poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
hm
Camera obscura [Dekada Literacka 2007, nr 2-3 (222-223) ]


Wojciech Tomasik w książce „Ikona nowoczesności. Kolej w literaturze polskiej” („Monografie Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej", s. 226) dowodzi, że w „Lokomotywie” Tuwima „pobrzmiewa dyskurs kolonialny, wypowiedź budowana z pozycji siły”. Dowodem są „słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy”, bo jest to „towar importowany, sprowadzony do metropolii, by bawić i przekonywać tych, którzy wątpią jeszcze w sens cywilizacyjny misji, jaką postawił przed sobą Zachód”. Rym banany / fortepiany wskazuje kierunek ekspansji – „z Europy do dzikich jeszcze zakątków globu". Ten dyskurs kolonialny jest według Tomasika jeszcze większy w wierszu Ireny Tuwim „Co okręt wiezie”, bowiem okręt jest „popularną metonimią idei podboju kolonialnego”. No proszę, a do marksistów sprzed laty 60. ma się pretensję, że pisali o „literaturze polskiej okresu imperializmu”.

Prof. Leszek Kubicki opowiada („Gazeta Wyborcza”, nr 90): „Na początku XX w. słynna była sprawa aktorki Wiśniowskiej, która w szpitalu z pistoletu zabiła ukochanego, na którego cierpienie nie mogła patrzeć. Carski sąd ją uniewinnił". Zupełnie jak w dowcipie z radia Erewań: zabójstwo nastąpiło nie na początku XX w., lecz w r. 1890, aktorka nie nazywała się Wiśniowska, lecz Wisnowska, nie ona zabiła, lecz została zastrzelona przez swego kochanka, korneta huzarów rosyjskich, nie ze współczucia, lecz z zazdrości, zabójcę skazano na 10 lat katorgi. Prof. Kubicki pomylił Wisnowską z inną aktorką – Stanisławą Umińską, która w r. 1924 zastrzeliła swego narzeczonego, Jana Żyznowskiego, chorego na raka wątroby, i została uniewinniona przez sąd francuski. Została potem zakonnicą; zmarła w r. 1977.

Omawiając „Xennę” Łukasza Gołębiowskiego, recenzent „Przeglądu” (nr 16) pisze, że w przedstawionym tu związku erotycznym „pierwsze skrzypce grają seks, alkohol i prochy”. Znaczy to, że stroną czynną są tu skrzypce i one odgrywają seks, alkohol i prochy. A przecież autor chciał powiedzieć cos wręcz przeciwnego – że seks, alkohol i prochy grają tu pierwsze skrzypce. Inna rzecz, że i takie – gramatycznie poprawne zdanie jest przenośnią niefortunną, mówiąc technicznie – katachrezą.

Pamięć zawiodła Franciszka Ziejkę, gdy pisał, że „mały Meir Ezofowicz z powieści  Orzeszkowej, leżąc na łące nieustannie zada wał pytanie: ‘co jest za tym lasem’” („Alma Mater”, nr 91). Autorowi pomylił się Meir Ezofowicz z Prusowskim Antkiem, który pytał matkę, „co takie czarne chodzi za Wisłą?”

„Drzewiec od sztandaru”- takie wyrażenie pojawia się pod piórem Krzysztoda Daukszewicza w „Przeglądzie” (nr 14), choć słowniki języka polskiego podają tylko wyraz „drzewce” – rodzaju nijakiego.

Tadeusz Komendant („Twórczość” nr 3, s. 113) tak dywaguje na marginesie „Dzienników” Grzegorza Musiała, gdzie autor m.in. według opinii recenzenta składa „wielki hołd” swej zmarłej matce: „Matkę ma się tylko raz i się ją dochowywa, póki nie zakwili przy śmierci jak mazurek w zębach koła”. Trudno zrozumieć, co to ma znaczyć.

Krzysztof Zaleski w wywiadzie udzielonym „Trybunie” (nr 77) mówi o „wysokim poziomie intelektualnym” polemik Adolfa Nowaczyńskiego z Antonim Słonimskim. Różnie z tym poziomem bywało. Nowaczyński nazywał Tuwima i Słonimskiego „młodymi Jankiełesami”, „co prawda zdolnymi, ale dziko przereklamowanymi Żydkami kabaretowymi”, którzy „produkują tandetę plugawą, wyzywającą i niefrasobliwą”. Słonimski atakował Nowaczyńskiego jako „gorliwego, ale nędznie opłacanego sługusa i demagogusia” (cytaty wg książki Małgorzaty Domagalskiej „Antysemityzm dla inteligencji?”), a o jego artykułach w „Myśli Narodowej” z r. 1932 pisał, że to „już prawdziwe ‘kurwiozum’ bezczelności i załgania”.

Zdaniem Anity Piotrowskiej („Tygodnik Powszechny” nr 14) Faun znany był
w mitologii greckiej jako Pan. Tymczasem było wręcz odwrotnie – to
grecki Pan był czasem przez Rzymian utożsamiany z ich Faunem.

Drobiazgi: Zdzisław Pietrasik („Polityka” nr 14) przypisuje Boyowi-Żeleńskiemu artykuł „Literackie prowokacje” dotyczący sporu Sopliców z Horeszkami. Takiego artykułu wśród artykułów Boya nie ma; o „Panu Tadeuszu” traktuje szkic „Robak cywilny i wojskowy”. • Piotr Matywiecki („Twarz Tuwima”, s. 361) felieton „Skamander redivivus” z r. 1949 przypisuje G. Szturchaniec i Marii Żmigrodzkiej. Tymczasem – owa Szturchaniec (dokładniej: Genowefa Szturchaniec) to był wspólny pseudonim Marii Janion i Marii Żmigrodzkiej. •Bronisław Dembowski (w książce zbiorowej „Władysław Tatarkiewicz. W siedemdziesięciolecie I wydania >>Historii filozofii<<) pisze, że Arnold Słucki zmarł kilka miesięcy po wyjeździe z Polski w r. 1968”. W rzeczywistości – zmarł w cztery lata później w r. 1972. • Myli się Jan Draus (Uniwersytet Jana Kazimierza we Lwowie 1981–1996, s. 101), pisząc, że mąż Stefanii Skwarczyńskiej, Tadeusz, zginął rozstrzelany w Charkowie w r. 1940. W rzeczywistości – zmarł on w Łodzi w r. 1972. • W miesięczniku „Odra” (nr 4) w nocie recenzyjnej o książce „Zatajony artysta. O Wacławie Borowym” Konrad Górski występuje jako Klemens Górski, a Zdzisław Najder jako Zygmunt Najder. • Z kolei Andrzej Mencwel w przedmowie do książki Andrzeja Kołakowskiego „Biblioteka Polska” wymienia wśród wielkich polskich prozaików XX w. jakiegoś Adama Mackiewicza – oczywiście zamiast Józefa.

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas