poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ANNA POCHŁÓDKA
Te(le)ologia, czyli rozmowy o pamięci i tożsamości
Dekada Literacka 2007, nr 4 (224)
 Jan Paweł II, „Pamięć i tożsamość.Rozmowy na przełomie tysiącleci”, Znak, Kraków 2005.



„Pamięć i tożsamość” jest książką, którą spotkała niezwykła przygoda wydawnicza i czytelnicza. Rzadko i nie wszędzie zdarza się, aby dzieło filozoficzne czy teologiczne znalazło się na listach bestsellerów i zdystansowało pod względem ilości sprzedanych egzemplarzy literaturę popularną. Chyba też równie rzadko bywa, aby stosunkowo niewielu nabywców książki zamieniło się w jej czytelników. Z niesystematycznych obserwacji wynika, że Pamięć i tożsamość, choć trafiła i pod strzechy, i pod stropy z wielkiej płyty, nie jest powszechnie czytana.

„Pamięć i tożsamość. Rozmowy na przełomie tysiącleci” to książka trudna. Nie tylko dlatego, że podejmuje poważne tematy zła i cierpienia. Przecież niedzielnym czytelnikom niełatwo przebrnąć przez teologiczną terminologię i ocenić filozoficzną wizję. A jednak książka zbudowana jest jak popularna: niedługa; składa się z czytelnie wyodrębnionych cząstek, ujętych w spisie treści; dzieli się na krótkie rozdziały, mające formę pytania i odpowiedzi. Nawiązuje to do starożytnej formuły dialogu, czyli typowej literatury parenetycznej: uczeń zapytuje, mędrzec wyjaśnia. Ta forma literacka ma uzasadnienie w chrześcijańskiej filozofii dialogu, jak i w genezie tekstu – powstał on jako wynik jednej z rozmów w Castel Gandolfo. Jak informuje wydawca, w 1993 roku ks. Józef Tischner oraz Krzysztof Michalski zaproponowali Janowi Pawłowi II krytyczną analizę nazizmu i komunizmu. „Pamięć i tożsamość” to rozwinięty zapis rozmowy na ten temat, choć tytułujące rozdziały pytania pochodzą od redakcji.

Książkę kupowano często w niedzielę po mszy przed kościołem, z niewielkiego stoliczka, na którym, oprócz „Pamięci i tożsamości” w dwóch wersjach (okładka twarda albo miękka), leżały kalendarze z papieżem, prasa katolicka oraz ulotki. Kupno książki stawało się więc czynnością religijną, a ona sama – obiektem religijnym, który właściwie wystarczy posiadać, nie trzeba koniecznie go używać (może trochę jak niezbyt w Polsce rozpowszechnione, ale znane relikwie). Sam zaś zakup był dopełnieniem zarówno osobistego uczestnictwa w nabożeństwie, jak i udziału w praktykach zbiorowych. Posiadanie i czytanie tej książki może być jednym z wyrazów miłości do jej autora, „naszego Papieża”, który krótko po jej wydaniu zmarł. Sprawiło to, że dobiegający z książki głos Jana Pawła II brzmi silniej i donośniej. Jest to głos instytucjonalny, a zarazem jednostkowy, wyraża bowiem naukę Kościoła oraz indywidualne wspomnienie. Na obu poziomach bardzo wyraźnie podtrzymana jest więź między autorem a tekstem. Jako oficjalne i niemal ostatnie nauczanie ukochanego przez Polaków papieża „Pamięć i tożsamość” zyskuje status tekstu świętego, a taki tekst, o ile podlega przewidzianej dlań lekturze wiary, o tyle wymyka się rozdziałowi autora od podmiotu tekstu, uchylając rozsunięcie, jakiego źródłem jest pismo. Odbierany jest jako świadectwo religijne. Drugim źródłem trwałości więzi autora i podmiotu tekstu jest autobiografizm, choć w książce tej ujęty nieszablonowo.

Jednym z głównych tematów „Pamięci i tożsamości” jest zło. Korzeni wcielonego w systemy totalitarne zła Jan Paweł II poszukuje w europejskim oświeceniu, które z tego punktu widzenia stanowiło moment wielkich przesileń intelektualnych. Zdaniem papieża, zerwało ono z tomistyczną filozofią esse oraz z tradycją rozpatrywania wydarzeń historycznych w kontekście religijnym. Zapoczątkowane wówczas przemiany miały doprowadzić do rozwoju ideologii przemocy, charakterystycznych dla XX wieku. Jan Paweł II wzywa do przywrócenia oglądu dziejów w bliskim odniesieniu do Boga. Tłumaczy genezę nazizmu i komunizmu, nie waha się też podjąć w tym kontekście (!) kwestii kontrowersyjnych, choć występujących już niemal jako hasła bojowe, takich jak kwestia aborcji oraz prawo do adopcji w związkach homoseksualnych. Pisze: „Dlaczego się to wszystko dzieje? Jaki jest korzeń tych ideologii pooświeceniowych? Odpowiedź jest jednoznaczna i prosta: dzieje się tak po prostu dlatego, że odrzucono Boga jako Stwórcę, a przez to źródło stanowienia o tym, co dobre, a co złe” (s. 20). Ta refleksja nie tylko organizuje wykładnię sensu dwudziestowiecznych dziejów, ale samą tę wykładnię umożliwia. Papież rozważa dzieje Europy i ludzkości jako przejaw Bożego zamysłu. Stwierdza: „Jak wiadomo, historia człowieka rozwija się w wymiarze horyzontalnym w przestrzeni i czasie. Jednak krzyżuje się z nią również wymiar wertykalny. Nie tylko ludzie bowiem piszą historię. Razem z nimi pisze ją także Bóg (s. 157), zaś Bóg potrafi wywieść dobro z najcięższego zła” (s. 11–29). Cierpienie, śmierć, nawet ludobójstwo, w teologicznym oglądzie nie są bezcelowe. Dzięki osadzeniu w boskim planie te bolesne doświadczenia współtworzą tożsamość poszczególnych ludzi, narodów, a wreszcie Europy, ukształtowanej pod wpływem chrześcijaństwa.

Bóg jest źródłem sensu dziejów, ale także – indywidualnego życia. Autobiograficzny program „Pamięci i tożsamości” stanowi dopełnienie wizji historiozoficznej. Również na poziomie jednostkowym teleologię zapewnia teologia. Papież wyznaje: „Ja żyję w przeświadczeniu, że we wszystkim, co mówię i robię w związku z moim powołaniem i posłannictwem, z moją służbą, dzieje się coś, co nie jest wyłącznie moją inicjatywą. Wiem, że to nie tylko ja jestem czynny w tym, co robię jako następca Piotra.

Weźmy przykład komunizmu. Jak już wcześniej mówiłem, do jego upadku z pewnością przyczynił się wadliwy system ekonomiczny. Odwoływanie się jednak jedynie do czynników ekonomicznych byłoby zbyt wielkim uproszczeniem. Z drugiej strony, byłoby śmieszne, gdybym uważał, że to Papież własnoręcznie obalił komunizm” (s. 169).

Właśnie ta wizja – jednostka w służbie Bogu objawiającemu się w historii – wyznacza autobiograficzną myśl tej książki. Jan Paweł II rozpatruje swoje pracę i życie zawsze w perspektywie dzieła Bożego. Widzi siebie jako sługę i posłańca, co pośrednio wyraża zastosowanie trzeciej osoby liczby pojedynczej oraz czasu przeszłego. Rozważa na przykład: „[…] powołanie papieża z Polski, z Krakowa, mogło mieć wymowę niejako symboliczną. Nie było to jedynie powołanie konkretnego człowieka, ale całego Kościoła, z którym był on związany od urodzenia; pośrednio było to także powołanie narodu, do którego należał. […] Powołując na Stolicę Rzymską kardynała z Polski, konklawe dokonało znaczącego wyboru: tak jak gdyby zażądało świadectwa Kościoła, z którego ten kardynał przychodził – jakby go zażądało dla dobra Kościoła powszechnego” (s. 147). Inaczej niż w modelowych dla autobiografii „Wyznaniach” św. Augustyna, w „Pamięci i tożsamości” scalająca moc narracji zdominowana jest odniesieniem do gwarantującej kosmiczny ład transcendencji.

Rozpatrywanie życia jako exemplum oraz świadectwa dominuje w całej książce, ale w części zatytułowanej „Zakończenie”, w rozdziale „Ktoś prowadził tę kulę…”, następuje zmiana w sposobie rozwiązania problemu autobiografizmu. Wspomniany rozdział również ma formę dialogiczną, jest jednak mniej oficjalny, luźniejszy, bardziej przypomina rozmowę. Bo też i rozmówców jest dwóch: Jan Paweł II i Stanisław Dziwisz. Ich wypowiedzi oznaczone są nazwiskami, jak przyjęto w wywiadach. Pojawia się też nowa tematyka – osobiste doświadczenie papieża, związane z zamachem Alego Agcy na jego życie. Co ciekawe, w tej najbardziej osobistej części książki to Dziwisz przyjmuje postawę świadka i staje się głównym narratorem. Opisuje zamach, obrażenia, przebieg rekonwalescencji, porównuje Jana Pawła II do męczenników. Sam papież o tych wydarzeniach mówi z pokorą i dystansem, a nawet poczuciem humoru. O skromności świadczy też to, że ukrywa się za słowami przyjaciela. Jednocześnie oddając głos, ułatwia interpretację swojego życia. Pozwala – Dziwiszowi, czytelnikowi – przypisać mu głęboki sens religijny. Obraz, jaki z tej interpretacji się wyłania, nie ma wiele wspólnego z pomnikowo-laurkowym, popularnym wizerunkiem Jana Pawła II. Nie ma tam ani słowa o kremówkach albo o tym, że papież jest zdolny pozostać człowiekiem. Uczynki (w sensie religijnym), a także indywidualne zwyczaje i zamiłowania Jana Pawła II bywają traktowane jako czyny wzorcowe, a nawet akty założycielskie. Skoro on wybaczył zamachowcy, to jego wyznawcy są zobligowani przebaczać nieprzyjaciołom nie tylko na mocy przykładu Chrystusa, ale i Jana Pawła II. Z innego rejestru: lubił pływać kajakiem, więc utworzono szlak kajakowy im. kardynała Karola Wojtyły. Wierni idą śladem Jana Pawła II jak śladem świętego, również dosłownie przemierzając różne inne szlaki jego imienia (Małopolski Szlak Papieski, Podhalański Szlak Papieski, Kamienny Szlak Papieski na Kanale Augustowskim…). Myślę, że w zawartej w „Pamięci i tożsamości” próbie zbudowania innego wizerunku ujawnia się mądrość Jana Pawła II. Tę intuicję potwierdzają jego słowa: „Wszystko to było świadectwem Bożej łaski” (s. 163). Nawet więc w próbie rozliczenia się z traumatycznym przeżyciem punktem odniesienia jest Bóg.

Powrócę jeszcze do kwestii immanentnej popularności tej książki. Służyć ma ona propagowaniu papieskiej interpretacji historii, jak i własnego życia. Narażam się teraz na zarzut niekonsekwencji, skoro podkreślałam znaczne wymagania, jakie przed czytelnikiem stawia „Pamięć i tożsamość”, ale sądzę, że popularny charakter ma także obrazowanie, nawiązujące do tradycji romantycznej. Niejasny jest w tym kontekście adres książki. Mowa jest cały czas o Polsce, i to w sposób odwołujący się właśnie do najbardziej przez Polaków hołubionej tradycji, przefiltrowanej jednak przez uniwersalistyczną naukę Kościoła. Na przykład analizując pojęcie patriotyzmu, Jan Paweł II stwierdza: „Próbą tego umiłowania [tj. patriotyzmu] staje się każde zagrożenie dla tego dobra, jakim jest ojczyzna. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra albo też dla jego odzyskania. Świadczą o tym tak liczne mogiły żołnierzy, którzy walczyli za Polskę na różnych frontach świata. Są one rozsiane na ziemi ojczystej oraz poza jej granicami” (s. 72). Pojawia się tu więc ulubiony temat – patriotyzm, przedstawiony zgodnie z konwencjami romantycznymi: obraz ojczyzny jako wspólnoty mogił, motyw walki narodowowyzwoleńczej. Zaraz jednak papież zaznacza: „Wydaje mi się jednak, że jest to doświadczenie każdego kraju i każdego narodu w Europie i na świecie” (s. 72). Ponadto w tekście umieszczono informacje oczywiste dla Polaka, zwłaszcza Polaka na tyle zainteresowanego kulturą, by w ogóle sięgnąć po tę książkę, na przykład datę chrztu Polski.

Być może ta niejednoznaczność wynika z osobistego uwikłania autora. Książka, jak sądzę, przeznaczona jest dla wiernych różnych narodów. (Nie dziwią więc plany przełożenia jej na kilkadziesiąt języków.) Polska ma w niej służyć zarazem jako przykład i jako świadectwo sytuacji Kościoła. W pewnym sensie więc pełni podobną funkcję, jak przedziwny film Krzysztofa Zanussiego „Z dalekiego kraju”. Jednocześnie tekst daje Janowi Pawłowi II możliwość powrotu do swojej narodowej tożsamości. Nie znaczy to, że ją kiedyś porzucił – w trakcie swojego pontyfikatu wielokrotnie odnosił się do polskości, otrzymał nawet przydomek „Papieża-Polaka”. Jednak rozpatrując dzieje Europy i Kościoła z perspektywy teologii, przemawia jako głowa Kościoła. Natomiast mówiąc o Polsce i o osobistych doświadczeniach, mówi głosem własnym, o swoich pamięci i tożsamości.

Anna Pochłódka


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas