poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
MICHAL AJVAZ
Turyści


W moim ostatnim mieszkaniu często zdarzało mi się,
że kiedy się rano budziłem,
w pokoju była wycieczka.
Młoda przewodniczka pokazywała turystom przedmioty na półkach:
chińskie posążki, pudełka po herbacie i szklane kule,
demonstrowała im zawartość moich szuflad,
posyłała w obieg rzadkie druki z mojej biblioteki.
Wszystko opatrywała fachowym komentarzem.
Turyści gapili się na moje naczynia kuchenne jak
na średniowieczne narzędzia tortur,
co tylko można obmacywali i fotografowali.
Dzieci goniły się po całym pokoju. Słychać było:
„Można tu kupić widokówki?"
„Chce mi się siusiu".
„Nie dotykaj tego, ty świnio, to jest be!"
Na mnie na szczęście nie zwracali specjalnej uwagi,
tylko niekiedy jakiś zmęczony starszy turysta siadał
na skraju łóżka, w którym leżałem,
i ciężko dyszał.
Takie rzeczy przydarzały mi się ciągle.
W innym mieszkaniu było wraz ze mną dzikie prosię
a w jeszcze innym w nocy przejeżdżał przez sypialnię międzynarodowy ekspres.
Nawet i do tego szybko się przyzwyczaiłem, ale do dzisiaj wspominam
swoje przerażenie pierwszej nocy, kiedy mnie obudził
piekielny huk i wirowanie świateł.
Gorzej to wyglądało, kiedy była u mnie kobieta.
Po prawdzie jednak niektóre to podniecało
i chciały się kochać w tym strasznym łoskocie,
w apokaliptycznych rojach iskier.
Teraz, kiedy mieszkam w lesie i miasto
jest dla mnie tylko przecinanym ciemnymi pniami
pasmem migotliwych świateł,
na które patrzę, kiedy zasypiam
na kupie mokrych liści, wiem już,
że trzeba z radością przyjmować intruzów,
nauczyć się lubić szakale, które przebiegają przez pokoje,
wielkie zwierzęta mieszkające w szafach, ich przeciągły nocny śpiew,
ospałe sfinksy popołudniowych otoman.
Czyja dłoń nie natrafiła nigdy za obwisłymi płaszczami
w głębi szafy
na mokrą sierść nieznanego zwierzęcia?
Żadna przestrzeń nie jest zamknięta,
żadna przestrzeń nie jest naszymi włościami.
Przestrzenie należą do potworów i sfinksów.
Najlepiej zrobimy, jeśli (cuius regio...)
przystosujemy się do ich zwyczajów, do ich prastarych porządków
i jeśli będziemy zachowywać się skromnie i cicho. Jesteśmy gośćmi.
Zachowywać się cicho, pogodzić się z ciszą ziemi.
Tej jesieni
dzikie plemiona ciągną przez przedpokoje.


Tłumaczył LESZEK ENGELKING

Dekada Literacka 2002, nr 9-10 (191-192)
 

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas