poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
BERNADETTA DARSKA
Świat bez granic
Olga Tokarczuk, „Anna In w grobowcach świata”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2006.
Dekada Literacka 2006, nr 4 (218)


Anna In w grobowcach świata, najnowsza powieść Olgi Tokarczuk, jest częścią międzynarodowego projektu „Mity”, w którym pisarze z różnych krajów dokonują reinterpretacji wybranej opowieści, odsłaniając jej uniwersalne i współczesne oblicze. Wcześniej ukazały się takie tytuły jak chociażby „Penelopiada” Margaret Atwood, gdzie oddano głos, dotychczas milczącej i cierpliwie czekającej, żonie Odysa; „Brzemię”, w którym Jeanette Winterson zmierzyła się z mitem o podtrzymującym niebo Atlasie oraz „Hełm grozy” Wiktora Pielewina. Autor „Generation P” rozpisał na nowo topos labiryntu w przestrzeni świata wirtualnego. Serię zapoczątkowała książka Karen Armstrong „Krótka historia mitu”. Tokarczuk znalazła się więc w doskonałym towarzystwie. Najważniejsze jednak, że autorka „Domu dziennego, domu nocnego” doskonale sprostała zadaniu. Bazując na mitycznej historii Innany, sumeryjskiej bogini, która zeszła do świata podziemnego, by spotkać się z siostrą – władczynią śmierci i której udało się stamtąd wrócić, Tokarczuk stworzyła historię niezwykle współczesną i w swej symbolice aktualną. Autorka pisze: „Sięgnęłam do jednego z najstarszych mitów ludzkości […]. To opowieść założycielska, z której potem wypączkowały inne mity, także i te, które – niejako – obowiązują do dziś. Niepokojąca, dziwna i momentami okrutna historia została spisana na tabliczkach klinowych około cztery tysiące lat temu”.

Faktycznie, gdyby przyjrzeć się poszczególnym epizodom, znajdziemy tu nie tylko echa znanych mitów greckich o Demeter i Korze czy Orfeuszu i Eurydyce, ale także odwołanie do opowieści o stwarzaniu człowieka, do zmartwychwstania, do straceńczego lotu Ikara czy do przypowieści o synu marnotrawnym, do historii o skamieniałej żonie Lota. Zauważymy także bardzo mocno eksponowane przekonanie o boskiej sile kobiecości i o konieczności odtwarzania metrylinearnego kontekstu dziejów. Wnikliwy czytelnik dostrzeże w książce mnóstwo tropów kulturowych i wielość chrześcijańskich zapożyczeń z mitologii. Ważniejsze jednak od oczywistej intertekstualności jest to, że Tokarczuk wcale nie ucieka w świat bogów, nie zastanawia się nad wyabstrahowanymi z rzeczywistości problemami teologicznymi, interesuje ją przede wszystkim człowiek. To on, chciałoby się powiedzieć, jest głównym bohaterem. Równolegle bowiem do historii Anny In na plan pierwszy wysuwa się dramat człowieka, zabawki w rękach bogów.

Tokarczuk nie daje czytelnikowi jasnych odpowiedzi. Jest pełna wątpliwości odnośnie spraw ostatecznych i tymi wątpliwościami dzieli się z czytelnikami. Tytuł powieści sugeruje, że poznawać będziemy historię Anny In. O wiele więcej dowiadujemy się jednak o jej otoczeniu, o ludziach zwykłych i o bogach. Tokarczuk, wykorzystując maskę mitu, kreśli przewrotny i bolesny obraz społeczeństwa. Anna In przekracza bramy krainy śmierci, którą włada jej siostra. Zadaniem Niny Szubur, przyjaciółki, jest wezwanie na pomoc ojców, gdyby bogini nie wróciła po trzech dniach. Wierna towarzyszka próbuje ratować Annę In, wszędzie jednak spotyka się z obojętnością. Dopiero Matka znajduje ratunek. Anna In zostaje wyrwana śmierci. A cenę za jej odwagę?, brawurę?, bezmyślność? muszą zapłacić inni.

Pisarka buduje świat opowieści wedle przekroju pionowego, który dotyczy wzajemnej zależności życia i śmierci: na samym dole jest kraina nicości, a wszystko, co żyje, powstało na ruinach. Obok funkcjonuje przekrój poziomy dotyczący obowiązującej hierarchii, wzajemnych zależności i emocjonalnych uwikłań. Elementy składowe pionu i poziomu, choć zwykle raczej się unikają i darzą zrozumiałym respektem, w niektórych momentach spotykają się. Wówczas mamy do czynienia z tragedią przeznaczenia, z fatum, które można opłakiwać, ale którego nie da się zmienić. Tak dzieje się w przypadku obu sióstr. Jedna – Anna In, bogini wojny i miłości, radosna, szczęśliwa, wyzwolona, zmieniająca kochanków; druga – bezimienna, bogini śmierci, zimna, szarości, świata zmarłych, przyzwyczajona do żegnania się już na wieki z kochankami. Siostry. Najbliższe sobie, a jednocześnie najbardziej od siebie oddalone. Oszczędnymi słowami Tokarczuk odsłania przed nami dramat odtrącenia: „ gdy nadszedł czas rozwiązania, ta, która wyszła pierwsza, dostała więcej. Przeznaczono dla niej domy śmierci, lamenty, ból, ciemność i kurz. Zabrała najważniejsze – fundament świata, jego wilgotne piwniczne jaskinie, wnętrze ludzkiego ciała, ostateczny wyrok. Wieczność, niepodległość, sanacja, dokumenty zwalniające od działania czasu, chłodna neutralność, przywilej nieistnienia na mapach świata. Paszporty pisane niewidzialnym pismem, pieczątki z wody. Lecz w końcu każdy odwiedzi ten kraj. Przez dziurę w ziemi ta siostra wczołgała się do swojego nowego domu i tam jest do dziś. Nie pieściła jej żadna matka, nie tulił żaden ojciec. Nie bawiła się z dziewczynkami w dom, w gotowanie, choć mogłaby je przebić w pomysłach na dania z piasku, błota i kurzu. Nie wiązała na głowie wstążek, nie próbowała za dużych pantofli swojej matki, nie oglądała się ciekawie za chłopcami. Nie dane jej było żadne wesele ani noc poślubna. Miała kochanków, a jakże, ale który zniósłby jej towarzystwo w tej ponurej podziemnej garsonierze. Odchodzili znużeni jej pożądaniem, którego nie dało się zaspokoić, choć wielu próbowało. Niektórych udało się zatrzymać. Jednych trzyma w formalinie, drugich wypchała suchą trawą. Dlatego teraz, gdy Anna In uderza pięścią w bramę, wiem, że ogarnia ją strach. Tamta jej nienawidzi” (s. 19–20). Spotkanie sióstr staje się symbolicznym zderzeniem życia i śmierci. Z tej walki – paradoksalnie – nikt nie wychodzi zwycięsko. Skazana na wieczną śmierć bezimienna siostra i zmartwychwstała w efekcie Anna In okazują się równie nieszczęśliwe. Stojąca w centrum żywego świata i generująca życie Anna In jest tak samo samotna, jak kobieta w podziemiach. Klęskę i wykluczenie bogini poznajemy w trakcie wędrówki Niny Szubur. Wszędzie tam, gdzie kobieta puka do drzwi, odmawia się jej pomocy. Bogowie jakoś nieszczególnie przejmują się losem córki, co więcej, odczuwają nawet satysfakcję, że w końcu ktoś nad nią zapanował. Kochankowie bardziej interesują się własnym przemijaniem niż niebezpieczeństwem czyhającym na kobietę, którą kochali lub kochają. Ludzie żyją tak, jak zwykle, nic nie wskazuje na to, że coś się stało, nikogo nie interesuje odejście Ann In. Tokarczuk pokazuje więc degradację więzi i kruchość ważności istnienia. Społeczeństwo okazuje się w powieści tworem mocno umownym. Ludzie są tłumem zupełnie odizolowanych od siebie jednostek, a nie wspólnotą.

Dramat Anny In zamienia się więc w stan typowy dla każdego człowieka. Zejście do podziemi nie tylko zrównuje status obu sióstr, ale też pokazuje umowność społecznych ról. Nina Szubur czy odźwierny Neti to przecież osoby w efekcie najważniejsze – to oni opowiadają i to dzięki nim historia ma szansę przetrwać. Dzięki tym, którzy mówią o sobie „każdy” lub „żadna”, którzy usuwają się w cień, towarzyszą, a kiedy trzeba wpływają na tok wydarzeń. To nie bogowie przecież niosą ocalenie: to bezimienny służący mówi Ninie, do kogo powinna się zwrócić, to Nina Szubur wreszcie idzie do Matki Anny In i jako posłaniec, swoiste medium, zmusza bogów do działania. Bogowie w powieści Tokarczuk są nie tylko ludzcy, są słabsi od ludzi. Wystarczy przywołać przejmującą scenę stwarzania człowieka w atmosferze zabawy zakrapianej obficie alkoholem, w konwencji żartu i urażonej dumy.

Oprócz słabości bogów i wątpliwej jakości więzi międzyludzkich znajdziemy tu także opisanie próby sił pomiędzy kobiecością a męskością. Po stronie bogów jest obojętność, instrumentalne traktowanie, chęć podporządkowania sobie innych, pragnienie władzy, biurokracja. Bogini opowiada się za współczuciem, celowością, partnerstwem, emaptią. To ojcowie rządzą światem. Matka jest na uboczu, wykluczona, zmarginalizowana. Przygląda się wszystkiemu, pielęgnuje, bezimiennie czuwa. Pozwala mężczyznom bawić się w królowanie. W kluczowym momencie ujawnia swoją siłę, a Anna In staje się kartą przetargową, kimś konstytuującym przetrwanie świata. Matka mówi do Niny Szubur: „Wrócisz teraz na górę do ojców. Staniesz przed nimi bez żadnego strachu. Powtórzysz im moje słowa, dobrze je zapamiętaj. Powiesz im, że jeżeli Anna In nie wróci, nie ruszę już palcem, że znieruchomieję, że przestanę dbać o wszystko” (s. 108). To kobieta jest tutaj władczynią, mężczyźni jedynie odgrywają role przywódców.

Powieść Tokarczuk obraca się w świecie przeciwieństw. Najpierw widzimy świat składający się z opozycji: jasno-ciemno, życie-śmierć, rozpacz-radość, miłość-nienawiść, wierność-zdrada… Obserwujemy nieustanne zderzenia, aż w finale odsłania się przed nami kolejny dramat. Oto ocalona Anna musi wskazać kogoś, kto pójdzie do świata śmierci za nią. Aby więc historia dobiegła końca, ofiara wcielić musi się w kata.

W powieści „Anna In w grobowcach świata” nie znajdziemy łatwego pocieszenia. Mityczna historia kończy się przesłaniem: „Każdy porządek okaże się nietrwały – i boski, i ludzki” (s. 194). Jedynym trwałym punktem odniesienia jest śmierć. Przewrotność tego przesłania sprowadza się do bolesnych doświadczeń obu sióstr: zniknięcia Anny In nikt nie dostrzegł, nikt nie przejął się też zamkniętym królestwem jej siostry. Czyżby więc trwalsze od śmierci było zapomnienie? Czyżby to ono kładło fundamenty dla powtarzalności losu? Wówczas bogini Anna In byłaby tylko tym, kim Nina Szubur i odźwierny Neti – „ja-każdą” i „ja-żadną”.

Bernadetta Darska

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas