poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
PAULINA MAŁOCHLEB
Jedyna droga do odkupienia…
Andrzej Bart, „Don Juan raz jeszcze”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2006.
Dekada Literacka 2006, nr 6 (220)


Andrzej Bart w swojej najnowszej powieści umieszcza postać don Juana w epoce wcześniejszej o 150 lat od chwili jego prawdziwych literackich narodzin. Akcja rozgrywa się w 1506 roku, na dworze kastylijskim. Joanna, córka Królów Kastylijskich, której historia nada przydomek Szalona – „la Loca”, nakazuje wydobycie ciała swego męża Filipa I Pięknego z grobu i wyrusza z nim w potępieńczą podróż po Kastylii. W karawanie jadą mnisi, śpiewający nad trumną, ale też dworzanie – sami mężczyźni, gdyż „jest tak zazdrosna o trupa, że kondukt omija nawet żeńskie klasztory”. Procesja ciężarnej królowej z cuchnącym truchłem otrutego króla staje się u Barta polem gry między stronnictwami katolickimi. Juliusz II, wojowniczy papież, wysyła don Juana by ten, używając swego męskiego czaru, nakłonił Joannę do zorganizowania pogrzebu, a tym samym do podjęcia królewskich obowiązków. Pochówek nie jest jednak na rękę innym dworzanom. W otoczeniu królowej pojawiają się także poseł angielski Woodward, wysłany przez Henryka VII z ofertą małżeńską, oraz książę d’Oropesa, doradca Ferdynanda, którego zadaniem jest nakłonić Joannę do posłuszeństwa „królowi i ojcu”. Wszystkim tym osobom zależy na klęsce don Juana, zastawiają na niego kolejne pułapki. Próbują odkryć jego tożsamość, przesłuchują i torturują w tym celu sługę Valesco – Antonia, który nie wyznawszy prawdy, ginie, wyrzucony z wieży klasztornej.

Don Juan de Valesco, główny bohater powieści, to postać, której genealogia jest wyjątkowo długa i poplątana. Autor na nowo odczytując mit hiszpańskiego uwodziciela, nie postępuje jednak za Molierem, Byronem, Puszkinem, jego don Juan daleki jest od pierwowzoru Uwodziciela z Sewilli i kamiennego gościa Tirso de Moliny. Bart nawiązuje raczej do historii życia don Miguela Manary Vincentelo di Leca. Ów szlachcic, żyjący w XVII wieku, także stał się inspiracją literacką, innym wcieleniem don Juana, posłużył natomiast do przekazania nowych treści. Don Juan Moliny to cyniczny kobieciarz, konsekwentny lubieżnik. Tymczasem Manara, o którym Oskar Miłosz w 1913 roku napisał oficjum, to libertyn nawrócony, rozpustnik pokutujący. Jak głosi legenda, po duchowym przełomie Manara został mnichem, opiekował się najciężej chorymi i kazał pochować się w progu kościoła tak, by po jego ciele co dnia deptano.

W powieści Barta dawny uwodziciel jest mnichem, cystersem pracującym z zadżumionymi. Don Juan nie pamięta już swych przygód, z młodości pozostało mu tylko dojmujące poczucie wstydu. Zmysłowy zapał, jako przyczyna moralnego upadku, został stłumiony. Problemy świata tego odrywają go jednak od pokuty i zmuszają do ponownego, ostatniego już przybrania świeckich, grzesznych szat. Symbole minionego zbytku są jednak żałosne: „Strój niemodny, bo przeleżał w kufrze. Koronki zleżale z tego samego powodu… A wszystko razem śmierdzi trupem”. Do Juan jako uwodziciel ponosi jednak klęskę. Królowa wyznaje mu, że szaleństwo jest jej ucieczką, sposobem na wyplątanie się z dworskich rozgrywek i monarszych obowiązków. Sama wybrała tę drogę, wie, że zostanie odsunięta od władzy: „Może więc łatwo mi będzie schować się w obłędzie? (…) A nuż to najcieplejsze miejsce, zwłaszcza, że będę w nim tylko na niby?”

Don Juan zgadza się na powrót do świeckiego życia, wierząc w polityczne znaczenie powodzenia swej misji. Tymczasem brat Diego Herrara, organizator wyprawy odkrywa przed nim prawdziwe powody: chodzi o zdobycie pozwolenia hiszpańskiej Inkwizycji na uwolnienie z więzienia rzeźbiarza Guido Fracastoriego, który ma wziąć udział w budowie nowej bazyliki świętego Piotra. Herrara i don Juan zostali wysłani, by jedynie zagrozić Oficjum, by wyjednać jego zgodę. Cel nie jest więc znaczący, papież poświęca paru ludzi, by zaspokoić swoje artystyczne słabostki.

I w ten właśnie sposób los mści się na don Juanie, tym razem to on pada ofiarą manipulacji. Don Juan z uwodzącego staje się oszukanym, lubieżnik przekształca się w ofiarę gwałtu. Don Juan czytany przez Barta jest bowiem symbolem miłości wyszydzonej, zawiedzionej wiary w świat. Zgodził się na papieską misję, widząc w niej rodzaj zadośćuczynienia za swe czyny, tymczasem zadanie, które przed nim postawiono, okazało się tak samo znikome i błahe, jak wcześniejsze, napawające go wstydem, uczynki. Autor podkreśla znaczenie nawrócenia w życiu bohatera. Don Juan nie jest przecież pokutnikiem banalnym. Odczuwa skruchę, odprawia pokutę nie z powodu rozpusty czy oszustwa, lecz z poczucia marności uczynków, trywialności dotychczasowego życia. Grzech ciążący na sumieniu Valesco to nie cudzołóstwo, lecz marnotrawienie czasu danego człowiekowi na ziemi. Decyduje się on na powrót do starej skóry, czując powagę misji, widząc w służbie papieskiej odpowiedzialność za losy Hiszpanii. Powracająca tożsamość nie budzi w nim nostalgii, raczej poczucie klęski, refleksję nad upływającym czasem i pytanie, czy wystarczy go, by dokończyć ekspiacji.

Don Juan Moliny czy Moliera reprezentuje cechy libertyna, jest ostatecznym produktem racjonalizmu. Skupiony na cielesnym przeżywaniu rzeczywistości, don Giovanni z opery Mozarta nicuje kulturowe normy, zdziera naskórek dworskiego wychowania, obnażając kryjący się pod nimi popęd seksualny. Bart odchodzi od tego wyobrażenia umieszczając swego bohatera u progu renesansu. Na wzór autorów średniowiecznych romansów rycerskich, Bart sięga po bohatera błądzącego. Jego don Juan to przecież kolejne wcielenie chevalier errant. Potrzeba intensywnego przeżywania świata, realizująca się najpierw w romansach i pojedynkach, w drugiej połowie życia Valesco przekształca się w równie absorbującą pokorę, intensywne przeżywanie ascezy. Don Juan to nowożytny rycerz podróżujący w poszukiwaniu swojego Graala. Bart nadaje jednak swemu bohaterowi nowoczesną świadomość. Don Juan wie bowiem, że nie odnajdzie sensu nigdzie poza sobą samym. Uczestnicząc w świecie na wiele sposobów, odkrywa przecież tylko jego marność i bezcelowość.

W misterium poświęconym Miguelowi Manarze Oskar Miłosz pisze:

„Złuda się rozwiała,
namiętność umarła,
pamięć się zatarła –
miłość ostała”.

Nad poziomem politycznej intrygi autor tworzy refleksję o przemijaniu er. To nie tylko średniowiecze ustępuje pola renesansowi, lecz także wieki średnie zastąpione zostają przez nowożytność. Szaleństwo, śmierć, rozkład poddane są racjonalizacji. Zagadki istnienia dla większości bohaterów są tematem przebrzmiałym, ich życie zostaje zdominowane przez problemy dotykalne, wymierne. Papież rozbudowuje Rzym, Ferdynand Katolicki chce pełnej władzy, Inkwizycja przekształca się w totalitarny mechanizm. Ginie boski wymiar świata, a jego miejsce zajmują rozgrywki polityczne prowadzone w wychodku (ulubione miejsce spotkań posła Woodwarda). Hiszpania, podobnie jak Włochy, ogarnięta jest wzmożonym ruchem. Dopiero co zakończono rekonkwistę, oczyszczono z pogan katolicką ziemię. Do królestwa zaczynają napływać dobra z nowo odkrytego lądu. Włochy natomiast ogarnął ferment kulturowy: „Na własne oczy widziałem, jak lud w Rzymie chodzi na miejskie place oceniać stawiane tam rzeźby. To się musi źle skończyć”.

Andrzej Bart odziewa w kostium historyczny całkowicie współczesny problem rozprzestrzeniania się fundamentalizmu i nietolerancji, wykorzystywanych jako polityczne oręża. Bohaterowie: Diego Herrara, zaufany papieża, i Quint, zastępca Generalnego Inkwizytora, reprezentują nie tylko różne opcje polityczne, ale także odmienne wizje katolicyzmu. Herrara, choć Hiszpan, od lat przebywa na rzymskim dworze, nasiąknięty jest duchem nowej epoki. To w Rzymie bowiem rodzi się renesans. Tymczasem Quint walczy o Kościół surowy, ascetyczną pobożność, restrykcyjny model wiary: „Strach i cierpienie od urodzenia do śmierci to jedyna droga do odkupienia”. Inkwizytor jest zwolennikiem Kościoła tradycyjnego, podczas gdy Herrara popiera dążenie do reformy (w obliczu fermentu, który zaowocuje w 1517 roku). Quint chce, by Kościół dalej szedł raz obraną ścieżką, jego wrogiem jest papież, który stara się utrzymać kontrolę nad Inkwizycją. Hiszpański padre potępia rozpustę rzymską: publiczne wystawianie rzeźb, rozwój sztuki, mecenat nad artystami. Zwraca się przeciwko humanistycznemu umiłowaniu piękna, zainteresowaniu antykiem, nowej estetyce, która swój cel upatruje sama w sobie, głosi pochwałę piękna dla niego samego, nie koncentruje się na Bogu. Teocentryzm reprezentowany przez hiszpańską Inkwizycję zderza się w powieści Barta z antropocentryzmem Juliusza II. Nie jest to jednak opozycja prosta i przejrzysta. Antropocentryzm rzymski okaże się bowiem w ostatecznym rozrachunku równie okrutny i fałszywy, wykorzystujący ludzi i komplikujący ich losy. Oba stronnictwa dokonują manipulacji, uprzedmiotawiają kult i dają polityczną wykładnię prawd wiary. Wszechobecna Inkwizycja z powieści Barta bardziej niż organizację religijną, przypomina tajne służby – wysłannicy i szpiedzy Oficjum wiedzą o wszystkim, operują także pełną gamą „środków przymusu”.

Warty podkreślenia wydaje się sposób, w jaki autor przedstawia upadek Kościoła w początkach XVI wieku. Przyczyną degeneracji nie jest według Barta słabość ludzka, lecz właśnie wykorzystywanie religii do celów poza-metafizycznych. Kompromitacja katolicyzmu jest u niego bowiem konsekwencją nie kryzysu wiary pojmowanego w sensie duchowym, lecz ma swe źródło w chorych strukturach organizacyjnych, w pragnieniu uczynienia z katolicyzmu doktryny politycznej, wykorzystania go jako broni na arenie renesansowych stosunków międzynarodowych.

„Don Juan raz jeszcze” to powieść nasycona kryptocytatami i żartami literackimi, swobodnie wykorzystująca dyskurs kultury. Bart nie tworzy powieści „ciężkich”, filozoficznych, skłania się raczej ku stylowi aluzyjnemu, ironicznemu humorowi. Z dystansem patrzy na opisywaną rzeczywistość. Tymczasem diagnoza świata, jaka wyłania się z jego tekstów nie jest bynajmniej optymistyczna. Parafrazując tytuł wcześniejszej powieści, można powiedzieć, że Bart analizuje rzeczywistość, w której „rien ne va plus”, świat zepsuty.

Paulina Małochleb
 

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas