poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
hm
Camera obscura [Dekada Literacka 2006, nr 6 (220)]


Jeśli nawet Stefan Kisielewski uważał Szymona Askenazego za przedstawiciela krakowskiej szkoły historycznej, to Mariusz Urbanek w książce „Kisielewscy” (s. 207) nie powinien pomyłki tej bezkrytycznie powtarzać. – Nic też nie wiadomo o tym, by Wacław Berent był członkiem krakowskiej radykalnej organizacji młodzieżowej działającej w latach 90. XIX w. (s. 22). – Jakub Glass w latach przed pierwsza wojną światową nie był sędzią Sądu Najwyższego, lecz pisarzem hipotecznym i był pochodzenia niemieckiego, nie żydowskiego (s. 77) – chyba że chodzi tu o innego Glassa – Grzegorza, także prawnika. – Ani Wincenty Rzymowski, ani Stefan Żółkiewski nie kierowali Legionem Młodych (s. 134). – Ks. Stojałowski miał na imię Stanisław, a nie Ludwik (s. 16), no i nie głosił haseł socjalistycznych (s. 16). – Znaleźć można też w tej książce inne pomyłki w imionach: zamiast Ostap figuruje Władysław Ortwin (s. 22), zamiast Marii – Zofia Szeliga (s. 62).

Ryszard Bill pisze w „Trybunie” (nr 298): »Różnijmy się, ale – jak mówi mój mentor prof. Geremek – „różnijmy się pięknie”«. Ale mówiąc tak, prof. Geremek powtarza tylko to, co półtora wieku wcześniej napisał Norwid.

Agnieszka Sabor („Tygodnik Powszechny” nr 53) twierdzi, że słynny tekst Juliana Tuwima „My, Żydzi polscy” „długo po wojnie nie doczekał się wydania w Polsce i po raz pierwszy wydrukowano go w Warszawie na zlecenie Edwarda Neusteina, właściciela polskojęzycznej księgarni w Tel-Awiwie.” Tymczasem tekst ten ukazał się w Polsce już w r. 1947 w antologii „Pieśń ujdzie cało” opracowanej przez Michała M. Borwicza.

Gustaw Holoubek w wywiadzie udzielonym „Dziennikowi” (23-26 XII) mówi, że w monologu Kordiana na Mont Blanc zawiera się jego pogląd na rzeczywistość polityczną: „walki z zaborcami o niepodległość, piętnowanie naszych cech: głupoty, egoizmu, warcholstwa, które doprowadziły nas do ruiny”. Otóż o walce niepodległościowej Kordian rzeczywiście mówi, ale w całym jego monologu nie ma ani słowa o polskich wadach narodowych; przeciwnie – Polska nazwana tu jest – jak wiadomo – Winkelriedem narodów, który „poświęca się, choć padnie, jak dawniej! Jak nieraz”.

„Mi się też marzy taka stylizacja, że jestem więźniem politycznym” – mówi aktor Michał Zieliński w wywiadzie udzielonym „Dziennikowi” (23–26 XII). Takie konstrukcje z zaimkiem „mi” na początku zdania spotkać można coraz częściej (m.in. w wypowiedziach Doroty Masłowskiej). A przecież „Słownik poprawnej polszczyzny” wyraźnie wskazuje: form mi, mię nie używa się nigdy na początku zdania!

Nawet Michał Paweł Markowski (w pracy zbiorowej „Kulturowa teoria literatury”, s. 300) ma kłopoty z łaciną: pisze „repraesentatio pecuniam”; tymczasem – można powiedzieć „repraesentare pecuniam”, ale tylko – „repraesentatio pecuniae” – po czasowniku kładzie się biernik, po rzeczowniku – dopełniacz (tzw. genetivus obiectivus). Podobnie zresztą po polsku powiemy: „reprezentować pieniądz”, ale – „reprezentacja pieniądza”.

Tomasz Miłkowski („Przegląd” nr 1) powtarza za Wojciechem Siemionem, że „pierwszą książką, jaką Maria Dąbrowska wydała, była antologia poezji ludowej z okolic Kalisza”. Informacja to sensacyjna, bo dotychczasowe bibliografie pism Dąbrowskiej takiej książki nie wymieniają, ale czy prawdziwa?

Grzegorz Niziołek („Gazeta Wyborcza” – Kraków z 3 I) twierdzi, że w całym XIX w. w krakowskim teatrze grano jedyny tekst antyczny: „Rycerzy” Arystofanesa. Myli się: z bibliografii „Dramat obcy w Polsce 1719–1968” można się dowiedzieć, że grano także „Antygonę” (1888) i „Edypa króla” (1895), a nadto „Lysistratę” (1895) Arystofanesa w przeróbce Maurice Donnaya.

Joanna Derkaczew („Gazeta Wyborcza” z 4 I) omawiając spektakl „Chryje z Polski” powiada, że w sztuce tej „tylko dwaj ludzie, którzy kiedyś spoczną obok siebie na Skałce, rozmawiają o przyszłości Polski szczerze, uczciwie”! Z podtytułu recenzji („Jak dziś rozmawiać o Polsce? Jak Wyspiański z Piłsudskim na scenie Teatru Nowego Praga”) wynika, że autorce chodzi o wymienione w nim postacie. Czyżby nie wiedziała, że Piłsudski spoczywa w katedrze wawelskiej, a nie na Skałce?

Nowe odkrycie biologiczne: dzieci mogą być poczęte przez ustawodawstwo państwowe i wysiłki władz publicznych! O odkryciu tym świadczy tekst proponowanej w styczniu br. przez premiera Jarosława Kaczyńskiego poprawki konstytucyjnej: „Rzeczpospolita Polska chroni życie dzieci poczętych przez ustawodawstwo i wysiłki władz publicznych”.

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas