poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
Ivan Wernisch
Wiersze
Dekada Literacka 2002, nr 9-10 (191-192)

Hiacynty

Kiedy przechodzisz koło hiacyntów
nie powinieneś kłamać
chyba także zabijać
i odwiedzać obcych krajów
nie powinieneś kiedy przechodzisz koło
grządki hiacyntów


Glicynie

Kiedy przechodzisz koło glicynii
nie powinieneś kłamać
chyba także zabijać
i odwiedzać obcych krajów
nie powinieneś kiedy przechodzisz koło
grządki glicynii

I nigdy o niczym nie powinieneś mówić
odtąd dotąd


W niebieskiej porze roku

Nawet w niebieskiej porze roku
przeważa ochra
I panuje purpura
I kolor złoty w zieleni
pojawia się i znika
nawet w niebieskiej porze roku


* * *

Ach, Echo, jesteś
tak daleko, a jednak głośno mi śpiewasz
o tym, czego się ledwie domyślam!


* * *

Łamigłówka z kości
rozrzucona po lesie
Co to będzie
człowiek albo zwierzę
albo coś pomiędzy

Na polu na drodze
klocki z mgły
Co to będzie
Świergoczące drzewo
szczekający płot
i piekący dach
bzykające okno
a także komin
którym to wszystko
uleci


Słyszysz, te ptaki


Słyszysz, te ptaki    
wołają    
tak jakby wołały    
ciebie    

Nie, mnie nie    
Wołają
moje imię,    
mnie nie
    
O jakże chciałbym wiedzieć,
co znaczy   
moje imię   
w mowie ptaków   
   
   
Rzeka dymi   
   
Rzeka dymi   
Z mgły, z drugiego brzegu   
szczeka na mnie pies


    Patrząc na martwego gawrona (kanadyjscy Eskimosi)
   
Ziemio,
wielka ziemio!
Czy wiesz o tej kupce
zwietrzałych kości?
Czy wiesz o tych zeschłych resztkach
przetrąconych
przez straszny ciężar
pustki nad nami?
He – he – he!


Święto zmarłych Du Mu (i ja)

Święto zmarłych! W dzisiejszym deszczu
smutny jeszcze bardziej smutnieje.
Gdzie ta gospoda, pytam
chłopiny idącego z krowami.
Pokazuje. Gdzieś tam,
jeszcze daleko.


Nic

Nic, nic i nic,
oto twój udział
Możesz tylko zazdrościć
i to ci musi wystarczyć, uwierz,
bo to dla ciebie
więcej niż zasługujesz
To tyle o bogactwie

A teraz o pięknie:
nic, nic, nic
oto twój udział
Lecz możesz się tym dręczyć,
A to już wiele

Nic masz nic, nic i na nic
Już nie czekasz
i to jest twoje szczęście
To tyle o szczęściu


Zgasły światła

W oknach gospody zgasły światła
w ciemności szukam drogi do domu
Na cmentarzu rechoczą żaby



Tłumaczył Zbigniew MACHEJ

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas