poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
KATARZYNA KWIECIEŃ
Lipsk czyta i słucha, czyli święto książki
Dekada Literacka 2003, nr 5-6 (197-198)

Większość z nas, słysząc o odbywających się w Niemczech targach książki, przenosi się od razu myślami do Frankfurtu nad Menem, podczas gdy Niemcy, podobnie jak i Polacy, mają okazję do zapoznania się z nowościami wydawniczymi i do uczestniczenia w spotkaniach autorskich nie na jednej, lecz na dwóch, konkurujących ze sobą imprezach. Położony niezbyt daleko od polsko-niemieckiej granicy Lipsk – miasto, którego edytorsko-drukarskie tradycje sygnalizują już same historyczne nazwy ulic, utworzone od nazw rezydujących tam od dawien dawna, w międzyczasie rozpoznawalnych także już i w Polsce firm wydawniczych, takich jak Reclam czy Brockhaus, co roku wczesną wiosną staje się literacką stolicą tej części Europy.

Targi lipskie umożliwiają wystawcom nie tyle zawarcie intratnych umów i pozyskanie dla siebie nowych autorów, a zwiedzającym na okazyjny zakup poszukiwanych tekstów (inaczej niż w Polsce na targach w Niemczech książki kupuje się w normalnej cenie, nie bezpośrednio od wydawcy, lecz w specjalnie na tę okoliczność przygotowanej targowej księgarni), ile raczej sprzyjają, dzięki przyjętej przez organizatorów koncepcji, swobodnej, żywej wymianie podglądów między twórcami a czytelnikami; są szansą na zaistnienie dialogu, który nie zawsze ogniskuje się wokół problematyki literatury i sztuki.

Lipskiemu świętu książki patronuje, nawiązujące do inicjatyw mających na celu popularyzację czytelnictwa, hasło: „Lipsk czyta”, ale bardziej odpowiednia byłaby chyba nazwa: „Lipsk słucha”, w trakcie trwania targów bowiem zwiedzający mają okazję wysłuchać nie tylko opinii wybitnych niemieckich i środkowoeuropejskich intelektualistów, ale też zapoznać się z coraz bardziej popularną zwłaszcza na Zachodzie tak zwaną książką „audio”, czyli przeniesioną na nośnik magnetyczny, przeznaczoną do słuchania właśnie literaturą. Spotkanie z książką- płytą jest przeżyciem ciekawym, od indywidualnych preferencji zależy jednak poziom akceptacji tego zjawiska – osobom, dla których książka oznacza i oznaczać będzie na zawsze połączone okładką, drukowane karty papieru, trudno jest przyzwyczaić się do kojarzących się tylko i wyłącznie z czytelniczym lenistwem płyt czy kaset z nagranym tekstem dzieła.

Poza rozmaitymi prezentacjami, mającymi przekonać sceptyków do zalet tego sposobu „wydawania” książek, w programie znaleźć można także liczne szkolenia i warsztaty dla wydawców, księgarzy czy nauczycieli, wykłady i dyskusje oraz spotkania autorskie. Biorąc pod uwagę fakt, że program jest prawie dwustustronicową broszurą – czemu też trudno się dziwić zważywszy, że na dwudziestu tysiącach metrów kwadratowych nowoczesnego centrum konferencyjno- wystawowego spotyka się ze sobą około dwóch tysięcy wystawców, z których każdy przygotowuje na tę okazję dla około dziewięćdziesięciu tysięcy zwiedzających coś specjalnego – trzeba pożegnać się z nadzieją zobaczenia wszystkich interesujących nas rzeczy. Jak zanotował reporter „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, uczucie zadowolenia, towarzyszące zwiedzaniu targów lipskich, kryje się wręcz w poczuciu, że właśnie ominęła nas okazja spotkania z którymś z poetów lub wysłuchania któregoś z wykładów.

By jednak miłośnicy literatury nie zgubili się tak całkowicie pomiędzy pawilonami i nie utonęli pod stertą katalogów i broszur, już sami organizatorzy proponują rozmaite kryteria selekcji targowych wydarzeń, grupując przygotowane przez siebie spotkania w określone bloki tematyczne. Dla przybysza z Polski jednym z ciekawszych może być ten, który proponuje przyjrzenie się za pośrednictwem tekstów literackich procesom zachodzącym w jednoczącej się Europie. Ze względu na położenie geograficzne, ale też historię i tradycje, właśnie Lipsk zdaje się być predestynowanym do odgrywania roli odpowiedniego miejsca do toczenia intelektualnych debat europeistycznych, a jak się w przypadku targów okazuje, chce i umie on pełnić rolę pomostu między Wschodem a Zachodem.

W dużym cyklu spotkań pod wspólnym tytułem „Nowa Europa – nowa tożsamość, stare konflikty?” autorzy z Estonii, Litwy, Łotwy, Węgier, Czech, Słowacji, Słowenii i Polski (w tym między innymi Olga Tokarczuk, Tomasz Venclova czy Drago Jančar) zaproszeni zostali do dyskusji nad obecnym i przyszłym kształtem Europy oraz problemami związanymi z integracją. Ich refleksje i wnioski, mimo iż niewiele różniące się od oficjalnych stanowisk polityków, są dlatego ciekawe, iż pozwalają dostrzec skomplikowane kwestie z nieco innej – bliskiej jednostce – perspektywy, ale też z tego powodu, że język, jakim są wygłaszane wolny jest od okrągłych zdań, odwołujących się do racji stanu.

Wydobywanie na światło dzienne obaw i przesądów zakorzenionych w umysłach obywateli państw, będących podmiotami przemian politycznych, a także odkrywanie przyczyn i próby odnalezienia antidotum na wspomniane lęki jest wyrazem zaangażowania się twórców w dziejące się na naszych oczach procesy polityczno-społeczno- kulturowe. Jest to też świadectwo, iż mamy do czynienia w przypadku intelektualistów z Europy środkowowschodniej z ciągłością tradycji postrzegania siebie jako sumienia danej społeczności czy drogowskazu dla otoczenia.

Debaty na temat polityki europejskiej w przypadku tej edycji targów powiązane były z dyskusją na temat roli Europy w światowej polityce i miejsca zajmowanego w tej przestrzeni przez USA. Kładąca się cieniem na targi, ale w jakiś sposób korespondująca z opisanym wyżej cyklem rozmów, problematyka wojny z Irakiem skłoniła wielu do zabrania głosu. Mieszkańcy Lipska swemu stanowisku w tej sprawie dali wyraz poprzez częste demonstracje i przemarsze pod amerykańskim konsulatem, co uchodzący za niemieckie sumienie Günter Grass skomentował słowami uznania i dumy z rodaków, a między wersami przygotowanego przez niego specjalnie z okazji targów eseju, noszącego tytuł „Niemoc silnego”, przebijało przekonanie, że wolna, będąca zwierciadłem  prawdy, literatura wyrastać może tylko w pełni demokratycznej, wolnej od agresji i szowinizmu atmosferze.

Targi książki są zawsze w jakimś sensie, jako impreza komercyjna, tylko pretekstem do rozmów o literaturze. W przypadku tegorocznych targów lipskich mogłoby się wręcz wydawać, że książka i literatura zgubiły się gdzieś w nawale aktualnych problemów. By nie pozostawiać mylnego wrażenia, na koniec chciałabym zacytować niemiecką, mało znaną szerszej publiczności pisarkę, Ines Geipel, która w odpowiedzi na podobne wątpliwości powiedziała: „My przecież na przekór wszystkiemu nadal piszemy i czytamy”.

Katarzyna Kwiecień 

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas