, a potem rozpoczął kolejne studia na wydziale historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Warto w tym miejscu wspomnieć o Klubie Logofagów, studenckim kole, czy po prostu grupie bliskich sobie młodych ludzi. Był on w swoim czasie zapowiedzią późniejszych, niezależnych organizacji studenckich. Klub Logofagów był więc takim światełkiem niezależności myślenia studentów, wśród których znalazł się też młody Tadeusz Chrzanowski.

Trzeba też pamiętać, że tego rodzaju studenckie inicjatywy były w tamtym czasie po prostu niebezpieczne dla młodych, gdyż mania tropienia wokół wrogów nowego ustroju groziła nieszczęściem, złamaniem życia. Klimat spotkań Logofagów, o czym słyszałem od kilku wtedy jeszcze studentów, był jednak czymś ważnym.

Kto wie, może wtedy, kiedy Chrzanowski, znany już i ceniony pisarz, historyk sztuki, jednym słowem człowiek o wyraźnie określonej pozycji nie tylko w swoim środowisku, pisywał pod pseudonimem do paryskiej „Kultury” – co było przecież w razie „wykrycia” przez władze antypaństwowym przestępstwem – może wtedy gdzieś u źródeł tej decyzji były spotkania Logofagów, odwaga bycia sobą mimo wszystko.

Droga awansu naukowego Tadeusza Chrzanowskiego wyznaczana jest datami magisterium – 1952, doktoratu – 1971, habilitacji – 1980, a w roku 1990 profesurą na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Ponad dwieście publikacji ściśle związanych z historią sztuki, w tym gigantyczna praca inwentaryzacyjna, prowadzona wespół z Marianem Korneckim, polegająca na dokumentowaniu zabytków na terenie Polski – przyniosły Tadeuszowi Chrzanowskiemu pozycję jednego z najwybitniejszych polskich historyków sztuki. Czterdzieści bezcennych tomików „Katalogu zabytków sztuki” w Polsce to nie tylko sprawa wędrówek w niewyobrażalnie trudnych warunkach, to sporządzanie wielostronnej dokumentacji, konieczność uruchomienia wnikliwego warsztatu badawczego. To także sprawa dokumentacji fotograficznej – Tadeusz Chrzanowski, robiąc przez wiele lat setki zdjęć, stał się znakomitym fotografikiem. Również i o tym Jego dorobku nie wolno zapomnieć.

Obszar problemów, którymi zajmował się Profesor, które z pasją badał, to sprawy dotyczące sztuki polskiej, ale interesował się On również omawianiem i analizowaniem związków naszej sztuki z innymi kulturami, czego efektem są choćby publikacje: „Rzeźba lat 1560-1650 na Śląsku Opolskim, Sztuka w Polsce Piastów i Jagiellonów, Sztuka w Polsce od I do III Rzeczypospolitej”.

Na szczególną uwagę zasługują książki Tadeusza Chrzanowskiego, w których bada, analizuje i omawia problemy sarmatyzmu. „Żywe i martwe granice” i „Wędrówki po Sarmacji europejskiej” to szczególnego rodzaju „Opus Vitae” Tadeusza Chrzanowskiego, badacza i artysty, historyka sztuki i mistrza słowa, człowieka o encyklopedycznej wiedzy, poety, publicysty, pisarza, tłumacza.

Pamiętam liczne spotkania w „Tygodniku Powszechnym”, kiedy zebrania redakcyjne były wydarzeniami polityczno-kulturalnymi, a na jednym z nich Tadeusz opowiadał o swej podróży do Hiszpanii, kiedy jechał przez Europę popularnym w Polsce samochodem marki syrena. Gdy zatrzymywał się przy stacji benzynowej, czy gdzieś przy szosie by coś zjeść, zatrzymywali się ludzie i pytali, co to za samochód, jak jedzie, z jakiego jest kraju.

W tym właśnie miejscu wspomnieć trzeba o długiej współpracy Tadeusza Chrzanowskiego z „Tygodnikiem Powszechnym”, który przez lata całe był przecież szczególnego rodzaju enklawą wolności, prawdy, ale i poczucia humoru (niekiedy wisielczego).

Sądzę, że wspominając Profesora Tadeusza Chrzanowskiego, należy pisać o Nim jako o nauczycielu, znakomitym profesorze KUL, UJ, krakowskiej ASP, o doktoracie honoris causa UJ – będącym przecież wyróżnieniem najwyższej rangi w świecie nauki.

Są też lata późniejsze, gdy od roku 1991 objął przewodnictwo Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa. W tych latach (w roku 2005 Profesor zrezygnował z funkcji z powodu choroby) powstał i zaczął być realizowany program ratowania zabytków naszego miasta, pozbawiony propagandowego zadęcia, a skierowany ku podstawowym i rzetelnie zaprogramowanym działaniom.

Wspomniany już doktorat honorowy Uniwersytetu Jagiellońskiego, honorowe doktoraty Akademii Pedagogicznej w Krakowie i Politechniki Krakowskiej, Nagroda Wojewody Krakowskiego (1995), Odznaka Zasłużonego dla Ziemi Krakowskiej, członkostwo Związku Literatów Polskich (potem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich), Pen Clubu, zwieńczający te wyróżnienia krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski oraz Papieski Order Św. Grzegorza – to tylko zewnętrzne świadectwa ogromnego szacunku, jakim darzony był Tadeusz Chrzanowski za swą pracę, kompetencję, ale nade wszystko za to, że takim właśnie był człowiekiem.

Wspominając dzisiaj Profesora Tadeusza Chrzanowskiego, pragnę zwrócić uwagę na daty wyznaczające jego dokonania, lata, w których pracował naukowo, w których pisał wiersze i felietony, fotografował, dojeżdżał do Lublina – na wszystkie te lata, które dla jednych są czasem wspomnień, dla innych czasem aktywności politycznej, dla jeszcze innych okresem szarej, dramatycznej rzeczywistości.

Lata powojenne to lata, w których pokolenie Tadeusza Chrzanowskiego straciło najwięcej. Niezgoda na kłamstwo i układność, na udawanie i wewnętrzny brud – oznaczała pasmo trudności, kłopotów, straty czasu i własnych możliwości. To właśnie środowiska uniwersyteckie, wspomniany tu „Tygodnik Powszechny”, a potem działania w kręgu kultury niezależnej, pozwalały przynajmniej odetchnąć, a w przypadku kolejnej „odmiany” ustroju wydać książkę czy z niezłym skutkiem walczyć z cenzurą. Wspominając Tadeusza Chrzanowskiego, pamiętajmy więc, jak się uśmiechał, jak opowiadał dowcipy, jak był mocny duchem, by nie tylko przetrwać, ale by już w wolnej Polsce zrobić tyle dobrego.

W Bazylice Mariackiej, w dniu pogrzebu i pożegnania Tadeusza Chrzanowskiego – patrząc na ludzi, którzy zapełnili przepiękne wnętrze Świątyni – myślałem o Tadeuszu Chrzanowskim i Jego przyjacielu Zbigniewie Herbercie:

„To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
nasza odmowa niezgoda i upór
mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia”.

Stanisław Rodziński

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas