poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
BERNADETA STANO
Kraków i artyści
Tomasz Gryglewicz, „Kraków i artyści, teksty o malarzach i grafikach środowiska krakowskiego drugiej połowy wieku XX”, Universitas, Kraków 2005.
Dekada Literacka 2006, nr 6 (220)


Moje refleksyjne „ja” znajduje się w Krakowie – pisze w ostatnim zdaniu swojej książki Kraków i artyści Tomasz Gryglewicz. To stwierdzenie, uzasadniające wskazanie na Kraków jako na centrum własnych fascynacji artystycznych i najważniejsze miejsce zdobywania wiedzy o sztuce, obrazuje charakter zgromadzonych w niej tekstów. Stanowi ona bowiem zbiór różnorodnych szkiców powstających przez ostatnie dekady, będących pierwotnie recenzjami, wykładami dla studentów, referatami opracowywanymi na sesje naukowe, które autor opatrzył podtytułem: „Teksty o malarzach i grafikach środowiska krakowskiego drugiej połowy wieku XX”. Łączy je oczywiście kontekst tego magicznego miasta, ale przede wszystkim owa „osobista” perspektywa mieszająca się na rożnych poziomach z obiektywizmem doświadczonego badacza historii sztuki współczesnej.

Wybór Tomasza Gryglewicza padł na różne pokolenia artystów krakowskich. Tytuł pierwszego rozdziału: „Pokolenie innowatorów i indywidualistów” może sugerować, że kluczem podziału tekstu będzie właśnie owa przynależność określona metryką urodzenia. Stało się jednak inaczej. Cztery części książki to równocześnie cztery zjawiska artystyczne o różnym stopniu doprecyzowania: nurty i formacje, z których wyodrębniono artystów związanych z Grupą Krakowską oraz kolorystów, dziedziny sztuk, a szczególnie grafikę i instalację. W obrębie tych nieregularnych granic hierarchię w większości przypadków wydaje się wyznaczać czas, artyści są bowiem ustawieni w takim porządku, w jakim obserwować było można ich pojawianie się w przestrzeni publicznej. Ich sylwetki, a szczególnie Adama Hoffmanna, Jacka Sroki, Mieczysława Wejmana, Jerzego Panka, Włodzimierza Kunza, scharakteryzowane na ogół w jednej opowieści, wracają w kontekście pozostałych szkiców. Teksty te, choć nie napisane w jednym czasie – a autor nazywa ich zbiór kolażem – świadczą o wierności wybranym artystom i nieustannym śledzeniu ich poczynań i losu ich prac oraz przemożnej chęci porządkowania faktów i opinii o nich.

Każdą grupę tekstów poprzedza współczesny komentarz autora, który tłumaczy owe mechanizmy doboru i kreśli szerszy kontekst zjawiska, co decyduje o spójności tak różnorodnego materiału. Takie funkcje pełni też obszerne zakończenie, które, tak jak jego tytuł, wskazuje, stanowi próbę określenia znaczenia Krakowa dla powojennej sztuki polskiej. Zawiera także, co szczególnie cenne, zarys stanu badań nad tą problematyką. Przypomniane w nim zostały publikacje dotykające opisywanych w tekstach zagadnień, jak również spotkania historyków sztuki i debaty ostatnich dekad nad stanem wiedzy o krakowskiej sztuce. Wskazano także na zasługi w tym dyskursie środowiska profesorów i studentów Instytutu Historii Sztuki UJ. Autor podkreśla jednak, że na ukształtowanie jego postawy wobec sztuki szczególny wpływ miały teksty i osobowość profesora Mieczysława Porębskiego. Nie bez znaczenia, co niejednokrotnie można wyczytać z odautorskich wtrąceń napisanych z perspektywy czasu i między wierszami tekstów, wydają się też przyjaźnie i znajomości z opisywanymi artystami. Dzięki nim trafia nie tylko do galerii na kolejne zaobserwowane wystawy, ale także do miejsc, gdzie prace powstawały, do krakowskich pracowni. Spotkania te wpłynęły na charakter opisów i interpretacji obrazów, grafik i instalacji. Precyzja w doborze słów, barwność sformułowań, cechują fragmenty opowiadające o kompozycjach, które nie każdy miał możliwość zobaczyć na własne oczy. Wiele z nich przypomnianych zostało w bogatym bloku reprodukcji podnoszącym walory publikacji.

Kilka tekstów zawiera noty biograficzne znanych artystów, które zapewne nie poszerzą wiedzy historyka sztuki, ale wskazują na inne grono potencjalnych odbiorców książki. Tak jest w przypadku jednego z dwóch szkiców o Kantorze, czy tekstu o Witoldzie Urbanowiczu. Oczywiście wynika to z pierwotnego przeznaczenia szkiców. Trzeba pamiętać, że książka złożona w większości z recenzji, wstępów do katalogów i wykładów może zyskać dużą grupę czytelników spoza środowiska naukowego związanego ze sztuką – wśród miłośników sztuki, początkujących krytyków szukających wskazówek dotyczących pisania recenzji, inteligencji różnych profesji, artystycznej krakowskiej młodzieży. Ten zróżnicowany odbiorca także zasługuje na teksty, które nie tylko wprowadzą go w świat nieznanej im twórczości i kluczowych pojęć, ale także podpowiedzą mu, gdzie szukać odpowiedzi na pojawiające się w trakcie lektury pytania. Zwłaszcza to ostatnie środowisko związane z krakowskim Liceum Sztuk Plastycznych, do którego pisarz przynależał, wydaje się dla niego szczególnie ważne. Takie drobne osobiste wtrącenia, uzupełnione o wyznania, jakie można by podsumować komentarzem, który zamieścił w obrazie „Portret Arnolfinich” artysta świadomy swojej roli: „Johannes de Eyck fuit hic”, widziałem, słuchałem wykładów Kantora…, przeplatają się z partiami opisu dzieł.

To spojrzenie świadka, uważnego obserwatora i uczestnika życia artystycznego ostatnich dziesięcioleci wydaje się szczególnie cenne w owym tekście, ale równie ważne jest spostrzeżenie historyka, który dzięki swojemu doświadczeniu i wiedzy o sztuce stara się uporządkować fakty i pokazać je w świetle najnowszych badań nad kulturą. Kilkakrotnie autor wskazuje na konieczność zdefiniowania pojęcia tożsamości lokalnej w ramach zjawisk artystycznych, stąd zapewne także wybór na okładkę książki obrazu Jacka Sroki Nowy Kraków. Ten geograficzny kontekst przewija się w narracji tekstu jeszcze na co najmniej dwa sposoby. W doborze dzieł do opisu o wyraźnie krakowskim rodowodzie i tematyce, nie tylko tego artysty, ale i Tadeusza Kantora, Leszka Dutki, Danuty Leszczyńskiej-Kluzy, ponadto poprzez akcentowanie znaczenia medium wystawy (szczególnie w szkicu o ekspozycjach Adama Hoffmanna, Zbigniewa Bielawki oraz artystów realizujących projekty typu „site specific”), które prowokuje dzieła do mobilności i reakcji na konkretne otoczenie. Kolejną ważną perspektywę badawczą odkrywa dokładna analiza rozdziałów o grafice i instalacji. W dwu pierwszych częściach zaistniały także fragmenty dotyczące czy scenografii w przypadku Kantora, czy prac graficznych Danuty Leszczyńskiej-Kluzy (w rozdziale „Tradycja koloryzmu”) obok dominującego medium malarstwa, jednak dopiero tutaj uwidoczniony został ów pluralizm postaw i form współczesnej sztuki, zanikanie tradycyjnych gatunków oraz próby odnalezienia przez artystów w owym postmodernistycznym gąszczu własnego stylu, adekwatnej formy do przekazywanych treści. O postmodernizmie w Krakowie, jako o nurcie historycznym, ale i nie w pełni zdefiniowanym, wspomina Gryglewicz niejednokrotnie. Jeden z podstawowych zabiegów wiązany z tym kierunkiem: cytowanie, z ważnym przedrostkiem „auto-” posłużyło autorowi do określenia modelu budowania struktury swojej książki. Zjawisko to śledzi też w twórczości wybranych twórców, m. in. w cyklach litograficznych Włodzimierza Kunza. Takim powracającym, obok motywów krakowskich, wątkiem, na który autor jest szczególnie wyczulony ze względu na swoje wcześniejsze zainteresowania, pozostaje groteska (1). Zyskuje ona nowe oblicze dzięki pogłębionej interpretacji prac Witolda Urbanowicza, Jacka Sroki, Jerzego Panka czy Romualda Oramusa.

Pisaniu owej książki na pewno towarzyszyły wątpliwości: czy warto? Dla kogo? „Po co pisać o sztuce? Mówi się przecież, że obrazy przemawiają same?” – jak ujął to autor w jednym z najbardziej osobistych jej fragmentów, o Leszku Dutce. Odpowiedzi zdają udzielać mu twórcy: Jednak idea likwidacji historii, teorii i krytyki artystycznej widać nie jest dobra, skoro sami artyści dopominają się o słowo, pragną klasyfikacji, opisu, komentarza, interpretacji i oceny swoich i cudzych dzieł malarskich, rzeźbiarskich bądź graficznych. Piszę więc dalej o sztuce szarpany wątpliwościami co do celowości tego pisania (2).

Bernadeta Stano


PRZYPISY:

(1) Tomasz Gryglewicz, „Groteska w sztuce XX w.”, Kraków 1984

(2)Tomasz Gryglewicz, „Kraków i artyści. Teksty o malarzach i grafikach środowiska krakowskiego drugiej połowy wieku XX”, wyd. Universitas, Kraków 2005, s. 75.
 

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas