poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
PAULINA MAŁOCHLEB
Ostatni detektyw carskiej Rosji
Borys Akunin, „Przygody Erasta Fandorina”, Świat Książki, Warszawa 2003–2005.
Dekada Literacka 2005, nr 5 (213)


Po okresie nieobecności w kulturze masowej książka wraca do łask. Hitami na rynku stały się „Kod Leonarda da Vinci” Dana Browna czy „Klub Dantego” Mathew Pearla. Obok nich od 2003 roku wydawane są w Polsce powieści rosyjskiego pisarza Borysa Akunina i choć nie odniosły tak spektakularnego sukcesu finansowego, to jednak grono wielbicieli detektywa Erasta Fandorina ciągle rośnie. Akunin naprawdę nazywa się Grigorij Czachartiszwili, jest Gruzinem piszącym po rosyjsku. Za naszą wschodnią granicą cieszy się wielkim wzięciem – kolejne tomy przygód detektywa Erasta Fandorina, publikowane od 1998 roku, sprzedawały się świetnie. Skorzystano więc szybko z okazji i na podstawie pierwszego tomu cyklu (Azazel) nakręcono serial telewizyjny, a ponieważ odniósł on komercyjny sukces, to drugi tom, „Gambit turecki”, został przeniesiony już na duży ekran. (W rolę jednego z głównych bohaterów wcielił się zresztą Daniel Olbrychski.) Film stał się przebojem; nie dość że przyniósł producentom fortunę, to jeszcze z jego powodu wywiązała się dyskusja na temat odrodzenia rosyjskiego kina, po raz pierwszy bowiem od bardzo dawna rodzima produkcja pokonała popularnością kino amerykańskie.

W Polsce ukazał się już cały dwunastotomowy cykl przygód Erasta Fandorina, który można zakwalifikować jako tzw. literaturę środka, operującą schematami literatury popularnej, ale w połączeniu z pewnym wyrafinowaniem formy zaspokajającą ma wymagania bardziej wymagającego czytelnika, który nie koncentruje się wyłącznie na intrydze.

Akcja cyklu osadzona jest na przełomie XIX i XX wieku, nie o politykę jednak w nim chodzi, lecz o policyjne śledztwo. W chwili rozpoczęcia akcji – w 1876 roku – Fandorin jest młodziutkim kancelistą w Urzędzie Śledczym. Zaniepokojony plagą dziwnie zaaranżowanych samobójstw, postanawia zbadać tę sprawę. Dochodzenie wciąga go, odkrywa, że wszyscy straceńcy przed śmiercią przekazywali swe majątki na fundusz pewnej starszej damy. Akcja, z pozornie błahej, staje się dramatyczna, a fabuła, choć osadzona w realiach belle epoque, żywo przypomina współczesne problemy międzynarodowe. Okazuje się bowiem, że Lady Astair stoi na czele ogromnej grupy terrorystycznej, której członkowie latami żyją zakonspirowani w społeczeństwie. Buduje ona gwardię bezgranicznie oddanych sobie pomocników, wybierając ich spośród osieroconych dzieci, które kształcą się (i są indoktrynowane) w zakładanych przez nią domach opieki. Fandorin po wielu perypetiach dociera do samej przywódczyni i niszczy jądro grupy, lecz nie rozbija całej organizacji. O tym jednak dowiaduje się dopiero wtedy, gdy w powietrze wylatuje jego dom, wraz ze wszystkimi gośćmi weselnymi i świeżo poślubioną żoną. Jej śmierć to stygmat: los daje znać, że Fandorin nie jest jego ulubieńcem. Od tej pory nie będzie dane Erastowi Pietrowiczowi związać się szczęśliwie z żadną kobietą, zginą także jego przyjaciele.

Akunin konstruuje postać swego bohatera naśladując po części Iana Fleminga, jednak zamiast martini wstrząśniętego, nie mieszanego mamy tu inny zestaw atrybutów. W drugim tomie spotykamy Fandorina rok po tragicznym zakończeniu wesela. Posiwiał, jąka się, stał się introwertykiem, mówi cicho, nie chce wybijać się w towarzystwie, nie ma w sobie nic z Bonda. Ciąży na nim piętno osobistej tragedii, które sprawia, że zawsze mamy wrażenie, jakby stał trochę z boku rozgrywających się wydarzeń. Nie jest modernistycznym dekadentem, ale kładzie się na nim cień melancholii.

Śmierć ukochanej to nie jedyny stygmat losu. Ojciec Erasta był nałogowym hazardzistą, który, zbankrutowawszy, popełnił samobójstwo. Syn w jakiś zaskakujący sposób, przeciwnie niż rodzic, zawsze wygrywa. Sprzyja mu szczęście w rosyjskiej ruletce (nie wykorzystuje jednak tego talentu, by się wzbogacić, pamiętając, że los dał mu ograniczony kredyt), nie straszne mu strzelanie się z przeciwnikiem na odległość chustki do nosa. Fandorin zafascynowany jest nowinkami techniki: jako jeden z pierwszych docenia zalety telefonu, po latach spędzonych na Zachodzie Europy przywozi do Rosji automobil, uczestniczy w zawodach samochodowych. Elegancja staje się jego znakiem rozpoznawczym, mgiełka melancholii w oku przyciąga kobiety, które mają nadzieję, że przystojny detektyw jąka się z ich powodu. Siedem lat spędza w Japonii jako pracownik konsulatu i przywozi stamtąd przyjaciela – Masę. Większość efektów humorystycznych cyklu wiąże się właśnie z osobą Japończyka, posiada on bowiem czar, któremu nie może oprzeć się żadna praczka czy kucharka rosyjska. Erast Pietrowicz przejmuje wschodni styl życia. Zadziwia przeciwników zachowaniami przekraczającymi możliwości ciała, co osiąga dzięki sztukom walki ninja. Medytuje, codziennie zjada zdrową surową rybę z ryżem i wodorostami, z którego to powodu ogromnie współczuje mu przygarnięty obdartus – Sieńka.

Po konfrontacji z szefem policji Fandorin porzuca służbę i musi wyjechać z Rosji. Nie potrafi zaakceptować brutalnych metod Ochrany, a także tego, że niektórzy jej współpracownicy przekraczają granice moralne, co, ku zadziwieniu Erasta Pietrowicza, spotyka się z uznaniem zwierzchników. Od 7 tomu Fandorin pojawia się w Rosji jako prywatny detektyw, zawsze incognito, przedstawia się jako Erast Pietrowicz Nameless (czyli bezimienny). Nie jest ani typowym policjantem, ani też zwyczajnym detektywem. Podejmuje się przeróżnych spraw: raz – poszukiwania terrorystów, innym razem – odkrycia szpiega w sztabie dowództwa armii; udaje mu się wyłuskać mordercę z elitarnej grupy pasażerów statku wycieczkowego i schwytać oszusta finansowego. Szukając sprawcy morderstwa Suworowa, musi pokonać opór adiutantów zmarłego, pragnących ukryć fakt, że serce wodza nie wytrzymało ekscytacji spowodowanej bliskością damy, nie będącej oczywiście jego żoną („Śmierć Achillesa”). Wielki książę prosi go o pomoc w odbiciu uprowadzonego syna („Koronacja”). (O tym, że porywacze nie czują żadnego szacunku dla potomka carskiej rodziny, świadczy przysłany w kopercie palec.) Jego ostatnim zadaniem jest złapanie Japończyka–dywersanta odpowiedzialnego za próbę wysadzenia strategicznej linii kolejowej gwarantującej zaopatrzenie armii. Nie wie, że przeciwnikiem jest tym razem jego własny syn; nigdy się też o tym nie dowiaduje, bo aresztowany ninja wprawdzie – zgodnie z obietnicą daną matce – wyjaśnia wszystkie okoliczności w liście, ale pali go, już z własnej woli, zaraz po odłożeniu pióra, potem zaś popełnia samobójstwo poprzez odcięcie i zdjęcie sobie skóry z twarzy, co uniemożliwia jakąkolwiek identyfikację.

Akunin osadza akcję cyklu w Rosji carskiej, co uznać można za dowód imperialnej nostalgii, jednak pomimo sentymentu wyraźnie zaznacza rysy na pozornie gładkim, uporządkowanym obrazie świata belle epoque. Zgodnie z obecną modą na polityczne interpretacje (a tego rodzaju podtekstów szuka się teraz nawet w kulturze rozrywkowej, czego dowodem próby takiego odczytania filmów „Aleksander” czy „Królestwo Niebieskie”) niektórzy krytycy interpretują Fandorina jako postać, która ucieleśnia ideały putinowskie. Faktycznie Fandorin jest człowiekiem, który dąży do przywrócenia porządku, ale nie w sensie politycznym, lecz moralnym, jak tego wymaga filozofia powieści kryminalnej: najpierw porządek świata zostaje naruszony poprzez zbrodnię, a potem następują wysiłki mające na celu przywrócenie ładu. Fandorin nie dość że nie angażuje się politycznie, to wręcz zostaje z Rosji wygnany: jest bohaterem szukającym „trzeciej drogi” – takiego działania, które nie byłoby popieraniem ani władzy, ani rewolucji. Rosja bowiem chyli się już ku upadkowi i w kolejnych tomach obserwujemy w tle zaostrzający się konflikt między władzą a społeczeństwem. Cesarstwo ukazane jest z jednej strony jako kraj szalejącego despotyzmu, z drugiej – groźnego terroryzmu. (Problem anarchistów zostaje opisany w Radcy stanu, narratorem jest przywódca jednej z grup.) Akunin sam podkreśla brak alternatywy – z jednej strony gotowi do uderzenia w społeczeństwo rewolucjoniści, a z drugiej skorumpowana, niemoralna policja.

Akunin każe domyślać się czytelnikowi ku czemu ten świat zmierza. Zamyka swój cykl na kilka lat przed wybuchem rewolucji, nie wspomina żadnych wydarzeń z nią związanych. Przypomina to trochę zaklinanie czasu, bo nawet jeśli pisze o rewolucjonistach, to są nimi anarchiści, a nie socjaliści. Akunin posługuje się mechanizmem przejętym z Bunina, z „Ciemnych alei” i „Gramatyki miłości” – przeszłość jest drobiazgowo odtwarzana, opisywana od podstaw, w najmniejszych szczegółach, przy czym dopiero w ostatnim zdaniu dowiadujemy się, że ten świat już nie wróci.

Przygody Fandorina to cykl zaiste postmodernistyczny – Akunin wie, że musi nieustannie zaskakiwać przestymulowanego już odbiorcę, by utrzymać jego uwagę przez 12 tomów. Na poziomie akcji zmieniają się w każdym tomie dwa elementy – charakter zadań, przed którymi staje bohater i konwencja powieściowa. „Azazel” przypomina powieści Dumasa ojca, „Gambit turecki” to kryminał szpiegowski, którego akcja rozgrywa się na froncie w czasie wojny rosyjsko–tureckiej. „Lewiatan” wskrzesza tradycję kryminału à la Agatha Christie. „Dekorator” to mroczna historia mordercy, który patroszy swe ofiary, podczas gdy w „Kochance śmierci” intryga snuta jest za pomocą modernistycznych wierszy. Akunin swobodnie porusza się w tradycji kryminału, dobierając sobie najciekawsze „mordercze” konwencje. Historia napędza kolejne fabuły. Dekadencka „Kochanka śmierci” rozgrywa się dokładnie w 1900 roku, zaś tłem dla innych tomów stają się konkretne wydarzenia – wojna z Turcją („Gambit”), koronacja Mikołaja II („Koronacja”), wojna z Japonią (łowca ważek).

Akunin oddaje nastroje zmieniających się warunków życia. Wraz z upływem czasu przyspiesza tempo wydarzeń – w pierwszym tomie w pościg zaangażowane są dorożki, w ostatnim zaś – bohaterowie korzystają już z pociągu i automobilu.

Aby zaspokoić intelektualne pragnienia czytelników Akunin, wprowadza pewne innowacje na poziomie narracji. Odrzuca tradycyjną formę kryminału, każdy z tomów ma innego narratora i zawsze jest to osoba, która nie zna Fandorina, której wiedza jest mniejsza niż wiedza głównego bohatera. Z reguły jeden narrator przypada na jeden tom, ale w „Lewiatanie” niczym w „I nie było już nikogo” Christie narratorem staje się każdy z podejrzanych, czyli tym samym każdy bohater, który posądza o przestępstwo pozostałych współtowarzyszy. Za każdym razem oglądamy więc akcję świeżym spojrzeniem, odkrywamy, kim jest tajemniczy detektyw, inne jego cechy zostają uwypuklone. Inaczej oceniają go kobiety narratorki (w „Gambicie”, „Kochance śmierci”), inaczej dziecko (w „Kochanku śmierci”). W inny sposób postrzegają Erasta mężczyźni, którzy z reguły go nie lubią, dostrzegając w nim silną konkurencję pod każdym względem. Jesteśmy zdani na narratora personalnego, pobudza on uwagę czytelnika, bo ma mniejszą wiedzę, a przez to myli się w ocenach, tym samym angażując odbiorcę, który pragnąłby go poprawić. Błędy w interpretacji rzeczywistości popełnione przez narratora można odczytać jako klasyczne zwodzenie, ale jest to także próba wciągnięcia czytelnika w świat przedstawiony. Na początku każdego tomu narrator opisuje jakiegoś wysokiego, eleganckiego mężczyznę o szpakowatych skroniach. Narrator nigdy nie wie, kim ten człowiek jest, ale wie to czytelnik – automatycznie więc staje się on stroną w grze, pośredniczy między narratorem a bohaterem.

Akunin zadowala czytelników na wielu poziomach – można się rozkoszować losami Fandorina, przy czym nie trzeba wcale rozszyfrowywać aluzji literackich. Te zaś stanowią nie lada jaki smaczek dla czytelników wytrawnych – tom pierwszy, „Azazel”, już w tytule zawiera aluzję do „Mistrza i Małgorzaty”, chodzi przecież o jednego ze sług Wolanda. W innym tytule – „Walecie Pikowym” – znajdujemy nawiązanie do opowiadania Puszkina „Dama pikowa”. Tutaj jednak zostaje skopiowany także schemat fabularny – głównym przeciwnikiem Fandorina jest Walet, który nade wszystko kocha pieniądze, zdobywa je zaś, dokonując oszustw finansowych. W „Kochance śmierci Akunin przywołuje dekadentyzm przełomu wieków i związane z nim mody – na bunt, ekstrawagancje wszelkiego typu – główną bohaterką jest egzaltowana panna, która nosi na szyi żywą żmiję i snobuje się na zrozpaczoną z powodu nieszczęśliwej miłości artystkę. Para głównych bohaterów przypomina Don Kichota i Sancho Pansę, związki Masy z kulturą plebejską potwierdza tuzin dzieci o orientalnych rysach mieszkających w uboższej części dzielnicy. Odwrotnie jednak niż u Cervantesa – tutaj idée fixe ogarnięty jest Masa – kilkakrotnie zamierza popełnić hara-kiri i ciągle pyta o samobójstwa wśród Rosjan.

Oryginalność cyklu zaznacza się też w sposobach funkcjonowania samego tekstu: zmienia się sposób zapisu, krój czcionki zostaje obciążony znaczeniem. W tekst wplecione są fragmenty listów, stenopisy rozmów telefonicznych. „Lewiatan” w połowie pisany jest w dwóch kolumnach ułożonych w poprzek strony. W ten sposób autor wyodrębnia pamiętnik Japończyka. Często zamiast wypowiedzi narratora o zbrodni czy postępach śledztwa informują nas teksty stylizowane na artykuły z prasy brukowej.

Wiele ostatnio mówi się o renesansie literatury popularnej, o modzie na „powieści środka”. Każdy z twórców wybiera określoną konwencję gatunkową, ustosunkowuje się do tradycji rodzaju. Publikowane ostatnio kryminały amerykańskie reklamowane są jako powieści w stylu Umberto Eco, bo taka parantela gwarantuje sukces komercyjny. Akunin wybiera raczej wzory XIX-wiecznej powieści sensacyjnej francuskiej – Dumasa ojca, Sue czy Hugo. Widać u niego tę starą szkołę – lekkość bez infantylizacji, humor bez popadania w wulgarność, dreszcz grozy bez makabryczności. Cykl fandorinowski jest idealną lekturą na wakacje, jest jednak jeden problem – 12 tomów może nie zmieścić się do walizki.

Paulina Małochleb


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas