poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ŁUKASZ BIAŁY
Surrealny sprzeciw
Dekada Literacka 2006, nr 5 (219)
„FELLINI Kostiumy i rysunki” 10 listopada–17 grudnia 2006 Kamienica Szołayskich – Oddział Muzeum Narodowego w Krakowie, ul. Szczepańska 11



Wystawa w Kamienicy Szołayskich to prawdziwa gratka dla znawców i miłośników twórczości filmowej Federico Felliniego, odkrywa bowiem okoliczności pracy przy powstawaniu filmów tego genialnego reżysera, ale przede wszystkim ujawnia jego mniej znane artystyczne oblicze – zapalonego, sprawnego rysownika, portrecisty ludzkich typów.

Brak znajomości fabularnego i literackiego kontekstu tej twórczości nie uczyni wystawy nieczytelną dla innych, ale na pewno pozbawi ich szeregu dodatkowych emocji i wrażeń, pulsujących na nowo w pamięci tych, którzy widzieli „Rzym”, „Casanovę”, „Amacord” czy „Miasto kobiet”.

Naprzeciw zwiedzającemu wychodzi orszak manekinów ubranych w stroje z pokazu mody kościelnej („Rzym”, 1972). Przepych, bogactwo tamtej sceny zostaje tutaj bezlitośnie obnażone. Widzimy lśniące, tandetne artykuły naszej codziennej konsumpcji, podkreślające tylko kicz i karykaturę przedmiotów, których prawdziwa istota i przeznaczenie były zgoła odmienne. Wymowę tej inscenizacji – krytyczną wobec rytuału i obrzędowości włoskiego chrześcijaństwa, istniejących, według artysty, głównie „na pokaz” – wzmaga prezentacja najbardziej groteskowych fragmentów filmu w umieszczonym naprzeciwko telewizorze.

Tą samą ironiczną postawę reżysera zaobserwujemy w miejscu, gdzie zgromadzono kostiumy Madame D’urfé, Księżniczki Karnawału, Kochanki Ambasadora Francji i Doży Weneckiego („Casanova”, 1976), które będąc poprawnymi barokowymi uniformami, odkrywają przed nami swoje prawdziwe oblicze. Wykonane z „biednych materiałów” mówią wiele o rzeczywistej kondycji swoich bohaterów, ich koślawego, zniekształconego świata.

Wszystkie kostiumowe realizacje to efekt długiej, żmudnej pracy koncepcyjnej, szeregu rozmów z projektantami i scenografami, które ostatecznie według drobiazgowych wskazówek samego Felliniego wykonane zostały przez wielkiego scenografa Danilo Donatiego. Jednak każdy najdrobniejszy element planu filmowego powstawał przede wszystkim na bazie rysunkowych szkiców reżysera, jego wyobrażeń przelanych na papier.

Zbiór blisko siedemdziesięciu rysunków wykonanych podczas pracy nad filmami „Osiem i pół” (1963), „Rzym”, „Casanova” i „Słodkie życie” (1960) stanowi drugą część wystawy. Parafrazując wyznanie Felliniego, o tym, że kino jest kobietą, że całe życie robił filmy tylko o kobietach, można śmiało powiedzieć, że i one są głównymi bohaterkami jego rysunkowych prac. Jakkolwiek próbowalibyśmy je opisywać, byłoby to niepełne, dalekie od jednoznaczności i pozostawiające wiele znaków zapytania. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że Fellini zbliża się wyjątkowo blisko do pojęcia miłości i kobiety charakterystycznego dla surrealistów. Zdaje się robić to intuicyjnie, ale traktuje ściśle – kategoriom „miłości kobiecości” i „miłości z wyboru” oddaje się całkowicie, próbując je godzić zarówno w swoim życiu prywatnym, jak i artystycznym. Efekty tych ostatnich wysiłków podziwiamy na ścianach kolejnego pomieszczenia muzealnej galerii.

Wątki i motywy surrealne dają o sobie znać w jeszcze jednym wyznaniu artysty, który przyznał się do tworzenia albumów z rysunkowymi notacjami własnych snów: „Są to sny zaludnione znanymi ludźmi, widzianymi w sytuacjach komicznych, czy też skrajnie krępujących, o niebywałej sprośności…” Owe praktyki, a w zasadzie ich konsekwencja w postaci wydobycia ich na światło dzienne, są tożsame z tym, czego również domagali się surrealiści – mają one służyć obalaniu różnorakich tabu, nie tylko tych osobistych, ale przede wszystkim społecznych. Rysunki Felliniego są zatem swoistą walką z cywilizacją konsumpcyjną przejawiającą się zainteresowaniem dla postaci żyjących na marginesie, naznaczonych przez los i w efekcie niezbyt pasujących do „normalnego”, powszechnego porządku.Bohaterami wielu rysunków pozostają prostytutki, cyrkowcy, dziwni osobnicy, ludzie wykluczeni poza nawias. Fellini, budując formę tych przedstawień, skłania się do deformacji i uproszczenia, hołduje poetyce szoku i prowokacji, ale daleki jest od prymitywnej perwersji.

Nie da się ukryć wyraźnego odwołania artysty do sposobu obrazowania znanego z komiksu; używa on komiksowego stylu z premedytacją, nie jest przecież tajemnicą, że był jego gorącym pasjonatem. Kartki papieru, serwetki, bibułki wypełniają karykatury, uszczypliwe satyry, szkice naznaczone przede wszystkim ironią i humorem, wyrażające krytyczne spojrzenie na świat, a wśród nich rysunkowe notatki o wyglądzie postaci i kolorach, które wykorzystywał później w pracy nad filmem. Fellini udowadnia, że ten sposób obrazowania wcale nie jest gorszy, nie można mu w jego wyborze zarzucić złego gustu. Obala tym samym kolejny stereotyp o jego małej wartości, o tym, że komiksowe ilustracje nie mają nic do zaoferowania dorosłym i wykształconym konsumentom kultury, czego jesteśmy świadkami zwiedzając tę wystawę.

Zgromadzone na ekspozycji rysunki, kostiumy i plakaty filmowe z włoskich premier nie są, jak można byłoby początkowo odnieść wrażenie, techniczną dokumentacją pracy, czy rekwizytami filmowego planu, ale nabierają szerszego kontekstu i stanowią osobne dzieło o zasłużonej wartości artystycznej, wcale nie mniejszej niż samo dzieło filmowe.

Łukasz Biały

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas